poniedziałek, 6 lipca 2015

Głupota lubi się powtarzać...





Miłość nie jest dla każdego. A on również się o tym przekonał gdy poznał właśnie JEGO. Chłopaka idealnego, doskonałego w każdym calu lecz pojawił się problem o którym zdawał sobie sprawę, ale za żadne skarby nie dopuszczał tego do siebie. A mianowicie chłopak był niepełnosprawny. Nie mógł chodzić przez straconą nogę w wypadku motocyklowym. Niby to nie taki wielki kłopot, bo przecież mógł się poruszać za pomocą protezy lecz to zdecydowanie nie to samo co prawdziwa kończyna. I mimo faktu, że tego u niego nie widać on już do końca życia pozostanie inwalidą, a on? Bał się. Nie był pewien czy chciałby się związać z kaleką. Był zwyczajnym tchórzem. Lecz nie mógłby go teraz zostawić. Byli przyjaciółmi, najlepszymi, a wypadek nie zmienił jego relacji wobec niego. Nadal go kochał, ale. No właśnie. Jednak pojawiło się jakieś ale. Bądźmy szczerzy kogo on próbuje oszukać? Wie, że to co się wydarzyło zmieni wszystko. Całe jego postrzeżenie na chłopaka, który w jego oczach już zawsze będzie osobą chorą, której mimo chęci nie będzie można pomóc. A związanie się z nią to naprawdę spore wyzwanie na które on chyba nie był gotowy.
-Pomóc ci? - spytał od razu widząc, że młodszy stara się ściągnąć słoik z dżemem z najwyższej półki. Chłopak spojrzał na niego kątem oka uśmiechając się delikatnie.
-Nie Taehyung, ja sobie dam radę - odparł pewnie znów stając na palcach jednej nogi, ale znów z marnym skutkiem.
-Pomogę ci - odepchnął go lekko do tyłu sięgając po ową rzecz i dał ją w ręce młodszego, który patrzył na niego z hm.. zazdrością? Nie dziwił mu się. Naprawdę po tym co się stało już nic nie było wstanie go teraz zdziwić.
-Taehyung, nie rób ze mnie kaleki większej niż jestem, okej? - mruknął zirytowany biorąc od niego słoik.
-Przepraszam, wiesz, że chcę dla ciebie dobrze, nie? Nie chcę byś musiał się przemęczać wtedy kiedy ja mogę to za ciebie zrobić - uśmiechnął się delikatnie, a w odpowiedzi dostał jedynie wywrócenie oczami - Jungkookie...
-Wiem, że chcesz dobrze, jak każdy.. - warknął podążając do kasy tym sposobem pozostawił Taehyunga w tyle.

Miał pomału dosyć zachowania swojego przyjaciela. Był mu dozgonnie wdzięczny za to co dla niego robi, że był przy nim w tych ciężkich dla niego chwilach. Ale żaden człowiek nie chce być niesamodzielny, a tyle ile potrafi chce zrobić sam. Tak też było i w jego przypadku. Nie chciał być ciągle zależny od kogoś, to strasznie uciążliwe. Przecież nie umierał, umiał chodzić, może to nie to samo co wcześniej, ale nie jest z nim tak tragicznie jakby mogło się to każdemu wydawać. Cieszył się, że wtedy nie zginął, że ocalał prawie cały. Nie miał żalu gdyż wypadek był tylko i wyłącznie z jego winy oraz głupoty. A za głupotę trzeba płacić niekiedy strasznie wysoką cenę. Kochał motory, a szczególnie na nich jeździć lecz pewnego dnia wsiadł pijany... Skończyło jak się skończyło. Miał problemy i niekiedy naprawdę potrzebował czyjejś pomocy, ale również były takie rzeczy przy których radził sobie sam i to całkiem dobrze. Przecież nikt nie może zrobić wszystkiego za niego. I Taehyung powinien to zrozumieć.
-Kookie, przepraszam.. - szturchnął go lekko w ramie, a chłopak jedynie cicho westchnął.
-Wiesz, że nie masz za co? - spojrzał na niego z wyrzutem, a Taehyung wzruszył ramionami.
-Nie chcę byś myślał, że w ciebie nie wierzę - zaczął, a on co miał zrobić?
Oczywiście nic, nie mógł mieć mu za złe tego, że się o niego martwi. Chociaż niepotrzebnie.
-Wiem, ale czasami mam wrażenie, że myślisz całkiem inaczej - zapłacił za wszystkie zakupy i już czuł szarpnięcie, a chwilę potem starszy niósł wszystkie jego siatki - Taehyung... - spojrzał na niego znacząco. On podrapał się po głowie.
-Ja tylko... - od razu mu przerwał.
-Nie chcę pomocy - warknął rozdrażniony biorąc wszystkie swoje rzeczy z jego rąk - Kaleka też umie sobie radzić - mruknął zostawiając starszego na chodniku.

