niedziela, 27 marca 2016

Fools.

Um, dodaję tutaj cokolwiek po trochę długiej przerwie, ale mimo wszystko chciałam wam życzyć: Wesołych świąt, smacznego jajka, mokrego Dyngusa, dużo prezentów oraz jedzenia, udanego czasu spędzonego z rodziną, a także wiele innych rzeczy. Mam nadzieję, że ten JiKook przypadnie wam do gustu, miłego czytania ^^  ~ Bummie











~*~




Siedział od dobrych kilku minut w kuchni z kubkiem gorącej kawy w dłoni wpatrując się bez celu w jeden punkt. Nie wiedział ile tak przesiedział, godzinę? Dwie? Może więcej, nie potrafił spać, a widząc, która jest godzina westchnął zatapiając usta w trunku, który miał go nieco postawić na nogi. Jednak ileż można pić kawę? W końcu całkiem wyniszczy sobie organizm jak tak dalej pójdzie, ale czy jego to w ogóle obchodziło? Niezbyt gdyż uparcie wyczekiwał przybycia jednej osoby. Nie wiedział go tak długo, że przez chwilę nawet zapomniał, jak on w ogóle wygląda jednak prędko skarcił się za tak niedorzeczne myśli. Nieważne ile czasu by się nie widzieli nigdy by nie zapomniał wyrazu jego twarzy, a szkoda. Uśmiechnął się gorzko biorąc następnego łyka kawy po raz kolejny wzdychając ciężko. Która to jego nieprzespana noc? Piąta? Siódma? Sam nie rozumiał dlaczego tak reaguje na nieobecność osoby z którą i tak nie miał jakoś wielce dobrych relacji. Która ciągle traktowała go jak dziecko, nie brała na poważnie. Może dlatego, że bez względu na wszystko ten ktoś znaczy dla niego więcej niż śmiałby przypuszczać? Momentalnie wypuścił powietrze ze świstem na to określenie. Nie, on po prostu się martwił. Martwił się, że mogła mu się stać krzywda, bądź coś niedobrego, a przynajmniej tak to sobie tłumaczył. Nie mógł przecież się zakochać, a już na pewno nie w nim. Słysząc nagły szmer, a zaraz po nim kroki odwrócił się gwałtownie świdrując wzrokiem pomieszczenie jak bardzo się rozczarował gdy zdał sobie sprawę, że to tylko Hoseok. Znów narobił sobie żmudnych nadziei, ale cóż mógł na to poradzić? Chłopak ledwo przytomny wkroczył do kuchni szurając swoimi kapciami w pierwszej chwili nawet nie zauważając siedzącego przy stole Jungkooka, dopiero gdy zorientował się, że nie musiał oświetlać światła zwrócił na niego ospały wzrok. Widział jak charakterystycznie marszczy brwi ziewając przy tym głośno. Być może zrobiłoby to na nim jakieś wrażenie gdyby nie fakt, że takie rzeczy po prostu na niego nie działają. Brunet zasiadł naprzeciw, a chwilę później po pomieszczeniu rozległ się jego cichy, zachrypnięty głos.
-Znów nie śpisz, mały?
Słyszał troskę w głosie starszego, wiedział, że się przejmuje jego zachowaniem, tym że coraz mniej sypia. Chodzi nieobecny, zamyka się w pokoju praktycznie z nikim nie rozmawiając. Zamiast cokolwiek powiedzieć, wytłumaczyć jedynie pokiwał głową wbijając wzrok w parującą ciecz jakby w niej szukał odpowiedzi na tak wiele pytań, które chodziły mu po głowie.
-Kookie, powiesz wreszcie co się dzieje?
Następne pytanie na które nie chciał odpowiedzieć, a może chciał to zrobić tylko nie umiał? Przecież sam nie rozumiał co się z nim dzieje, więc jak miał mu odpowiedzieć? Cicho westchnął wzruszając przy tym niedbale ramionami. Miał nadzieję, że chłopak zrezygnuje dając mu spokój, ale to jedynie podsyciło jego ciekawość gdyż nie spuszczał z niego upartego spojrzenia. Czuł jak wywierca mu dziurę w głowie jakby w ten sposób mógł coś zaradzić, dowiedzieć się czegoś więcej..
Ha, śmieszne.
-Nic się nie dzieje, po prostu nie chce mi się spać. Nie czuję takiej potrzeby hyung - odparł beznamiętnym głosem nie podnosząc na niego wzroku gdyż zdawał sobie sprawę jak mógł wyglądać wyraz jego twarzy, a sądząc po słowach, które chwilę później do niego wypowiedział, nie uwierzył mu. Czemu się dziwić skoro on nawet samemu sobie nie potrafił uwierzyć?
-Jasne, a ja jestem Roszpunka. Myślisz, że jestem aż taki ślepy i głupi, że nie widzę twojej zmiany zachowania? - spytał zaraz jednak zawieszając głos, a Kookie słyszał nutkę powątpiewania jakby starszy nie był pewien czy w ogóle powinien zadać to pytanie - To ma coś wspólnego z naszym tancerzem?
Głośne parsknięcie, a zaraz po nim gromki śmiech miały być odpowiedzią na tak niedorzeczne pytanie chłopaka, zarazem chciał też pokazać jak bardzo kpi z jego słów.
-Żartujesz sobie ze mnie? Co on mnie w ogóle obchodzi? Co mnie obchodzi jego zniknięcie? Że nie wraca od dobrego tygodnia, że nawet się z nikim nie pożegnał? No właśnie, nic - warknął rozdrażniony słysząc śmiech starszego gdyż jego wzrok momentalnie spoczął na nim - Co w tym śmiesznego?
-Jesteś zabawny Jungkookie - zacmokał mu tuż przed twarzą, ale widział, że również dla niego ta sytuacja wcale nie jest prosta. Sam gdzieś w środku przeżywa to wszystko jednak nie tak dobitnie jak ich maknae. Już od jakiegoś czasu zauważył, że nastolatek mógł się podkochiwać w ich tancerzu jednak nie sądził, że zniknięcie chłopaka wpłynie aż tak bardzo na niego. Siedzieli chwilę w ciszy nie odzywając się do siebie ani słowem jednak Jungkook zadał pytanie, które zaskoczyło Hoseoka na tyle bardzo, że o mało nie zakrztusił się wodą, którą od czasu do czasu popijał.
-Jak to jest być zakochanym? - zerknął na starszego niby niechętnie, ale w środku dręczyła go ta niewiedza w sprawach sercowych gdyż nigdy nie był zakochany i nawet nie wiedział jak to się przejawia, na czym polega - Wiem, że jesteś z Taehyungiem szczęśliwy.
Starszy zmarszczył nieco brwi robiąc dzióbek po jednej stronie twarzy pewnie zastanawiając się nad odpowiedzią, nie naciskał, był cierpliwy za co każdy w dormie go cenił i nie tylko tam, wszędzie.
-Wiesz, nie da się zdefiniować miłości, ona po prostu przychodzi, niekiedy w niezbyt oczekiwanym dla człowieka momencie. Niekiedy sprawia ból, ale zarazem daje wiele przyjemności, zwłaszcza jeśli druga osoba odwzajemnia twoje uczucia. Jesteś wtedy najszczęśliwszą osobą na świecie. Jednak jakbym ja ci miał dać swoją własną definicję miłości to bym powiedział tak. To coś niesamowitego, niespotykanego, co nie odczuwa się na co dzień. Kiedy widzę Taehyunga czuję, że żyję, że mam po co chodzić po tym świecie. Jego szeroki, szczery uśmiech sprawia, że sam mam ochotę to robić niemalże non stop. Mając go przy sobie, wiem, że mam osobę dla której moje istnienie ma jakikolwiek sens. Kiedy go nie ma obok smutek