wtorek, 20 października 2015

"Głupota potrafi jedynie zabić człowieka, a nie uchronić go przed śmiercią."



To jeszcze nie rozdział, ale nowy już wkrótce się pojawi.





~*~




-Nie rób tego. 
Błagał, słyszał jego szloch nad swoim ciałem.
-Nie zostawiaj mnie samego...
Łzy przenikały, wsiąkały w jego skórę, działały kojąco.
-Kocham cię, to ci nie wystarczy by walczyć?
Krzyczał szamocząc jego nieprzytomnym ciałem.
Chciał walczyć dla niego...
Chciał znów go zobaczyć...
Chciał być znowu w jego objęciach...
Niestety coś go od niego oddalało.
Odpychało, stawiając między nimi ogromny mur...
Którego mimo chęci i wszelkich starań nie dało się zburzyć...
Coś go ciągnęło w dół..
Nie potrafił wrócić..
To miało nad nim ogromną władzę...
Podejmowało za niego decyzje...
Miało kontrolę nad wszystkim, nad jego ciałem.. umysłem...
Mózg nie potrafił nad tym zapanować.
Wydawał się za słaby by zdołać to powstrzymać...
W końcu został obezwładniony.
Jego ciało sztywniało..
Ulatywało z niego życie.
Zaczęło ogarniać go ogromne zimno...
Ból, który był wręcz nie do zniesienia , rozdzierał każdy mięsień, najmniejszą komórkę, malutką cząsteczkę, dosłownie wszystkie wnętrzności...
Starał się go pozbyć...
Usiłował walczyć chociaż wiadome było, że już był na straconej pozycji...
Mimo tego nie poddawał się do samego końca.
Walczył chociaż nie przynosiło to zamierzonych efektów...
Krew ulatywała z niego jak z odkręconej, przechylonej butelki...
Czuł się pusty, nie...
Przecież on był pusty.
Czuł, że odchodzi.
Mentalnie on już odszedł...
Czuł, że cała walka nie ma sensu...
Oczywiście, że nie miała.., ale czy on to wiedział?
Nadal miał nadzieję, że mu się uda..
Był głupi, strasznie naiwny..
Krzyk...
Jego przeraźliwy krzyk...
To ostatni dźwięk, jaki usłyszał nim ogarnęła go ciemność.
Poddał się.
Nie mógł powstrzymać tej siły, która zaciągnęła go aż na samo dno...
Zrozumiał, że dał sobą zdominować...
Pozwolił aby śmierć nim zawładnęła...
By odcięła od całego szczęścia..
Odcięła od wszystkiego co było dla niego ważne...
Dopiero teraz to do niego dotarło...
Pozwolił by odebrała mu miłość życia...
~Hansol.. przepraszam cię..
By zapieczętować to wszystko...
Zamknęła go w szponach ciemnej otchłani ciemności.

piątek, 2 października 2015

Daj mi to czego pragnę... [13]





niebieski - Jonghyun ~ Bummie
żółty - Taemin ~ Minnie




Uśmiechnął się delikatnie do bruneta.
-Tak to już jest jak się kogoś kocha nie? 
Szok jaki zagościł na twarzy Jonghyuna był po prostu przekomiczny.
Zachichotał cicho i złączył ich usta w delikatnym ale namiętnym pocałunku. Cieszył się że już jest w domu, że już jest przy Jonghunie. 
-Tęskniłem kochanie... - wyszeptał cicho do ucha starszego. Po chwili został przyparty do ściany, a jego ręce były unieruchomione nad jego głową. 
~Jesteś kretynem, Lee Taemine. 
Uśmiechnął się uroczo i zatopił swoje usta w tych Jonghyuna. 
~Ani mi się waż, jeszcze raz zrobić taką głupotę. Tak ci spiorę tyłek że przez miesiąc nie usiądziesz. 
Starszy szarpnął go za dłoń i wywrócił na łóżko. 
~Teraz już jesteś tylko mój. Tylko. MÓJ  rozumiesz? Nikt inny nie ma do ciebie prawa. Tylko ja mogę Cię całować. Tylko ja mogę pieścić twoje ciało. Tylko ja mogę doprowadzać Cię do szaleństwa. Tylko ja mogę oglądać  Cię w stanie całkowitej ekstazy. Tylko moje imię możesz krzyczeć w tym stanie. Tylko w moich ramionach możesz zasypiać. Kocham Cię skarbie.  Dłonie starszego jeździły po jego ciele. Ich ubrania walały się po podłodze. Ciche jęki i westchnienia opanowały pokój. Czuł usta starszego na swoich wargach. Zatracał się w przyjemności, chciał aby ta chwila trwała wiecznie.

