czwartek, 4 czerwca 2015

Daj mi to czego pragnę... [4]




Cześć, cześć :) Wróciłyśmy całe, zdrowe i nawet wypoczęte. Miejmy nadzieję, że również z masą nowych pomysłów ^^ Rozdział miał pojawić się dopiero w sobotę aczkolwiek dodaję go dzisiaj. Hm.. co mogę więcej powiedzieć? Do następnego i miłego czytania 


żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie


Poczuł jak jego policzek pulsuje jeszcze bardziej. Jakby mu nie było mało wcześniejszych ran, i bólu starszy prowokował jeszcze więcej. 
-Co ty do diabła robisz idioto?! 
Zobaczył jak Jonghyun upada na ziemię pociągnięty mocno w tył. 
-I co kurwa?! Dalej mam ci wierzyć, że to nie ty go tak urządziłeś gnojku?! 
Kai już zamachnął się aby wymierzyć cios w leżące ciało Kima jednak Taemin złapał go za dłoń i przyciągnął do siebie. 
-Kochanie, proszę, przestań.. - ułożył dłonie na jego twarzy i patrzył mu głęboko w oczy, ani na chwilę nie spuszczając wzroku. - Spokojnie... on nic nie zrobił.. Zasłużyłem sobie na to, żeby dał mi w pysk. Cii.. już spokojnie... - złożył na jego malinowych ustach delikatny pocałunek, a starszy objął go w pasie co spotkało się ze krzykiem ze strony Lee.
-Jezus Maria, co się stało?! - starszy od razu odsunął się od niego i odchylił koszulę młodszego patrząc na jego brzuch. - Boże... kochanie, co ci się stało..? Wiedziałem, że coś jest nie tak.. To musi zobaczyć lekarz... 
-Kotku, nic mi nie będzie, zrosną się, a nie mam zamiaru iść do szpitala, tam na wstępie są narkotesty, nie chcę mieć jeszcze więcej problemów niż mam.
-Coś wymyślę, ale powiedz mi co się stało... - Zgromił wzrokiem Jonghyuna który stał obok białowłosego i otrzepywał się z kurzu.
-Napadli mnie jak szedłem do sklepu. Ty byłeś już za daleko i zadzwoniłem po Jonga, pomógł mi i wziął mnie do siebie, a teraz przywiózł tutaj...
-I dał w twarz dokładając jeszcze więcej bólu. - zwrócił się w stronę bruneta - No gratuluję. Taemin już nie będzie ci robił kłopotu. Chodź skarbie, będziesz mieszkał u mnie dopóki się twój stan nie poprawi. 
-Ale.. U niego są moje ciuchy i ma coś co muszę mieć.. Kai... to moja wina, ja sobie zasłużyłem... - położył drżące dłonie na jego karku i patrzył mu głęboko w oczy. 
-Nawet jeśli to jak zamierzasz mu... wynagrodzić tą działkę w takim stanie? - ledwo przeszło mu to przez gardło.
-Dam radę.. - zacisnął mocno zęby - a poza tym po narkotykach nie czuć bólu więc...
-Czy ty myślisz racjonalnie młody? Jeśli żebra przebiją ci płuco to już nic nie poczujesz..- otworzył mu drzwi do samochodu i pomógł mu wsiąść- Wiem, że jesteś w stanie dać dużo za te pierdolone narkotyki ale pomyśl czy chcesz oddać życie.. - Zamknął drzwi i wrócił do Jonghyuna. 
-Ile chcesz za te pieprzone narkotyki? - zapytał wyjmując z kieszeni portfel 

Czuł ból w tylnej części głowy, który niemiło pulsował dając z każdą mijającą minutą coraz bardziej we znaki. A wydawałoby się, że to zwykłe niewinne popchnięcie, akurat. Niestety, ale bez guza się pewnie nie obejdzie. Pomasował dłonią bolącą kończynę, a następnie otrzepał z ziemi, która zdążyła osiąść na jego nowiutkich, czystych ubraniach. No i kolejna rzecz do prania, jakby mało miał już na głowie zmartwień i problemów. Musiał przyznać nieszczególnie podobał mu się widok jaki teraz mu zafundował Taemin. Te czułości, przytulanie, buziaki. Cukrzycy wręcz szło dostać kiedy się to oglądało dlatego Jonghyun jedynie odwrócił głowę, bo co innego miał zrobić? 
*Ile chcesz za te pieprzone narkotyki? 
Usłyszał głos i mimowolnie zwrócił wzrok w tym kierunku napotykając się na brata białowłosego, który trzymał portfel. 
-Młody nigdzie z tobą nie jedzie - warknął niezadowolony z takiego obrotu sprawy. Nie wyobrażał sobie, że chłopak pojedzie nie wiadomo gdzie, a on nie miałby z nim żadnego kontaktu. 
*Oczywiście, że jedzie, nie pozwolę by pozostał z tobą ani chwili dłużej. Nie wierzę mu, że to nie ty go tak urządziłeś, sam widziałem na własne oczy. 
-Nie jestem sadystą! - uniósł się może trochę za bardzo niż tego sytuacja wymagała - A właściwie, nie chcesz nie wierz.. Jak ja mówię, że to nie ja go pobiłem to tak jest. 
Teraz właśnie stali mierząc się wręcz nienawistym wzrokiem z tą różnicą, że Kai był ździebko wyższy od Jonghyuna, prawie o głowę, ale to i tak nie powstrzymało go od trzymania swojej hardej postawy. Trzeba przyznać szczerze, nie lubili się co było widać gołym okiem, starszy miał powody do tego, a brunet? Jaki on miał powód? Czy w ogóle takowy posiadał? - Tak więc jak już powiedziałem, Taemin nigdzie nie jedzie. Pomogę mu, będę się nim opiekował.
*A skąd nagle w tobie tyle dobra i pokory? Nie ma problemu, to mój brat i ja wiem czego on potrzebuje, o wiele lepiej niż ty. 
Jonghyun zazgrzytał ze zdenerwowania zębami powstrzymując się od pewnych czynów na które miał w tej chwili wielką ochotę. 
-Z pewnością dam sobie radę - poklepał go po ramieniu wymijając, a następnie otworzył drzwi samochodu w których siedział młodszy i uważnie przysłuchiwał się ich rozmowie - No młody wysiadaj, jedziesz ze mną. 
~Co? Dlaczego? 
-Nie pytaj się głupio tylko chodź, bo z tego co wiem czegoś potrzebujesz - zerknął kątem oka na wręcz zdumionego czarnowłosego, który wpatrywał się w nich ze złością wymalowaną na twarzy co niezwykle schlebiło Jonghyunowi, bo czuł, że wygrał to starcie. Jak zawsze zresztą. Chłopak widocznie nie dawał za wygraną, bo w pewnym momencie znów go zatrzymał. 
*Dobra, ale za to będę mógł go odwiedzać kiedy mi się chce. 
Oczywiste było, że na jego usta pchało się czyste i bezwarunkowe "NIE" aczkolwiek kiedy spojrzał na Taemina, który wpatrywał się wręcz proszącym spojrzeniem to co miał innego zrobić? 
-Niech będzie - odburknął niechętnie i niezbyt usatysfakcjonowany z takiego układu czego właściwie nie ukrywał po prostu złapał białowłosego za dłoń ciągnąc do zaparkowanego trochę dalej samochodu. 
~Później podam ci adres!
Młodszy krzyknął jeszcze zanim Jonghyun zamknął mu drzwi przed nosem kiedy już był w środku, a sam obszedł pojazd na końcu zasiadając przed kierownicą i wyjechał z piskiem opon.

