Om, om, om cześć kochani dodaję wam następny rozdział. Miał on pojawić się wczoraj, ale kompletnie wyleciało mi z głowy, przepraszam! przepraszam! przepraszam! Też temu przyczynił się fakt, że nie było mnie w domu, dzisiaj również zaglądam tutaj na chwilę i tym razem nie mogę was zostawić z pustymi rękoma :) Rozdział nie został przeze mnie sprawdzony, wiem, wiem, wiem. Ale przy pierwszej lepszej okazji postaram się to zmienić. A teraz zmykam, a wam życzę miłego czytania! Zostawiajcie po sobie ślad naprawdę zachęcam ;* ~ Bummie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie
żółty - Taemin ~ Minnie
Patrzył, obserwował każde poczynania młodszego. Był taki seksowny, tak bardzo giętki, tak bardzo chciał mu pomóc w zdzieraniu z niego tych niepotrzebnych ubrań. Chciał znów jeździć dłońmi po tym jego ciele, a na koniec zerżnąć tak, że nie usiadłby przez tydzień na dupie. Marzenie.. Jak miał to zrobić skoro niewielki ruch sprawia mu problem oraz wiele bólu dlatego co mu przystało to tylko wpatrywanie się w białowłosego który wyginał się przed nim, a on nic nie mógł na to poradzić. Ta bezradność, której wręcz nie znosił go pomału wykańczała. Przełknął głośno ślinę widząc jak młodszy usiadł na nim okrakiem i wpatrywał tym wielkim wygłodniałym wzrokiem. A Jonghyun słysząc jego słowa czuł, że samokontrola, którą jakoby nie patrząc posiada kończy się. Zaciskając zęby podniósł się lekko. Podpierając się na łokciach, przybliżył twarz do twarzy Taemina uśmiechając się przy tym jednym kącikiem ust.
-Ja chcę, pragnę i potrzebuję ciebie młody - mruknął mu w wargi, które musnął swoimi, a chłopak się od niego oderwał wpatrując lekko przestraszonym wzrokiem.
~Przecież jesteś obolały..
-Myślisz, że to mnie powstrzyma przed zerżnięciem cie tu i teraz? - spytał pewnie choć tak wcale się nie czuł. Prawdę mówiąc w ogóle sobie tego nie wyobrażał, ale białowłosy wystarczająco go podniecił, że czuł niemiłą ciasnotę w spodniach co było trochę niekomfortowe dla niego. Chciał się podnieść lecz został popchnięty w efekcie znów się położył i patrzył pytającym wzrokiem na młodszego, który z każdą chwilą uśmiechał się coraz bardziej kusząco. Lecz dłonie, którymi przejeżdżał mu po torsie niemiłosiernie się trzęsły.
~Jeśli powiesz mi gdzie trzymasz dragi obiecuję ci, że dzięki mnie pozbędziesz się swojego problemu..
Czuł jego rękę na swoim kroczu, która w pewnym momencie zacisnęła się na nim, a on wydał głośny jęk wpatrując się na niego zamglonym wzrokiem.
-Są w szafce pod łóżkiem - sapnął nie bardzo wiedząc co mówi, bo gdyby myślał racjonalnie z pewnością nigdy by mu tego nie zdradził lecz niestety słowa już padły, a Jonghyun wiedział, że będzie musiał zmienić swoją skrytkę. Ale to później.
Musnął przelotnie jego usta i zszedł z kanapy idąc w stronę
sypialni. Sprawnie zanurkował pod łóżko i wysunął wąską szafkę. Po chwili jego
oczom ukazały się równiutko poukładane torebeczki z białym proszkiem i
strzykawki w rządkach. Po prostu raj dla narkomana. Jak miał zdecydować się na
jedną skoro wszystkie "patrzyły" na niego błagając żeby je wziął.
Wiedział, że nie może wziąć więcej niż jednej, ale nie panował w tym
momencie nad sobą.
~Ani się waż...
Usłyszał za sobą kiedy wziął kilka strzykawek do ręki. Odłożył
je i wziął jedną. Nie mógł dopuścić do tego, aby jego relacje z brunetem się
zepsuły. Szybko zaaplikował sobie jedną dawkę i usiadł na podłodze rozkoszując
się tym uzależniającym uczuciem. Po chwili wstał i podszedł do bruneta.
~Żeby mi to było ostatni raz młody..
- Mhmm.. - mruknął tylko i wpił się w różowe usta starszego.
Powoli doszedł z Jonghyunem do łóżka po drodze pozbywając się
jego ubrań
Czekając aż starszy położy się na łóżku Lee pozbył się swoich
bokserek, po chwili zawisł nad nim i mruknął cicho czując dłonie Kima na swoim ciele. Zagryzł seksownie wargę i poruszył biodrami w sutek tego dwie
pobudzone męskości otarły się o siebie u obu wywołując cichy jęk. Całował delikatnie
jego klatkę, zatrzymał się przy sutkach i chwilę je pomęczył, torował sobie
drogę po ciele starszego w dół aż do jego podbrzusza. Podobało mu się to, że
Jonghyun był w pewnym sensie mu uległy, że to on decydował co się teraz stanie.
Przesunął dłonią po nabrzmiałym członku starszego aby po chwili wziąć go w usta
i mocno się na nim zassać. Musiał przyznać, natura hojnie obdarzyła Kima. Jęki
Jonghyuna cholernie go podniecały, a może bardziej ta świadomość, że jęczy
przez niego? Uśmiechnął się podstępnie i czując, że starszy jest już na granicy
wyjął jego członka z ust obserwując niezadowolenie i w pewnym sensie złość u
bruneta.
~Taemin do cholery nie baw się ze mną…
Głos Jonghyuna był w tym momencie tak cholernie seksowny, że aż
wydał cichutki jęk słysząc te słowa. Uśmiechnął się uwodzicielsko i bez
zbędnych ogródek wziął męskość bruneta z powrotem do usta. Szybko poruszał
głową mocno się zasysając, po chwili poczuł ciepłą ciecz w swoich ustach,
przełknął wszystko i podsunął się do góry tak, że teraz wisiał nad Jonghyunem a
ich twarze dzieliły centymetry. Widząc zamglone spojrzenie Kima zagryzł
seksownie wargę i wpił się w jego usta od razu przedzierając się językiem do
wewnątrz. Kiedy zabrakło im tchu oderwał się od niego i spojrzał głęboko w te
zamglone ciemne tęczówki.
-To jeszcze nie koniec skarbie…
Jak to jeszcze nie koniec? Spojrzał na młodszego wręcz zaskoczonym
pytającym wzrokiem. Lecz w ramach odpowiedzi otrzymał jego cichy, uroczy
chichot.
~Spokojnie, odpręż się zaraz się wszystkiego dowiesz.
Jonghyun zmarszczył brwi, bo nie bardzo był przekonany czy
powinien się na cokolwiek zgadzać kiedy białowłosy jest pod wpływem tego jak to
starszy określił dziadostwa, które tylko rujnuje życie człowiekowi. Dlatego też
on po to nigdy nie sięgnął mimo że ma to na wyciągnięcie ręki.
-Co ty rob…ahh – wydał z siebie głośny jęk kiedy Taemin usiadł na nim okrakiem, a Jonghyun poczuł na swoim członku przyjemną ciasnotę. Nigdy nie pozwalał nikomu dominować, bo to on miał do tego prawo. To ktoś miał błagać o jego dotyk, a nie na odwrót dlatego też dla niego to była całkiem nowa, nieznana sytuacja. Która mu się nawet podobała? Nie musiał nic robić, bo to Taemin właśnie odwalał całą robotę za nich obojga co brunetowi w tym momencie wcale nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie.
-Co ty rob…ahh – wydał z siebie głośny jęk kiedy Taemin usiadł na nim okrakiem, a Jonghyun poczuł na swoim członku przyjemną ciasnotę. Nigdy nie pozwalał nikomu dominować, bo to on miał do tego prawo. To ktoś miał błagać o jego dotyk, a nie na odwrót dlatego też dla niego to była całkiem nowa, nieznana sytuacja. Która mu się nawet podobała? Nie musiał nic robić, bo to Taemin właśnie odwalał całą robotę za nich obojga co brunetowi w tym momencie wcale nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie.