Tak bardzo za tym tęsknił. Doszedł do wniosku, że brakowało mu tego, tej ich bliskości lecz teraz całkiem inaczej do tego podchodził. Inaczej na to patrzył. Kiedyś przecież nie dbał o to czy skrzywdzi młodszego swoimi czynami, a teraz? Nie mógłby zrobić mu krzywdy, nie chce patrzeć na ból, który malowałby się na jego twarzy. Dlatego przesuwał delikatnie opuszkami palców po nagim ciele Taemina czując jego gęsią skórkę oraz dreszcze, które od czasu do czasu po nim przechodziły. Nie mógł uwierzyć, że to koniec wszystkiego, ciągłego bólu, kłopotów, smutku, problemów, że teraz wreszcie będzie mógł skupić się na białowłosym, który uważnie przyglądał się jego poczynaniom niekiedy wydając głośny jęk, czy to ciche westchnienie. Uśmiechnął się lekko składając delikatny pocałunek na jego karku, obojczyku przechodząc do klatki piersiowej a z niej jeszcze niżej. Miał taką delikatną skórę, która aż sama się domagała dotyku oraz pieszczot również to wyrażała jego pobudzona erekcja. Ponieważ gdy tylko przejechał po niej wierzchem dłoni chłopak wypchnął biodra  chcąc aby poświęcić jej więcej uwagi. 
-Tęskniłem za tym - odrzekł zadowolony słysząc ciche jęki Taemina gdy tylko chwycił cały jego członek w swoje szczupłe, smukłe palce, a chłopak jak usłyszał jego słowa spojrzał na niego zaciekawiony.
~Za mną czy za moim ciałem? 
Jonghyun słysząc jego pytanie udał, że się chwilę zastanawia, a następnie odparł pewnie.
-Gdyby nie było ciebie, nie miałbym kogo pieprzyć, czy to nie oczywiste?
Uśmiech, który gościł na ustach białowłosego w jednej chwili zszedł zastąpiony został krzywym grymasem. Podniósł się do pozycji siedzącej wyswobadzając się tym z ramion Jonghyuna, a starszy patrzył na jego poczynania z czystym rozbawieniem. 
~W takim razie nic tu po mnie...
Słysząc jego urażony głos i wściekłe spojrzenie, którym go uraczył nie mógł się powstrzymać przed lekkim chichotem.
~ I co w tym takiego śmiesznego, co?
-Ty kochanie - mruknął przyciągając jego kruche ciało do ciasnego uścisku - Przecież wiesz, że nie to miałem na myśli - cmoknął lekko jego zagłębienie szyi czując znów lekki dreszcz na ciele młodszego - Jesteś strasznie uroczy kiedy się denerwujesz i za to cie właśnie kocham. 