-Jonghi? Dlaczego nie pozwoliłeś mi jechać z kaim? - zapytał wkładając do ust lizaka którego porwał z auta brata.
~Bo jedziesz ze mną. 
-No ale dlaczegoo? - wlepił w niego swoje czarne ślepka wyczekując odpowiedzi.
~Nie mogę dopuścić, żeby strzykawki dostały się w niepowołane ręce, a ty ich chyba potrzebujesz, nieprawdaż?
-No tak, potrzebuję, i to bardzo..
~No właśnie.
-Ejj.. nie ładnie tak wchodzić komuś w pół zdania. - nadymał policzki i zgromił go wzrokiem - Bardzo ich potrzebuję, ale Kai chciał ci za nie zapłacić, skoro jesteś dilerem, czy nie kasa powinna się dla ciebie liczyć? I w ogóle, dlaczego podejmujesz decyzje za mnie? - powoli i spokojnie mówił do Jonghyuna, widział jak na jego twarzy maluje się niepewność. ~Czyżby nie wiedział co ma odpowiedzieć?~ Tae uśmiechnął się lekko
-No więęęęęęc? - wbił w niego ponaglające spojrzenie i wsunął lizaka w usta
~Tak, owszem liczy się, ale jeśli ktoś by znalazł u niego dragi, myślę, że bez wahania by mnie wsypał, a podejmuję decyzję za ciebie, ponieważ ty podejmujesz złe. 
-Phiiiiiii.. też mi coś.. Kai nie jest taki..- starszy znowu mu przerwał
~Dla ciebie.
- Ughhhhh.. Jonghyun! Nie przerywaj mi w pół zdania noooo... Więc, Kai nie jest taki, a człowiek musi się uczyć na własnych błędach, nie sądzisz? - Uśmiechnął się z wyższością, był pewny, że zagiął Jonghyuna.
Po chwili dojechali na miejsce, resztę drogi przejechali w ciszy. Weszli do domu Jonga i zdjęli buty. Tae spiął się, kiedy Jonghyun zdjął z niego ubrania zostawiając w samych bokserkach. Bał się. Nie chciał teraz uprawiać seksu. I tak wszystko zbyt bardzo go bolało, a kto jak kto, ale Jonghyun delikatny nie był. 
zdziwił się patrząc jak straszy staje za nim i odwraca go w stronę dużego lustra. 
 -Co robisz? - popatrzył na starszego.
~Popatrz w nie. 
-No i co? - patrzył nie rozumiejąc
~Co widzisz? 
-Eeee.. siebie? Nas?
~Skup się na sobie. 
-O co ci chodzi Jonghyun? - Czuł się dziwnie. 
~Popatrz na swoje ciało. Na swoją twarz, na te wszystkie kości. 
Patrzył czując w pewnym sensie obrzydzenie. 
-Brzydkie.. 
~Nie sądzisz, że twoje błędy już cię dużo nauczyły? Może już czas je trochę ograniczyć i pozwolić sobie choć w małym stopniu pomóc? 
Był w szoku. Nie miał pojęcia co ma mu odpowiedzieć. Stali tak w ciszy wpatrując się w lustro. Tae w pewnej chwili nie potrafił znieść spojrzenia Jonghyuna, odwrócił się do niego przodem i delikatnie wtulił w jego tors. A najgorsze było to, że starszy miał tą pierdoloną rację...

