wtorek, 23 czerwca 2015

Daj mi to czego pragnę... [6]



Hejo robaczki ^^ Przepraszam, że długo czekaliście na nowy rozdział, ale ta damm oto jest ^^
Zapraszam do czytania, komentowania i jeśli pojawią się błędy to z góry przepraszam :*
~Minnie ♥





 żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie



Poczuł jak na jego twarz upadały zimne krople.
Deszcz...
Tylko tego mu brakowało
Podniósł swoje ciało z ławki i trochę zakręciło mu się w głowie. W sumie to nie pamiętał kiedy ostatnio coś zjadł.. 
-Musisz się ogarnąć Taemin... - szepnął do siebie przeczesując białe kosmyki. 
Szedł sobie nie przejmując się tym, że jego ubrania już doszczętnie przemokły a włosy kleją się do twarzy. Wstąpił do sklepu i kupił małą buteleczkę mleka bananowego, przebił rurką sreberko i rozkoszował się tym ukochanym smakiem.
Szedł powoli w stronę domu Jonghyuna. Jak bardzo się zdziwił gdy po naciśnięciu na klamkę bez problemy wszedł do środka, lecz to co, a bardziej kogo zobaczył w środku spowodowało że aż się zakrztusił mlekiem bananowym. 
-Kai? Co ty tutaj robisz kochanie? - podszedł do niego i przytulił się cmokając przelotnie jego usta. 
-Przywiozłem ci rzeczy skarbie. widzę, że bardzo ci się przydadzą. - zlustrował młodszego. - Zdejmuj to kotku, przeziębisz się... - powiedział i jednym ruchem zdjął z Tae przemoczoną koszulkę. - Jak się czujesz myszko? co ty tu masz..? - zapytał przejeżdżając opuszkami po malince na jego szyi, zgromił wzrokiem bruneta który uśmiechał się z wyższością.
-Czuję się dobrze. A to.. w sumie nie wiadomo skąd.. ale to tam.. nie ważne, i tak nic nie znaczyło. - uśmiechnął się do czarnowłosego i złożył na jego ustach czuły pocałunek. - Dziękuję, że się troszczysz
-Kocham cię braciszku, więc będę zawsze, czy ci się to podoba czy nie. - pogłaskał go czule po policzku.
-Też cie kocham głupolu - uśmiechnął się i przytulił się do niego. 
-Co jadłeś kochanie? 
-Emmm.... kiedy? 
-Ehh.. standardowa odpowiedź. Dlaczego nie pilnujesz żeby jadł? Chcesz żeby się wykończył? - Patrzył Jonghyunowi nienawistnym wzrokiem prosto w oczy.
~Dbam o niego. Ma się dobrze. Mogłem być gorszy..
- A tylko byś spróbował..
~To co? Co byś mi zrobił?
-Dosyć!!! - krzyknął Taemin stając pomiędzy nimi - ogarnijcie się obaj! Tak dla jasności. Nie jestem niczyją własnością. A poza tym. Jonghyun. Pamiętasz? "Dragi za seks, Nic więcej." tak miało być nieprawdaż?
~Może i miało... Ale nie jest. 
Brunet przyciągnął białowłosego do siebie i złożył na jego karku kilka pocałunków.
-Ughh!! Ogarnijcie się, bo się zachowujecie jak dzieci w podstawówce!! - wyminął obu i skierował się do salonu.
- Nie masz szans Kim Jonghyunie.. 
~Żebyś się nie zdziwił jak będzie tylko mój,, 
- Taa,,, mhhhmm.. marzenie... te raczej się nie spełni. Minnie kotku, podejdź tu do mnie na chwilkę
Taemin przyszedł i bez żadnych sprzeciwów pozwolił się objąć Kaiemu w pasie i namiętnie pocałować. 
-Będę uciekał, przyjadę jutro. trzymaj się kotku, kocham cię, dbaj o siebie i zdrowiej moja kruszynko. 
-Papa kochanie, ja ciebie też, uważaj na siebie, daj mi znać jak wrócisz do domu, bo będę się martwił. - Po raz kolejny ich usta złączyły się w namiętnym i pełnym uczuć pocałunku. Całowali się tak, jakby ten pocałunek miał być ich ostatnim..