Postanowił podroczyć się trochę z brunetem. Uwielbiał to robić.
-Nie jestem jasnowidzem skarbie. - uśmiechnął się lekko i usiadł na kolanach starszego obejmując go za szyję - a poza tym to chyba kocha się za nic cio? - wredny uśmieszek sam wypłynął na jego usta. 
~Ohhh marudzisz jak stara baba 
Usta starszego zachłannie całowały te jego, odwzajemniał każdy pocałunek, pomrukiwał cichutko w usta starszego. Brakowało mu tego. Czuł, że teraz Jonghyun zupełnie inaczej do tego podchodzi. Nie jest już taki jak wcześniej. Jest taki.. delikatny, czuły, kochany, dotykał go tak, jakby bał się, że zrobi mu krzywdę.  
Kim zawisł nad Tae wpatrując się w jego zamglone oczy. 
~Jesteś piękny kochanie...
Lekki rumieniec wypłynął na policzki Lee gdy usłyszał te słowa. 
-Nie jestem. Oboje o tym wiemy. Nie pamiętasz jak zareagowałeś jak pierwszy raz mnie zobaczyłeś? 
~Pamiętam. Ale wtedy byłem kretynem. A teraz przejrzałem na oczy. Jesteś piękny i jesteś mój.
Uśmiechnął się lekko i ucałował usta Kima. 
Czuł się tak bardzo błogo w tym momencie, każdy ruch Jonghyuna był delikatny, aż za delikatny jak na jego gust ponieważ starszy nigdy taki nie był. Czyżby aż tak udało mu się go zmienić? Szczerze jeszcze kilka tygodni temu gdy przyszło mu się z nim zmierzyć nigdy by nie uwierzył, że coś takiego mogłoby mieć miejsce. Najzwyczajniej w świecie by tego kogoś wyśmiał gdyby mu powiedział, że kiedykolwiek zakocha się w takiej osobie. Westchnął głośno kiedy brunet włożył sobie jego członka do buzi i zaczął zamaszyście poruszać głową. To coś naprawdę niesamowitego. Więc jedyne co uczynił to odchylił swoją głowę do tyłu, a jedną z rąk wplótł w jego ciemne kosmyki włosów. 

Czuł lekkie szarpanie lecz wcale to go nie zniechęciło przed zrobieniem dobrze swojemu chłopakowi. Jak to śmiesznie brzmiało, Jego chłopak. Wygiął usta w lekkim uśmiechu, a swoim językiem przejechał po główce od penisa Taemina. Dziwnie było trzymać przyrodzenie białowłosego w swoich własnych ustach i chyba nigdy się do tego nie przyzwyczai lecz nie poddawał się ponieważ widział ile mu to sprawia przyjemności. Nie musiał długo czekać gdyż chwilę później poczuł w buzi lepką i słoną maź, którą połknął. Skrzywił się lekko lecz tylko na chwilę by młodszy tego nie dostrzegł, ale z tego co zauważył był zbyt bardzo zaaferowany przeżytym orgazmem by zwrócić na coś takiego swoją uwagę. Musnął lekko jego podbrzusze, uda, które lekko podniósł odnajdując dostęp do jego dziurki w którą chwilę później włożył jeden ze swoich palców sprawiając, że Taemin w natychmiastowym tempie podniósł się do pozycji siedzącej. 
~Co ty robisz? 
Dostrzegł w jego oczach malujące się zdziwienie, a Jonghyun przejechał po jego twarzy swoją dłonią odgarniając z niej niesforny kosmyk, który gdzieś się zapodział. 
-Nic kochanie, rozluźnij się - szepnął mu do ucha i popchnął go znów na miękki materac. Poruszył lekko ręką, a Taemin wygiął się w łuk wydając głośny jęk, który był jak muzyka dla jego uszu. Na miejsce jednego palca dołożył kolejny, a później jeszcze jeden. Chłopak leżący pod nim wpatrywał się w jego poczynania z lekko uchyloną buzią. 
~D.. dla,. ahhh... dlaczego ty mnie ro... ohhh.. rozciągasz? 
Zaprzestał na chwilę ruchy patrząc na niego unosząc jedną brew. 
-Żeby nie zrobić ci krzywdy? 
~Nigdy tego wcześniej nie robiłeś.. - wysapał
~ Wejdź we mnie po prostu... 
Skoro tak bardzo tego chciał tak też zrobił zatapiając się w nim do samego końca, a z jego buzi uleciał głośny jęk. Tak dawno tego nie czuł, tak bardzo mu tego brakowało.

