Taratatata, wpadam na chwilkę. Wrzucam coś byście nie pomyśleli, że ten blog został przeze mnie zapomniany. Skąd, pamiętam o nim. Nie raz myślałam by tu zajrzeć jednak nie wyszło. Krótkie trochę, ale ważne, że jest. ^^
~*~
-Wyszedł?
.
.
.
-Teraz!
Gdy tylko chłopak opuścił pomieszczenie, Jungkook ruszył pędem w kierunku zeszytu, by wziąć go w swoje ciekawskie ręce. Owszem, rzecz nie należała do niego z czego doskonale zdawał sobie sprawę, jednak nie mógł przegapić takiej okazji jaka mu się nadarzyła. Usłyszał gdzieś zza pleców karcący komentarz swojego przyjaciela. Wie, że jest wścibskim dzieckiem więc nie rozumie czemu się tak martwi. Poza tym Taehyung wychodząc z pokoju miał pewnie świadomość, co się stanie z jego własnością, prawda? Zwłaszcza jeśli zostawił ją na pastwę losu Jimina oraz nieco młodszego Jungkooka. Kto normalny robi takie coś? Przecież każdy mógł to zabrać i przeczytać... Nie żeby on to chciał zrobić.. Jedynie rzuci okiem i zaraz odłoży!
-Kookie, a może jednak sobie darujemy? Tae to mój kumpel i nie sądzę, że... - przerwał mu w pół zdania. Niekoniecznie chciał słuchać wywodów z jego strony, a pouczanie to ostatnie na co miał w tej chwili ochotę.
-Oj cicho, nie robię nic złego, chcę tylko zobaczyć co tam takiego skrywa, że nie chce nikomu tego pokazać - otworzył zeszyt od razu na pierwszej stronie dokładnie śledząc jej treść.
-Dlatego też nie powinniśmy w nim grzebać - zlustrował wzrokiem czarnowłosego. Chłopak za nic nie chciał rezygnować ze swojego pomysłu, wręcz przeciwnie, coraz bardziej się nakręcał. Jimin westchnął cicho ostatecznie zaglądając mu przez ramię.
-Czy to..
-To pamiętnik.
Stwierdził Kook jak skończył czytać pierwszą stronę. Dopiero teraz się zorientował, że jego przyjaciel tam opisuje swoje przeżycia. Czy aby na pewno powinienem zaglądać w głąb serca Tae bez jego wiedzy? Zastanawiał się chwilę. Bo to co on wyprawia było trochę nie na miejscu.. Jednak jakby tak dłużej nad tym pomyśleć, nie powinni mieć przed sobą żadnych tajemnic, na dodatek wyjątkowo ciekawie się to zapowiadało. Także nie licząc się z dalszymi konsekwencjami zagłębił się w interesującej jego zdaniem lekturze. Zignorował Jimina, który wiedząc z czym młodszy ma do czynienia opuścił pomieszczenie. Uznał, że nie chce mieć z tym nic wspólnego. Tchórz! Przerzucił na następną kartkę marszcząc brwi, strona różniła się od pozostałych. Była napisana pochyłym drukiem budząc w Jeon niemałe zdezorientowanie. Przysunął nos bliżej zeszytu pochłaniając słowa w niej zawarte.
"Mam dość. On mnie wykańcza, szczególnie swoją obecnością. Myślałem, że mogę coś z tym zrobić, ale szybko się zorientowałem, że moje zachowanie byłoby wtedy bardzo nie poprawne. Tak jakby teraz było, ciągłe wgapianie się w niego w niczym nie pomaga. Eh. Dlaczego to musi być takie trudne? Rozumiem, że miłość nie jest prosta, ale chyba zasługuję na odrobinę szczęścia, prawda? Czemu go nie mogę dostać? Jestem złym człowiekiem? Gdzieś popełniłem błąd? Dobrze, przyznaję się, zjadłem mamie wszystkie ciasteczka jak byłem mały, ale czy to jest powód bym teraz chodził nieszczęśliwy? Bo jeśli tak to przepraszam.."
Uniósł delikatnie kącik ust czytając ostatnią część, niestety mina mu zrzedła po szybkim przeanalizowaniu informacji, których się dowiedział. Ostatnio zauważył, że Taehyung chodzi jakiś zamyślony, niekiedy nawet bujał w obłokach. Był jednak pewien, że to normalne ponieważ zawsze się tak zachowywał. Zakochał się? Poczuł dziwny ucisk w brzuchu gdy tylko o tym pomyślał. Czyżby ciekawość zżera go od środka?
Teraz nie ma szans żeby odstawił zeszyt na miejsce. Pamięta, że miał taki zamiar na samym początku jednak zbyt daleko zabrnął by mógł to zrobić. Przerzucił na następną stronę.
"Nigdy nie zapomnę tej próby, którą mięliśmy razem dzisiejszego dnia. Owszem, to nic wielkiego, ale za nic nie potrafię wymazać z pamięci tego wspaniałego uśmiechu, którym co chwila mnie obdarzał. Jest taki piękny... Taki charakterystyczny, nie da się go pomylić. Trener wyjątkowo nas oszczędził skoro pozwolił nam wyjść godzinę wcześniej.. Mogłem od samego początku wyczuć haczyk, to było przecież zbyt wspaniałe. Ćwiczenia w parach, dodatkowo moim partnerem był właśnie on.. Nie protestowałem, jakże bym śmiał to zrobić? To jedna z niewielu okazji kiedy mogłem być przy nim naprawdę blisko. Dotknąć bez obawy, że dostanę po twarzy. Zdecydowanie, najlepszy czas w moim życiu aż chciałbym by było tak zawsze. Im dłużej nad tym myślę zdaję sobie sprawę, że niepotrzebnie sobie robię nadzieję. Nigdy jeszcze nie spojrzał na mnie jakoś inaczej, ja wiem? Czule? Jak już to tylko przyjacielskie gesty. Nic poza tym. Gdyby tylko dał mi jakiś sygnał wtedy nie bałbym się wziąć spraw w swoje ręce. Kto wie? Może kiedyś zaryzykuję. Jednak nie chcę tracić przyjaciela.."
Próba? Jemu chodzi o tą, którą mieli wspólnie trzy dni temu? Ponownie zmarszczył brwi gdyż zaczął kojarzyć pewne fakty. Ćwiczył kilka razy w parze z Taehyungiem, nie był jednak pewien czy w tym dniu również. Znowu ten dziwny ucisk w żołądku, który poczuł kilka minut wcześniej, dodatkowo doszło do tego śmieszne łaskotanie. Może to wyrzuty sumienia go nawiedziły bo grzebie w nie swoich rzeczach? Zerknął na następną kartkę, nie mogąc się jednak oprzeć ponownie ją przewrócił.
"Znowu się pokłóciliśmy, a o co sam nawet nie pamiętam. Dlaczego choć raz nie może pójść na ugodę tylko wszystko musi być po jego myśli? Mały smarkacz, kochający smarkacz...
Jednak nie mogę się na niego długo gniewać, kocham go. Tak właśnie działa miłość, wybacza sobie wszystkie błędy.
Może powinienem właśnie pójść go przeprosić?"
Oni również często się kłócą w dodatku o byle jaką błahostkę, nie jego wina, że mają podobny charakter. Gdy obaj się na coś uprą. To koniec, żaden nie odpuści.. Przynajmniej na początku. Jak tak dłużej nad tym myślał, faktycznie przyszedł go potem przeprosić. Zrobił niemalże tak samo jak napisał w tym zeszycie... Otworzył szerzej oczy. Czy to możliwe aby on był obiektem westchnień Taehyunga? To o nim tak zawzięcie pisał? Siedział mu non stop w głowie? Już chciał przerzucić na następną stronę kiedy drzwi się nagle otworzyły. Stanął w nich właściciel pamiętnika, który mimo wszystko w dalszym ciągu znajdował się w rękach Jungkooka.
-Chyba gdzieś tu przez przypadek zostawiłem mój zeszyt, nie wiesz może gdzie.. - jego wzrok właśnie spoczął na chłopaku, a z tego co zdołał zauważyć coś przed nim chował - Co tam masz? Czy ty właśnie go czytałeś?! - nie mógł za bardzo zareagować bo rzecz momentalnie została zabrana mu z dłoni - Nie.. nie.. Dlaczego ty.. Jak ty.. Ile stąd przeczytałeś?
Dostrzegł na jego twarzy malującą się konsternację, strach. Największa w tym wszystkim była jednak złość.
-Słyszysz, ile wiesz?! - podniósł głos wyrywając Kookiego z chwilowego zamyślenia.
-Trochę, jednak nie wszystko. Jedynie domyślam się o kim pisałeś - przygryzł dolną wargę spuszczając wzrok na swoje dłonie. Nie mógł znieść tego przenikliwego spojrzenia.
-Kookie... - zaczął jednak wkrótce urwał nie wiedząc co ma powiedzieć dalej.
