poniedziałek, 20 kwietnia 2015

,,Śmierć jest prze­cin­kiem w zda­niu twe­go życia. "


Hej, Hej :) Bez zbędnego rozpisywania się zapraszam was na takiego oto One shota, Mam nadzieję, że się wam spodoba :). Miłego czytania ^-^.
(Jeśli zdarzą się błędy, z góry przepraszam :*)




,,Umiera się na wiele sposobów : z miłości, z tęsknoty, z rozpaczy, ze zmęczenia, z nudów, ze strachu... Umiera się nie dlatego, by przestać żyć, lecz po to, by żyć inaczej. Kiedy świat zacieśnia się do rozmiaru pułapki, śmierć zdaje się być jedynym ratunkiem, ostatnią kartą, na którą stawia się własne życie."

~*~

Wszedł do sali, usiadł na tak dobrze znanym sobie krzesełku, chwycił jego dłoń w swoją, siedział w ciszy i po prostu patrzył, po jego policzkach spływały łzy, powoli toczyły się, aby w końcu oderwać się od linii jego szczęki i upaść z niesłyszalnym hukiem na podłogę i roztrzaskać się jak mała, krucha porcelanowa laleczka.

Nie płacz kochanie.
Przecież wszystko będzie dobrze.
Zawsze to powtarzałeś pamiętasz?
Dlaczego więc teraz ronisz łzy?
Dlaczego twe usta drżą pod wpływem szlochu?
Nie płacz skarbie...

Przesunął dłonią po bladym policzku. Przeczesał jego włosy, pochylił się i ucałował jego usta. 
-Kibum.. 

Jonghyun...

-Nie zostawiaj mnie kochanie, proszę cię. 

Ja nie mam wyboru...


-Wstań z tego pieprzonego łózka rozumiesz? Odepnij te wszystkie kable, rurki, wstań i znów obdarz mnie tym pięknym uśmiechem, tym cudownym spojrzeniem, proszę cię.. Bummie.. Nie rób mi tego... 

Kochanie, zrozum mnie, tak będzie lepiej...
Będzie lepiej dla nas obu...

-Dlaczego odchodzisz?


Dobrze wiesz, że nie mogę zostać...


-Dlaczego to zrobiłeś?

Dobrze wiesz dlaczego to zrobiłem...


-Dlaczego nic nie zauważyłem? 
Nie chciałeś widzieć Jonghyun...

-Czy byłem aż tak ślepy?
Nie skarbie... byłeś zaślepiony..
Wiem, że kochasz jego, nie mam ci tego za złe,
ale właśnie dlatego nie mogę zostać.
Kocham cię tak bardzo, że nie mogę patrzeć na was.
Nie potrafię tego słuchać.
Przepraszam, że nie potrafię cieszyć się twoim szczęściem kochanie..
Mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczysz...
Kocham Cię Jonghyun...
Pamiętaj o tym, że kochałem, i że to miłość skazała mnie na śmierć...


W sali rozległ się głuchy pisk
-Kibum! Nie rób mi tego! 
Łzy, krzyki, szloch, lekarze, próby reanimacji, ciągły pisk dudnił w jego głowie..
...odszedł...
Oparł się plecami o ścianę i osunął na podłogę. 
Łzy całkowicie zamazywały mu widoczność. 
Nie wiedział co dalej. 
Co miał teraz zrobić? 
Jak dalej żyć? 
On umarł przez niego... 
Z jego powodu się zabił...
Tak bardzo chciał go teraz wziąć w ramiona..
Podszedł do łóżka i zaniósł się głośnym szlochem.
Chwycił coraz to zimniejszą dłoń i pocałował jego usta, ten ostatni raz. 
Przejechał dłonią po jego twarzy.
Dopiero teraz to wszystko do niego dotarło.. tylko teraz jest już za późno..
-Kocham Cię Kim Kibum...

~Minnie♥

3 komentarze:

  1. Ja...ja płacze! To takie wspaniałe a za razem smutne;-; Kocham to:( Pozdrawiam:) SongEmi

    OdpowiedzUsuń
  2. Ojj jakie to sentymentalne <3

    OdpowiedzUsuń