wtorek, 23 czerwca 2015

Daj mi to czego pragnę... [6]



Hejo robaczki ^^ Przepraszam, że długo czekaliście na nowy rozdział, ale ta damm oto jest ^^
Zapraszam do czytania, komentowania i jeśli pojawią się błędy to z góry przepraszam :*
~Minnie ♥





 żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie



Poczuł jak na jego twarz upadały zimne krople.
Deszcz...
Tylko tego mu brakowało
Podniósł swoje ciało z ławki i trochę zakręciło mu się w głowie. W sumie to nie pamiętał kiedy ostatnio coś zjadł.. 
-Musisz się ogarnąć Taemin... - szepnął do siebie przeczesując białe kosmyki. 
Szedł sobie nie przejmując się tym, że jego ubrania już doszczętnie przemokły a włosy kleją się do twarzy. Wstąpił do sklepu i kupił małą buteleczkę mleka bananowego, przebił rurką sreberko i rozkoszował się tym ukochanym smakiem.
Szedł powoli w stronę domu Jonghyuna. Jak bardzo się zdziwił gdy po naciśnięciu na klamkę bez problemy wszedł do środka, lecz to co, a bardziej kogo zobaczył w środku spowodowało że aż się zakrztusił mlekiem bananowym. 
-Kai? Co ty tutaj robisz kochanie? - podszedł do niego i przytulił się cmokając przelotnie jego usta. 
-Przywiozłem ci rzeczy skarbie. widzę, że bardzo ci się przydadzą. - zlustrował młodszego. - Zdejmuj to kotku, przeziębisz się... - powiedział i jednym ruchem zdjął z Tae przemoczoną koszulkę. - Jak się czujesz myszko? co ty tu masz..? - zapytał przejeżdżając opuszkami po malince na jego szyi, zgromił wzrokiem bruneta który uśmiechał się z wyższością.
-Czuję się dobrze. A to.. w sumie nie wiadomo skąd.. ale to tam.. nie ważne, i tak nic nie znaczyło. - uśmiechnął się do czarnowłosego i złożył na jego ustach czuły pocałunek. - Dziękuję, że się troszczysz
-Kocham cię braciszku, więc będę zawsze, czy ci się to podoba czy nie. - pogłaskał go czule po policzku.
-Też cie kocham głupolu - uśmiechnął się i przytulił się do niego. 
-Co jadłeś kochanie? 
-Emmm.... kiedy? 
-Ehh.. standardowa odpowiedź. Dlaczego nie pilnujesz żeby jadł? Chcesz żeby się wykończył? - Patrzył Jonghyunowi nienawistnym wzrokiem prosto w oczy.
~Dbam o niego. Ma się dobrze. Mogłem być gorszy..
- A tylko byś spróbował..
~To co? Co byś mi zrobił?
-Dosyć!!! - krzyknął Taemin stając pomiędzy nimi - ogarnijcie się obaj! Tak dla jasności. Nie jestem niczyją własnością. A poza tym. Jonghyun. Pamiętasz? "Dragi za seks, Nic więcej." tak miało być nieprawdaż?
~Może i miało... Ale nie jest. 
Brunet przyciągnął białowłosego do siebie i złożył na jego karku kilka pocałunków.
-Ughh!! Ogarnijcie się, bo się zachowujecie jak dzieci w podstawówce!! - wyminął obu i skierował się do salonu.
- Nie masz szans Kim Jonghyunie.. 
~Żebyś się nie zdziwił jak będzie tylko mój,, 
- Taa,,, mhhhmm.. marzenie... te raczej się nie spełni. Minnie kotku, podejdź tu do mnie na chwilkę
Taemin przyszedł i bez żadnych sprzeciwów pozwolił się objąć Kaiemu w pasie i namiętnie pocałować. 
-Będę uciekał, przyjadę jutro. trzymaj się kotku, kocham cię, dbaj o siebie i zdrowiej moja kruszynko. 
-Papa kochanie, ja ciebie też, uważaj na siebie, daj mi znać jak wrócisz do domu, bo będę się martwił. - Po raz kolejny ich usta złączyły się w namiętnym i pełnym uczuć pocałunku. Całowali się tak, jakby ten pocałunek miał być ich ostatnim..

~*~

Siedział na fotelu na przeciwko białowłosego do którego się nawet nie odzywał, zresztą on do niego również. Kiedy tylko jego brat wyszedł doszło między nimi do ostrej wymiany zdań z czego Jonghyun pierwszy się wycofał nie będąc w stanie zapanować nad swoimi nerwami. Dlatego też najzwyczajniej w świecie opuścił pokój w którym się znajdowali zamykając za sobą drzwi z hukiem. Nie wytrzymał, zdenerwowanie ujrzało światło dzienne mimo że miał pozostać spokojnym, co bardzo rzadko mu się zdarza kiedy w pobliżu niego jest Taemin. Po prostu przy nim nie myślał racjonalnie, przy nim wiele emocji się budziło bądź tworzyły się nowe wcześniej dotąd nieznane, które przerażały Jonghyuna. Do tego stopnia, że tworzył pomiędzy sobą taką barierę, której nikt nie miał prawa przejść, przekroczyć. Mimo że znajdą się krótko on już widzi, że chłopak go zmienił. Co chyba najbardziej go niepokoiło, bo mimo tak krótkiej znajomości on już czuje się innym człowiekiem. Jego charakter wcześniej zacięty, egoistyczny, pewny siebie pomału się kruszył pozostawiając po sobie małe ubytki. Nie chciał zmian, nie potrzebował ich, ale są one nieuniknione jeśli młodszy w dalszym ciągu będzie gościł w jego życiu. Czy dlatego jest dla niego jeszcze bardziej wredny, chamski niż jest zazwyczaj? Całkiem możliwe, ale nie potrafił inaczej. Ta cisza, która między nimi panowała po prostu go drażniła, nie mógł znieść faktu, że młodszy się na niego gniewa.
-Co? Teraz będziesz się do mnie nie odzywał? - warknął niezadowolony spoglądając na wpatrzoną twarz Taemina, która nie wykazywała żadnego zainteresowania jego osobą, bo nawet się nie przejął, że starszy cokolwiek do niego powiedział. W dalszym ciągu wpatrywał w telewizor jak w jakiś najpiękniejszy cud świata - Kurwa - zaklął podnosząc się z fotela co podziałało, bo usłyszał od niego ciche westchnięcie. 
~A co ty myślałeś? Zrozum Jonghyun nie jesteś pępkiem świata, nie wszystko musi być tak jak ty chcesz. Bo są rzeczy i osoby, których tak łatwo nie zdobędziesz. 
Patrzył się na niego zgrzytając zębami ze zirytowania. Jak to nie? Przecież zawsze mu się udawało, dlaczego teraz miałoby być inaczej?
-Ja zawsze mam wszystko czego chcę, bez względu na to czy jest to możliwe do uzyskania - odparł pewnie, a jedyne co dostrzegł to Taemina niedowierzające spojrzenie.
~Jesteś po porostu niemożliwy. 
Uniósł kącik ust w górę, naciągając na siebie kurtkę, a następnie na nogi buty. 
-Taki już mój urok osobisty - wzruszył ramionami, a dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest dla niego miły, może trochę aż za bardzo, bo jego postawa nagle diametralnie się zmieniła. 
~Gdzie idziesz?
-A co cię to obchodzi? Muszę załatwić kilka spraw - spojrzał na zegarek, a następnie sprawdził po kieszeniach czy aby na pewno wszystko ma, a potem zerknął przelotnie na białowłosego, który zaprzestał wcześniejszą czynność i wpatrywał się teraz w stojącego Jonghyuna. 
~O 22? 
Na jego pytanie odpowiedział mu trzask zamykanych drzwi. 

Patrzył przez chwilę na zamknięte drzwi. 
-Jakie sprawy się załatwia o 22? On się dobrze czuje? - Pokręcił głową z dezaprobatą i zamknął drzwi na klucz. 
Poszedł do kuchni i postanowił zrobić coś do jedzenia bo to uporczywe uczucie w brzuchu wciąż się nasilało. Od niechcenia zrobił sobie kanapkę i szybko ją pochłoną. 
Nie wiedział w sumie co ma robić sam w tym wielkim domu. 
Puścił muzykę i zaczął sobie tańczyć. Żebra bolały już go dużo mniej niż na początku, rany także powoli znikały. 
Z transu wyrwał go dzwonek do drzwi.
-Jonghyun? - Podszedł i otworzył wielkie czarne drzwi, jednak to co ujrzał ani trochę Jonghyuna nie przypominało.
-Jonghyuna nie ma. - Odpowiedział chłodno i już chciał zamknąć drzwi jednak szatyn szybko wślizgnął się do środka.
*A więc to ty jesteś Taemin? 
-Zależy kto pyta... - Patrzył na niego podejrzliwie - Kim jesteś i po co przyszedłeś? Jak już mówiłem Jonghyuna nie ma, a ja ci dragów nie dam więc może łaskawie byś zebrał swoje 4 litery i wypierdalał co? - znał ten głos.. To ten chłopak z którym Jonghyun się przespał, jak mu tam było?.. Youngmin? Chyba tak... 
Lee dostrzegł na twarzy gościa zdziwienie. Czyżby nie spodziewał się takiego obrotu sprawy? 
-Jesteś głuchy? Może mam ci pomóc? - był wściekły..Po co ten dupek tu przylazł? Niech wraca skąd przyszedł. 
*Odpierdol się od Jonghyuna bo tego pożałujesz.
-Hah! A co mi zrobisz gnojku, co? -Patrzył na niego pobłażliwie 
*Oj żebyś się nie zdziwił jak ktoś ci kiedyś okaleczy tą twoją śliczną buźkę... 
-Oh.. dziękuję, że mi tak schlebiasz, wiem że jestem śliczny, niestety nie mogę ci się odwdzięczyć - powiedział z udawanym smutkiem. Z radością obserwował zdenerwowanie malujące się na twarzy szatyna. - Wypierdalaj. -Otworzył drzwi i wypchnął za nie młodszego. Nie zważając na to, że tamten jeszcze coś do niego krzyczy zamknął drzwi i przekręcił klucz wyciągając go z zamka. 
-Ughh... - westchnął i wszedł na górę, poszedł do łazienki i wziął długą gorącą kąpiel.   
Po wyjściu z wanny spojrzał w lustro. - Musisz coś z sobą zrobić.. - skrzywił się widząc czarny odrost który mocno odznaczał się na białych jak śnieg włosach. Wytarł dokładnie swoje ciało i wypuścił wodę. Poszedł do sypialni od bruneta i otworzył wielką szafę, wyjął z niej pierwszą lepszą koszulę którą narzucił na siebie i bokserki z którymi zrobił to samo. Zszedł na dół do salonu i włączył jakiś film. usiadł na podłodze plecami opierając się  o kanapę. Okrył się kocem i patrzył w ekran. Obracał w dłoni telefon który po chwili zawibrował. 
Odblokował go i przeczytał treść sms. "Dotarłem do domu kochanie, cały i zdrowy. Uważaj na siebie. Pamiętaj, że zawsze możesz wprowadzić się do mnie. Kocham Cię. Twój Kai" 
Uśmiechnął się i bardziej otulił w kocyk odpisując "Też cię kocham, śpij dobrze kochanie. " Położył się na podłodze i patrzył w ekran, czuł jak jego powieki stają się coraz cięższe, sam nie wiedział kiedy zasnął.

Droga do miejsca w którym był umówiony nie była długa, bo zaledwie zajęła mu 15 minut. Gdy dotarł na miejsce jeszcze raz spojrzał na wyświetlacz, a potem na smsa, którego otrzymał jakieś dwie godziny temu. Rozejrzał się jeszcze w poszukiwaniu osobników, których na pierwszy rzut oka nie dostrzegł aczkolwiek usłyszał głos za swoimi plecami. 
-Masz kasę? - mężczyzna dość postawny z którym miał już wcześniej do czynienia łypał na niego groźnie gdy tylko odwrócił się do niego przodem.
-Myślisz, że gdybym jej nie miał marnowałbym swój cenny czas na taką dziecinadę? - spojrzał na faceta z kpiną wymalowaną na twarzy - Masz i zostaw Taemina w spokoju - rzucił w niego woreczkiem z pieniędzmi mając zamiar odejść, ale poczuł silną, zimną dłoń na swoim nadgarstku. 
-Nie tak szybko. Jeszcze nie skończyliśmy - warknął w stronę Jonghyuna, a następnie z całej siły popchnął do tyłu, że niespodziewanie wylądował na ziemi - Nie myślałeś chyba, że tak łatwo pozwolę ci odejść - sprzedał brunetowi silnego kopniaka w brzuch powodując, że skulił się w pół. Jeśli on myśli, że Kim Jonghyun aż tak łatwo się poddaje, to się grubo myli. Mimo bolącego brzucha wstał jak gdyby nigdy nic, nic po sobie nie pokazując. Lecz czego się nie spodziewał to chyba tego, że temu osiłkowi przyjdzie pomóc jeszcze pięciu innych. Mężczyźni byli tak samo potężni, a większość z nich górowała nad Jjongiem wzrostem. Mimo iż brunet był silny teraz najzwyczajniej nie miał szans, bo jak szybko nie uderzył napakowanego osiłka w twarz tak też dwóch innych chwyciło go szczelnie, że nie mógł się wyrwać, a pozostali okładali jego ciało pięściami i licznymi kopnięciami. Ból to jedyne co w tym momencie odczuwał bardzo wyraźnie, szarpanie w tym momencie nic nie dawało, a krzyczeć nie będzie, to by ugodziło jego męską dumę. Dopiero gdy krew lała się z niego litrami postanowili go oszczędzić puszczając go, a Jonghyun znowu wylądował na ziemi.
-Chyba dobrze się już zrozumieliśmy, nieprawdaż? - przemówił jeden z nich, a następnie wszyscy poszli w swoją stronę pozostawiając zmaltretowanego, obolałego chłopaka samego. Strasznie ciężko mu się oddychało, a każda kończyna niemiłosiernie pulsowała kiedy postanowił wstać czego z jednej strony pożałował lecz wiedział, że nie może pozostać tutaj ani chwili dłużej. Bo na żadną pomoc w tym momencie liczyć nie mógł dlatego zaczął pomału kuśtykać w stronę swojej posiadłości, a droga miał wrażenie, że dłuży mu się niemiłosiernie. Był zły, a nawet wściekły ze swojej przegranej, ale czego był pewny to tego, że jeszcze się zemści. Nikt nie będzie go traktować w taki sposób, a na  pewno nie jakieś przerośnięte dupki. Będąc już pod domem jęknął cicho gdy uniósł rękę aby pociągnąć za klamkę, ale drzwi na jego nieszczęście były zamknięte. Co oznaczało, że białowłosy będzie musiał mu otworzyć, a bardzo nie chciał żeby widział go w takim stanie.

Obudził go dzwonek do drzwi. Zerknął za zegar wiszący na ścianie. 00.25. Wstał zaspany i poszedł do drzwi, wziął klucze i przekręcił zamek, otworzył oczy i zaniemówił. 
-Jonghyun... - Wyszeptał cicho pomagając starszemu wejść do środka. Zamknął drzwi i prowadził starszego do salonu
~Zostaw.. poradzę sobie. 
-Zamknij i schowaj tą swoją pierdoloną dumę do kieszeni, jasne? - Odpowiedział spokojnie lecz dobitnie, usadził starszego na kanapie. Powoli i delikatnie pozbył się jego ubrań. - No to ładne sprawy poszedłeś załatwić, nie ma co.. - Wstał i poszedł po apteczkę. 
Dokładnie i jak najdelikatniej potrafił przemywał każdą ranę na ciele starszego. - Role się odwróciły. -zerknął w jego oczy i uśmiechnął się bardzo szczerze przez co też i bardzo pięknie. 
Zaczesał do góry jego grzywkę i obmył z krwi łuk brwiowy przyklejając na niego plasterek. 
-Jutro pojedziemy do lekarza. - powiedział przesuwając opuszkami po jego policzku. - teraz się połóż i prześpij kochanie. - złożył na jego ustach delikatny pocałunek, poszedł do kuchni i przyniósł kilka tabletek przeciwbólowych i lód zawinięty w ręcznik. - Weź je. - podał mu wodę.
~Tae.. przestań..
-Bierz i bez gadania! - włożył mu 2 tabletki w usta i przystawił do  warg wodę. 
Kiedy starszy połknął tabletki pomógł mu się położyć i przyłożył zimny ręcznik do jego brzucha. 
-Rano będziesz miał piękny siniak.. - powiedział przesuwając po jego torsie opuszkiem. - Gdzieś ty był, że cię tak urządzili.. Ehh.. spróbuj zasnąć. Jakbyś czegoś potrzebował to mów. - Wyłączył telewizor i usiadł przy brunecie. 
Kanapa była tak wielka ze spokojnie wyspały by się na niej 2 osoby. 
~Nie musisz tutaj siedzieć.. 
-Może chcę? Nawet jeśli mi zabronisz i tak będę tu siedział. - ucałował delikatnie jego policzek i nalał sobie do szklanki trochę wody
Usiadł na podłodze i oparł się bokiem i kanapę. Siedział i po prostu patrzył na Kima. Martwił się, ale sam nie wiedział dlaczego. Jakąś godzinę temu jeszcze był na niego wściekły, a teraz? Patrząc na to w jakim stanie jest starszy robiło mu się go żal. Widząc, że  ten nie potrafi zasnąć zaczął po cichu śpiewać mu kołysankę co najwyraźniej podziałało. Za niespełna 15 min brunet słodko spał. 
- Jesteś śliczny... - szepnął wpatrując się w twarz niczego nieświadomego Jonghyuna. 
Do rana nie potrafił zasnąć. Siedział tak i tylko patrzył pilnując żeby brunetowi nic się nie stało. Ok 5 poszedł do kuchni i zapalił papierosa. Rozkoszował się tym uczuciem kiedy dym dostawał się do jego płuc.
-Kolejne uzależnienie.. - Pokręcił z dezaprobatą głową i zgasił fajkę w popielniczce.
Zrobił sobie kawę i wrócił do salonu, usiadł na podłodze przy kanapie i postawił kawę obok siebie. Patrzył na bruneta i czekał aż ten się obudzi, jednak chwilę tak posiedział i sam zasnął.

Kiedy tylko rano się przebudził czuł się niezwykle beznadziejnie, ból który rozchodził się po jego ciele dawał o sobie znać przy najmniejszym wykonanym ruchu. Dlatego gdy też podniósł się do pozycji siedzącej myślał, że się sika, tak dosłownie. Głośny jęk wydostał się z jego ust, a odruchowo chwycił się za obolałą kończynę, myśląc, że jak się położy to niemiłe uczucie zniknie to się grubo mylił, bo był i ani myślał ustąpić. Zdecydowanie było to nieprzyjemnie. Dopiero teraz dostrzegł postać, która opierała się głową o kanapę. Taemin, który najwidoczniej spędził przy nim całą noc teraz smacznie sobie spał. Przejechał opuszkiem palca po jego bladym policzku, a młodszy jak na zawołanie rozwarł powieki wpatrując się w niego zaspanym wzrokiem. 
~Jak się czujesz? 
Dobre pytanie. Miał być szczery, czy może po prostu skłamać zgrywając mocnego? Ale prawda jest taka, że ileż można udawać super bohatera? Westchnął ciężko, a następnie odchylił swoją głowę do tyłu. 
-A jak wyglądam? - spytał, a młodszy uważnie mu się przyjrzał wzrok zatrzymując na jego zbolałej twarzy.
~Źle.
-I tak też się czuję - krzywił się za każdym razem kiedy brał głęboki oddech. To już wie jak Taemin ostatnio się czuł. Co przeżywał.
Zapadła między nimi cisza lecz tylko na chwilę, bo młodszy szybko ją przerwał. 
~Powiesz mi co się wczoraj stało? 
Miał wrażenie, że jego spojrzenie pali kiedy tak się w niego wpatrywał. Sam nie wiedział co odpowiedzieć, chyba pierwszy raz zabrakło mu słów, a przeważnie ma ich przesyt. A teraz najzwyczajniej w świecie siedział cicho czekając aż białowłosy zrezygnuje. Tak, to byłoby zbyt piękne aby mogło być prawdziwe, bo chłopak wcale nie miał zamiaru się poddać.
~Jonghyun, cholera jasna! Odpowiesz mi wreszcie czy mam użyć innych środków? A gwarantuję, to nic przyjemnego nie będzie. 
-Przecież żyje - odparł wymijająco. Nieszczególnie chciał odpowiadać na pytania, które dla starszego były trochę kłopotliwe. 
~Jonghyun! Martwię się o ciebie jasne?! 
Martwił się? O niego? Naprawdę? Spojrzał na Taemina wielkimi zdziwionymi oczyma. Naprawdę go zaskoczył, a chłopak najwidoczniej nie chciał tego powiedzieć, bo wyraz jego twarzy pokazywał lekkie przerażenie. 
-Naprawdę się o mnie martwisz? - spytał, chciał to usłyszeć jeszcze raz z jego ust. Chyba to była pierwsza osoba która interesowała się jego losem. 

Zdecydowanie powiedział zbyt wiele niż powinien. Nie wiedział co ma teraz zrobić, czuł na sobie wyczekujące ale i zdziwione spojrzenie bruneta. 
-Ta.. ale dla ciebie to pewnie i tak nic nie znaczy, prawda? Jestem tylko ćpunem.. Nikim więcej. I taka jest prawda. A poza tym, podobno mam się od ciebie odpierdolić bo tego pożałuje wiec.. - zdecydowanie brak sny źle mu robił. - przepraszam, gadam głupoty, nie spałem całą noc. Idę wziąć prysznic. -Zabrał z podłogi swoją już zimną kawę i wylał ją do zlewu. - Najpierw zrobię ci śniadanie. Co byś zjadł? - Otworzył lodówkę i obleciał wzrokiem wszystkie produkty. -Nie ma wielkiego wyboru, jeśli pozwolisz potem pójdę do sklepu. Zrobię ci kanapki. - Wyjął z lodówki potrzebne rzeczy i zrobił starszemu 3 duże i kolorowe kanapki, na każdym ketchupem "namalował" jakąś rzecz. Na 1 serduszko, na 2 uśmiechniętą buźkę a na 3 buźkę dającą całuska. Nalał herbaty do kubka i przyniósł Jonghyunowi do salonu. 
-Smacznego. -Uśmiechnął się do niego czule i pocałował go w czubek głowy.
Poszedł na górę i zniknął w łazience. Po 20 minutach wrócił na dół w bokserkach i dużej luźnej koszulce Jonga która ledwo zasłaniała jego pośladki. Usiadł na kanapie i patrzył przed siebie bez celu.
-Więc? Powiesz mi gdzie byłeś? - Zapytał i zerknął na starszego, nie zdziwił się słysząc odmowę. - Dasz mi trochę kasy? Pójdę do sklepu. Nie masz już nawet kawy, ani pieczywa. - Zapytał wstając i naciągając na tyłek czarne rurki które przyniósł mu Kai. Zdziwił się gdy idealnie na im leżały. Czarny materiał jeszcze bardziej wyszczuplił jego i tak chude nogi. Jonghyunową koszulkę przebrał na swoją niebieską która przylegała do jego ciała. 
~Podaj mi portfel. 
Chwycił czarny skórzany portfel i podał go starszemu. 
~Masz tutaj, sobie też coś kup, tylko nie dragi, bo to mamy. 
Wziął od niego 200 zł i po chwili już go nie było. szedł spokojnie ulicami Seulu. Aż doszedł do wielkiego marketu około 30 min drogi od posiadłości Jonghyuna. Wziął koszyk i chodził sobie po całym markecie pakując do niego tylko potrzebne rzeczy. 
-Nie zapomnij o tym. 
Odwrócił się i stanął jak wryty. Co jak co ale jego to się nie spodziewał tutaj spotkać. 
-Tao!! - rzucił mu się na szyję, a wyższy okręcił się z nim kilka razy. - Co ty tutaj robisz? Jak ja cię dawno nie widziałem!
- No ja ciebie też nie, w bidulu widzieliśmy się ostatni raz. Strasznie schudłeś wiesz? 
-Wiem, wiem, a co mi tu wrzuciłeeeeeś? - zapytał zaglądając do swojego koszyka 
- Coś bez czego nie możesz żyć. 
-Jej! Mleko bananoweeeeeee, dziękujęę - przytulił go mocno, wyjął mu z kieszeni telefon i zapisał swój numer. - Musimy się kiedyś umówić Pandoo - cmoknął go w policzek. - Teraz ja już muszę lecieć.
-Odwiozę cię 
-Serioo? Ojejj, dziękuję - uśmiechnął się i ruszył do kasy.
Po chwili siedział już na siedzeniu w samochodzie swojego przyjaciela.
-Tae.. wyglądasz okropnie, ale powiedz mi.. jak ty to zrobiłeś, że i tak jesteś śliczny? 
-Tao, wyglądam jak chodząca śmierć przecież.- Uśmiechnął się do niego i szturchnął w ramie
-Jeśli tak wygląda śmierć to chyba chce umrzeć - pokazał mu język i rozczochrał włosy. - gdzie mam jechać? 
-Tu już wysiądę, stąd mam 2 min. Napisz do mnie, musimy się koniecznie spotkać. - przytulił go i cmoknął w policzek, wyciągnął zakupy i wrócił do posiadłości Jonghyuna. Wyciągnął klucze i otworzył drzwi wchodząc do środka. Pchnął je nogą aby je zamknąć i krzyknął na cały dom - Wróciłem!

Został sam jak ten palec w pustym przestrzennym domu, to nie tak, że nie lubił samotności bo czasami jej potrzebował lecz niekoniecznie mu ona służyła. Mieszkanie bez nikogo Jonghyunowi jakoś szczególnie nie przeszkadzało lecz mając świadomość, że jednak obok niego znajduje się jakaś osoba sprawiała, że mu jakoś tak cieplej na sercu było. Teraz dom w którym krzątał się od jakiegoś czasu białowłosy świecił pustką aczkolwiek wiedział, że za chwilę wróci i znów ujrzy ten uśmiech, który wręcz go irytuje. To bystre spojrzenie, które doprowadza go do czystego szaleństwa i coraz bardziej wygadana jadaczka, którą ostatnio ciężko mu zamknąć. Czyżby pomału się wypalał? Niedobrze.. Bardzo niedobrze..W pewnym momencie usłyszał dźwięk przychodzącego smsa, który swoją drogą leżał na stoliku przy telewizorze. Jęknął cicho na samą myśl, że będzie musiał się po niego ruszyć i ten ból który będzie mu towarzyszył przy wykonanym ruchu aż się wzdrygnął.
-No co ty Jonghyun skoro udało ci się dokuśtykać w takim stanie do domu to po telefon nie będziesz umiał wstać? - spytał sam siebie by choć trochę się zmotywować, ale wcale kuszące to nie było lecz kiedy tak próbował się przekonać otrzymał kolejnego co zmusiło go do podniesienia swojego tyłka. Raczej ciekawość, która kiedyś zaprowadzi go do piekła. Zaciskając zęby wstał i pewnie chwycił swoje urządzenie, które w pewnym momencie zaczęło dzwonić. Nawet nie sprawdzając, kto, po co i dlaczego odebrał.
-Tak? - jęknął siadając, a to co usłyszał było ostatnim na co miał ochotę w danym momencie - Ugh, po co dzwonisz i zawracasz mi głowę?
-Jak to po co? Nie piszesz, nie dzwonisz. Obiecałeś, że to zrobisz jak ostatnio opuszczałem twój dom - w głosie Youngmina mógł wyczuć nutkę frustracji - Unikasz kontaktu ze mną - rzucił wręcz oskarżycielsko, a starszy jedynie wywrócił oczyma. Nie, skąd ten pomysł, że po prostu nie ma ochoty drugi raz pić z tego samego kubka skoro za pierwszym razem mu to nie smakowało? 
-Skąd w ogóle masz takie przypuszczenia? - spytał wręcz znużony, niekoniecznie chciał z nim rozmawiać. 
-Jonghyun nie jestem idiotą, więc skończ mnie za takowego postrzegać - prychnął niczym rozjuszona kotka - Więc?
-Więc? - powtórzył, ale w końcu dodał chcąc w końcu wytłumaczyć to całe nieporozumienie, które było między nimi - Słuchaj młody zajebiście mi się ciebie pieprzyło, ale chyba ty mnie źle zrozumiałeś. Mówiąc, że się odezwę miałem na myśli abyś spadał, ale to może nie było aż tak oczywiste jak mi się wydawało. Dlatego mówię ci to jeszcze raz bardziej zrozumiale. Odpierdol się ode mnie.
Cisza, którą zastał po drugiej stronie trochę go zaniepokoiła aczkolwiek nie na tyle aby się tym przejmować. 
-J..jak to? Przecież... - urwał, słyszał przerywany oddech co oznaczał, że albo zaczął płakać lub był wściekły, ale bardziej obstawiał opcję numer dwa kiedy tylko krzyk wydobył się ze słuchawki odruchowo odsunął telefon od ucha - O nie! Ty tak Jo Youngmina traktować nie będziesz! Nikt, słyszysz nikt nie ma do tego prawa! Popamiętasz mnie jeszcze! 
Jonghyun słysząc wściekłe oskarżenia i wyzwiska pod jego adresem parsknął śmiechem wkurzając szatyna jeszcze bardziej. 
-A co ty mi gówniarzu możesz zrobić? Jesteś chuchrem, które jak się lekko popchnie już leci na drugą stronę. Proszę cię rozśmieszaj mnie. 
-Jeszcze się zdziwisz co te chuchro jak to określiłeś potrafi, będziesz mnie błagał o przebaczenie. 
Tyle było z rozmowy, bo usłyszał ciche pikanie i połączenie się zakończyło. Czy obawiał się co ten chłopak knuje? Niekoniecznie, bo niby dlaczego miałby się przejmować kimś, kto według niego jest nic nie warty. Chociaż nie, miał ciało, które było dobre do posuwania więc przez to mógłby się kłócić lecz nie miał szczególnie dużo czasu na dalsze rozmyślanie bo usłyszał krzyk i trzask zamykanych drzwi. Odruchowo spojrzał na białowłosego i torby z zakupami, a swoim wzrokiem szukał czegoś lecz chłopak miał tylko siatki z jedzeniem. 
-Dlaczego nic sobie nie kupiłeś, przecież dałem ci na to pieniądze.

