sobota, 25 kwietnia 2015

Nadzieja umiera ostatnia...

Witam was robaczki :) Mam dla was coś co napisałam już w sumie dawno ale dodam wam teraz :) Pisane pod wpływem uczuć :) Miłego czytania :)
Ps. poszukujemy bety, jeśli ktoś jest zainteresowany proszę w kom napisać jaka droga kontaktu mu odpowiada a podamy, np fb czy gg, mam nadzieję, że ktoś się znznajdzie :)





Czekał na niego.
Mijały minuty, godziny.
On wciąż czekał.
Znów się spóźnia..
Znów nie przyjdzie?
Za każdym razem to samo..
Ile razy mieli się już spotkać?
On zawsze czekał...
Czy kiedyś się doczeka?
Tego nie wiedział.
Ale miał nadzieje, zawsze ja miał.
Zawsze czekał do ostatniej chwili z nadzieja ze go zobaczy, ze znów spojrzy w te jego piękne oczy, ze zobaczy ten piękny uśmiech.
Znów siedzi na dworcu.
Znów te same krzesełko.
Ludzie spieszący się do domu.
No tak.. było już ciemno.
Zimno.
Go to nie obchodziło.
Czekał dalej.
Patrzył na odjeżdżające autobusy wypatrując tego jednego.
Uśmiechał się za każdym razem gdy widział ten numer.
Biegał oczyma po sylwetkach ludzi wychodzących z autobusu szukając jego.
Uśmiech znikał z jego twarzy.
Autobus odjeżdżał pusty.
A jego nie było.
Znów czekał.
Znów się łudził.
Znów miał nadzieje na to ze przytuli się do niego i powie jak bardzo go kocha i jak bardzo tęskni.
Wybiła godzina 23.
Zawsze o tej godzinie wracał do domu.
Wstał z krzesełka, zabrał plecak i ruszył przed siebie. Wyjął mp3 puścił muzykę, włożył słuchawki do uszu, wsunął dłonie w kieszenie i dal upust smutkowi.
Słone kropli powoli spływały po jego policzkach.
Szedł wolno przed siebie.
Znał ta drogę na pamieć.
Jutro znów tutaj wróci
Znów będzie czekał.
Znów będzie miał nadzieje na to ze go zobaczy.

~Minnie♥

1 komentarz: