piątek, 12 czerwca 2015

Ślepa miłość.




Cześć :) Czekaliście pewnie na kolejny rozdział daj mi to czego pragnę, prawda? Nie martwcie się, pojawi się niebawem. Aczkolwiek chciałam dodać coś co udało mi się dzisiaj w szkole naskrobać. Taka mała nowość i zmiana w dotychczasowych paringach. Lubicie BTS? Jeśli tak, mam nadzieję, że ten shot przypadnie wam do gustu ^^ Za wszelakie błędy, które się tam pojawią przepraszam bo mogłam coś przeoczyć. Miłego czytania kochani ;p




~*~




Mimo że go kochał on i tak wolał kogoś innego. Zawsze był tym na drugim miejscu. Bolał go ten fakt, że nigdy nie będzie dla niego najważniejszy. Zawsze pojawi się jakaś inna osoba. Musiał się z tym pogodzić oraz musiała mu wystarczyć ich przyjaźń. Niestety nie dał rady. Sam nie wiedział co on wtedy miał w głowie myśląc, że uda mu się przetrwać ten okres. Być może nadal się łudził, że to wszystko ulegnie zmianie? Zrobił to, podjął decyzję, która według niego była najlepsza, ale czy faktycznie była?
-Nie rozumiem cię - usłyszał jego ściszony głos po długiej ciszy, która między nimi zapadła - Dlaczego to robisz?
Dlaczego? Naprawdę on go o to pyta? A no tak, przecież on o niczym nie miał pojęcia. Wzruszył ramionami. Nie powie mu prawdy to by było bez sensu i tak nie zmieni zdania.
-Jungkook - poczuł jego dłoń na swoim ramieniu. Palił, jego dotyk wypalał dziurę dlatego szybko ją strzepnął nie podnosząc na niego nawet wzroku.
-Muszę wyjechać - bąknął pod nosem spuszczając głowę, czuł łzy zbierające się w jego oczach, które jeszcze chwila, a wydostałby się na światło dzienne.
-A...ale dlaczego? Dlaczego chcesz mnie zostawić? - chłopak nie dawał za wygraną, a Jungkook czuł jak pomału nie daje rady dlatego z całej siły zamknął oczy. Nie może pozwolić sobie na chwilę słabości, wcześniej jej nie okazywał dlatego teraz również nie powinien tego robić - Kookie..
-Przestań Taehyung... - pociągnął nosem - Po prostu muszę... Przepraszam - załkał cicho, a następnie uciekł. Wiedział, że i tak pokazał zbyt wiele, a przebywanie w jednym pomieszczeniu z chłopakiem sprawia jedynie jego rozpad. Kiedy znajdował się wystarczająco daleko od miejsca w którym po raz ostatni widział się z rudowłosym, rozpłakał się jak małe dziecko. To żałosne, jego zachowanie jest wręcz śmieszne, a on jest zwykłym tchórzem, który ucieka od odpowiedzialności i realnej rzeczywistości. Nadal czuł się dzieckiem, chociaż jakby się tak bliżej temu przyjrzeć nadal nim był. Bał się odrzucenia ze strony przyjaciela, który nigdy nie okazywał mu głębszej sympatii, ale również sprawę utrudniał fakt, że był w szczęśliwym związku i szanse, które mógł posiadać zostały najzwyczajniej w świecie stracone. Miłość jest bez sensu. Z tą myślą wrócił do swojego domu, który jeszcze jest jego domem. Nie może tu zostać, już nie. Wchodząc do środka trzasnął drzwiami, walizka już stała spakowana od kilku dni czekając na to by ją zabrać. Jej widok wcale mu nie ułatwiał odejścia, a jedynie dawała mu do zrozumienia, że to naprawdę koniec wszystkiego.
Będąc na lotnisku ostatni raz odwrócił się za siebie jakby łudząc się, że może jego tok myślenia był błędny, że może jednak się mylił co do rudowłosego chłopaka. Chciał by go zatrzymał, by powstrzymał jego czyny. Najzwyczajniej czuł wątpliwości co do podjętej przez siebie decyzji. Lecz nic nie ujrzał, nikogo kogo chciałby w tym momencie zobaczyć dlatego rozczarowany podążył do odprawy.


Chciał wyjechać, zostawić go samego tylko nie wiedział dlaczego tak nagle o tym zadecydował. Był jego najlepszym przyjacielem bez którego nie wyobraża sobie dalszego życia. Westchnął ciężko spuszczając nisko głowę między swoje kolana. Kogo on chce oszukać? Nawet siebie nie potrafił przekonać. Nigdy mu tego nie okazywał, nigdy nie chciał ujawnić swoich uczuć ponieważ nie chciał niszczyć więzi, która między nimi się zbudowała przez te kilka lat jakby im nie wyszło. Starał się kogoś znaleźć by zapomnieć, oszukać własne serce, jednak ono nie było głupie. Wiedziało czego chce, czego oczekuje dlatego żaden związek jak dotąd mu nie wyszedł. Nie czuł się w nich szczęśliwy. Nie tak jakby chciał. Kochał Jungkooka i zdawał sobie sprawę, że tylko z nim odnajdzie to czego tak dawno szukał. W takim razie na co on czeka? Dlaczego traci czas? Zebrał się w końcu w sobie. Nie pozwoli mu tak łatwo odejść, wyzna mu prawdę. Był na to w pełni gotowy dlatego jadąc tam był dobrej myśli. Nie przyjmował przegranej do świadomości, był zbyt pewny siebie. Lecz będąc już na miejscu wybiegł szybko z auta, a to co ujrzał przerosło jego najśmielsze oczekiwania. Czuł jak coś w nim pęka widząc odlatujący samolot. Nie wierzył w to, nie wierzył, że wyleciał pozostawiając to wszystko tak jak jest nawet się nie żegnając. Nie mógł tego zrobić, po prostu nie mógł. Pokręcił głową kiedy już po dłuższym czasie nie znalazł konkretnie poszukiwanej osoby. Z każdą sekundą docierała do niego prawda, którą za wszelką cenę nie chciał do siebie dopuścić. Nie zdążył, nie zatrzymał go, samolot zniknął, a z nim miłość jego życia.

~Bummie

2 komentarze: