Cześć robaczki <3 Przychodzę do was z takim o to shotem i zapraszam was do czytania :) mam nadzieję, że wam się spodoba :)
Ps. Następny rozdział "Daj mi to czego pragnę.." jest w trakcie tworzenia, niedługo powinien się pojawić :* Już nie przedłużając, zapraszam do czytania :*
~*~
-Pogotowie? Proszę przyjechać, mój chłopak... on... on.. został postrzelony..
Nie potrafił powstrzymać łez, a może wcale nie chciał ich powstrzymywać?
Miał świadomość, że miłość jego życia umiera, a co najgorsze, że umiera przez niego...
-Minwoo, słyszysz!? Nie zostawiaj mnie!
Jak w transie powtarzał wykonywane czynności , 30 uciśnięć i 2 wdechy, 30 uciśnięć i 2 wdechy...
-Min do cholery wracaj do mnie!
Nagle poczuł mocne szarpnięcie w tył. Przyjechała karetka. Ktoś coś do niego mówił lecz nie słuchał go. Patrzył na wielką plamę krwi nie mogąc się z tym wszystkim pogodzić. To moja wina..
Kiedy zabrali go do karetki od razu wszedł za nim.Nie wyobraża sobie, żeby zostawić go samego, musi być obok.
Kochanie, nie możesz odejść...
~*~
Czuł się jakoś tak dziwnie, jakby śnił, lecz to wszystko było tak bardzo realistyczne... Takie prawdziwe...
-Nie.. to nie może być sen...
~Minwoo...
-Mama? - Był w szoku słysząc jej głos... Przecież ona...
~Synku mój kochany... Tak strasznie za tobą tęskniłam...
Wtulił się mocno w ramiona ukochanej matki i starał się zrozumieć to wszystko co się właśnie dzieje, tą całą sytuację w której się właśnie znajduje.
-Mamo.. tak bardzo tęskniłem..
~Ciii, nic nie mów syneczku...
- A tak właściwie to co ja tutaj robię? - zapytał patrząc w ciemne oczy brunetki~Postrzelili cię, ale już jest dobrze... Już nie cierpisz kochanie. - lekki uśmiech wypłynął na usta kobiety.
Jak on za tym tęsknił, za nią, za jej uśmiechem, za jej głosem, za wszystkim...
-Czyli teraz zostanę z tobą?
~To wszystko zależy od ciebie kochanie. Jeśli chcesz tam wrócić musisz walczyć.
-A jeśli chcę zostać z tobą?
~Cóż, też masz takie prawo, nie mogę cię do niczego zmusić, to tylko i wyłącznie twoja decyzja.
Nie zastanawiał się długo nad podjęciem decyzji.
-Chcę zostać z tobą mamo, nie chcę cię znów stracić.
~Jesteś pewny tej decyzji kochanie? - w głosie matki dało słyszeć się zmartwienie.
-Tak mamo. pamiętasz nasz ostatni dzień razem?
~Oczywiście, że pamiętam kochanie.
-Nie chciałaś iść ze mną na dwór. Powiedziałem ci wtedy, że cie nienawidzę. To były moje ostanie słowa do ciebie. Tak strasznie ich żałuję..
~Już dobrze skarbie... Miałeś wtedy siedem lat.
-Zdecydowanie wolałbym,żeby zamiast tamtych słów padły trzy inne.
~Jakie?
-Kocham Cię Mamo. Naprawdę, przepraszam cię za wszystko.
~Spokojnie synku, nie masz mnie za co przepraszać. Na pewno nie chcesz walczyć?
-Nie mamo, tam jest sam ból, kłamstwa, nienawiść i zazdrość. Mam już dość tego wszystkiego. Tu mam ciebie oraz spokój i brak zmartwień. Mam to, czego mi przez tyle lat brakowało.
~*~
-Przepraszam! Nazywam się Jo Kwangmin, jestem jego chłopakiem, może mi pan powiedzieć, w jakim on jest stanie?
-Niestety, nie mam dla pana dobrych wiadomości. kula przebiła tętnicę. Nie byliśmy go w stanie uratować.. Przykro mi.
Poczuł jak ziemia ucieka mu spod nóg. W jednej chwili cały jego świat legł w gruzach. Tyle pytań krążyło u po głowie, nie kontrolował łez które spływały po jego policzkach.
Nie... To niemożliwe... To nie może być koniec...
Ciąg dalszy nastąpi... może :p
~Minnie
~Minnie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz