piątek, 22 sierpnia 2014

Przeszłość.

Kolejny shot ;) Miłego czytania. Starałam się, aby nie było błędów, jeśli jakieś się znajdą to z góry przepraszam, mam nadzieję, że wam się spodoba. Zapraszam :).



Marzenia się nie spełniają....
W sumie...
Dlaczego nie? 
Przecież mi się udało...
Zostałem tym kim chciałem zostać od zawsze...
To dlaczego uważasz tak, a nie inaczej? 
Zazdrościsz mi mojego sukcesu? 
Że mi się powiodło, a tobie nie?
Gdybym tylko to wiedział...
Chciałbym cofnąć czas! 
Pragnę abyś nadal przy mnie był!
Przez to wszystko...
Przez moją karierę...
Wszystko się zepsuło...
Przestałem ci poświęcać tyle czasu, ile powinienem.
Mówiłeś, że rozumiesz...
Że to przetrwamy...
Opuściłeś mnie...
Dlaczego?
To przez to, że zamiast zobaczyć się z tobą wolałem pojechać na wywiad? 
Zamiast być przy tobie, byłem na koncercie?
To nie tak...
Jesteś dla mnie ważny, najważniejszy!
Za bardzo się w to wkręciłem...
Chociaż gubię się już...
Sam mi kazałeś...
Pomagałeś osiągnąć mój cel...
To dzięki tobie jestem tą osobą, którą jestem dzisiaj. 
Bez ciebie by mi się to nie udało...
Świadomość, że przy mnie byłeś dawała mi tą siłę, dzięki której wzbijałem się coraz wyżej i wyżej. 
Co mam teraz zrobić?
Zostałem sam...
Gdybym tylko wiedział, że tak będzie...
Nigdy nie pozwoliłbym ci odejść...
Byłem taki głupi i ślepy, że tego nie zauważyłem. 
Co mi po tym, że mam wszystko skoro tak na prawdę nie mam nic?
Taemin proszę...
Przepraszam...
Kocham Cię i tęsknię za tobą...
Teraz jestem w stanie ze wszystkiego zrezygnować aby móc znowu z tobą być!
Przejrzałem na oczy...
Proszę spotkaj się ze mną, porozmawiaj...
Dopiero po roku zebrałem się w sobie, aby napisać ten list...
Może już jest za późno...
Może już mnie znienawidziłeś...
Może już dawno mnie nie pamiętasz...
Ja wciąż mam nadzieję, że jednak tak nie jest...
Że kiedyś mi wybaczysz...
Kim Kibum