Zrzucił z siebie buty i wszedł do salonu, słysząc pytanie Kima popatrzył po siatkach. 
-Ależ kupiłem - uśmiechnął się i wyjął mleko bananowe z jednaj z nich i pomachał buteleczką przed oczami Jonghyuna - o, widzisz? - Uśmiechnął się do niego czule i zniknął w kuchni. 
Rozpakował torby chowając produkty w odpowiednie miejsca, po chwili powrócił do salonu. 
-Proszę, reszta i paragon. - Wyjął z portfela resztę zgodną co do grosza i mały biały kawałek kartki zapisany czarnym druczkiem kładąc je na stole. - Jak się czujesz? - zapytał siadając obok niego i lustrując go wzrokiem. - Lepiej chociaż troszkę? 
~Tae.. powiedz mi.. Ty jesteś taki drobny, taki kruchy, patrząc na ciebie boję się, że sam mój wzrok może cię uszkodzić.. Wytłumacz mi jak ty po tym co tamci ci zrobili mogłeś normalnie funkcjonować? Bo ja chyba tego nie rozumiem.. 
Patrzył na zamyśloną minę Jonga i uśmiechnął się lekko 
-Kwestia przyzwyczajenia kotku... - przejechał opuszkami po jego policzku
~Jakiego przyzwyczajenia? 
-Ojj.. nie raz i nie dwa już oberwałem, nie ma o czym rozmawiać, lepiej powiedz mi kto ciebie tak ładnie urządził co?
~Przestań naciskać, nudny się robisz... 
-Dobrze. Jak chcesz.. - wstał i poszedł do kuchni 
Jego ręce drżały już dość mocno, ale za wszelką cenę starał się to ukryć, aż do tej pory. 
Poszedł na górę i przeszukał rzeczy jakie przyniósł mu Kai. 
-Wrr.. nie ma tego czego szukam.. kurde.. Myśl Tae, myśl.. - usiadł na podłodze i przesuwał wzrokiem po ciuchach zagryzając nerwowo wargę. - Hyyyyy.. Już wiem! 
Wciągnał na siebie czarne obcisłe rurki i czarną bokserkę. Po 15 minutach zszedł na dół i puścił muzykę, przyciemnił światło w salonie i wszedł do niego powoli. Czuł na sobie pytający wzrok Jonghyuna. Odwrócił się w jego stronę puszczając mu uwodzicielski uśmiech, po chwili sprawnie wskoczył na stolik i poruszał seksownie swoim ciałem w rytm muzyki. Pomimo tego, że był tak strasznie chudy potrafił być seksowny i uwieść kogoś, wystarczyło tylko umieć odpowiednio się poruszać i wykorzystywać to co się miało. A on robił to doskonale. Z każdą sekundą piosenki na ciele Lee znajdowało się coraz mniej ubrań. Gdy został w samych bokserkach zszedł ze stołu i powolnym seksownym krokiem podszedł do kanapy na której leżał Jonghyun który wręcz pożerał go swoim spojrzeniem. Uklęknął na kanapie, jedną nogę przerzucając przez biodra starszego, jednak bardzo uważając aby nie sprawić mu bólu. Patrzył lekko przymkniętymi oczyma na leżącego pomiędzy jego nogami bruneta i oblizał kusząco wargi. Wziął dłoń starszego w swoją i położył na swojej klatce powoli ciągnąc ją w dół, pochylił się nad nim i wydał cichy, podniecający jęk wprost do ucha bruneta. Musnął delikatnie jego usta swoimi i spojrzał mu głęboko w ciemne oczy szepcząc -Chcę, pragnę, potrzebuję...

~ Minnie & Bummie

poniedziałek, 15 czerwca 2015

Daj mi to czego pragnę... [5]




Tak jak obiecałam dodaję rozdział, który pojawił się z lekkim opóźnieniem za co bardzo przepraszam, ale mam nadzieję, że się wam spodoba. ^^




~*~




żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie 





Poczuł jak dłonie starszego suną od jego kolan w górę.
-A co masz zamiar robić? - czul jak po plecach przechodzą mu ciarki.
Co jak co, ale dotyk był tym, co go cholernie podniecało. 
Patrzył jak starszy podnosi się i składa pocałunki na jego szyi. Mimowolnie odchylił głowę ułatwiając mu do niej dostęp. Wydał cichy pomruk czując jak Jonghyun zasysa się na jego skórze zostawiając czerwony punkt.
~Chcę poznać twoje ciało Lee Taeminie.
Objął starszego za szyję i oddawał każdy pocałunek, mruczał cicho kiedy opuszki Kima delikatnie przesuwały się po jego plecach.
Po chwili leżał zupełnie nagi na wielkim łóżku. Dokładnie czuł jak dłonie Jonga sunął bardzo delikatnie po jego ciele. tak jakby bał się, że może uszkodzić to kruche ciałko.
-Jonghyun.. - wyszeptał zachrypniętym głosem.
~Ciii... nic nie mów kruszynko..
Wydał z siebie cichy jęk gdy usta bruneta zostawiały kolejne malinki na jego ciele.
Podobało mu się to. Chciał więcej. Chciał, żeby ktoś pieścił jego ciało w ten sposób. Chciał, żeby ta chwila trwała wiecznie...

Czuł jak młodszy wije się, zdawał sobie sprawę, że swoimi czynami sprawia mu dużo przyjemności, ale nie chciał tego kończyć, po prostu miał taką potrzebę wręcz kaprys aby zwiedzać, poznawać jak najwięcej, ile tylko się dało. Składał pojedyncze pocałunki na każdym milimetrze jego ciała poświęcając tyle samo uwagi co poprzedniemu. Pierwszy raz coś takiego robi, że stara się zadowolić drugą osobę nie myśląc o sobie, co z czasem coraz bardziej mu się podobało, bo uważał to za nowe nieznane dotąd doświadczenie. Kiedy dojechał do wysokości jego krocza, zrobił kolejną tego dnia szokującą rzecz zadziwiając tym młodszego. Przejechał językiem po jego nabrzmiałej erekcji, był pewny oraz zdecydowany w tym co robił, ani chwili się nie zawahał. Bez skrępowania i żadnych zahamowań wziął go do ust zaczynając pomału stymulować. Nigdy nie miał czyjegoś przyrodzenia we własnej buzi i z pewnością gdyby miał takie coś zrobić już pełny świadom swoich czynów, nie odważyłby się. Po prostu to ktoś jest od zaspokajania jego potrzeb, a nie na odwrót, a teraz to właściwie sam nie do końca wie co się dzieje. Słysząc jego ciche, choć z każdą chwilą coraz głośne jęki sprawiło mu to w pewnym sensie satysfakcje. Że to on doprowadził go do takiego stanu, że dzięki niemu chłopak błaga o więcej dlatego też gdy poczuł w ustach ciepłą, lepką maź zatrzymał ją w buzi, a następnie nachylił nad leżącym Taeminem złączając ich usta w namiętnym pocałunku dzieląc się z nim jego własnym nasieniem. W pewnym momencie ręce młodszego, które aktualnie znajdowały się na jego szyi zaczęły nieznacznie się trząść, a pocałunek z lekkiego, przyjemnego stawał się coraz bardziej brutalny, nerwowy przy gwałtownych ruchach Lee. Oderwał się od niego spoglądając w jego tęczówki, które wyrażały czysty głód, potrzebę. 
-Nie, Taemin - bąknął trochę niewyraźnie, ale chłopak bez problemu go zrozumiał, bo tylko mógł obserwować jak zrywa się do siadu.
~Muszę...
-Nie - odparł stanowczo choć wiedział, że z wygłodniałym narkomanem niestety nie wygra, co było wiadome od samego początku. 

-Kochanie.. proszę.. - przeczesał jego włosy i złożył na ustach uzależniający pocałunek. - Daj mi je... 
~Nie dam.
-Jonghyun! Błagam! Daj mi te pierdolone dragi do cholery! - powoli puszczały w nim hamulce. Musiał dostać tą strzykawkę. Jego dłonie drżały niemiłosiernie. - Jonghyun.. zlituj się.. - do jego oczu napłynęły łzy. 
Po chwili w jego dłoniach wylądowała smukła strzykawka. Szybko zaaplikował dawkę w żyłę i w tym momencie był już spokojny. Spojrzał na starszego oczyma z nienaturalnie wielkimi źrenicami. 
-Jestem paskudny co? - podniósł się powoli łapiąc za brzuch. -Shhh... 
~Boli cię? Muszę ogarnąć jakiegoś lekarza czy coś.. 
- Boli ale raczej nie będą złamane. Będą tylko mocno poobijane. Raz już miałem złamane żebro i bół nie ustępował a ten jakby powoli mija. - uśmiechnął się delikatnie i objął Jonghyuna za szyję. -Masz piękne oczy... Wiesz, że można w nich utonąć? - mówił cicho bez przerwy wpatrując się w ciemne tęczówki starszego. -Potańczmy. - Podszedł do radia i włączył je. Po chwili wrócił do Jonga i zaśpiewał do niego kawałek piosenki która właśnie leciała. 
~Taemin... masz przepiękny głos.. 
Widział jak Kim wpatruje się w niego będąc w głębokim szoku. 
-Nie przesadzaj Jongi.. Nie pij już dziś - uśmiechnął się i położył dłonie na jego szyi. Po chwili do jego uszu dotarł śpiew Jonghyuna. Rozszerzył oczy jeszcze bardziej i patrzył w te należące do bruneta, a gdy on przestał śpiewać wyszeptał mu cicho do ucha - Nie przestawaj.. śpiewaj dalej... śpiewaj dla mnie Jonghi... 
Wtulił się w tors starszego i kołysał się z nim na boki wsłuchując w ten piękny, anielski głos. chciał żeby ta chwila trwała wiecznie. 
W sumie sam nie wiedział kiedy zasnął, ale leżał na łóżku na górze sam w pokoju. Troszkę go to zmartwiło. Okropny ból głowy nie dał o sobie zapomnieć. Pomasował skronie i wstał z łóżka szukając bruneta. Jak też przypuszczał znalazł go na dole ze szklanką wody w dłoni. Podszedł do niego i złączył ich usta w namiętnym i delikatnym pocałunku. 
-Dzień dobry kochanie. I jak tam? - Zapytał połykając tabletkę przeciwbólową, usiadł na stole obok bruneta i przeczesał czule jego włosy. 
~Co ty tu masz? kto ci to zrobił? 
Taemin był zszokowany pytaniem dotyczącym malinki którą przecież brunet sam wczoraj zrobił.
- Ee... ty? - odparł licząc, że trochę rozjaśni jak widać w tej chwili ciężkie myślenie Jonghyuna
~Popieprzyło cię? Nie drażnij mnie nawet bo boli mnie głowa i mów mi tu zaraz z kim spałeś... 
Lee patrzył na niego w ciężkim szoku, a po jego głowie chodziła tylko jedna myśl...``To nie możliwe, że on nic nie pamięta...``

Wstał wcześnie rano co do niego mało prawdopodobne, bo jest człowiekiem który bardzo lubi się wyspać, a nawet uwielbia więc to nie było w jego stylu, taka ranna pobudka. Jak to po całonocnym piciu zaraz po przebudzeniu dopadł go potworny ból głowy, który aż zmusił go do zejścia na dół. Gdyby tego było mało miał także ogromnego kaca co było widać gołym okiem bo kiedy tylko wszedł do kuchni wypił prawie dwu litrowa wodę. Poczuł w pewnym sensie ulgę aczkolwiek bez tabletki się nie obędzie co również zaraz uczynił gdy tylko odstawił wodę nalewając sobie jeszcze do wcześniej zabranej szklanki. Nic nie pamiętał, a jedynie jakieś pojedyncze fragmenty które nawet nie trzymały się logiki. Czuł się fatalnie zmarnowany i najchętniej przeleżałby do końca dnia w łóżku, niestety praca i obowiązki wzywają co niestety pogorszyło jego samopoczucie, które swoją drogą i tak było nienajlepsze. Widząc Taemina, który w końcu po jakimś czasie zszedł na dół dostrzegł u niego pewną zmianę, był jakiś taki radosny? Tak, raczej dobrze określił jego dzisiejszy nastrój, lecz oprócz tego ujrzał na jego szyi malinkę, którą nie trudno było zauważyć, bo chłopak nieszczególnie się z nią ukrywał, można było nawet stwierdzić po całej jego postawie, że był z niej wręcz dumny. Tylko dlaczego? Chciał się zemścić za to, że spał z Youngminem? Że też potrafi znaleźć sobie kogoś i nie musi być od bruneta zależny? Nieważne co było prawdą, w głowie mu się po prostu nie mieściło, że Taemin mógłby pójść do łóżka z kimś innym. A przynajmniej nie przyjmował tego do świadomości. 
-Mścisz się za Youngmina? - spytał choć sam nie wiedział po co, bo przecież nie powinno go obchodzić co chłopak w tym momencie czuje lecz pytanie już padło, a teraz czekał na jego odpowiedź, która ciągnęła się w nieskończoność. Mógł dostrzec na twarzy młodszego wiele emocji od szoku, po rozczarowanie, smutek, złość? Przecież nic złego nie zrobił, prawda? 
~Skądże, Po prostu Kai jest taki wspaniały, że lepszej nocy w życiu nie przeżyłem. 
Cios poniżej pasa. Po prostu poczuł w tej chwili jakby właśnie przywalił mu czymś ciężkim mimo że chłopak siedział i jedynie się wpatrywał. Może to nawet i aż? Skrzywił się nieznacznie, bo słowa naprawdę ugodziły jego wysokie ego. Ktoś lepszy od niego? 
-Skoro tak, niech on ci załatwi nowego dilera - rzucił w złości, która buzowała w nim i wzrastała z każdą mijającą sekundą coraz bardziej.
~Jonghyun.. przestań żartować...
Taemin złapał go za dłoń kiedy tylko zszedł z krzesła, a on odwrócił się przez ramię spoglądając na niego wręcz pogardliwym wzrokiem. 
-Czy ja wyglądam jakbym żartował? - warknął strzepując jego rękę, która wręcz paliła, a sam już zamierzał opuścić kuchnię lecz dźwięk głosu młodszego go zatrzymał. 
~Czyli mam się wynieść? 
Zrobił niepewną minę, a następnie zagryzł wargę. Strasznie się cieszył, że stał do niego tyłem i nie może patrzeć na niego z przodu. Musiał przyznać jego pytanie go zdziwiło i mimo że go zdenerwował to.. Chciał by został. Po prostu chciał. 
-Tego nie powiedziałem... - rzucił nawet na niego nie patrząc. Nie mógł pozwolić na to aby młodszy zauważył jego hmm.. niepewność? Bezradność? Niezdecydowanie?


Patrzył zszokowany ale i nieziemsko wkurwiony na odchodzącego bruneta.
Jak on może nic nie pamiętać? 
Jaka zemsta?
Jaki Youngmin?
O co mu chodzi? 
Wszedł na górę i przebrał się w swoje wczorajsze ciuchy.
"Szukaj nowego dilera..." 
Te słowa dudniły mu w głowie bez przerwy. Miał ochotę po prostu dać mu w twarz. Jak on mógł to wszystko robić mówić a teraz tego nie pamiętać? A może zrobił to specjalnie? 
-Dupek.. 
Zszedł na dół i spojrzał na salon w którym wczoraj siedzieli. W oczy wpadła mu mała kamera która była umiejscowiona w rogu pokoju, była zwrócona idealnie w miejsce gdzie wczoraj siedzieli.
-Czyli to wszystko się nagrało.. 
Potrząsnął lekko głową i ruszył w stronę drwi wyjściowych. Jednak zatrzymała go dłoń Jonghyuna.
~Co ty wyprawiasz?
-Wychodzę. Nie widać? Już nie tylko pamięć ci szwankuje? Wzrok też padł? Ojjj... przykro mi.. - był wkurwiony do granic możliwości. Wiedział, że starszy jeszcze nie zna go od tej strony. Może najwyższa pora aby poznał?
~Nie tym tonem gówniarzu!
-Wiesz... Chyba muszę cię częściej upijać... Jesteś wtedy taki... inny.. tylko szkoda że nic nie pamiętasz... 
~O czym ty kurwa pieprzysz? 
-O wczorajszej nocy. - położył mu palec na ustach gdy ten chciał mu przerwać- NASZEJ wczorajszej nocy. Zobacz nagrania z kamery w salonie. Może ci pamięć wróci. 
Odwrócił się tyłem do zszokowanego bruneta i wyszedł. Szedł przez siebie, bez określonego celu. Doszedł do parku, usiadł na ławce i układał sobie wszystko w głowie. Nie wiedział co ma robić. Czuł się taki.. rozdarty? zagubiony? Odchylił głowę, zamknął oczy i wsłuchiwał się w przyjemny śpiew ptaków.