-Lee wiesz jak ja cię pieprzę? Dlatego możesz kurwa
przyspieszyć? – wysapał chwytając go rękami za biodra lecz chłopak je zrzucił patrząc
na niego groźnie.
~Ja dam rade hyung, nie musisz mi pomagać.
Wciągnął głęboko powietrze do płuc czując jak młodszy specjalnie
zaciska się na jego przyrodzeniu.
-Kurwa Taemin nie wkurwiaj mnie… Bo zaraz ja się za ciebie
wezmę, a ty jedynie ujrzysz gwiazdki przed oczami – warknął klepiąc go w nagi
pośladek, a Taemin jedynie zaśmiał się pod nosem.
-Złość piękności szkodzi kochanie, nie denerwuj się tak.. Będziesz miał zmarszczki. - uśmiechnął się i pocałował czule usta starszego przyspieszając ruchy bioder.
Wygiął się czując jak członek bruneta trafia idealnie w jego prostatę.
~Dokładnie tak młody..
Wydał głośny jęk, gdy przy następnym ruchu trafił dokładnie w to samo miejsce. Jonghyun musiał przytrzymać go za barki bo inaczej po prostu by się na nim położył.
~Dawaj kotku, nie przestawaj.
Gdy został przyciągnięty do namiętnego pocałunku bez zastanowienia go oddał znów przyspieszając ruchy bioder. Ich jęki były tłumione przez namiętne i ostre pocałunki. Lee delikatnie zagryzł dolną wargę Jonga i przyciągnął ja lekko do siebie. Poruszał biodrami najszybciej jak mógł. Po chwili pokój opanowały głośne jęki a wręcz nawet krzyki. Obaj doszli w tym samym momencie. Tae starał nie opaść się na ciało Kima, żeby nie sprawić mu bólu więc upadł na pościel zaraz obok bruneta dysząc głośno.
Sam nawet nie wiedział kiedy zasnął, jednak kiedy się obudził ku jego zdziwieniu Jonghyuna nie było obok naciągnął na siebie bokserki i zszedł na dół. Czuł przyjemny zapach który dochodził z kuchni. gdy przekroczył próg parsknął cichym śmiechem widząc Jonga kuśtykającego po kuchni w różowym fartuszku.
-Kotku? Co ty robisz? - zapytał podchodząc do niego i muskając przelotnie jego usta.
~Pomyślałem, że dzisiaj to ja zrobię śniadanie dla ciebie.
Szczery uśmiech Jonghyuna był tak wspaniały, że aż zaniemówił z wrażenia.
-Nie musiałeś. Dziękuję. - odwzajemnił uśmiech i usiadł przy stole patrząc na starszego. - Uroczo -wyglądasz. - zachichotał cicho.
Obaj mieli znakomite nastroje. Jedli śniadanie żywo rozmawiając, do momentu w którym nie rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć. - wstał i pobiegł do drzwi otwierając je. -Kai? Co ty tu robisz skarbie?
Nie to były jakieś żarty, a to z pewnością tylko mu się wydaje, ale kiedy tak stał i się wpatrywał uderzała w niego ta potworna rzeczywistość. Chłopak nie dość, że przyszedł choć wcale nie był w jego domu mile widziany o czym doskonale wiedział. To teraz jak gdyby nigdy nic zaczął się kleić do Taemina, co chyba brunetowi najbardziej się nie spodobało.
*Przyszedłem zobaczyć swojego skarba, jak się czujesz kochanie?
Przemilczał niemiły komentarz, który zaczął pchać się na jego usta. Nie może przecież pokazać, że to całe zdarzenie, sytuacja w której się znalazł w jakikolwiek sposób go denerwuje. Czyżby czuł się zazdrosny? Naprawę? O białowłosego? To on tak w ogóle potrafił? Zagryzł podenerwowany wargę nie bardzo wiedząc jak ma na to wszystko zareagować.
~Już lepiej skarbie. Tęskniłem za tobą.