-To.. to prawda? Proszę tylko szczerze - ponownie wlepił w niego wzrok. Czuł jedynie jak jego dłonie z chwili na chwilę coraz bardziej się pocą natomiast serce przyspieszyło swoją pracę jakby chciało wyskoczyć mu z piersi. Nie miał pojęcia czego ma się spodziewać co było chyba głównym powodem tego, że się denerwuje. Taehyung był ważną osobą w jego życiu i niemalże każde słowo jakie do niego kierował brał do siebie. Jeszcze teraz gdy jest zły, to sprawiało kolejny, nieprzyjemny ścisk w brzuchu. Chyba powinien się do czegoś przyznać.. Otóż on również od pewnego czasu żywi do V jakieś uczucie. Nigdy jednak nie sądził, że ich znajomość miałaby szansę zabrnąć o wiele dalej. Dlatego nie robił sobie żmudnych nadziei. Nie chciał się potem rozczarować. Byli najlepszymi przyjaciółmi i był pewien, że tak pozostanie. Teraz wszystko może ulec zmianie, kto by pomyślał? Wystarczy tylko odpowiedź starszego na którą najwidoczniej się nie kwapił. Milczał. Może faktycznie się pomylił? Coś źle odczytał? W sumie równie dobrze mógł napisać o którymkolwiek członku z ich zespołu. To mógł być przecież każdy. Niestety teraz zdał sobie sprawę, że mimo iż sobie obiecał nie nastawiać się na Bóg wie co, już zdołał to zrobić. Gdy minęło jakieś dobre 10 minut, a on nadal milczał zacisnął usta w wąską linię wolno kiwając głową. Czyli miał rację.. Obawy w które nie chciał wierzyć, ujrzały światło dzienne. Stały się ponurą rzeczywistością. Czuł łzy zbierające się pod powiekami. Nie chciał pokazać swojej słabości więc postanowił go wyminąć, co jednak nie było mu dane. Ku zaskoczeniu młodszego, Kim chwycił jego dłoń uniemożliwiając jakikolwiek ruch, o opuszczeniu pomieszczenia nie było nawet mowy.
-Zaczekaj... Tak, to prawda.
Widział jak Tae spuszcza nisko głowę w dół. On jedynie stał oniemiały wpatrując się w chłopaka jak w najpiękniejszy obrazek. Nie mógł powstrzymać cisnącego się uśmiechu, który lada moment a zagościł mu na ustach. Kocha go, Taehyung naprawdę go kocha.
-To dobrze - stwierdził przysuwając się do niego bliżej od razu dostrzegając pytający wzrok starszego. Nic mu jednak nie powiedział. Ujął w dłonie jego twarz chwilę się jej przyglądając. Chciał zapamiętać z niej każdy możliwy fragment żeby mieć później co wspominać. Jednak szybko odnalazł usta V łącząc je ze swoimi w czułym pocałunku. Odkąd pamięta pragnął to zrobić, aż wierzyć mu się nie chciało, to dzieje się naprawdę. Nie musiał zbyt długo czekać na ruch przyjaciela bo szybko odwzajemnił pieszczotę pogłębiając ją. Mógł śmiało przyznać, że był to najlepszy pocałunek w całym jego życiu.
-Też cię kocham, nie pytaj dlaczego nic nie powiedziałem. Zrobiłem to dokładnie z tego samego powodu co ty, bałem się twojej reakcji - przejechał kciukiem po policzku Taehyunga.
~*~
-Pamiętasz to? - zerknął zaciekawiony na wtulonego w niego Jungkooka.
-Pamiętam i jak jeszcze raz coś takiego zrobisz źle to się dla ciebie skończy, kochanie - przesunął dłonią po nagim boku młodszego wcale nie kryjąc uśmiechu na ustach.
-Czyżby powtórka? Bo wiesz Taehyung nie wiedziałem, że lubisz aż takie dzikie zabawy. Kulki analne? Kto by pomyślał, przecież jeśli masz jakieś potrzebny możesz mi o wszystkim powiedzieć.
-Co.. skąd ty to..
.
.
.
-Jak ci zrobię z dupy jesień średniowiecza to przez najbliższy tydzień na niej nie usiądziesz! - zrzucił z siebie chłopaka by powalić go na miękkie poduszki. W końcu sam nad nim zawisł oraz unieruchomił ręce nad jego głową - Jakieś ostatnie słowa zanim się z tobą rozprawię?
-Dajesz skarbie.
~Bummie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz