~*~
"Jestem egoistą, że chce mieć cie
wyłącznie dla siebie? Może i tak, ale mimo iż bardzo bym tego chciał, nigdy tak
nie będzie. Zawsze pytasz co się dzieje, a ja odpowiadam wymijająco, bo co mam
powiedzieć? Chce szczęścia, to jest moja główna odpowiedź, ale co dokładnie daje mi to
szczęście, sam chciałbym to wiedzieć. Raz bywają dni takie, że mam ochotę
zniknąć raz na zawsze z tego świata, a innym razem tak się cieszę ze swojego
życia, że to wszystko wydaje się być sprzeczne ze sobą. Nie jestem logiczny i
by mnie zrozumieć trzeba nad tym przysiąc jak do zadania z matematyki. Tylko czy
jestem na tyle prosty by szło mnie rozwiązać? Sam nie wiem, myślę że to zależy
od chęci tej drugiej osoby. A jak to jest z tobą? Bo momentami mi się zdaje, że
rozumiemy się bez słów, a innym zaś razem jakbyśmy obaj porozumiewali się w
dwóch różnych językach. Od czego to zależy? Chyba nigdy porządnie się nad tym
nie zastanawiałem. Teraz jest okej, smutek jaki się we mnie kłębi jest ukryty,
głęboko w środku, zostawiony na te specjalne dni, gdy mam chęć rzucić wszystko
w cholerę. Dlaczego się tak dzieje, co jest powodem takich stanów? Na to
pytanie trochę ciężko mi odpowiedzieć gdyż mam momenty takie, że odpowiedź jest
prosta i dość oczywista, ale z biegiem czasu jakby sprzeczna z tym o czym myślę
w danej chwili. Wydaje mi się, że wiem czego chce w te gorsze dni, ale teraz
brzmi pytanie czy wtedy przemawia przeze mnie przygnębienie czy być może serio
jest to prawda? Chyba teraz się tego raczej nie dowiem. W takim bądź razie,
kiedy? Czy kiedykolwiek zaznam odpowiedzi? Właśnie, tak siedzę i się zastanawiam
nad sensem miłości. Co to właściwie jest?
Na czym polega? Rozumiem, że jest
ta jedna jedyna osoba dla której zrobiłbyś dosłownie wszystko, jest dla ciebie
najważniejsza w świecie, ale skąd pewność, że nie jest to zakochanie? Przecież
pojęcia są dość do siebie podobne. W miłości akceptujesz wady swojego obiektu
westchnień, robisz wszystko aby był szczęśliwy. Skoro to miłość to czym jest
zakochanie? W tej sytuacji patrzysz wyłącznie na swoje dobro ignorując uczucia
drugiego człowieka? Jak taki typowy egoista? Czyli jak coś czuję mogę być zakochany? To w takim razie jak odróżnić zakochanie od zauroczenia? Obydwie
rzeczy są naprawdę nietrwałe, jedno jest silniejsze, a drugie słabsze? Skoro czasami coś czuję, a momentami sam nie wiem, świadczy to o tym, że się
zauroczyłem? Może to tylko sobie uroiłem? A zazdrość do czego dopisać? W końcu
to coś zupełnie innego, nie jest powiedziane, że jest związana z jakimś poważniejszym
uczuciem, nie? Chyba zazdroszczę ci szczęścia, jakie ty masz, a ja od zawsze
chciałem mieć. Przez to przekładam to w jakieś niewytłumaczalne odczucia, które
tak naprawdę mogą być sprzeczne ze mną. Chcę w ten sposób jakoś wytłumaczyć
swoje zachowanie by nie wyjść na jeszcze większego egoistę niż jestem? Sam nie
wiem. Mimo tego nie powinienem się wypowiadać na temat czegoś, czego nigdy nie
doświadczyłem, na myśli mam miłość, gdyż zupełnie nie mam o tym pojęcia. Wiem,
że chcę być dla ciebie ważny, być w centrum twojej uwagi, być może dlatego, iż
obawiam się jakiś zmian jakie mogą między nami nastąpić. I tutaj chyba jest
źródło mojego narastającego problemu. Nie mogąc czegoś zatrzymać budzi się we
mnie strach, on przeradza się w lęk, co potem odbija się na moim samopoczuciu. Myśl
samotności mnie dobija, także robię wszystko aby nigdy jej nie zaznać. Przecież
nie jestem sam, właśnie. Nie jestem sam. Chyba poukładałem sobie pewne rzeczy.
Nie będę sam bo zawsze będziesz obok mnie bez względu na wszystko. Na tym przecież polega przyjaźń, dlatego dziękuję za to, że mam tak wspaniałą osobę jaką jesteś ty, u
swojego boku. Reszta jest nieważna. "
Rzucił ostatni raz okiem na kartkę papieru, na której były zawarte jego
wszystkie dotychczasowe przemyślenia. Dopiero potem mógł zamknąć zeszycik
wbijając wzrok w chłopaka, który wszedł właśnie do pomieszczenia.
-Taehyung idziesz?
-Tak, tak właśnie się zbieram - stwierdził przysiadając na skraju
własnego łóżka, a brązowowłosy pokiwał głową kierując się do drzwi.
Patrzył na niego dobrą chwilę, na jego oddalającą się sylwetkę by na koniec
zatrzymać go swoim pytaniem.
-Jungkookie? - chłopak odwrócił
się przez ramię słysząc głos.
-Dziękuję. Za to, że jesteś - powiedział jak gdyby nigdy nic. Dostrzegł
zdezorientowanie na twarzy młodszego, nie wiedział pewnie o co chodzi. Nie
szkodzi, ważne, że on wiedział, na co jedynie uśmiechnął się sam do siebie.
~Bummie