Czuł jak coś go ściska słysząc te słowa z ust młodszego. Zrobiło mu się tak jakby przykro? A może to już od tego uderzenia w głowę, które doświadczył dwa dni temu i mu się najzwyczajniej w niej poprzestawiało? On smutny? Też coś.
*Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak też za tobą tęskniłem. Może chcesz przyjść do mnie na weekend, co o tym myślisz kotku?
-Nie ma mowy! - prychnął choć dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wypowiedział to na głos. A co mu tam - Taemin nigdzie nie idzie - odparł pewnie swoich słów i spojrzał się na Kaiego zasępionym wzrokiem. Dopiero teraz starszy na niego spojrzał dostrzegając jego osobę.
*Kim ty jesteś żeby móc za niego decydować?
-Z tego co wiem to jesteśmy w MOIM domu, a w nim panują MOJE zasady, a jak JA mówię, że Taemin zostaje ze mną to tak kurwa będzie, jasne? - warknal poirytowany dostrzegajac jego ręce na ciele bialowsego.
*Chyba mam prawo zabrać brata ze soba, bo kim ty dla niego jesteś?
Wkurzyl sie czego wcale juz nie zamierzal ukrywac bo po co. Mlodszy poznal go na tyle ze juz powinien wiedzieć że Jonghyun jest człowiekiem, ktorego latwo jest wtrącić z równowagi
-Inaczej sie umawialismy wiec teraz nagle ci sie odwidzialo? Trudno Taemin zostaje ze mną, a kim dla niego jestem chlopakiem i wiesz co? Skoro ci cos nie pasuje to stad wyjdź nie, tu już stad wychodzisz - chwycil zszokowangeo kaiego za rekaw od kurtki imimo ze nie nadal nie byl w odpowiedniej formie wyrzucil czarnowlosego zamykajac za nim drzwi na klucz jedyne co dostrzegl to spojrzenie Lee, ktore nie bylo zbyt ciekawe.
Cieszył się, że Kai do niego przyjechał. Kochał go. Nie podobało mu się to, że ich kontakt słabł odkąd wprowadził się do Jonghyuna. Miał wrażenie, że starszy przejął całkowitą kontrolę nad jego życiem. Tylko pytanie. Czy on tego chciał? Czy on tego potrzebował? I czy Jonghyun nie pozwalał sobie na zbyt wiele? Był w szoku kiedy brunet wyrzucił Jongina za drzwi. Poczuł gdzieś w środku mocne ukłucie. To było już za wiele..
Jonghyun na prawdę myślał, że będzie taki uległy i mu posłuszny? No to się pomylił..
-Co ty do cholery wyprawiasz?! Co ty sobie kurwa wyobrażasz!? Myślisz że będę ci w 100% posłuszny i będę zgadzał się ze wszystkim co powiesz?! - wybuchł, krzyczał, gestykulował, machał rękoma i obserwował jak oczy Kima rozszerzają się w zdziwieniu i szoku.- Do cholery nie jestem zabawką rozumiesz?! Nie należę do nikogo! I nawet kurwa nie próbuj mi przerywać!! - krzyknął najgłośniej jak potrafił widząc, że Jong chce wejść mu w zdanie - Skończył się kuźwa miły, uległy i posłuszny Taeminek! Nie będziesz podejmował za mnie decyzji! To ja sam za siebie decyduje i to jest do cholery tylko i wyłącznie moja sprawa, czy ja sobie zjebie życie czy też nie! Gówno ci kurwa do tego!! Nie masz prawa kierować moim życiem! Kai jest dla mnie najważniejszy, i musisz się z ty,m pogodzić! - był tak zdenerwowany że aż cały trząsł się ze złości.
~Mylisz się.. Najważniejsze są dla ciebie dragi, a dzięki mnie masz do nich dostęp.
Obserwował to jak brunet podchodzi do niego i przypiera go plecami do ściany, zmrużył oczy i zacisnął usta w wąską szparkę
~Twój kochany Kai nie da ci tego bez czego nie możesz żyć, wiesz?
Czuł jego opuszki na swoim policzku, karku, obojczyku...
~Samą miłością się nie naćpasz.. Nie ten rodzaj uzależnienia mój drogi...