~*~

Siedział na fotelu na przeciwko białowłosego do którego się nawet nie odzywał, zresztą on do niego również. Kiedy tylko jego brat wyszedł doszło między nimi do ostrej wymiany zdań z czego Jonghyun pierwszy się wycofał nie będąc w stanie zapanować nad swoimi nerwami. Dlatego też najzwyczajniej w świecie opuścił pokój w którym się znajdowali zamykając za sobą drzwi z hukiem. Nie wytrzymał, zdenerwowanie ujrzało światło dzienne mimo że miał pozostać spokojnym, co bardzo rzadko mu się zdarza kiedy w pobliżu niego jest Taemin. Po prostu przy nim nie myślał racjonalnie, przy nim wiele emocji się budziło bądź tworzyły się nowe wcześniej dotąd nieznane, które przerażały Jonghyuna. Do tego stopnia, że tworzył pomiędzy sobą taką barierę, której nikt nie miał prawa przejść, przekroczyć. Mimo że znajdą się krótko on już widzi, że chłopak go zmienił. Co chyba najbardziej go niepokoiło, bo mimo tak krótkiej znajomości on już czuje się innym człowiekiem. Jego charakter wcześniej zacięty, egoistyczny, pewny siebie pomału się kruszył pozostawiając po sobie małe ubytki. Nie chciał zmian, nie potrzebował ich, ale są one nieuniknione jeśli młodszy w dalszym ciągu będzie gościł w jego życiu. Czy dlatego jest dla niego jeszcze bardziej wredny, chamski niż jest zazwyczaj? Całkiem możliwe, ale nie potrafił inaczej. Ta cisza, która między nimi panowała po prostu go drażniła, nie mógł znieść faktu, że młodszy się na niego gniewa.
-Co? Teraz będziesz się do mnie nie odzywał? - warknął niezadowolony spoglądając na wpatrzoną twarz Taemina, która nie wykazywała żadnego zainteresowania jego osobą, bo nawet się nie przejął, że starszy cokolwiek do niego powiedział. W dalszym ciągu wpatrywał w telewizor jak w jakiś najpiękniejszy cud świata - Kurwa - zaklął podnosząc się z fotela co podziałało, bo usłyszał od niego ciche westchnięcie. 
~A co ty myślałeś? Zrozum Jonghyun nie jesteś pępkiem świata, nie wszystko musi być tak jak ty chcesz. Bo są rzeczy i osoby, których tak łatwo nie zdobędziesz. 
Patrzył się na niego zgrzytając zębami ze zirytowania. Jak to nie? Przecież zawsze mu się udawało, dlaczego teraz miałoby być inaczej?
-Ja zawsze mam wszystko czego chcę, bez względu na to czy jest to możliwe do uzyskania - odparł pewnie, a jedyne co dostrzegł to Taemina niedowierzające spojrzenie.
~Jesteś po porostu niemożliwy. 
Uniósł kącik ust w górę, naciągając na siebie kurtkę, a następnie na nogi buty. 
-Taki już mój urok osobisty - wzruszył ramionami, a dopiero teraz zdał sobie sprawę, że jest dla niego miły, może trochę aż za bardzo, bo jego postawa nagle diametralnie się zmieniła. 
~Gdzie idziesz?
-A co cię to obchodzi? Muszę załatwić kilka spraw - spojrzał na zegarek, a następnie sprawdził po kieszeniach czy aby na pewno wszystko ma, a potem zerknął przelotnie na białowłosego, który zaprzestał wcześniejszą czynność i wpatrywał się teraz w stojącego Jonghyuna. 
~O 22? 
Na jego pytanie odpowiedział mu trzask zamykanych drzwi. 