Kamera? Nagrania? Nie bardzo rozumiał lecz kiedy przyswoił nową, zaistniałą sytuację przypomniał sobie o kamerze, którą zamontował w salonie. Tak na wszelki wypadek jakby ktoś miał taki plan go okraść co się jeszcze nie zdarzyło. Nikt nie miał na to odwagi, lecz kto by pomyślał, że takie małe niepozorne urządzenie może okazać się teraz aż tak przydatne? Wziął przedmiot do ręki, który znajdował się w takim miejscu, że mało kto by na nią zwrócił swoją uwagę i najzwyczajniej w świecie odtworzył wczorajszy film, a pamięć małymi krokami wracała na swoje miejsce gdy mijały następne minuty filmu. Był w szoku tym co zobaczył, że nie wiedział jak ma na to zareagować, jak odebrać. Przecież był niemalże pewny swoich racji i także do samego końca się ich trzymał, a teraz co? Pomylił się? Jak ma się teraz zachowywać względem młodszego? Co powiedzieć? Przeprosić? A powinien? Rozmyślenia przerwał mu dzwonek do drzwi, który niespodziewanie rozbrzmiał w jego nieskromnej posiadłości. Widok, a właściwie osoba jaką tam ujrzał była ostatnią, którą chciałby w tym momencie oglądać.
-Młodego nie ma jeśli po to przyszedłeś - warknął, a następnie chciał zamknąć drzwi lecz starszy przytrzymał je ręką. 
*To nawet i lepiej, bo tak się składa, że przyszedłem do ciebie.
Brunet zrobił zdziwioną minę, bo co jak co, ale tego to się naprawdę nie spodziewał. 
-Nie zapraszałem cię.. - burknął aczkolwiek odchylił lekko drzwi, a sam się od nich trochę odsunął - Właź, bo zaraz się rozmyślę. 
Czarnowłosy przekroczył próg uważnie lustrując dom Jonghyuna, a w jego spojrzeniu można było dostrzec coś na kształt zawiści. 
*Nie musisz za każdym razem pokazywać swojej wyższości, tak się składa, że jestem od ciebie starszy i bardziej wymagam tego szacunku od ciebie niż ty powinieneś chcieć go ode mnie. 
No co za natręt, nie dość, że go wpuszcza do środka, choć mógłby go najzwyczajniej w świecie wyrzucić to ma jeszcze słuchać jego jakże mądrych kazań? Nie w tym życiu, nie w tym domu, a z pewnością nie przy nim. 
-Nie mam zamiaru wysłuchiwać twoich pouczań, bo wiesz ile one mnie obchodzą? Tyle co ty, czyli nic - odparł pewnie myśląc, że tą odpowiedzią w jakikolwiek sposób zniechęci Kaiego przed ich rozmową. Naprawdę nie miał nastroju na oglądanie tego chłopaka o poranku. 
*Właściwie to chciałem tylko powiedzieć tak. Jeśli skrzywdzisz Taemina, lub on przyjdzie do mnie z płaczem, zabiję cię gnoju! Jeśli myślisz, że tak łatwo z niego zrezygnuję to się grubo mylisz. Zrobię wszystko, dosłownie aby móc go od ciebie zabrać. 
Wsłuchiwał się w to wszystko, choć wcale jego słowa nie wywarły na nim większego wrażenia. Nie czuł się przestraszony, bo nie miał przecież czego się bać. 
-Widzę, że jeszcze mnie nie znasz, ale gdy ja czegoś bardzo chcę to to dostaję. ZAWSZE. A może  właśnie obrałem sobie za cel Taemina i co na to powiesz? Chcesz walczyć, w porządku tylko nie wiem kto bardziej na tym ucierpi.
Stali tak mierząc się wręcz nienawistnym wzrokiem.

~ Minnie & Bummie

piątek, 12 czerwca 2015

Ślepa miłość.




Cześć :) Czekaliście pewnie na kolejny rozdział daj mi to czego pragnę, prawda? Nie martwcie się, pojawi się niebawem. Aczkolwiek chciałam dodać coś co udało mi się dzisiaj w szkole naskrobać. Taka mała nowość i zmiana w dotychczasowych paringach. Lubicie BTS? Jeśli tak, mam nadzieję, że ten shot przypadnie wam do gustu ^^ Za wszelakie błędy, które się tam pojawią przepraszam bo mogłam coś przeoczyć. Miłego czytania kochani ;p




~*~




Mimo że go kochał on i tak wolał kogoś innego. Zawsze był tym na drugim miejscu. Bolał go ten fakt, że nigdy nie będzie dla niego najważniejszy. Zawsze pojawi się jakaś inna osoba. Musiał się z tym pogodzić oraz musiała mu wystarczyć ich przyjaźń. Niestety nie dał rady. Sam nie wiedział co on wtedy miał w głowie myśląc, że uda mu się przetrwać ten okres. Być może nadal się łudził, że to wszystko ulegnie zmianie? Zrobił to, podjął decyzję, która według niego była najlepsza, ale czy faktycznie była?
-Nie rozumiem cię - usłyszał jego ściszony głos po długiej ciszy, która między nimi zapadła - Dlaczego to robisz?
Dlaczego? Naprawdę on go o to pyta? A no tak, przecież on o niczym nie miał pojęcia. Wzruszył ramionami. Nie powie mu prawdy to by było bez sensu i tak nie zmieni zdania.
-Jungkook - poczuł jego dłoń na swoim ramieniu. Palił, jego dotyk wypalał dziurę dlatego szybko ją strzepnął nie podnosząc na niego nawet wzroku.
-Muszę wyjechać - bąknął pod nosem spuszczając głowę, czuł łzy zbierające się w jego oczach, które jeszcze chwila, a wydostałby się na światło dzienne.
-A...ale dlaczego? Dlaczego chcesz mnie zostawić? - chłopak nie dawał za wygraną, a Jungkook czuł jak pomału nie daje rady dlatego z całej siły zamknął oczy. Nie może pozwolić sobie na chwilę słabości, wcześniej jej nie okazywał dlatego teraz również nie powinien tego robić - Kookie..
-Przestań Taehyung... - pociągnął nosem - Po prostu muszę... Przepraszam - załkał cicho, a następnie uciekł. Wiedział, że i tak pokazał zbyt wiele, a przebywanie w jednym pomieszczeniu z chłopakiem sprawia jedynie jego rozpad. Kiedy znajdował się wystarczająco daleko od miejsca w którym po raz ostatni widział się z rudowłosym, rozpłakał się jak małe dziecko. To żałosne, jego zachowanie jest wręcz śmieszne, a on jest zwykłym tchórzem, który ucieka od odpowiedzialności i realnej rzeczywistości. Nadal czuł się dzieckiem, chociaż jakby się tak bliżej temu przyjrzeć nadal nim był. Bał się odrzucenia ze strony przyjaciela, który nigdy nie okazywał mu głębszej sympatii, ale również sprawę utrudniał fakt, że był w szczęśliwym związku i szanse, które mógł posiadać zostały najzwyczajniej w świecie stracone. Miłość jest bez sensu. Z tą myślą wrócił do swojego domu, który jeszcze jest jego domem. Nie może tu zostać, już nie. Wchodząc do środka trzasnął drzwiami, walizka już stała spakowana od kilku dni czekając na to by ją zabrać. Jej widok wcale mu nie ułatwiał odejścia, a jedynie dawała mu do zrozumienia, że to naprawdę koniec wszystkiego.
Będąc na lotnisku ostatni raz odwrócił się za siebie jakby łudząc się, że może jego tok myślenia był błędny, że może jednak się mylił co do rudowłosego chłopaka. Chciał by go zatrzymał, by powstrzymał jego czyny. Najzwyczajniej czuł wątpliwości co do podjętej przez siebie decyzji. Lecz nic nie ujrzał, nikogo kogo chciałby w tym momencie zobaczyć dlatego rozczarowany podążył do odprawy.


Chciał wyjechać, zostawić go samego tylko nie wiedział dlaczego tak nagle o tym zadecydował. Był jego najlepszym przyjacielem bez którego nie wyobraża sobie dalszego życia. Westchnął ciężko spuszczając nisko głowę między swoje kolana. Kogo on chce oszukać? Nawet siebie nie potrafił przekonać. Nigdy mu tego nie okazywał, nigdy nie chciał ujawnić swoich uczuć ponieważ nie chciał niszczyć więzi, która między nimi się zbudowała przez te kilka lat jakby im nie wyszło. Starał się kogoś znaleźć by zapomnieć, oszukać własne serce, jednak ono nie było głupie. Wiedziało czego chce, czego oczekuje dlatego żaden związek jak dotąd mu nie wyszedł. Nie czuł się w nich szczęśliwy. Nie tak jakby chciał. Kochał Jungkooka i zdawał sobie sprawę, że tylko z nim odnajdzie to czego tak dawno szukał. W takim razie na co on czeka? Dlaczego traci czas? Zebrał się w końcu w sobie. Nie pozwoli mu tak łatwo odejść, wyzna mu prawdę. Był na to w pełni gotowy dlatego jadąc tam był dobrej myśli. Nie przyjmował przegranej do świadomości, był zbyt pewny siebie. Lecz będąc już na miejscu wybiegł szybko z auta, a to co ujrzał przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Czuł jak coś w nim pęka widząc odlatujący samolot. Nie wierzył w to, nie wierzył, że wyleciał pozostawiając to wszystko tak jak jest nawet się nie żegnając. Nie mógł tego zrobić, po prostu nie mógł. Pokręcił głową kiedy już po dłuższym czasie nie znalazł konkretnie poszukiwanej osoby. Z każdą sekundą docierała do niego prawda, którą za wszelką cenę nie chciał do siebie dopuścić. Nie zdążył, nie zatrzymał go, samolot zniknął, a z nim miłość jego życia.