Poczuł jak Jonghyun przejechał nosem od jego obojczyka w górę wzdłuż szyi, składając na niej pocałunek .
-Nie możesz mi zabronić się z nim spotykać. - odparł mierząc się ze starszym wzrokiem.
Przez chwilę zapanowała między nimi cisza którą przerwał Kim.
~Oczywiście, że nie mogę..
-No właśnie.- odparł czując się pewnie w swoim przekonaniu.
~Ale mogę dać ci wybór.
-Jaki? - Zapytał patrząc podejrzliwie.
~Albo dragi, albo Kai. Wybieraj.
Ścięło go z nóg. W jego oczach stanęły łzy. Nie wierzył w to co słyszy. Jak on w ogóle mógł mu dać taki wybór? Patrzył na jego pewną siebie twarz i miał ochotę sprzedać mu porządnego liścia. Odepchnął się nieznacznie od ściany i ich twarze dzieliły milimetry.
-W takim razie wybieram śmierć. - Wyminął bruneta nawet na niego nie patrząc, zawinał z komody telefon i portfel i wsunął je do kieszeni. Otworzył duże czarne drzwi. - Żegnaj Jonghyun.. - rzucił przez ramie i po chwili już go nie było.
Prychnął głośno mocno rozjuszony zachowaniem młodszego. Niech odchodzi, niech nie wraca przecież nawet nie byli razem więc dlaczego miałby się tym przejąć? W tym momencie mocno wyprowadził go z równowagi, że w ogóle nie miał ochoty go oglądać, a co dopiero rozmawiać. Niby nie powiedział wprost, że podjął decyzję, ale skoro nie wybrał dragów to było oczywiste, że pobiegł do swojego kochanego braciszka. Na samą myśl o tym wzbierała w nim coraz to większa złość. Bo zdał sobie sprawę, że chyba zaczęło mu zależeć? To naprawdę możliwe, że odczuwał takie właśnie emocje skoro nigdy się nikim nie przejmował? Wpatrzony był tylko w siebie przez całe życie aż do momentu w którym nie spotkał białowłosego.
-A niech cię szlag Lee Taeminie - splunął, a ze złości wziął wazon stojący na stoliku w salonie i bez zastanowienia cisnął przedmiotem o ścianę w efekcie cały się roztrzaskał. Niestety, ale zniszczenie tej o to rzeczy wcale nie przyniosła mu ulgi, a wręcz przeciwnie. Odczuwał gorycz, która w nim siedziała nie chcąc go opuścić. Najbardziej chyba dobił go fakt, że Taemin wolał kogoś zupełnie innego niż... jego? Naprawdę aż tak bardzo mu to nie dawało spokoju?
-Zwariuje przez ciebie. Prędzej czy później zamkną mnie w zakładzie specjalnym - mruknął pod nosem choć chyba dopiero teraz zdał sobie sprawę, że rozmawia sam ze sobą. Niedobrze, to źle o mnie świadczy. Zmierzył porozrzucane kawałki porcelany na podłodze, aż w końcu schylił się zbierając zbędne śmieci aby móc je potem wyrzucić. Ten wazon od zawsze podobał się młodszemu, pamiętał jak ciągle go zachwalał. No cóż już niestety nie da się go uratować, a Jonghyun zdecydowanie nie ma zamiaru bawić się w jakąś sklejkę. Westchnął głęboko pozbywając się zbędnego zaśmiecenia, a sam jedynie udał się do swojej skrytki gdzie trzymał dragi zabierając większość, a kilka sztuk zostawiając na wypadek jakby Lee się odwidziało i postanowił wrócić. W co z jednej strony nie wierzył choć miał cichą nadzieję, że może jednak zmieni zdanie.
-Już pierdolisz od rzeczy Jonghyun... - zanim opuścił swoją posiadłość zerknął do wiszącego na ścianie lusterka oceniając obrażenia na twarzy lecz z czystym zadowoleniem mógł przyznać, że śliwa pod okiem maleje, a rana, która pozostała po rozciętym łuku brwiowym nie jest już aż tak duża, właściwie to prawie była niezauważalna. W taki o to sposób wyszedł z domu zamykając za sobą drzwi udając się do pracy w której swoją drogą nie był jakiś czas.