Patrzył przez chwilę na zamknięte drzwi. 
-Jakie sprawy się załatwia o 22? On się dobrze czuje? - Pokręcił głową z dezaprobatą i zamknął drzwi na klucz. 
Poszedł do kuchni i postanowił zrobić coś do jedzenia bo to uporczywe uczucie w brzuchu wciąż się nasilało. Od niechcenia zrobił sobie kanapkę i szybko ją pochłoną. 
Nie wiedział w sumie co ma robić sam w tym wielkim domu. 
Puścił muzykę i zaczął sobie tańczyć. Żebra bolały już go dużo mniej niż na początku, rany także powoli znikały. 
Z transu wyrwał go dzwonek do drzwi.
-Jonghyun? - Podszedł i otworzył wielkie czarne drzwi, jednak to co ujrzał ani trochę Jonghyuna nie przypominało.
-Jonghyuna nie ma. - Odpowiedział chłodno i już chciał zamknąć drzwi jednak szatyn szybko wślizgnął się do środka.
*A więc to ty jesteś Taemin? 
-Zależy kto pyta... - Patrzył na niego podejrzliwie - Kim jesteś i po co przyszedłeś? Jak już mówiłem Jonghyuna nie ma, a ja ci dragów nie dam więc może łaskawie byś zebrał swoje 4 litery i wypierdalał co? - znał ten głos.. To ten chłopak z którym Jonghyun się przespał, jak mu tam było?.. Youngmin? Chyba tak... 
Lee dostrzegł na twarzy gościa zdziwienie. Czyżby nie spodziewał się takiego obrotu sprawy? 
-Jesteś głuchy? Może mam ci pomóc? - był wściekły..Po co ten dupek tu przylazł? Niech wraca skąd przyszedł. 
*Odpierdol się od Jonghyuna bo tego pożałujesz.
-Hah! A co mi zrobisz gnojku, co? -Patrzył na niego pobłażliwie 
*Oj żebyś się nie zdziwił jak ktoś ci kiedyś okaleczy tą twoją śliczną buźkę... 
-Oh.. dziękuję, że mi tak schlebiasz, wiem że jestem śliczny, niestety nie mogę ci się odwdzięczyć - powiedział z udawanym smutkiem. Z radością obserwował zdenerwowanie malujące się na twarzy szatyna. - Wypierdalaj. -Otworzył drzwi i wypchnął za nie młodszego. Nie zważając na to, że tamten jeszcze coś do niego krzyczy zamknął drzwi i przekręcił klucz wyciągając go z zamka. 
-Ughh... - westchnął i wszedł na górę, poszedł do łazienki i wziął długą gorącą kąpiel.   
Po wyjściu z wanny spojrzał w lustro. - Musisz coś z sobą zrobić.. - skrzywił się widząc czarny odrost który mocno odznaczał się na białych jak śnieg włosach. Wytarł dokładnie swoje ciało i wypuścił wodę. Poszedł do sypialni od bruneta i otworzył wielką szafę, wyjął z niej pierwszą lepszą koszulę którą narzucił na siebie i bokserki z którymi zrobił to samo. Zszedł na dół do salonu i włączył jakiś film. usiadł na podłodze plecami opierając się  o kanapę. Okrył się kocem i patrzył w ekran. Obracał w dłoni telefon który po chwili zawibrował. 
Odblokował go i przeczytał treść sms. "Dotarłem do domu kochanie, cały i zdrowy. Uważaj na siebie. Pamiętaj, że zawsze możesz wprowadzić się do mnie. Kocham Cię. Twój Kai" 
Uśmiechnął się i bardziej otulił w kocyk odpisując "Też cię kocham, śpij dobrze kochanie. " Położył się na podłodze i patrzył w ekran, czuł jak jego powieki stają się coraz cięższe, sam nie wiedział kiedy zasnął.

Droga do miejsca w którym był umówiony nie była długa, bo zaledwie zajęła mu 15 minut. Gdy dotarł na miejsce jeszcze raz spojrzał na wyświetlacz, a potem na smsa, którego otrzymał jakieś dwie godziny temu. Rozejrzał się jeszcze w poszukiwaniu osobników, których na pierwszy rzut oka nie dostrzegł aczkolwiek usłyszał głos za swoimi plecami. 
-Masz kasę? - mężczyzna dość postawny z którym miał już wcześniej do czynienia łypał na niego groźnie gdy tylko odwrócił się do niego przodem.
-Myślisz, że gdybym jej nie miał marnowałbym swój cenny czas na taką dziecinadę? - spojrzał na faceta z kpiną wymalowaną na twarzy - Masz i zostaw Taemina w spokoju - rzucił w niego woreczkiem z pieniędzmi mając zamiar odejść, ale poczuł silną, zimną dłoń na swoim nadgarstku. 
-Nie tak szybko. Jeszcze nie skończyliśmy - warknął w stronę Jonghyuna, a następnie z całej siły popchnął do tyłu, że niespodziewanie wylądował na ziemi - Nie myślałeś chyba, że tak łatwo pozwolę ci odejść - sprzedał brunetowi silnego kopniaka w brzuch powodując, że skulił się w pół. Jeśli on myśli, że Kim Jonghyun aż tak łatwo się poddaje, to się grubo myli. Mimo bolącego brzucha wstał jak gdyby nigdy nic, nic po sobie nie pokazując. Lecz czego się nie spodziewał to chyba tego, że temu osiłkowi przyjdzie pomóc jeszcze pięciu innych. Mężczyźni byli tak samo potężni, a większość z nich górowała nad Jjongiem wzrostem. Mimo iż brunet był silny teraz najzwyczajniej nie miał szans, bo jak szybko nie uderzył napakowanego osiłka w twarz tak też dwóch innych chwyciło go szczelnie, że nie mógł się wyrwać, a pozostali okładali jego ciało pięściami i licznymi kopnięciami. Ból to jedyne co w tym momencie odczuwał bardzo wyraźnie, szarpanie w tym momencie nic nie dawało, a krzyczeć nie będzie, to by ugodziło jego męską dumę. Dopiero gdy krew lała się z niego litrami postanowili go oszczędzić puszczając go, a Jonghyun znowu wylądował na ziemi.
-Chyba dobrze się już zrozumieliśmy, nieprawdaż? - przemówił jeden z nich, a następnie wszyscy poszli w swoją stronę pozostawiając zmaltretowanego, obolałego chłopaka samego. Strasznie ciężko mu się oddychało, a każda kończyna niemiłosiernie pulsowała kiedy postanowił wstać czego z jednej strony pożałował lecz wiedział, że nie może pozostać tutaj ani chwili dłużej. Bo na żadną pomoc w tym momencie liczyć nie mógł dlatego zaczął pomału kuśtykać w stronę swojej posiadłości, a droga miał wrażenie, że dłuży mu się niemiłosiernie. Był zły, a nawet wściekły ze swojej przegranej, ale czego był pewny to tego, że jeszcze się zemści. Nikt nie będzie go traktować w taki sposób, a na  pewno nie jakieś przerośnięte dupki. Będąc już pod domem jęknął cicho gdy uniósł rękę aby pociągnąć za klamkę, ale drzwi na jego nieszczęście były zamknięte. Co oznaczało, że białowłosy będzie musiał mu otworzyć, a bardzo nie chciał żeby widział go w takim stanie.