Z początku czuł pewnego rodzaju ból, który z czasem minął zastępując go wspaniałym uczuciem, które przychodziło przy każdym kolejnym pchnięciu starszego. Kolejna rzecz, którą zauważył to to, że jego ruchy nawet złagodniały. Nie starał się za wszelką cenę wchodzić w niego by sprawić tylko sobie przyjemność, zwracał także uwagę na jego potrzeby dlatego również na samym początku się zatrzymał by Taemin mógł się przyzwyczaić do jego wielkości czego przedtem nigdy nie robił. Jęczał głośno starając się pokazać brunetowi jak dobrze mu jest przy nim. Zacisnął palce na prześcieradle, a następnie wygiął swoje ciało w łuk gdy poczuł jak starszy przyspiesza ruchy i idealnie trafia w jego prostatę. Nawet nie wie kiedy doszedł na jego brzuch, a sam opadł zdyszany na miękkie poduszki co również uczynił starszy gdy rozlał się w jego wnętrzu. Oddychali ciężko, głośno lecz ten stosunek różnił się od pozostałych i to zdecydowanie. Ponieważ był przepełniony miłością, której wcześniej im brakowało, a teraz przyszła jak gdyby nigdy nic całkiem niespodziewanie. Wtulił się mocno w klatkę piersiową starszego, a Jonghyun objął go szczelnie w pasie.
-Jonghyun... -Wyszeptał cicho Lee
~Hmmm?
-Kocham Cię skarbie.. Obiecaj, że nigdy mnie nie zostawisz. 
~Tae, kotku nie miałbym serca tego zrobić. Obiecuję.. 

Starszy przyciągnął go mocniej do siebie i obu ogarnął sen,

Następnego dnia wstał i to dość wypoczęty lecz kiedy szukał ręką po drugiej stronie łóżka zastał jedynie pustkę. Co wskazywało na to, że młodszy już dawno wstał. Jonghyun zerknął na godzinę w budziku i aż sam się zdziwił, że było już grubo po 12 w południe. Naprawdę już dawno tak długo nie spał, ale najwidoczniej brakowało mu snu. Przeciągając się leniwie oraz naciągając na siebie czystą parę bokserek. Zszedł na dół poszukując wzrokiem białej czupryny, którą zastał w kuchni, wpatrującą się tępo w otwartą lodówkę. Nie ukrywając rozbawił go ten widok dlatego lekki uśmiech zagościł na jego twarzy gdy przytulił się do pleców młodszego. 
-Co tak patrzysz kotku?- szepnął mu do ucha, a chłopak podskoczył nagle w miejscu najwidoczniej nie słysząc, że ktoś w ogóle przyszedł do pomieszczenia - Spokojnie, to tylko ja. 
~Nie strasz mnie.
Warknął cicho pod nosem, a następnie odwrócił się do niego przodem robiąc zmartwioną minę. 
~Lodówka jest pusta, nie ma nic do jedzenia. 
Zmarszczył lekko brwi przecież niedawno robił zakupy więc jakim cudem mogło już nic nie być?
-Przecież robiłem zakupy... 
~Kiedy?
Zamyślił się na chwilę, a później spojrzał zakłopotanym wzrokiem w głąb lodówki, faktycznie świeciła pustkami. 
-No... niedawno.. - wzruszył ramionami, a młodszy jedynie pokręcił głową całując lekko jego policzek. 
~Zrobię zakupy, a ty w tym czasie przygotuj mi gorącą kąpiel. 
Wywrócił oczyma gdyż sądził iż właśnie się przesłyszał lecz kiedy tak patrzył na twarz młodszego zdał sobie sprawę, że mówił to i to całkiem poważnie. 
~Cieszę się, że się zrozumieliśmy skarbie..
Zachichotał uroczo składając na jego spierzchniętych ustach soczysty pocałunek. 

 Pierwsze co rzuciło mu się w oczy od razu po przebudzeniu to twarz bruneta pogrążona w głębokim śnie. Uśmiechnął się lekko i ucałował usta ukochanego. Powoli wstał z łóżka uważając żeby nie zbudzić Kima. Podszedł do szafy i wyciągnął świeże ubrania. Udał się do łazienki i wziął szybki prysznic. Włożył wcześniej wybrane ciuchy i zszedł na dół z wizją zrobienia śniadania. Jednak gdy otworzył lodówkę zastał zupełną pustkę.
Podskoczył gdy Jong objął go od tylu.
-Nie strasz mnie.. - podrapał się w tył głowy -Nie ma nic do jedzenia.
Uśmiechnął się widząc zmieszaną minę Jonga.
-Ja pójdę a ty przygotuj mi gorąca kąpiel.
Złożył na jego ustach namiętny pocałunek i po chwili już nie było go w domu.
Powoli szedł przed siebie w stronę najbliższego marketu. Pogoda była piękna. Zaciągnął się świeżym powietrzem i uśmiechnął sam do siebie. Miał dziwne wrażenie że bez przerwy czuje na sobie czyjś wzrok, jednak gdy się odwracał nikogo nie widział. W pewnym momencie poczuł jak zimny dreszcz przebiega jego ciało. Przyspieszył kroku i wszedł do sklepu. Pakował do koszyka tylko najpotrzebniejsze rzeczy. Bał się. Chciał jak najszybciej stąd wyjść. Ruszył do kasy. Po zapłaceniu puścił się biegiem na przystanek na który właśnie podjechał autobus. W tym momencie był szczęśliwy że potrafi tak szybko biegać. Wskoczył w ostatnie drzwi które gdy tylko przekroczył ich próg zamknęły się. Dysząc patrzył na osobę która dobiega do odjeżdżającego autobusu. Rozszerzył oczy i zamarł. Po jego plecach przeszedł zimny dreszcz. Był pewien, ze zna ta osobę. Gdy tylko wysiadł z autobusu puścił się biegiem do domu Jonga. Zamknął za sobą drzwi i rzucił się w ramiona zdziwionego bruneta.
~Co się...
-Jong.. Ktoś mnie śledzi...


Kiedy młodszy wyszedł z domu sam nie bardzo wiedział co ma zrobić w tym momencie. Wiedział, że sprawi mu dużą przyjemność jak przystosuje się do jego tak zwanej prośby, choć lekko go może tym zaskoczyć. W końcu pierwszy raz robi coś dla niego, prawda? Wzdychając ciężko podążył do łazienki, a kiedy tylko przekroczył jej próg o mało co, a nie wywrócił się o leżący na podłodze ręcznik, który zdecydowanie nie należał do niego. 
-Pogadamy o tym potem - mruknął pod nosem podnosząc owy przedmiot, który chciał go zabić i odwiesił go na wieszak tam gdzie powinien być od samego początku. Odkręcił kran i napuścił ciepłej wręcz gorącej wody do wanny uważnie obserwując lecący strumień. A w myślach miał Taemina, który nie daje mu spokoju od jakiegoś czasu, sporo się zmieniło, a to głownie przez tego chłopaka. Jeszcze jakiś czas temu nie pomyślałby, że jest zdolny do miłości, a tym bardziej nie spodziewał się, że aż tak mu jej brakowało, że aż tak bardzo jej potrzebuje. Przy białowłosym wreszcie czuł, że może jeszcze nie wszystko jest stracone, że wszystkie miłosne powieści nie są zwykłą fikcją, a prawdziwymi realiami. Wiedział, że przy nim wreszcie pomału rozumie i pojmuje znaczenie tego uczucia, które dotąd było mu obce, które wręcz go przerażało i odpychało od siebie. Zmienił się, w tak krótkim czasie, że też doprowadził do tego wyniszczony narkoman, który dnia nie wyobrażał sobie bez dragów. Kiedy tak siedział i rozmyślał o mało co, a nie zalałby całej łazienki przez wylewającą się z wanny wodę. 
-Cholera - zaklął - Pięknie.. - warknął biorąc szmatę by po chwili wytrzeć mokrą podłogę. A potem wziął z salonu kwiatki, które stały na stole i oskubał je z płatków, by rozrzucić je wokół wanny. Pierwszy raz coś takiego robi, widział to kiedyś na jednym  filmie kiedy facet chciał zrobić coś dobrego dla swojej dziewczyny. Co go nagle wzięło na jakieś romantyczne bzdety? Czyżby jego zmiana naprawdę jest aż tak widoczna? Zagryzł wargę rzucając okiem na swoje dzieło, a następnie opuścił pomieszczenie schodząc na dół po schodach. Zerknął na wiszący zegar w przedpokoju i doszedł do wniosku, że Taemin już dawno powinien być. Zmarszczył brwi kiedy chwilę później do domu wbiegł zdyszany nastolatek, który wpatrywał się w Jonghyuna wręcz przerażonym wzrokiem. 
-Co się... - przerwał mu.
~Jjong... ktoś mnie śledzi. 
Starszy zmarszczył brwi wpatrując się w roztrzęsionego chłopaka ze zdezorientowanym wyrazem twarzy. 
-Jak to ktoś cię śledzi, o czym ty mówisz? - zdziwił się, że białowłosy coś takiego mówi, ale sądząc po jego postawie wcale nie żartował.
~Nie wiem, jak już szedłem do sklepu wydawało mi się, że ktoś za mną idzie, ale kiedy się odwracałem nikogo nie było, a jak wracałem ujrzałem osobę, którą wydaje mi się, że znam, ale... sam nie wiem...  - podrapał się zakłopotany po głowie. 
-Nie wychodź już nigdzie dzisiaj, okej? 
W odpowiedzi otrzymał jego naburmuszoną minę.
~Może najlepiej od razu mnie zamknij w piwnicy.
Westchnął cicho.
-Wiesz, że się o ciebie martwię, tak?
~Wiem, przepraszam. 
-Choć - złapał go za dłoń ciągnąc za sobą - Widzę, że jesteś zestresowany i cały spięty, a to ci dobrze zrobi - uśmiechnął się lekko pod nosem.
~Ale o czym ty...  