oblewa moją twarz, a ból dźga serce wbijając w nie miliony szpilek, rozłamując je na drobne, drobniusieńkie kawałeczki. Sprawia, że dzień jest szary, niewyraźny, monotonny. Masz wtedy wrażenie, że ci czegoś brakuje, czegoś niezmiernie ważnego - zakończył swoją jakże długą, wyczerpującą wypowiedź uśmiechem, który posłał do zasłuchanego Jungkooka, który co chwila zagryzał dolną wargę. Słowa Hoseoka dały mu trochę do myślenia, ale czy na tyle by chciał coś zrobić w tym kierunku? Porozmawiali jeszcze chwilę następnie udali się do łóżek, a zmuszony przez swojego hyunga również starał się zasnąć. Ku jego zaskoczeniu sen zmorzył go szybciej niż śmiałby przypuszczać.
Następnej nocy również nie potrafił spać, przesiadywanie w kuchni o tak niewyobrażalnie późnych godzinach chyba stanie się jego rutyną. Jak bardzo by nie chciał nie umiał zmrużyć oka. Jednak tym razem czuł się jakoś inaczej,  był spokojniejszy. Jakby przestał się tym wszystkim przejmować co w ostatnich dniach się wydarzyło. Czyżby to dobry znak? Zagryzł wargę upijając łyka kawy od której zaczynał się pomału uzależniać, ale nie to go w tym momencie martwiło. Bardziej nie dawała mu spokoju wczorajsza rozmowa z J-Hope. A co jeśli z nim jest podobnie? Jeśli jest zakochany po uszy? Westchnął ciężko ze spokojem przysłuchując się tykającemu zegarowi jakby to miała być jedyna muzyka dla jego uszu w tej chwili. Nawet trzask drzwi i stukot kroków o podłogę nie sprawiły, że zareagował, nawet się nie odwrócił. Jednak w pewnym momencie poczuł potrzebę sprawdzenia, kto tej nocy postanowił zakłócić jego spokój. Zerknął przez ramię niby niewzruszony, a usta momentalnie opadły mu na sam dół dostrzegając chłopaka, wyczekiwaną przez niego osobę. Może śni? Może jednak wbrew pozorom udało mu się przysnąć, a to wszystko co się dzieje okaże się wytworem jego wyobraźni? Uszczypnął się w rękę czując jedynie nieprzyjemny ból, nic się nie zmieniło, a chłopak nadal stał u progu drzwi nie zwracając zbędnej uwagi na Jungkooka, albo na otoczenie w ogół niego. Po prostu jak gdyby nigdy nic ściągał z siebie buty oraz kurtkę. Młodszy zazgrzytał zębami, a serce przyspieszyło swoją pracę kiedy poczuł napływającą złość. No tak, czego mógł się spodziewać skoro nawet się nie lubili? A przynajmniej odczuwał takie wrażenie bo chłopak często unikał z nim jakichkolwiek rozmów, albo zwyczajnie w świecie olewał go nie zwracając na niego większej uwagi. Tym razem miało być podobnie? Momentalnie podniósł się z krzesła podążając do niego z zaciśniętymi ze zdenerwowania ustami, a będąc już blisko starszego poczuł coś czego nigdy w życiu nie czuł. Czyżby to była tęsknota?
-Gdzie byłeś? - spytał nie potrafiąc usiedzieć w ciszy, wiedział, że chłopak już dawno zorientował się, że Jungkook mu się przygląda, ale ten w dalszym ciągu nie podniósł na niego wzroku. Odpowiedziała mu jedynie cisza, jak zawsze gdy chciał z nim porozmawiać. W ogóle nie potrafili się dogadać co zaczęło mu niezwykle przeszkadzać, a milczenie chłopaka irytowało go jeszcze bardziej do tego stopnia, że czuł cisnące się do oczu łzy.
-Odpowiesz mi? Gdzie byłeś..