Obudził go dzwonek do drzwi. Zerknął za zegar wiszący na ścianie. 00.25. Wstał zaspany i poszedł do drzwi, wziął klucze i przekręcił zamek, otworzył oczy i zaniemówił. 
-Jonghyun... - Wyszeptał cicho pomagając starszemu wejść do środka. Zamknął drzwi i prowadził starszego do salonu
~Zostaw.. poradzę sobie. 
-Zamknij i schowaj tą swoją pierdoloną dumę do kieszeni, jasne? - Odpowiedział spokojnie lecz dobitnie, usadził starszego na kanapie. Powoli i delikatnie pozbył się jego ubrań. - No to ładne sprawy poszedłeś załatwić, nie ma co.. - Wstał i poszedł po apteczkę. 
Dokładnie i jak najdelikatniej potrafił przemywał każdą ranę na ciele starszego. - Role się odwróciły. -zerknął w jego oczy i uśmiechnął się bardzo szczerze przez co też i bardzo pięknie. 
Zaczesał do góry jego grzywkę i obmył z krwi łuk brwiowy przyklejając na niego plasterek. 
-Jutro pojedziemy do lekarza. - powiedział przesuwając opuszkami po jego policzku. - teraz się połóż i prześpij kochanie. - złożył na jego ustach delikatny pocałunek, poszedł do kuchni i przyniósł kilka tabletek przeciwbólowych i lód zawinięty w ręcznik. - Weź je. - podał mu wodę.
~Tae.. przestań..
-Bierz i bez gadania! - włożył mu 2 tabletki w usta i przystawił do  warg wodę. 
Kiedy starszy połknął tabletki pomógł mu się położyć i przyłożył zimny ręcznik do jego brzucha. 
-Rano będziesz miał piękny siniak.. - powiedział przesuwając po jego torsie opuszkiem. - Gdzieś ty był, że cię tak urządzili.. Ehh.. spróbuj zasnąć. Jakbyś czegoś potrzebował to mów. - Wyłączył telewizor i usiadł przy brunecie. 
Kanapa była tak wielka ze spokojnie wyspały by się na niej 2 osoby. 
~Nie musisz tutaj siedzieć.. 
-Może chcę? Nawet jeśli mi zabronisz i tak będę tu siedział. - ucałował delikatnie jego policzek i nalał sobie do szklanki trochę wody
Usiadł na podłodze i oparł się bokiem i kanapę. Siedział i po prostu patrzył na Kima. Martwił się, ale sam nie wiedział dlaczego. Jakąś godzinę temu jeszcze był na niego wściekły, a teraz? Patrząc na to w jakim stanie jest starszy robiło mu się go żal. Widząc, że  ten nie potrafi zasnąć zaczął po cichu śpiewać mu kołysankę co najwyraźniej podziałało. Za niespełna 15 min brunet słodko spał. 
- Jesteś śliczny... - szepnął wpatrując się w twarz niczego nieświadomego Jonghyuna. 
Do rana nie potrafił zasnąć. Siedział tak i tylko patrzył pilnując żeby brunetowi nic się nie stało. Ok 5 poszedł do kuchni i zapalił papierosa. Rozkoszował się tym uczuciem kiedy dym dostawał się do jego płuc.
-Kolejne uzależnienie.. - Pokręcił z dezaprobatą głową i zgasił fajkę w popielniczce.
Zrobił sobie kawę i wrócił do salonu, usiadł na podłodze przy kanapie i postawił kawę obok siebie. Patrzył na bruneta i czekał aż ten się obudzi, jednak chwilę tak posiedział i sam zasnął.