 Odstawił siatkę z zakupami na stół i poszedł za brunetem. Nie miał pojęcia o co mu chodzi, do póki ten nie otworzył drzwi od łazienki. Jego oczy rozszerzyły się a usta otworzyły w zdziwieniu.
Wanna pełna wody, płatki kwiatów porozsypywane na podłodze, świece, lekki półmrok w pomieszczeniu. On na prawdę to zrobił? 
Nie mógł w to uwierzyć. 
Odwrócił się w jego stronę i przytulił go mocno
-Dziękuję kochanie, nie musiałeś, kocham cię. - odsunął się troszkę i pocałował go namiętnie. Był taki szczęśliwy mając go przy sobie. 
~Nie musiałem, ale chciałem skarbie. A teraz już tyle nie gadaj tylko wskakuj bo ci woda wystygnie. 
Brunet chciał opuścić pomieszczenie, jednak młodszy zatrzymał go łapiąc za nadgarstek. 
-Jonghi... Zostań.. Wanna jest duża, myślę, że zmieścimy się obaj.. - delikatny rumieniec wypłynął na jego policzki
Podszedł do starczego i przymknął drzwi z pomieszczenia. Wsunął dłoń pod materiał koszulki Jonghyuna i wpił się namiętnie w jego usta. Wodził dłonią po jego ciele podciągając materiał coraz wyżej, nie trwało to jednak długo. Po chwili starszy chwycił go za barki i przyparł do ściany obok unieruchamiając jego ręce nad głową a nogami rozsuwając te jego w skutek czego jego udo ocierało się o krocze Lee wywołując u niego dość głośny jęk. 
~Nie zapominaj kochanie, że to ja tutaj dominuję. 
Z cichym jękiem odchylił głowę lekko w tył czując jak dłoń Jonga sunie po jego torsie w dół aby zacisnąć się lekko na jego kroczu. 
-Gdzieżbym śmiał kochanie.. - wpił się namiętnie w jego usta pozbywając się jego koszulki.
Po chwili obaj stali już zupełnie nadzy i zatraceni w pocałunku pełnym miłości i pożądania.
Starszy podniósł go, złapał jedną ręką pod kolanami, a drugą objął go za plecami i powoli położył go do wanny pełnej wody, następnie samemu tam wchodząc. Wanna była duża, dwuosobowa, więc obaj mieli wiele miejsca. 
Starszy zawisł nad Lee i wpatrywał się w jego ciemne tęczówki.
~Jesteś na głodzie prawda? 
Aż tak bardzo było to widać w jego oczach? 
Zagryzł lekko dolną wargę i spuścił głowę. 
~Ehhh.. Postaram się zrobić wszystko żeby cię wyciągnąć z tego świństwa wiesz? Zacznijmy od zmniejszania ci dawek skarbie.. 
Jong wyszedł z wanny jak i z łazienki, jednak po chwili wrócił trzymając smukłą strzykawkę w dłoni. Tae poderwał się i patrzył jak połowa jej zawartości spływa po ściankach umywalki.
-Niee.. - jęknął niezadowolony kiedy starszy spłukał umywalkę wodą. 
~Teraz ja będę dozował ci dzienne dawki. Ręka. 
Pokręcił lekko głową ostatecznie wyciągając rękę w stronę bruneta. Poczuł lekkie ukłucie i płyn który rozchodził się w jego żyłach. Kochał to uczucie. Nie podobał mu się jednak fakt, że jego dawka została tak drastycznie zmniejszona i odczuwana euforia która zawsze następowała nie jest już taka sama.