~ Minnie & Bummie
Wygiął się czując jak członek bruneta trafia idealnie w jego prostatę.
~Dokładnie tak młody..
Wydał głośny jęk, gdy przy następnym ruchu trafił dokładnie w to samo miejsce. Jonghyun musiał przytrzymać go za barki bo inaczej po prostu by się na nim położył.
~Dawaj kotku, nie przestawaj.
Gdy został przyciągnięty do namiętnego pocałunku bez zastanowienia go oddał znów przyspieszając ruchy bioder. Ich jęki były tłumione przez namiętne i ostre pocałunki. Lee delikatnie zagryzł dolną wargę Jonga i przyciągnął ja lekko do siebie. Poruszał biodrami najszybciej jak mógł. Po chwili pokój opanowały głośne jęki a wręcz nawet krzyki. Obaj doszli w tym samym momencie. Tae starał nie opaść się na ciało Kima, żeby nie sprawić mu bólu więc upadł na pościel zaraz obok bruneta dysząc głośno.
Sam nawet nie wiedział kiedy zasnął, jednak kiedy się obudził ku jego zdziwieniu Jonghyuna nie było obok naciągnął na siebie bokserki i zszedł na dół. Czuł przyjemny zapach który dochodził z kuchni. gdy przekroczył próg parsknął cichym śmiechem widząc Jonga kuśtykającego po kuchni w różowym fartuszku.
-Kotku? Co ty robisz? - zapytał podchodząc do niego i muskając przelotnie jego usta.
~Pomyślałem, że dzisiaj to ja zrobię śniadanie dla ciebie.
Szczery uśmiech Jonghyuna był tak wspaniały, że aż zaniemówił z wrażenia.
-Nie musiałeś. Dziękuję. - odwzajemnił uśmiech i usiadł przy stole patrząc na starszego. - Uroczo -wyglądasz. - zachichotał cicho.
Obaj mieli znakomite nastroje. Jedli śniadanie żywo rozmawiając, do momentu w którym nie rozbrzmiał dzwonek do drzwi.
- Pójdę otworzyć. - wstał i pobiegł do drzwi otwierając je. -Kai? Co ty tu robisz skarbie?
Nie to były jakieś żarty, a to z pewnością tylko mu się wydaje, ale kiedy tak stał i się wpatrywał uderzała w niego ta potworna rzeczywistość. Chłopak nie dość, że przyszedł choć wcale nie był w jego domu mile widziany o czym doskonale wiedział. To teraz jak gdyby nigdy nic zaczął się kleić do Taemina, co chyba brunetowi najbardziej się nie spodobało.
*Przyszedłem zobaczyć swojego skarba, jak się czujesz kochanie?
Przemilczał niemiły komentarz, który zaczął pchać się na jego usta. Nie może przecież pokazać, że to całe zdarzenie, sytuacja w której się znalazł w jakikolwiek sposób go denerwuje. Czyżby czuł się zazdrosny? Naprawę? O białowłosego? To on tak w ogóle potrafił? Zagryzł podenerwowany wargę nie bardzo wiedząc jak ma na to wszystko zareagować.
~Już lepiej skarbie. Tęskniłem za tobą.
Czuł jak coś go ściska słysząc te słowa z ust młodszego. Zrobiło mu się tak jakby przykro? A może to już od tego uderzenia w głowę, które doświadczył dwa dni temu i mu się najzwyczajniej w niej poprzestawiało? On smutny? Też coś.
*Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak też za tobą tęskniłem. Może chcesz przyjść do mnie na weekend, co o tym myślisz kotku?
-Nie ma mowy! - prychnął choć dopiero teraz zdał sobie sprawę, że wypowiedział to na głos. A co mu tam - Taemin nigdzie nie idzie - odparł pewnie swoich słów i spojrzał się na Kaiego zasępionym wzrokiem. Dopiero teraz starszy na niego spojrzał dostrzegając jego osobę.
*Kim ty jesteś żeby móc za niego decydować?