Kiedy tylko rano się przebudził czuł się niezwykle beznadziejnie, ból który rozchodził się po jego ciele dawał o sobie znać przy najmniejszym wykonanym ruchu. Dlatego gdy też podniósł się do pozycji siedzącej myślał, że się sika, tak dosłownie. Głośny jęk wydostał się z jego ust, a odruchowo chwycił się za obolałą kończynę, myśląc, że jak się położy to niemiłe uczucie zniknie to się grubo mylił, bo był i ani myślał ustąpić. Zdecydowanie było to nieprzyjemnie. Dopiero teraz dostrzegł postać, która opierała się głową o kanapę. Taemin, który najwidoczniej spędził przy nim całą noc teraz smacznie sobie spał. Przejechał opuszkiem palca po jego bladym policzku, a młodszy jak na zawołanie rozwarł powieki wpatrując się w niego zaspanym wzrokiem. 
~Jak się czujesz? 
Dobre pytanie. Miał być szczery, czy może po prostu skłamać zgrywając mocnego? Ale prawda jest taka, że ileż można udawać super bohatera? Westchnął ciężko, a następnie odchylił swoją głowę do tyłu. 
-A jak wyglądam? - spytał, a młodszy uważnie mu się przyjrzał wzrok zatrzymując na jego zbolałej twarzy.
~Źle.
-I tak też się czuję - krzywił się za każdym razem kiedy brał głęboki oddech. To już wie jak Taemin ostatnio się czuł. Co przeżywał.
Zapadła między nimi cisza lecz tylko na chwilę, bo młodszy szybko ją przerwał. 
~Powiesz mi co się wczoraj stało? 
Miał wrażenie, że jego spojrzenie pali kiedy tak się w niego wpatrywał. Sam nie wiedział co odpowiedzieć, chyba pierwszy raz zabrakło mu słów, a przeważnie ma ich przesyt. A teraz najzwyczajniej w świecie siedział cicho czekając aż białowłosy zrezygnuje. Tak, to byłoby zbyt piękne aby mogło być prawdziwe, bo chłopak wcale nie miał zamiaru się poddać.
~Jonghyun, cholera jasna! Odpowiesz mi wreszcie czy mam użyć innych środków? A gwarantuję, to nic przyjemnego nie będzie. 
-Przecież żyje - odparł wymijająco. Nieszczególnie chciał odpowiadać na pytania, które dla starszego były trochę kłopotliwe. 
~Jonghyun! Martwię się o ciebie jasne?! 
Martwił się? O niego? Naprawdę? Spojrzał na Taemina wielkimi zdziwionymi oczyma. Naprawdę go zaskoczył, a chłopak najwidoczniej nie chciał tego powiedzieć, bo wyraz jego twarzy pokazywał lekkie przerażenie. 
-Naprawdę się o mnie martwisz? - spytał, chciał to usłyszeć jeszcze raz z jego ust. Chyba to była pierwsza osoba która interesowała się jego losem. 