Przyjemne ciepło się rozchodziło od ciała Taemina, nazbyt przyjemne, bo starszy w pewnej chwili miał ochotę tak zostać dłużej niż powinien. Aczkolwiek wiedział, że musi to zakończyć dlatego też lekko go od siebie odepchnął, a jedną z dłoni zaczesał niesfornych kosmyków, który wpadł mu na twarz. Taki delikatny, tak bardzo piękny, tak bardzo się niszczy, marnuje. 
-Przemyśl to sobie, ja naprawdę nie jestem taki zły - uśmiechnął się lekko chociaż sam dokładnie nie wiedział po co mu to właściwie mówi, ale poczuł w pewnym sensie jakąś taką ulgę. Chłopak jedynie wpatrywał się w niego kręcąc potakująco głową, a Jonghyun uśmiechnął się jeszcze szerzej ukazując swoje białe, proste zęby - Grzeczny chłopczyk - poklepał go lekko po policzku, a następnie odsunął się od niego lecz w ostateczności chwycił go za rękę ciągnąc w stronę barku, który znajdował się w salonie. Otworzył go, a im oczom rzuciły się różnego rodzaju alkohole  piwa, wina po wszelkiego rodzaju wódki, tequile, whisky. Zerknął na niego kątem oka, a lekki śmiech wydostał się z jego ust widząc minę białowłosego, który wpatrywał się we wszystkie trunki z zaskoczeniem wymalowanym na twarzy. 
-Masz może ochotę na whisky? - wyciągnął jedną brązową butelkę, a Taemin jedynie zmierzył ją wzrokiem - To jak będzie? 
~Nalewaj.

Po pewnym czasie obaj mieli we krwi sporo procentów. Ostre trunki drażniły ich gardła, pustych butelek przybywało. Taeminowi było to na rękę. Przestawał czuć ból który przeszywał całe jego ciało. Obaj stali się bardziej wylewni, bardzo miło im się rozmawiało, śmiali się głośno. Jednak starszy w pewnym momencie zamilkł z uporem maniaka wpatrując się w prawie pustą szklankę. Młodszy widział, że Jonga coś ewidentnie zastanawia, ciekawiło go co to takiego.
-Jonghi? Co jest? nad czym tak myślisz? - chwycił swoje szkło do ręki i upił łyk rozkoszując się tym uczuciem którego dawno nie czuł. Odpalił papierosa leżącego na blacie i włożył go do ust zaciągając się. 
~Wiesz.. Zastanawia mnie jedna rzecz... Co jest między tobą a Kaim? Jesteście prawdziwym rodzeństwem czy tylko jesteście tak blisko i nazywacie się braćmi?
-Dlaczego myślisz, że nie jesteśmy rodzeństwem? - Taem zmarszczył brwi i wypuścił z ust gęsty dym
~Macie inne nazwisko z tego co mi wiadomo.. 
-Aaaa więc o to chodzi. - zgasił wypalonego papierosa w popielniczce- No więc tak... Jesteśmy rodzeństwem, a Kai ma inne nazwisko, ponieważ zmienili mu kiedy go adoptowali. 
~Był w domu dziecka?
-Obaj byliśmy. Jak miałem 10 lat moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Ja i Jongin trafiliśmy do domu dziecka, Kai został adoptowany rok później. Ja tam zostałem. Bylem zły na cały świat. Najpierw straciłem rodziców, teraz zabrali mi brata. Kai przez pewien okres mnie nie odwiedzał. Ludzie którzy go adoptowali zabronili mu się ze mną spotykać. Podobno miałem na niego zły wpływ. Wtedy po raz pierwszy sięgnąłem po strzykawkę. Ten spokój jaki poczułem był wspaniały. Ta błogość, brak problemow... chciałem to czuć coraz częściej. Tak tez wpadłem całkowicie. Nie miałem nikogo kto by mi pomógł. Z Kaim nie widzieliśmy się ponad dwa lata. Kiedy po tak długim czasie przyszedł mnie odwiedzić i zobaczył mnie ze strzykawka w reku zaczął płakać. To był tak okropny widok.. - do jego oczu napłynęły łzy - czułem jak pęka mi serce wiesz? Zawiodłem ostatnia osobę która mi została.. Jongin wtedy wybiegł i przepadł. Nie miałem z nim kontaktu... poczułem jak mój świat zawala się po raz kolejny. Wtedy wstrzyknąłem sobie większa dawkę aby nie czuć bólu, wziąłem żyletkę i podciąłem sobie żyły. Nie chciałem żyć. Nie sam. Nie bez niego.. ostatnia rzeczą jaka zobaczyłem zanim zemdlałem był właśnie on, biegł w moja  stronę i krzyczał coś. Potem obudziłem się w szpitalu. Spal obok na krzesełku. Jak się dowiedziałem spędził przy mnie 4 dni i noce, bez przerwy. Gdy tam leżałem i patrzyłem jak śpi, uświadomiłem sobie, ze go kocham. Ale tak trochę inaczej niż brat powinien kochać brata. Kiedy już wróciłem do domu Kai został na noc. Cala ta noc przegadaliśmy. Powiedziałem mu to co do niego czuje. Okazało się ze czuje to samo i to od dłuższego czasu. Pierwszy raz miałem osobę którą tak bardzo kochałem i która kochała mnie. Gdy na nadgarstkach zostały mi już tylko blizny podjęliśmy decyzje ze zrobimy sobie tatuaże. - wyciągnął w jego stronę dłoń, pokazując nadgarstek na którym widniał tatuaż, a spod niego było widać blizny. - mamy takie same, ja na prawym, on na lewym. Znak nieskończoności. Ma symbolizować to, że już nic nigdy nie będzie w stanie nas rozlaczyc.