Od samego początku wiedział, że coś jest nie tak. Samo zachowanie młodszego było gwałtowne, podenerwowane i działał w bardzo impulsywny sposób co dla Jonghyuna nie było żadnym problemem, bodajże kiedyś tym by się nie przejął. Niestety teraz bardziej przywiązywał wagę do mniejszych lub większych zmian w zachowaniu Taemina. I gdy tylko ten miał zamiar znów go pocałować brunet niespodziewanie się od niego oderwał spoglądając w oczy. Tak jak podejrzewał, miał rację. 
-Jesteś na głodzie, prawda? - spytał uparcie patrząc w tęczówki młodszego, który na jego słowa od razu spuścił głowę. Westchnął cicho odpychając białowłosego delikatnie od swojego ciała. Powiedział parę słów i wyszedł z wanny by chwilę później wrócić z tak bardzo oczekiwanym przez młodego Lee trunkiem, a właściwie narkotykiem. Chłopak widząc co starszy trzyma w dłoni aż oczy się mu zaświeciły i od razu wystawiał ręce w jego stronę. Oczywiście brunet miał inne plany, bo połowę zawartości strzykawki wylał do umywalki zanim Taemin zdołał w jakikolwiek sposób zareagować. 
-Teraz ja będę dozował ci dziennie dawki. Ręka. 
Chwycił jego dłoń by chwilę później wstrzyknąć płyn znajdujący się w strzykawce. Widząc ukojenie malujące się na jego twarzy sam poczuł jak się lekko uspokaja. Będzie dobrze.. Uśmiechnął się delikatnie. 
-I jak? Wszystko w porządku? - przejechał kciukiem po jego rumianym policzku odgarniając z jego twarzy niesforne kosmyki wpadające do oczu. Wzrok miał strasznie rozbiegany lecz to już zdecydowanie nie to samo co było jakiś czas temu. Wierzył uparcie, że Taemin wyjdzie z nałogu i już pewnego dnia usłyszy z jego ust: "Nie, ja już nie potrzebuję tego świństwa by być wreszcie szczęśliwy." Lecz kiedy to będzie? Za rok? Dwa? Nieważne kiedy, ważne że kiedyś to w końcu nastąpi. 
-Rzucę ten interes - wyszeptał cicho, a białowłosy niespodziewanie się poderwał w górę. 
~Co? Nie! - pokręcił energicznie głową, a w oczach stanęły mu łzy. 
-Hej, spokojnie, znajdę lepszą pracę. Póki co narkotyków mam wystarczająco dużo, że bez wątpienia ci wystarczy Taeminnie. Wyciągnę cię z tego gówna, obiecuję - westchnął cicho kiedy młodszy przejechał po jego klatce piersiowej w dół zahaczając o jeden z wystających sutków. Oblizał usta odsuwając dłoń Lee od swojego ciała. Widział zdziwienie w jego oczach, ale nie przejął się tym w szczególny sposób. Wszedł z powrotem do wanny i uśmiechnął się lekko
-Odwróć się, umyję cię. 
Chłopak posłusznie wykonał Jonghyuna polecenie zagryzając mimowolnie wargę. Starszy chwycił gąbkę koloru czarnego w swoje dłonie, a na nią nalał trochę żelu do ciała. Zerknął na białowłosego kątem oka dostrzegając zadowolenie kiedy sunął to gąbką, to opuszkami palców po jego odkrytej skórze. Zawsze sprawiało mu to ogromną satysfakcję kiedy widział w jaki sposób Taemin reagował na jego choćby minimalny dotyk. Obmył najdokładniej każdy skrawek jego odkrytego ciała, każdemu poświęcając jak najwięcej uwagi. Nie zapominając o czułych i najczulszych miejscach młodszego. Chwycił w dłoń jego przyrodzenie, a ciche sapnięcie wydostało się z ust chłopaka. Namydlił drugą z rąk i również dołączył do tej pierwszej. Przejeżdżał w górę i w dół czując jak członek Tae pęcznieje mu w dłoniach. A jęki zaczęły rozchodzić się po niemalże całym pomieszczeniu. Jeździł po główce, prąciu, a każdy ruch był precyzyjny oraz nie zapominał o wymaganej dokładności. Takim sposobem sprawił, że białowłosy doszedł brudząc mu ręce. Po umyciu Taemina pozwolił również to samo uczynić młodszemu ze sobą. 