Zdecydowanie powiedział zbyt wiele niż powinien. Nie wiedział co ma teraz zrobić, czuł na sobie wyczekujące ale i zdziwione spojrzenie bruneta. 
-Ta.. ale dla ciebie to pewnie i tak nic nie znaczy, prawda? Jestem tylko ćpunem.. Nikim więcej. I taka jest prawda. A poza tym, podobno mam się od ciebie odpierdolić bo tego pożałuje wiec.. - zdecydowanie brak sny źle mu robił. - przepraszam, gadam głupoty, nie spałem całą noc. Idę wziąć prysznic. -Zabrał z podłogi swoją już zimną kawę i wylał ją do zlewu. - Najpierw zrobię ci śniadanie. Co byś zjadł? - Otworzył lodówkę i obleciał wzrokiem wszystkie produkty. -Nie ma wielkiego wyboru, jeśli pozwolisz potem pójdę do sklepu. Zrobię ci kanapki. - Wyjął z lodówki potrzebne rzeczy i zrobił starszemu 3 duże i kolorowe kanapki, na każdym ketchupem "namalował" jakąś rzecz. Na 1 serduszko, na 2 uśmiechniętą buźkę a na 3 buźkę dającą całuska. Nalał herbaty do kubka i przyniósł Jonghyunowi do salonu. 
-Smacznego. -Uśmiechnął się do niego czule i pocałował go w czubek głowy.
Poszedł na górę i zniknął w łazience. Po 20 minutach wrócił na dół w bokserkach i dużej luźnej koszulce Jonga która ledwo zasłaniała jego pośladki. Usiadł na kanapie i patrzył przed siebie bez celu.
-Więc? Powiesz mi gdzie byłeś? - Zapytał i zerknął na starszego, nie zdziwił się słysząc odmowę. - Dasz mi trochę kasy? Pójdę do sklepu. Nie masz już nawet kawy, ani pieczywa. - Zapytał wstając i naciągając na tyłek czarne rurki które przyniósł mu Kai. Zdziwił się gdy idealnie na im leżały. Czarny materiał jeszcze bardziej wyszczuplił jego i tak chude nogi. Jonghyunową koszulkę przebrał na swoją niebieską która przylegała do jego ciała. 
~Podaj mi portfel. 
Chwycił czarny skórzany portfel i podał go starszemu. 
~Masz tutaj, sobie też coś kup, tylko nie dragi, bo to mamy. 
Wziął od niego 200 zł i po chwili już go nie było. szedł spokojnie ulicami Seulu. Aż doszedł do wielkiego marketu około 30 min drogi od posiadłości Jonghyuna. Wziął koszyk i chodził sobie po całym markecie pakując do niego tylko potrzebne rzeczy. 
-Nie zapomnij o tym. 
Odwrócił się i stanął jak wryty. Co jak co ale jego to się nie spodziewał tutaj spotkać. 
-Tao!! - rzucił mu się na szyję, a wyższy okręcił się z nim kilka razy. - Co ty tutaj robisz? Jak ja cię dawno nie widziałem!
- No ja ciebie też nie, w bidulu widzieliśmy się ostatni raz. Strasznie schudłeś wiesz? 
-Wiem, wiem, a co mi tu wrzuciłeeeeeś? - zapytał zaglądając do swojego koszyka 
- Coś bez czego nie możesz żyć. 
-Jej! Mleko bananoweeeeeee, dziękujęę - przytulił go mocno, wyjął mu z kieszeni telefon i zapisał swój numer. - Musimy się kiedyś umówić Pandoo - cmoknął go w policzek. - Teraz ja już muszę lecieć.
-Odwiozę cię 
-Serioo? Ojejj, dziękuję - uśmiechnął się i ruszył do kasy.
Po chwili siedział już na siedzeniu w samochodzie swojego przyjaciela.
-Tae.. wyglądasz okropnie, ale powiedz mi.. jak ty to zrobiłeś, że i tak jesteś śliczny? 
-Tao, wyglądam jak chodząca śmierć przecież.- Uśmiechnął się do niego i szturchnął w ramie
-Jeśli tak wygląda śmierć to chyba chce umrzeć - pokazał mu język i rozczochrał włosy. - gdzie mam jechać? 
-Tu już wysiądę, stąd mam 2 min. Napisz do mnie, musimy się koniecznie spotkać. - przytulił go i cmoknął w policzek, wyciągnął zakupy i wrócił do posiadłości Jonghyuna. Wyciągnął klucze i otworzył drzwi wchodząc do środka. Pchnął je nogą aby je zamknąć i krzyknął na cały dom - Wróciłem!