~Bummie

czwartek, 4 czerwca 2015

Daj mi to czego pragnę... [4]




Cześć, cześć :) Wróciłyśmy całe, zdrowe i nawet wypoczęte. Miejmy nadzieję, że również z masą nowych pomysłów ^^ Rozdział miał pojawić się dopiero w sobotę aczkolwiek dodaję go dzisiaj. Hm.. co mogę więcej powiedzieć? Do następnego i miłego czytania 


żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie


Poczuł jak jego policzek pulsuje jeszcze bardziej. Jakby mu nie było mało wcześniejszych ran, i bólu starszy prowokował jeszcze więcej. 
-Co ty do diabła robisz idioto?! 
Zobaczył jak Jonghyun upada na ziemię pociągnięty mocno w tył. 
-I co kurwa?! Dalej mam ci wierzyć, że to nie ty go tak urządziłeś gnojku?! 
Kai już zamachnął się aby wymierzyć cios w leżące ciało Kima jednak Taemin złapał go za dłoń i przyciągnął do siebie. 
-Kochanie, proszę, przestań.. - ułożył dłonie na jego twarzy i patrzył mu głęboko w oczy, ani na chwilę nie spuszczając wzroku. - Spokojnie... on nic nie zrobił.. Zasłużyłem sobie na to, żeby dał mi w pysk. Cii.. już spokojnie... - złożył na jego malinowych ustach delikatny pocałunek, a starszy objął go w pasie co spotkało się ze krzykiem ze strony Lee.
-Jezus Maria, co się stało?! - starszy od razu odsunął się od niego i odchylił koszulę młodszego patrząc na jego brzuch. - Boże... kochanie, co ci się stało..? Wiedziałem, że coś jest nie tak.. To musi zobaczyć lekarz... 
-Kotku, nic mi nie będzie, zrosną się, a nie mam zamiaru iść do szpitala, tam na wstępie są narkotesty, nie chcę mieć jeszcze więcej problemów niż mam.
-Coś wymyślę, ale powiedz mi co się stało... - Zgromił wzrokiem Jonghyuna który stał obok białowłosego i otrzepywał się z kurzu.
-Napadli mnie jak szedłem do sklepu. Ty byłeś już za daleko i zadzwoniłem po Jonga, pomógł mi i wziął mnie do siebie, a teraz przywiózł tutaj...
-I dał w twarz dokładając jeszcze więcej bólu. - zwrócił się w stronę bruneta - No gratuluję. Taemin już nie będzie ci robił kłopotu. Chodź skarbie, będziesz mieszkał u mnie dopóki się twój stan nie poprawi. 
-Ale.. U niego są moje ciuchy i ma coś co muszę mieć.. Kai... to moja wina, ja sobie zasłużyłem... - położył drżące dłonie na jego karku i patrzył mu głęboko w oczy. 
-Nawet jeśli to jak zamierzasz mu... wynagrodzić tą działkę w takim stanie? - ledwo przeszło mu to przez gardło.
-Dam radę.. - zacisnął mocno zęby - a poza tym po narkotykach nie czuć bólu więc...
-Czy ty myślisz racjonalnie młody? Jeśli żebra przebiją ci płuco to już nic nie poczujesz..- otworzył mu drzwi do samochodu i pomógł mu wsiąść- Wiem, że jesteś w stanie dać dużo za te pierdolone narkotyki ale pomyśl czy chcesz oddać życie.. - Zamknął drzwi i wrócił do Jonghyuna. 
-Ile chcesz za te pieprzone narkotyki? - zapytał wyjmując z kieszeni portfel 

Czuł ból w tylnej części głowy, który niemiło pulsował dając z każdą mijającą minutą coraz bardziej we znaki. A wydawałoby się, że to zwykłe niewinne popchnięcie, akurat. Niestety, ale bez guza się pewnie nie obejdzie. Pomasował dłonią bolącą kończynę, a następnie otrzepał z ziemi, która zdążyła osiąść na jego nowiutkich, czystych ubraniach. No i kolejna rzecz do prania, jakby mało miał już na głowie zmartwień i problemów. Musiał przyznać nieszczególnie podobał mu się widok jaki teraz mu zafundował Taemin. Te czułości, przytulanie, buziaki. Cukrzycy wręcz szło dostać kiedy się to oglądało dlatego Jonghyun jedynie odwrócił głowę, bo co innego miał zrobić? 
*Ile chcesz za te pieprzone narkotyki? 
Usłyszał głos i mimowolnie zwrócił wzrok w tym kierunku napotykając się na brata białowłosego, który trzymał portfel. 
-Młody nigdzie z tobą nie jedzie - warknął niezadowolony z takiego obrotu sprawy. Nie wyobrażał sobie, że chłopak pojedzie nie wiadomo gdzie, a on nie miałby z nim żadnego kontaktu. 
*Oczywiście, że jedzie, nie pozwolę by pozostał z tobą ani chwili dłużej. Nie wierzę mu, że to nie ty go tak urządziłeś, sam widziałem na własne oczy. 
-Nie jestem sadystą! - uniósł się może trochę za bardzo niż tego sytuacja wymagała - A właściwie, nie chcesz nie wierz.. Jak ja mówię, że to nie ja go pobiłem to tak jest. 
Teraz właśnie stali mierząc się wręcz nienawistym wzrokiem z tą różnicą, że Kai był ździebko wyższy od Jonghyuna, prawie o głowę, ale to i tak nie powstrzymało go od trzymania swojej hardej postawy. Trzeba przyznać szczerze, nie lubili się co było widać gołym okiem, starszy miał powody do tego, a brunet? Jaki on miał powód? Czy w ogóle takowy posiadał? - Tak więc jak już powiedziałem, Taemin nigdzie nie jedzie. Pomogę mu, będę się nim opiekował.
*A skąd nagle w tobie tyle dobra i pokory? Nie ma problemu, to mój brat i ja wiem czego on potrzebuje, o wiele lepiej niż ty. 
Jonghyun zazgrzytał ze zdenerwowania zębami powstrzymując się od pewnych czynów na które miał w tej chwili wielką ochotę. 
-Z pewnością dam sobie radę - poklepał go po ramieniu wymijając, a następnie otworzył drzwi samochodu w których siedział młodszy i uważnie przysłuchiwał się ich rozmowie - No młody wysiadaj, jedziesz ze mną. 
~Co? Dlaczego? 
-Nie pytaj się głupio tylko chodź, bo z tego co wiem czegoś potrzebujesz - zerknął kątem oka na wręcz zdumionego czarnowłosego, który wpatrywał się w nich ze złością wymalowaną na twarzy co niezwykle schlebiło Jonghyunowi, bo czuł, że wygrał to starcie. Jak zawsze zresztą. Chłopak widocznie nie dawał za wygraną, bo w pewnym momencie znów go zatrzymał. 
*Dobra, ale za to będę mógł go odwiedzać kiedy mi się chce. 
Oczywiste było, że na jego usta pchało się czyste i bezwarunkowe "NIE" aczkolwiek kiedy spojrzał na Taemina, który wpatrywał się wręcz proszącym spojrzeniem to co miał innego zrobić? 
-Niech będzie - odburknął niechętnie i niezbyt usatysfakcjonowany z takiego układu czego właściwie nie ukrywał po prostu złapał białowłosego za dłoń ciągnąc do zaparkowanego trochę dalej samochodu. 
~Później podam ci adres!
Młodszy krzyknął jeszcze zanim Jonghyun zamknął mu drzwi przed nosem kiedy już był w środku, a sam obszedł pojazd na końcu zasiadając przed kierownicą i wyjechał z piskiem opon.

-Jonghi? Dlaczego nie pozwoliłeś mi jechać z kaim? - zapytał wkładając do ust lizaka którego porwał z auta brata.
~Bo jedziesz ze mną. 
-No ale dlaczegoo? - wlepił w niego swoje czarne ślepka wyczekując odpowiedzi.
~Nie mogę dopuścić, żeby strzykawki dostały się w niepowołane ręce, a ty ich chyba potrzebujesz, nieprawdaż?
-No tak, potrzebuję, i to bardzo..
~No właśnie.
-Ejj.. nie ładnie tak wchodzić komuś w pół zdania. - nadymał policzki i zgromił go wzrokiem - Bardzo ich potrzebuję, ale Kai chciał ci za nie zapłacić, skoro jesteś dilerem, czy nie kasa powinna się dla ciebie liczyć? I w ogóle, dlaczego podejmujesz decyzje za mnie? - powoli i spokojnie mówił do Jonghyuna, widział jak na jego twarzy maluje się niepewność. ~Czyżby nie wiedział co ma odpowiedzieć?~ Tae uśmiechnął się lekko
-No więęęęęęc? - wbił w niego ponaglające spojrzenie i wsunął lizaka w usta
~Tak, owszem liczy się, ale jeśli ktoś by znalazł u niego dragi, myślę, że bez wahania by mnie wsypał, a podejmuję decyzję za ciebie, ponieważ ty podejmujesz złe. 
-Phiiiiiii.. też mi coś.. Kai nie jest taki..- starszy znowu mu przerwał
~Dla ciebie.
- Ughhhhh.. Jonghyun! Nie przerywaj mi w pół zdania noooo... Więc, Kai nie jest taki, a człowiek musi się uczyć na własnych błędach, nie sądzisz? - Uśmiechnął się z wyższością, był pewny, że zagiął Jonghyuna.
Po chwili dojechali na miejsce, resztę drogi przejechali w ciszy. Weszli do domu Jonga i zdjęli buty. Tae spiął się, kiedy Jonghyun zdjął z niego ubrania zostawiając w samych bokserkach. Bał się. Nie chciał teraz uprawiać seksu. I tak wszystko zbyt bardzo go bolało, a kto jak kto, ale Jonghyun delikatny nie był. 
zdziwił się patrząc jak straszy staje za nim i odwraca go w stronę dużego lustra. 
 -Co robisz? - popatrzył na starszego.
~Popatrz w nie. 
-No i co? - patrzył nie rozumiejąc
~Co widzisz? 
-Eeee.. siebie? Nas?
~Skup się na sobie. 
-O co ci chodzi Jonghyun? - Czuł się dziwnie. 
~Popatrz na swoje ciało. Na swoją twarz, na te wszystkie kości. 
Patrzył czując w pewnym sensie obrzydzenie. 
-Brzydkie.. 
~Nie sądzisz, że twoje błędy już cię dużo nauczyły? Może już czas je trochę ograniczyć i pozwolić sobie choć w małym stopniu pomóc? 
Był w szoku. Nie miał pojęcia co ma mu odpowiedzieć. Stali tak w ciszy wpatrując się w lustro. Tae w pewnej chwili nie potrafił znieść spojrzenia Jonghyuna, odwrócił się do niego przodem i delikatnie wtulił w jego tors. A najgorsze było to, że starszy miał tą pierdoloną rację...