-Z tego co wiem to jesteśmy w MOIM domu, a w nim panują MOJE zasady, a jak JA mówię, że Taemin zostaje ze mną to tak kurwa będzie, jasne? - warknal poirytowany dostrzegajac jego ręce na ciele bialowsego.
*Chyba mam prawo zabrać brata ze soba, bo kim ty dla niego jesteś?
Wkurzyl sie czego wcale juz nie zamierzal ukrywac bo po co. Mlodszy poznal go na tyle ze juz powinien wiedzieć że Jonghyun jest człowiekiem, ktorego latwo jest wtrącić z równowagi
-Inaczej sie umawialismy wiec teraz nagle ci sie odwidzialo? Trudno Taemin zostaje ze mną, a kim dla niego jestem chlopakiem i wiesz co? Skoro ci cos nie pasuje to stad wyjdź nie, tu już stad wychodzisz - chwycil zszokowangeo kaiego za rekaw od kurtki imimo ze nie nadal nie byl w odpowiedniej formie wyrzucil czarnowlosego zamykajac za nim drzwi na klucz jedyne co dostrzegl to spojrzenie Lee, ktore nie bylo zbyt ciekawe.
Cieszył się, że Kai do niego przyjechał. Kochał go. Nie podobało mu się to, że ich kontakt słabł odkąd wprowadził się do Jonghyuna. Miał wrażenie, że starszy przejął całkowitą kontrolę nad jego życiem. Tylko pytanie. Czy on tego chciał? Czy on tego potrzebował? I czy Jonghyun nie pozwalał sobie na zbyt wiele? Był w szoku kiedy brunet wyrzucił Jongina za drzwi. Poczuł gdzieś w środku mocne ukłucie. To było już za wiele..
Jonghyun na prawdę myślał, że będzie taki uległy i mu posłuszny? No to się pomylił..
-Co ty do cholery wyprawiasz?! Co ty sobie kurwa wyobrażasz!? Myślisz że będę ci w 100% posłuszny i będę zgadzał się ze wszystkim co powiesz?! - wybuchł, krzyczał, gestykulował, machał rękoma i obserwował jak oczy Kima rozszerzają się w zdziwieniu i szoku.- Do cholery nie jestem zabawką rozumiesz?! Nie należę do nikogo! I nawet kurwa nie próbuj mi przerywać!! - krzyknął najgłośniej jak potrafił widząc, że Jong chce wejść mu w zdanie - Skończył się kuźwa miły, uległy i posłuszny Taeminek! Nie będziesz podejmował za mnie decyzji! To ja sam za siebie decyduje i to jest do cholery tylko i wyłącznie moja sprawa, czy ja sobie zjebie życie czy też nie! Gówno ci kurwa do tego!! Nie masz prawa kierować moim życiem! Kai jest dla mnie najważniejszy, i musisz się z ty,m pogodzić! - był tak zdenerwowany że aż cały trząsł się ze złości.
~Mylisz się.. Najważniejsze są dla ciebie dragi, a dzięki mnie masz do nich dostęp.
Obserwował to jak brunet podchodzi do niego i przypiera go plecami do ściany, zmrużył oczy i zacisnął usta w wąską szparkę
~Twój kochany Kai nie da ci tego bez czego nie możesz żyć, wiesz?
Czuł jego opuszki na swoim policzku, karku, obojczyku...
~Samą miłością się nie naćpasz.. Nie ten rodzaj uzależnienia mój drogi...
Poczuł jak Jonghyun przejechał nosem od jego obojczyka w górę wzdłuż szyi, składając na niej pocałunek .
-Nie możesz mi zabronić się z nim spotykać. - odparł mierząc się ze starszym wzrokiem.
Przez chwilę zapanowała między nimi cisza którą przerwał Kim.
~Oczywiście, że nie mogę..
-No właśnie.- odparł czując się pewnie w swoim przekonaniu.
~Ale mogę dać ci wybór.
-Jaki? - Zapytał patrząc podejrzliwie.
~Albo dragi, albo Kai. Wybieraj.