Został sam jak ten palec w pustym przestrzennym domu, to nie tak, że nie lubił samotności bo czasami jej potrzebował lecz niekoniecznie mu ona służyła. Mieszkanie bez nikogo Jonghyunowi jakoś szczególnie nie przeszkadzało lecz mając świadomość, że jednak obok niego znajduje się jakaś osoba sprawiała, że mu jakoś tak cieplej na sercu było. Teraz dom w którym krzątał się od jakiegoś czasu białowłosy świecił pustką aczkolwiek wiedział, że za chwilę wróci i znów ujrzy ten uśmiech, który wręcz go irytuje. To bystre spojrzenie, które doprowadza go do czystego szaleństwa i coraz bardziej wygadana jadaczka, którą ostatnio ciężko mu zamknąć. Czyżby pomału się wypalał? Niedobrze.. Bardzo niedobrze..W pewnym momencie usłyszał dźwięk przychodzącego smsa, który swoją drogą leżał na stoliku przy telewizorze. Jęknął cicho na samą myśl, że będzie musiał się po niego ruszyć i ten ból który będzie mu towarzyszył przy wykonanym ruchu aż się wzdrygnął.
-No co ty Jonghyun skoro udało ci się dokuśtykać w takim stanie do domu to po telefon nie będziesz umiał wstać? - spytał sam siebie by choć trochę się zmotywować, ale wcale kuszące to nie było lecz kiedy tak próbował się przekonać otrzymał kolejnego co zmusiło go do podniesienia swojego tyłka. Raczej ciekawość, która kiedyś zaprowadzi go do piekła. Zaciskając zęby wstał i pewnie chwycił swoje urządzenie, które w pewnym momencie zaczęło dzwonić. Nawet nie sprawdzając, kto, po co i dlaczego odebrał.
-Tak? - jęknął siadając, a to co usłyszał było ostatnim na co miał ochotę w danym momencie - Ugh, po co dzwonisz i zawracasz mi głowę?
-Jak to po co? Nie piszesz, nie dzwonisz. Obiecałeś, że to zrobisz jak ostatnio opuszczałem twój dom - w głosie Youngmina mógł wyczuć nutkę frustracji - Unikasz kontaktu ze mną - rzucił wręcz oskarżycielsko, a starszy jedynie wywrócił oczyma. Nie, skąd ten pomysł, że po prostu nie ma ochoty drugi raz pić z tego samego kubka skoro za pierwszym razem mu to nie smakowało? 
-Skąd w ogóle masz takie przypuszczenia? - spytał wręcz znużony, niekoniecznie chciał z nim rozmawiać. 
-Jonghyun nie jestem idiotą, więc skończ mnie za takowego postrzegać - prychnął niczym rozjuszona kotka - Więc?
-Więc? - powtórzył, ale w końcu dodał chcąc w końcu wytłumaczyć to całe nieporozumienie, które było między nimi - Słuchaj młody zajebiście mi się ciebie pieprzyło, ale chyba ty mnie źle zrozumiałeś. Mówiąc, że się odezwę miałem na myśli abyś spadał, ale to może nie było aż tak oczywiste jak mi się wydawało. Dlatego mówię ci to jeszcze raz bardziej zrozumiale. Odpierdol się ode mnie.
Cisza, którą zastał po drugiej stronie trochę go zaniepokoiła aczkolwiek nie na tyle aby się tym przejmować. 
-J..jak to? Przecież... - urwał, słyszał przerywany oddech co oznaczał, że albo zaczął płakać lub był wściekły, ale bardziej obstawiał opcję numer dwa kiedy tylko krzyk wydobył się ze słuchawki odruchowo odsunął telefon od ucha - O nie! Ty tak Jo Youngmina traktować nie będziesz! Nikt, słyszysz nikt nie ma do tego prawa! Popamiętasz mnie jeszcze! 
Jonghyun słysząc wściekłe oskarżenia i wyzwiska pod jego adresem parsknął śmiechem wkurzając szatyna jeszcze bardziej. 
-A co ty mi gówniarzu możesz zrobić? Jesteś chuchrem, które jak się lekko popchnie już leci na drugą stronę. Proszę cię rozśmieszaj mnie. 
-Jeszcze się zdziwisz co te chuchro jak to określiłeś potrafi, będziesz mnie błagał o przebaczenie. 
Tyle było z rozmowy, bo usłyszał ciche pikanie i połączenie się zakończyło. Czy obawiał się co ten chłopak knuje? Niekoniecznie, bo niby dlaczego miałby się przejmować kimś, kto według niego jest nic nie warty. Chociaż nie, miał ciało, które było dobre do posuwania więc przez to mógłby się kłócić lecz nie miał szczególnie dużo czasu na dalsze rozmyślanie bo usłyszał krzyk i trzask zamykanych drzwi. Odruchowo spojrzał na białowłosego i torby z zakupami, a swoim wzrokiem szukał czegoś lecz chłopak miał tylko siatki z jedzeniem. 
-Dlaczego nic sobie nie kupiłeś, przecież dałem ci na to pieniądze.