Przyjemne ciepło się rozchodziło od ciała Taemina, nazbyt przyjemne, bo starszy w pewnej chwili miał ochotę tak zostać dłużej niż powinien. Aczkolwiek wiedział, że musi to zakończyć dlatego też lekko go od siebie odepchnął, a jedną z dłoni zaczesał niesfornych kosmyków, który wpadł mu na twarz. Taki delikatny, tak bardzo piękny, tak bardzo się niszczy, marnuje. 
-Przemyśl to sobie, ja naprawdę nie jestem taki zły - uśmiechnął się lekko chociaż sam dokładnie nie wiedział po co mu to właściwie mówi, ale poczuł w pewnym sensie jakąś taką ulgę. Chłopak jedynie wpatrywał się w niego kręcąc potakująco głową, a Jonghyun uśmiechnął się jeszcze szerzej ukazując swoje białe, proste zęby - Grzeczny chłopczyk - poklepał go lekko po policzku, a następnie odsunął się od niego lecz w ostateczności chwycił go za rękę ciągnąc w stronę barku, który znajdował się w salonie. Otworzył go, a im oczom rzuciły się różnego rodzaju alkohole  piwa, wina po wszelkiego rodzaju wódki, tequile, whisky. Zerknął na niego kątem oka, a lekki śmiech wydostał się z jego ust widząc minę białowłosego, który wpatrywał się we wszystkie trunki z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. 
-Masz może ochotę na whisky? - wyciągnął jedną brązową butelkę, a Taemin jedynie zmierzył ją wzrokiem - To jak będzie? 
~Nalewaj.

Po pewnym czasie obaj mieli we krwi sporo procentów. Ostre trunki drażniły ich gardła, pustych butelek przybywało. Taeminowi było to na rękę. Przestawał czuć ból który przeszywał całe jego ciało. Obaj stali się bardziej wylewni, bardzo miło im się rozmawiało, śmiali się głośno. Jednak starszy w pewnym momencie zamilkł z uporem maniaka wpatrując się w prawie pustą szklankę. Młodszy widział, że Jonga coś ewidentnie zastanawia, ciekawiło go co to takiego.
-Jonghi? Co jest? nad czym tak myślisz? - chwycił swoje szkło do ręki i upił łyk rozkoszując się tym uczuciem którego dawno nie czuł. Odpalił papierosa leżącego na blacie i włożył go do ust zaciągając się. 
~Wiesz.. Zastanawia mnie jedna rzecz... Co jest między tobą a Kaim? Jesteście prawdziwym rodzeństwem czy tylko jesteście tak blisko i nazywacie się braćmi?
-Dlaczego myślisz, że nie jesteśmy rodzeństwem? - Taem zmarszczył brwi i wypuścił z ust gęsty dym
~Macie inne nazwisko z tego co mi wiadomo.. 
-Aaaa więc o to chodzi. - zgasił wypalonego papierosa w popielniczce- No więc tak... Jesteśmy rodzeństwem, a Kai ma inne nazwisko, ponieważ zmienili mu kiedy go adoptowali. 
~Był w domu dziecka?
-Obaj byliśmy. Jak miałem 10 lat moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Ja i Jongin trafiliśmy do domu dziecka, Kai został adoptowany rok później. Ja tam zostałem. Bylem zły na cały świat. Najpierw straciłem rodziców, teraz zabrali mi brata. Kai przez pewien okres mnie nie odwiedzał. Ludzie którzy go adoptowali zabronili mu się ze mną spotykać. Podobno miałem na niego zły wpływ. Wtedy po raz pierwszy sięgnąłem po strzykawkę. Ten spokój jaki poczułem był wspaniały. Ta błogość, brak problemow... chciałem to czuć coraz częściej. Tak tez wpadłem całkowicie. Nie miałem nikogo kto by mi pomógł. Z Kaim nie widzieliśmy się ponad dwa lata. Kiedy po tak długim czasie przyszedł mnie odwiedzić i zobaczył mnie ze strzykawka w reku zaczął płakać. To był tak okropny widok.. - do jego oczu napłynęły łzy - czułem jak pęka mi serce wiesz? Zawiodłem ostatnia osobę która mi została.. Jongin wtedy wybiegł i przepadł. Nie miałem z nim kontaktu... poczułem jak mój świat zawala się po raz kolejny. Wtedy wstrzyknąłem sobie większa dawkę aby nie czuć bólu, wziąłem żyletkę i podciąłem sobie żyły. Nie chciałem żyć. Nie sam. Nie bez niego.. ostatnia rzeczą jaka zobaczyłem zanim zemdlałem był właśnie on, biegł w moja  stronę i krzyczał coś. Potem obudziłem się w szpitalu. Spal obok na krzesełku. Jak się dowiedziałem spędził przy mnie 4 dni i noce, bez przerwy. Gdy tam leżałem i patrzyłem jak śpi, uświadomiłem sobie, ze go kocham. Ale tak trochę inaczej niż brat powinien kochać brata. Kiedy już wróciłem do domu Kai został na noc. Cala ta noc przegadaliśmy. Powiedziałem mu to co do niego czuje. Okazało się ze czuje to samo i to od dłuższego czasu. Pierwszy raz miałem osobę którą tak bardzo kochałem i która kochała mnie. Gdy na nadgarstkach zostały mi już tylko blizny podjęliśmy decyzje ze zrobimy sobie tatuaże. - wyciągnął w jego stronę dłoń, pokazując nadgarstek na którym widniał tatuaż, a spod niego było widać blizny. - mamy takie same, ja na prawym, on na lewym. Znak nieskończoności. Ma symbolizować to, że już nic nigdy nie będzie w stanie nas rozlaczyc.

Słowa młodszego wywarły na Jonghyunie ogromne wrażenie, nie miał pojęcia, że białowłosy tyle przeszedł w swoim życiu. Nawet zaczął mu jakby współczuć? To z pewnością przez te procenty, które krążyły w jego żyłach, bo z każdą mijającą sekundą mówił coraz więcej rzeczy, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. 
-To już niedługo - uśmiechnął się uwodzicielsko do Taemina, który wciąż sączył swój trunek aczkolwiek nie ominęło go zaciekawione spojrzenie z jego strony. 
~Co niedługo? 
-Będziesz mój - odparł pewnie swoich słów choć widać było, że nie bardzo miał świadomość co właśnie wylatuje z jego ust. 
~Hyung może już na dzisiaj koniec picia, co?
Zauważył, że młodszy próbuje mu wyrwać szklankę z jego dłoni, ale Jonghyun ani myślał mu jej oddać.
-Przestań młody - syknął łapiąc go za nadgarstek, a następnie pociągnął w swoją stronę - Jesteś piękny, wiesz? - przejechał dłonią po jego bladym, wychudzonym policzku - Żal by było jakby taki ktoś się zmarnował przez jakieś pieprzone dragi - westchnął bawiąc się jednym kosmykiem jego białych jak śnieg włosów. 
~Hyung na pewno dobrze się czujesz?
Czuł się świetnie, był w takim błogim stanie, bez problemów które go otaczały, bez charakteru, który jest wręcz oziębły na co dzień, bez skorupy w której się od jakiegoś czasu znajdował. Tylko szkoda, że ten stan jest wręcz chwilowy. Ujawnia się dopiero wtedy gdy wypije coś mocnego, chociaż nie zawsze tak jest. 
-Cii - przytknął mu palec do ust składając na jego szyi pojedyncze pocałunki, a chłopak mimowolnie odchylił swoją głowę do tyłu lecz kiedy tylko Jonghyun sunął swoimi dłońmi do jego spodni ewidentnie go od siebie odepchnął. 

Słuchał wszystkiego co mówił do niego starszy z ogromnym szokiem wymalowanym na twarzy. Kiedy poczuł jego dłonie na swoich biodrach stanowczo go od siebie odepchnął.
-Przestań. Wszystko mnie boli. Seks to ostatnie na co mam ochotę w tej chwili. - powiedział i wstał powoli.
~Kto powiedział że będziemy uprawiać seks?