Słowa młodszego wywarły na Jonghyunie ogromne wrażenie, nie miał pojęcia, że białowłosy tyle przeszedł w swoim życiu. Nawet zaczął mu jakby współczuć? To z pewnością przez te procenty, które krążyły w jego żyłach, bo z każdą mijającą sekundą mówił coraz więcej rzeczy, które nigdy nie powinny ujrzeć światła dziennego. 
-To już niedługo - uśmiechnął się uwodzicielsko do Taemina, który wciąż sączył swój trunek aczkolwiek nie ominęło go zaciekawione spojrzenie z jego strony. 
~Co niedługo? 
-Będziesz mój - odparł pewnie swoich słów choć widać było, że nie bardzo miał świadomość co właśnie wylatuje z jego ust. 
~Hyung może już na dzisiaj koniec picia, co?
Zauważył, że młodszy próbuje mu wyrwać szklankę z jego dłoni, ale Jonghyun ani myślał mu jej oddać.
-Przestań młody - syknął łapiąc go za nadgarstek, a następnie pociągnął w swoją stronę - Jesteś piękny, wiesz? - przejechał dłonią po jego bladym, wychudzonym policzku - Żal by było jakby taki ktoś się zmarnował przez jakieś pieprzone dragi - westchnął bawiąc się jednym kosmykiem jego białych jak śnieg włosów. 
~Hyung na pewno dobrze się czujesz?
Czuł się świetnie, był w takim błogim stanie, bez problemów które go otaczały, bez charakteru, który jest wręcz oziębły na co dzień, bez skorupy w której się od jakiegoś czasu znajdował. Tylko szkoda, że ten stan jest wręcz chwilowy. Ujawnia się dopiero wtedy gdy wypije coś mocnego, chociaż nie zawsze tak jest. 
-Cii - przytknął mu palec do ust składając na jego szyi pojedyncze pocałunki, a chłopak mimowolnie odchylił swoją głowę do tyłu lecz kiedy tylko Jonghyun sunął swoimi dłońmi do jego spodni ewidentnie go od siebie odepchnął. 

Słuchał wszystkiego co mówił do niego starszy z ogromnym szokiem wymalowanym na twarzy. Kiedy poczuł jego dłonie na swoich biodrach stanowczo go od siebie odepchnął.
-Przestań. Wszystko mnie boli. Seks to ostatnie na co mam ochotę w tej chwili. - powiedział i wstał powoli.
~Kto powiedział że będziemy uprawiać seks?

2 komentarze:

  1. Haha jestem ciekawa jak nie seks to co xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tak samo:) z
    Jak nie seks to co?? Ale ja lubię to opko ;-; No normalnie kocham:****

    OdpowiedzUsuń