Ścięło go z nóg. W jego oczach stanęły łzy. Nie wierzył w to co słyszy. Jak on w ogóle mógł mu dać taki wybór? Patrzył na jego pewną siebie twarz i miał ochotę sprzedać mu porządnego liścia. Odepchnął się nieznacznie od ściany i ich twarze dzieliły milimetry.
-W takim razie wybieram śmierć. - Wyminął bruneta nawet na niego nie patrząc, zawinał z komody telefon i portfel i wsunął je do kieszeni. Otworzył duże czarne drzwi. - Żegnaj Jonghyun.. - rzucił przez ramie i po chwili już go nie było.
Prychnął głośno mocno rozjuszony zachowaniem młodszego. Niech odchodzi, niech nie wraca przecież nawet nie byli razem więc dlaczego miałby się tym przejąć? W tym momencie mocno wyprowadził go z równowagi, że w ogóle nie miał ochoty go oglądać, a co dopiero rozmawiać. Niby nie powiedział wprost, że podjął decyzję, ale skoro nie wybrał dragów to było oczywiste, że pobiegł do swojego kochanego braciszka. Na samą myśl o tym wzbierała w nim coraz to większa złość. Bo zdał sobie sprawę, że chyba zaczęło mu zależeć? To naprawdę możliwe, że odczuwał takie właśnie emocje skoro nigdy się nikim nie przejmował? Wpatrzony był tylko w siebie przez całe życie aż do momentu w którym nie spotkał białowłosego.
-A niech cię szlag Lee Taeminie - splunął, a ze złości wziął wazon stojący na stoliku w salonie i bez zastanowienia cisnął przedmiotem o ścianę w efekcie cały się roztrzaskał. Niestety, ale zniszczenie tej o to rzeczy wcale nie przyniosła mu ulgi, a wręcz przeciwnie. Odczuwał gorycz, która w nim siedziała nie chcąc go opuścić. Najbardziej chyba dobił go fakt, że Taemin wolał kogoś zupełnie innego niż... jego? Naprawdę aż tak bardzo mu to nie dawało spokoju?
-Zwariuje przez ciebie. Prędzej czy później zamkną mnie w zakładzie specjalnym - mruknął pod nosem choć chyba dopiero teraz zdał sobie sprawę, że rozmawia sam ze sobą. Niedobrze, to źle o mnie świadczy. Zmierzył porozrzucane kawałki porcelany na podłodze, aż w końcu schylił się zbierając zbędne śmieci aby móc je potem wyrzucić. Ten wazon od zawsze podobał się młodszemu, pamiętał jak ciągle go zachwalał. No cóż już niestety nie da się go uratować, a Jonghyun zdecydowanie nie ma zamiaru bawić się w jakąś sklejkę. Westchnął głęboko pozbywając się zbędnego zaśmiecenia, a sam jedynie udał się do swojej skrytki gdzie trzymał dragi zabierając większość, a kilka sztuk zostawiając na wypadek jakby Lee się odwidziało i postanowił wrócić. W co z jednej strony nie wierzył choć miał cichą nadzieję, że może jednak zmieni zdanie.
-Już pierdolisz od rzeczy Jonghyun... - zanim opuścił swoją posiadłość zerknął do wiszącego na ścianie lusterka oceniając obrażenia na twarzy lecz z czystym zadowoleniem mógł przyznać, że śliwa pod okiem maleje, a rana, która pozostała po rozciętym łuku brwiowym nie jest już aż tak duża, właściwie to prawie była niezauważalna. W taki o to sposób wyszedł z domu zamykając za sobą drzwi udając się do pracy w której swoją drogą nie był jakiś czas.
~ Minnie & Bummie

Raz mi żal JongHyun'a, a raz mi żal Kai'a... I co wy ze mną robicie,, no? ;-; Z kimkolwiek Tae by nie skończył, będzie mi smutno ;-;
OdpowiedzUsuńHwhakkjogakgag!! Tae wybrał śmierć! Mam się bać??? Taniec Taemin'a, podniecony Jonghyun. Lubię to!!! I mam nadzieję, że Tae wróci do JjongaT.T Czekam na kolejną notkę i pozdrawiam :****
OdpowiedzUsuń