*** 

Czyści, ubrani, wypachnieni ubierali właśnie buty by iść z powrotem do sklepu gdyż przy roztargnieniu białowłosego zapomniał kupić poszczególne rzeczy, które okazały się niezbędne. 
-Taeminnie spokojnie jesteś ze mną więc nic ci nie grozi - szepnął mu na ucho gdy stali już przy jednym z regałów. Popatrzył na młodszego, który zaczął się nerwowo rozglądać po pomieszczeniu by następnie westchnąć zrezygnowanie. 
~Mam dziwne wrażenie, że coś się dzisiaj stanie Jonghyun... 
-Skarbie. Coś ci na ten temat już mówiłem - chwycił go mocniej za dłoń ciągnąc bardziej w głąb sklepu. 
Niespodziewanie przy dziale z nabiałem zadzwonił mu telefon widząc nieznany numer na wyświetlaczu puścił dłoń chłopaka tłumacząc, że musi odebrać. Nie odchodził zbyt daleko dlatego ciągle miał Lee na oku. 

-Halo? - spytał, a słysząc ten dobrze znany śmiech aż go zmroziło. Youngmin
-Cześć kochanie, strasznie długo się nie widzieliśmy, nie sądzisz? 
-Chyba już wspominałem, że masz dać mi spokój, niejasno się wyraziłem?!
-Ale dlaczego ty się od razu denerwujesz? Chce tylko...się spotkać. 
Poczuł jak krew zaczyna się mu podnosić dlatego odszedł dalej gdyż miał wrażenie, że młodszy będzie to wszystko słyszał. 
-Spotkać?! Mało mam przez ciebie problemów?! Nie ma nawet takiej opcji..
-Doprawdy? 
-Odpierdol się wreszcie ode mnie i daj mi święty spokój! 
-Oj Jonghyun, Jonghyun.. - zacmokał do słuchawki - Teraz tak mówisz lecz czuję, że zrobisz to prędzej niż myślisz...  
-Nie mam ochoty oglądać twojej mordy nigdy więcej - warknął do słuchawki 
-Jak chcesz, ale ja na twoim miejscu bym pilnował swojego chłoptasia.. 
-Co masz na myśli? - spytał lecz nie uzyskał już odpowiedzi. 
Zerknął jeszcze na wyświetlacz i zmarszczył brwi. Kompletnie nie rozumiał ostatnich słów Youngmina dlatego wrócił w miejsce gdzie zostawił Taemina. Lecz go tam wcale nie było. Z myślą, że być może poszedł po coś na inny dział zrobił obchód po sklepie, ale kiedy już pięć razy obszedł go i nie znalazł białowłosego czuł jak serce zaczyna mu szybciej bić. Wziął telefon i wykręcił jego numer, a kiedy nie odebrał raz, drugi, dziesiąty wiedział, że coś jest nie tak... Wiedział tylko jedno. Zabije tego dupka.

~Minnie & Bummie