Taehyung westchnął cicho patrząc na oddalającą się sylwetkę młodszego. Naprawdę czuł się bezradny w tej sytuacji. Wie, że chłopak chce być samodzielny, ale nie może wietrznie udawać, nie oszuka losu, który zdecydował go pokarać. Już nigdy nie będzie normalny, a przynajmniej nie taki jaki by chciał być. To co było przepadło i nie wróci. Tak czy siak będzie potrzebował czyjejś pomocy, kiedyś na pewno. Tylko... dlaczego ma wrażenie, że to nie on będzie tą osobą?
-Taehyung.. - zauważył dłoń, która macha mu centralnie przed twarzą. Od razu jego wzrok spoczął na Jungkooku.
-Hm? - mruknął trochę nieobecny na co młodszy jedynie prychnął.
-Miałem racje, nie słuchasz mnie. Jak zwykle zresztą.
-Przepraszam, powtórzysz? - spytał, a dopiero teraz zauważył jak przejeżdża opuszkami palców po swojej protezie. Naprawdę ciężko mu było na to patrzeć.
-Może to zrobię, może nie.. Skoro nie słyszałeś to nawet i lepiej - odparł nieco urażony.
-Kookie...
Westchnął cicho.
-Pytałem czy... gdybym był w pełni sprawny miałbym u ciebie jakieś szanse? - spytał, a starszy od razu podniósł na niego swój zaskoczony wzrok.
-Co? - jedyne pytanie, które w tej chwili wyleciało z jego ust.
-Tak pytam.. wiesz, z ciekawości - wzruszył ramionami.
-Jungkook... - nie wiedział co powiedzieć.
-Nic od ciebie nie chcę, po prostu chcę wiedzieć.
-Przecież wiesz... - zagryzł wargę, a chłopak fuknął.
-Nie wiem, nic nie wiem! Może mnie oświecisz?
-Co mam zrobić? - uniósł zdziwiony brwi do góry.
-Rób co uważasz.
To była szansa. Szansa na to aby móc wszystko wyznać co krył przez tak długi okres czasu. Przyznać się do swoich uczuć, które usilnie starał się wyprzeć. Mógł zacząć lepsze życie będąc wreszcie szczęśliwy, ale czy był na to gotowy? Właśnie miał okazję wszystko postawić na jedną kartę, zaryzykować. Lecz ciągle coś mu na to nie pozwalało, strach. Dlatego też wstał i...

Siedział na kanapie wpatrzony w jeden punkt. Czuł się pusty od środka aczkolwiek na zewnątrz tego szczególnie nie okazywał. Nie pokazywał słabości, która była u niego numerem jeden. Ten incydent, ciągle go wspomina. Właściwie po co? Dlaczego? By sobie tylko humor popsuć jeszcze bardziej? Gdyby tego nie chciał nie myślałby o tym w ten sposób. Przez niego zrozumiał, że się bardzo mylił co do swojego przyjaciela. Chociaż spodziewał się, że ucieknie. Wiedział to od samego początku odkąd tylko miał zamiar poruszyć ten wątek, za co nie miał mu za złe. Faktycznie życie z niepełnosprawnym nie należy do rzeczy prostych, a przecież on mógł mieć każdego. Więc nie widział sensu by mógł się związać właśnie z nim, kaleką, która już do końca życia będzie zależna od kogoś. Choć starał się zaprzeczać, nie myśleć w ten sposób wiedział o tym doskonale. W takim razie po co o to pytał? Po co chciał wiedzieć coś, co było oczywiste? Nadal posiadał złudzenia, że się myli. Jednak Taehyung mu ewidentnie rozwiał wątpliwości. Kochał go, dlatego pozwolił mu odejść. Pogodził się z tym. Dlatego nie powinien mieć żalu. Powinien żyć dalej i tak też zrobi tyle, że bez niego.