Nie mógł znieść, że starszy go ignoruje, pewnie w innych okolicznościach by się tym nie przejął, przecież jakby na to nie spojrzeć ostatnimi czasy ciągle to robi, ale nie dzisiaj. Chciał wiedzieć co się stało, że odszedł. Coś musiało się stać, był tego pewien..
- Dlaczego nas zostawiłeś? Dlaczego nie dawałeś znaku życia, nie pożegnałeś się? Dlaczego się nie odzywasz? Dlaczego taki jesteś? Dlaczego mnie unikasz i nie chcesz odpowiedzieć na żadne z moich pytań? Jimin.. - przyglądał się chłopakowi w milczeniu czekając aż wreszcie uraczy go chociażby jednym, jedynym spojrzeniem, a gdy tego nie zrobił coś w nim pękło.  Potok łez oblał całą jego twarz, a cichy szloch rozległ się po pomieszczeniu przerywając ciszę. Nie potrafił zrozumieć poczynań chłopaka, dlaczego tak się zachowywał. Jednak w pewnym momencie czując dłoń na swoim policzku zamarł unosząc zapłakane spojrzenie spotykając od razu te od starszego. Niepewne, pełne poczucia winy, ale również czegoś czego nie był w stanie odgadnąć.  Wytarł mokre policzki młodszego starając zetrzeć cały smutek, który oblał jego twarz. Zadrżał nieznacznie, dotyk Jimina był bardziej przyjemny niż śmiałby przypuszczać.
-Przepraszam.
Usłyszał jego cichy, zachrypnięty głos, którego tak dawno nie miał okazji usłyszeć, a nie spodziewał się, że kiedykolwiek za nim zatęskni. Nigdy nie przypuszczał, że znajdzie się z chłopakiem w takiej sytuacji w jakiej jest teraz.
-Jestem idiotą.. Wielkim idiotą, wiesz? Dopiero teraz musiałem sobie to uświadomić.
Niezbyt zrozumiał jego słowa dlatego też przechylił lekko głowę spoglądając na niego w dalszym ciągu pytająco. Odpowiedzi jednak się nie doczekał, a poczuł usta starszego na swoich własnych. Serce zabiło mu mocniej jeśli to w ogóle mogło być możliwe gdyż od dobrych dziesięciu minut słyszy je głośniej niż swoje rozszalałe myśli w głowie.
Jimin chwilę później się od niego odsunął przypatrując się z uwagą jego twarzy badając na niej każdy, najdrobniejszy element.
-Kocham Cię, właśnie to musiałem sobie uświadomić..
Przez wypowiedź starszego oczy ponownie zaszły go łzami, ale tym razem łzami szczęścia, nie szczędząc sobie na zbędną rozmowę przysunął się do niego składając czuły pocałunek na jego ustach.  Nigdy nie zdawał sobie sprawy, że dwa głupie słowa mogą wywołać w nim tak wielką burzę. Doprowadzić do takiego stanu, że wreszcie bez chwili zawahania mógł powiedzieć, że jest szczęśliwy. Dlatego gdy tylko się od niego oderwał szeroki uśmiech wykwitł na jego rumianej twarzy. J-Hope miał rację. Nieobecność osoby może doprowadzić do załamania człowieka, a jej powrót wywołać nieokreśloną radość. Może jeszcze jest młody, nie zna się na miłości, a wszystkiego pomału się uczy, ale jednej rzeczy był pewien jak niczego innego.
-Ja Ciebie Też Kocham idioto. Mój głupi idioto.

~Bummie

2 komentarze:

  1. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że powróciłaś ^^ Tęskniłam <3 Opowiadanie urocze, bardzo lubię JiKooka :) Życzę wam obu wesołych świąt Wielkanocy, zdrowia, szczęścia, pomyślności i weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo <3 to naprawdę miłe, że jednak jest ktoś, kto czyta tego bloga mimo wszystko ^^

      Usuń