 Chłopak siedzący na obrotowym krześle czytał ten list chyba z piąty raz. Nie mógł w to uwierzyć. Był zdziwiony, że do niego napisał. Zupełnie się tego nie spodziewał. Przecież minęło tyle czasu, dlaczego miałby to zrobić, skoro nie zrobił tego wcześniej? Jaki jest tego sens? Ma mętlik w głowie. Przecież miał o nim zapomnieć. Zapomnieć i żyć dalej bez niego. Czyżby się pomylił? Jemu powoli się to udawało. Nawet znalazł osobę z którą jest szczęśliwy. Przynajmniej tak mu się wydawało. Wiedział, że nie mógł być o Minho zazdrosny, ani nie musiał się bać, że go zostawi. Przy Key ciągle się tak czuł. Czuł się zagrożony, że ktoś mu go odbierze. Nie mógł znieść, że wokół niego kręci się tyle ludzi. Musiał odejść. Nie dał rady. Wszystko się układało. Wreszcie mógł jakoś normalnie funkcjonować, a on znowu wpieprza się butami w jego życie. Znowu chce zawrócić mu w głowie. Znowu chce przeciągnąć go na swoją stronę. Na tą ciemną stronę, której starał się uniknąć. Tak bardzo się bał z nim spotkać. Bał się, że wszystko wróci, że się złamie. Przecież nie mógł do tego dopuścić. Zmienił się. Bardzo się zmienił, a nie chciał wracać do tego co było kiedyś. To bolało. Dlatego robi wszystko aby od tego uciec, odciąć się. Dlaczego akurat teraz? Akurat teraz musiał się pojawić wszystko komplikując?
-Minnie? Wszystko w porządku? – spytał zmartwiony Minho, widząc, że jego chłopak od paru minut siedzi i się nie odzywa.
-Napisał do mnie… Kibum chce się ze mną spotkać… - zagryzł wargę patrząc w kartkę, którą nadal miał w dłoniach.
-Spotkasz się z nim?
-Nie wiem… Jestem ciekawy, ale boję się. A ty co byś zrobił na moim miejscu? – brązowooki przeniósł na niego swój wzrok – Minho?
-Nie wiem… Naprawdę nie wiem… To ciężka sprawa… Ale myślę, że bym poszedł. Wiesz… posłuchałbym serca. Skoro ono ci podpowiada, że powinieneś się z nim zobaczyć to nie ma się nad czym zastanawiać.
-Naprawdę tak uważasz? – zdziwił się słysząc to z ust bruneta.
-Tak – pogładził go ręką po twarzy - pójdę zrobić coś do jedzenia - uśmiechnął się delikatnie, chcąc wyjść z pokoju.
-Minho? – na dźwięk swojego imienia chłopak się odwrócił.
-Tak?
-Dziękuję, naprawdę dziękuję za to co dla mnie robisz – odwzajemnił wcześniejszy gest bruneta.
-Wiesz, że Cię Kocham… zrobię dla ciebie wszystko – posłał mu buziaka w powietrzu opuszczając pomieszczenie.
Taemin lekko pokręcił głową. Miał tak od razu jak gdyby nigdy nic się do niego odezwać? Zadzwonić? Po tym jak go zostawił? To ma sens? Westchnął. Wstając wziął urządzenie do ręki. Wybierając jego numer zawahał się. A co jak popełnia błąd? Odgonił te myśli ze swojej głowy naciskając na zieloną słuchawkę.
Czekał..
Nawet nie pomyślał, że już dawno mógł zmieć numer.
Pierwszy sygnał…
Drugi..
Trzeci…
Miał zamiar się rozłączyć, ale znowu usłyszał ten głos w słuchawce. Coś w nim drgnęło. Nie mógł wydusić z siebie żadnego słowa. Jakby zapomniał po co właściwie do niego dzwoni.
-Halo? Jest tam ktoś? – spytał Kibum gdy słyszał, że nikt się nie odzywa.
-Bummie? – zaczął niepewnie brązowooki jakby chciał się upewnić, że wybrał dobry numer.
-Taemin? – słychać było, że chłopak się nie spodziewał, że znowu się do niego odezwie – Minnie to naprawdę ty?
-Tak… - zagryzł wargę starając się zamaskować drżenie głosu – chciałeś się ze mną spotkać…
-Naprawdę? Naprawdę chcesz się ze mną zobaczyć?
-Nie wiem… - rzucił dopiero po chwili uświadamiając sobie co powiedział – to znaczy, tak… Kiedy? – zadał kolejne pytanie czując, że w jego gardle robi się coraz większa gula, gdy ich rozmowa się dłużyła.
-Jestem w stanie nawet teraz… dosłownie – ich połączenie dobiegło końca.
-Teraz? – powiedział sam do siebie marszcząc brwi.

Pukanie w okno sprawiło, że chłopak stojący na środku pokoju lekko podskoczył, a urządzenie wypadło z jego rąk kiedy zobaczył, kto stoi na balkonie. Ale jak to? Skąd? To jakiś żart? A może sen? Tak to na pewno sen, a jak się uszczypnę zaraz powrócę do świata żywych. Łudził się. Niepewnie podszedł do szklanej szyby. Pociągnął za uchwyt aby ją otworzyć. Patrzył się w kocie Kibumowe oczy, jakby szukając w nich czegoś. Czego właściwie szukał? Sam tego nie wiedział. Złapał się palcami za skórę przyciskając ją lekko. Nieznośny ból rozszedł się po jego ręce. A jednak to rzeczywistość, z którą przyszło mu się zmierzyć.

~~~

-Miało cię tutaj nie być… (Tak bardzo się cieszę, że jesteś) Po co właściwie wróciłeś? (Nieważne po co, ważne że jesteś znowu przy mnie) Czego ode mnie chcesz? (Wróciłeś bo mnie kochasz, prawda?) Chcesz abym znowu cierpiał? (Nieważne co się stało.) Tego pragniesz? (Nie chcę tego pamiętać) Nie chce z tobą być.. (Chciałbym znowu zacząć wszystko od początku, ale boje się… tak bardzo się boję, że znowu będę przez to przechodził..) Naprawdę nie rozumiesz tego, że nie chcę z tobą mieć nic wspólnego? (Tak cholernie za tobą tęsknie…)