Minęło sporo czasu zanim zrozumiał swój błąd. Jego reakcja, decyzja, którą podjął pod wpływem chwili, strachu, który go nagle ogarnął odjęła mu zdolność racjonalnego myślenia. Zrozumiał to po fakcie lecz nadal uparcie wmawiał, wpajał sobie, że nic złego nie zrobił. Nie było dane im być razem. Bo skoro byłby tego naprawdę pewien, nie miałby wątpliwości, nie bałby się zaryzykować. Lecz ileż można się oszukiwać? Pierwsze dni, kiedy się z nim nie widział odczuł i to bardzo dogłębnie. Tęsknił, a tęsknota go wyżerała od środka. Pchała w przekonaniu, że powinien wrócić, naprawić gafę, którą popełnił. Lecz musiał minąć czas by mógł znaleźć odwagę, której od zawsze potrzebuje, a której mu brakowało. Ale co on zrobi jak go spotka? Niewątpliwe powie prawdę i przyzna się do błędu, który krąży za nim przez cały ten czas.
Gdy tylko stanął przed jego drzwiami czuł jak ręce niespodziewanie zaczynają mu drżeć, a ciało odmawia posłuszeństwa. Tak dawno się nie widzieli, skąd ma pewność, że w dalszym ciągu chce go widzieć? Wiedział na pewno, teraz nie może już się wycofać, bo jedna z dłoni zapukała w drzwi młodszego, który zanim otworzył minęło trochę czasu. Czuł jak gula robi mu się w gardle, a ręce zaczynają pocić lecz to co ujrzał dosłownie wbiło go w podłogę. Nie tego oczekiwał, nie to pragnął ujrzeć. Aczkolwiek nie miał wątpliwości, że to ta osoba, której poszukuje.
-Co tu robisz? - usłyszał jego smętny głos.
Zagryzł wargę.
-Mogę wejść? - spytał niezbyt pewnie, a Jungkook spojrzał na niego niezadowolony.
-A musisz?
Kiwnął głową, a chłopak odjechał trochę od drzwi robiąc mu tym miejsce by mógł przejść. Przekroczył próg nie mogąc oderwać wzroku od wózka na którym siedział. Jak to się stało? Co się stało? Przecież było wszystko w porządku...
-Kookie... - zaczął drżącym głosem, ale młodszy uniósł dłoń w górę by zamilkł.
-Cokolwiek nie masz zamiaru mi powiedzieć.. Nie gniewam się na ciebie.
-Co ci się stało? - pytanie uleciało z jego ust naprawdę niespodziewanie, a chłopak słysząc je jedynie westchnął ciężko.
-Głupota lubi się powtarzać. Wiesz.. jak to mówią, nie ma ludzi idealnych - uśmiechnął się wzruszając ramionami. Patrzył na niego i patrzył. Nic więcej. Nie był w stanie nic powiedzieć. Warga zaczęła mu drżeć, a oczy zaszkliły lecz usilnie powstrzymał płacz, który chciał się wydostać. Chce być silny.
-Cz...czyli? - zająknął się, a chłopak spuścił wzrok.
-Ostatnio wypiłem.. Więcej niż zamierzałem, a pojazd, który stał w tym garażu jeszcze bardziej kusił niż zazwyczaj... Wsiadłem na niego nie zwracając uwagi na nic.. Chciałem znów poczuć to uczucie, którego tak dawno nie czułem.. Tak, wiem, że mi niewolno - dodał widząc, że starszy ma zamiar zabrać głos - Ale ja naprawdę nie mogłem się powstrzymać.. Wyjechałem, nawet przejechałem kawałek lecz szybko straciłem panowanie nad maszyną... Jechał samochód...
-Nie kończ.. - przerwał nagle zamykając mocno oczy.
Zapadła cisza, którą przerwał biorąc głęboki oddech.
- Moja głupota mnie kiedyś zgubi lecz wreszcie odnalazłem drogę, której mam zamiar się trzymać - odparł.
-Doprawdy? - usłyszał - I co zamierzasz teraz zrobić?
Uśmiechnął się lekko.
-Byłem głupi bo mogłem stracić coś bardzo cennego.
-Naprawdę? Co takiego? - słyszał zaciekawienie w jego głosie.
-Ciebie. Kocham Cię, lecz nie byłem gotowy na taką wielką odpowiedzialność lecz rozłąka uświadomiła mi, że jestem wstanie zrobić wszystko by móc zatrzymać cię przy sobie.
Widział łzy w oczach młodszego, które za wszelką cenę starał się powstrzymać.
-Nie płacz - otarł dłonią jego policzek.
-Mogłem zginąć.. Straciłem nogę... Wylądowałem na wózku inwalidzkim.. Naprawdę chcesz się wiązać z kaleką?! Miałeś rację, potrzebuję pomocy tylko, że teraz na okrągło... - fuknął łkając cicho, a Taehyung chciał zrobić wszystko aby odgonić smutek z jego twarzy.
-Chciałem już to zrobić wcześniej i wiesz co? Chcę nadal - odparł pewny tego co mówi, a młodszy spojrzał na niego z pewnego rodzaju powątpiewaniem.
-A jeśli ci się nie uda? Jeśli nam się nie uda? To co zrobisz? Zostawisz mnie?
-Za bardzo wybiegasz do przodu, nie myśl o tym co będzie, tylko o tym co jest teraz, w tym o to momencie - przykucnął przy jego wózku wpatrując mu się w oczy.
-Ja też cię kocham.. ale ty... - zamknął mu usta pocałunkiem.
-Cichutko, zbyt dużo mówisz kochanie - uśmiechnął się, a następnie znów go pocałował powtarzając tą czynność do skutku, tak długo dopóki mu się nie znudzi, miał nadzieję, że już nigdy.

~Bummie

2 komentarze:

  1. Betway Casino Review, Bonus & Mobile App - Mapyro
    We review 구미 출장샵 Betway Casino and gave 거제 출장마사지 it 김해 출장안마 a rating of 4.5 based on 2 reviews and 4,000 ratings from real people. Find the best bonuses, 강원도 출장마사지 promotions, and security 포천 출장안마

    OdpowiedzUsuń