Zrzucił z siebie buty i wszedł do salonu, słysząc pytanie Kima popatrzył po siatkach. 
-Ależ kupiłem - uśmiechnął się i wyjął mleko bananowe z jednaj z nich i pomachał buteleczką przed oczami Jonghyuna - o, widzisz? - Uśmiechnął się do niego czule i zniknął w kuchni. 
Rozpakował torby chowając produkty w odpowiednie miejsca, po chwili powrócił do salonu. 
-Proszę, reszta i paragon. - Wyjął z portfela resztę zgodną co do grosza i mały biały kawałek kartki zapisany czarnym druczkiem kładąc je na stole. - Jak się czujesz? - zapytał siadając obok niego i lustrując go wzrokiem. - Lepiej chociaż troszkę? 
~Tae.. powiedz mi.. Ty jesteś taki drobny, taki kruchy, patrząc na ciebie boję się, że sam mój wzrok może cię uszkodzić.. Wytłumacz mi jak ty po tym co tamci ci zrobili mogłeś normalnie funkcjonować? Bo ja chyba tego nie rozumiem.. 
Patrzył na zamyśloną minę Jonga i uśmiechnął się lekko 
-Kwestia przyzwyczajenia kotku... - przejechał opuszkami po jego policzku
~Jakiego przyzwyczajenia? 
-Ojj.. nie raz i nie dwa już oberwałem, nie ma o czym rozmawiać, lepiej powiedz mi kto ciebie tak ładnie urządził co?
~Przestań naciskać, nudny się robisz... 
-Dobrze. Jak chcesz.. - wstał i poszedł do kuchni 
Jego ręce drżały już dość mocno, ale za wszelką cenę starał się to ukryć, aż do tej pory. 
Poszedł na górę i przeszukał rzeczy jakie przyniósł mu Kai. 
-Wrr.. nie ma tego czego szukam.. kurde.. Myśl Tae, myśl.. - usiadł na podłodze i przesuwał wzrokiem po ciuchach zagryzając nerwowo wargę. - Hyyyyy.. Już wiem! 
Wciągnał na siebie czarne obcisłe rurki i czarną bokserkę. Po 15 minutach zszedł na dół i puścił muzykę, przyciemnił światło w salonie i wszedł do niego powoli. Czuł na sobie pytający wzrok Jonghyuna. Odwrócił się w jego stronę puszczając mu uwodzicielski uśmiech, po chwili sprawnie wskoczył na stolik i poruszał seksownie swoim ciałem w rytm muzyki. Pomimo tego, że był tak strasznie chudy potrafił być seksowny i uwieść kogoś, wystarczyło tylko umieć odpowiednio się poruszać i wykorzystywać to co się miało. A on robił to doskonale. Z każdą sekundą piosenki na ciele Lee znajdowało się coraz mniej ubrań. Gdy został w samych bokserkach zszedł ze stołu i powolnym seksownym krokiem podszedł do kanapy na której leżał Jonghyun który wręcz pożerał go swoim spojrzeniem. Uklęknął na kanapie, jedną nogę przerzucając przez biodra starszego, jednak bardzo uważając aby nie sprawić mu bólu. Patrzył lekko przymkniętymi oczyma na leżącego pomiędzy jego nogami bruneta i oblizał kusząco wargi. Wziął dłoń starszego w swoją i położył na swojej klatce powoli ciągnąc ją w dół, pochylił się nad nim i wydał cichy, podniecający jęk wprost do ucha bruneta. Musnął delikatnie jego usta swoimi i spojrzał mu głęboko w ciemne oczy szepcząc -Chcę, pragnę, potrzebuję...

~ Minnie & Bummie

2 komentarze:

  1. Wyciągnęłam 2 wnioski - 1. YoungMin to psychol. 2. Wszyscy zakochują się w Tae, mimo że anorektyk i ćpun xD. To może ja też mam szansę? XD. No cóż, dobrze, że tak mniej więcej JongTae się pogodzili :D. Och, i też bym chciała takie pokazy dostawać jak jestem chora xD

    OdpowiedzUsuń
  2. A więc tak! Przeczytałam, pokochała jeszcze bardziej, a na końcu po ostatnich słowach Tae się poplułam :) Jedyną rzeczą która mnie denerwuje jest to, że Tae i Kai cały czas mówią do siebie kotku,myszko,kochanie itd. Nwm może innym to nie przeszkadza, ale mi trochę tak;-; No ale ogólnie to jest jedno z chyba pięciu ff które mi się bardzo podoba:* No więc pozdrawiam i życzę miłych wakacji <3

    OdpowiedzUsuń