~~~

-Taemin? Taemin, co się stało? Słyszysz mnie? Co się stało? – ujrzał przed sobą twarz Key. Ale jak to przed sobą? Rozejrzał się dookoła. Leżał na drewnianych panelach w pokoju. Czyżby zemdlał? Przecież nigdy tego nie robił. Czyli to co mu powiedział nie ujrzało światła dziennego? Wziął głęboki oddech.
-Odejdź.. – lekko go od siebie odepchnął widząc jak blisko się znajduje, po czym się podniósł. 
-Przepraszam – zakłopotany Kibum podrapał się po głowie – To moja wina… Nie powinienem był tu przychodzić, ale chciałem cię zobaczyć, a bałem się, że nie zgodzisz się ze mną spotkać.
-Od jak dawna tutaj jesteś? – spytał otrzepując się.
-Na twoim balkonie czy w Seul?
-Balkonie – rzucił szybko siadając na swoim krześle, które bardzo lubił.
-Niedawno przyszedłem. Zbierałem się w sobie, aby się z tobą spotkać , ale akurat ty sam do mnie zadzwoniłeś – Key powtórzył jego czynność i jak gdyby nigdy nic rozsiadł się na jego łóżku.
-Nie za wygodnie ci? – warknął po czym odchrząknął prostując się widząc w drzwiach Minho.
-Przyniosłem jedze… - urwał widząc Kibum’a na ich łóżku – Kibum?
-Minho? – kociooki zdziwiony uniósł brwi do góry – Miło Cię widzieć.
-Ciebie również. Nie wiedziałem, że przyjdziesz – spojrzał na Taemin’a porozumiewawczo na co chłopak jedynie wzruszył ramionami – Jesteś głody? Jeszcze trochę zostało.
-Nie, dziękuję – uśmiechnął się lekko nie spuszczając wzroku z Taemin’a. Chłopak siedzący na krześle czuł się niezręcznie przez palące spojrzenie szatyna. Przecież on o niczym nie wiedział, bo skąd miał to wiedzieć?
-Minho? – brązowooki zagryzł wargę patrząc na bruneta.
-Tak skarbie? – spytał dając nacisk na ostatnie słowo.
Kibum spojrzał czujnie na Choi, potem na Lee przymrużając lekko oczy. Czyżby się domyślił? Taemin unikał jego wzroku. Bał się jego reakcji. Sam nie rozumiał swojego zachowania. Nie wiedział co się z nim dzieje, ale miał tak tylko gdy on znajdował się w pobliżu. Co ty ze mną robisz chłopaku? Pomyślał odchrząkując lekko.
-Zostawisz nas na chwilę samych? – poprosił chociaż gdzieś w duchu pragnął aby został.
Nie chciał zostawać z Key sam na sam.
-Jasne.
Trzask zamykanych drzwi sprawił, że zaczął się lekko denerwować. Chciał stąd wyjść. Nie chciał z nim rozmawiać. Chciał jak najszybciej o nim zapomnieć i żyć dalej. Da radę?
-Jesteście razem? – spytał na wstępie Kibum.
Powiedzieć prawdę? Skłamać? Zastanawiał się.
-Tak – biegał wzrokiem po całym pomieszczeniu – Twój list… Nie spodziewałem się. To dla mnie trudne, mam mętlik w głowie – stwierdził zgodnie z prawdą.
-Wiedziałem. Nie wiem na co ja liczyłem. Mogłem się tego od razu spodziewać – rzucił wstając z łóżka, a Taemin natychmiast powtórzył za nim czynność – Niepotrzebnie tutaj przychodziłem. Najlepiej będzie jak pójdę.
-Nie! – podszedł natychmiast do drzwi zatrzymując go. Oparł się o nie plecami patrząc na Key z przerażeniem w oczach– Nie możesz odejść…
-Dlaczego? – zdziwiony spojrzał na Taemin’a który zagradzał mu przejście. Właśnie dlaczego to robi? Przecież chciał aby go zostawił, aby zniknął z jego życia.
-Ja… - zaczął chociaż nie bardzo wiedział co powiedzieć – Jednak nie.. – zagryzł wargę odsuwając się od drzwi.
Kociooki patrzył na niego jeszcze chwilę, ale że chłopak nic się nie odzywał podszedł do niego. Nie zastanawiając się nad tym długo. Musnął lekko jego wargi. Tak bardzo za tym tęsknił. Nie mógł znieść, że te usta mogą całować kogoś innego, a nie jego. Że ktoś może dać mu szczęście, a nie on. Nie chce odchodzić. Nie chce go zostawiać. Wiedział, że jest za późno. Już nic nie może na to poradzić. Gdyby wcześniej zrozumiał swoje błędy… Gdyby wcześniej zareagował.
-Kocham Cię Minnie – wyszeptał nadal będąc blisko niego – Mam nadzieję, że będziesz z nim szczęśliwy.
Wyszedł. Zostawił go samego. Złapał się odruchowo za usta czując na nich lekkie mrowienie. Czy on właśnie? Kibum go pocałował? Znowu czuł to samo co wcześniej. Czuł te motyle, te przyspieszone bicie serca. Przecież on go nadal kocha. Skoro nadal go kocha na co jeszcze czeka? Co go zatrzymuje? Niewiele myśląc wybiegł za nim. Stanął przed swoim domem szukając go wzrokiem. Przecież nie mógł daleko pójść..
Rozglądał się, szukał. Tak bardzo chciał mu powiedzieć te słowa. Chciał powiedzieć jak bardzo go kocha. Że jest gotowy, aby znowu z nim być, ale jego już nie było. Odszedł. Odszedł już na zawsze, a z nim połowa jego serca.

~Bummie 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz