czwartek, 20 sierpnia 2015

Błąd.


Nie miałam czasu by wczoraj napisać jakąś krótką notkę od siebie tak więc robię to dzisiaj. Shot nie jest najlepszy, jest krótki, może trochę oklepany. Wiem, że są tam błędy, nie wyszedł jakbym tego chciała, ale co tam. Dodałam więc jest co mogę jeszcze napisać? Chyba tylko tyle byście wykorzystali ostatnie dni wakacji jak najlepiej. Ci, którzy od rana do wieczora przesiadują przed komputerem, wyjdźcie gdzieś, pojedźcie, zróbcie coś szalonego xD. Bo ani się nie obejrzycie, a szkoła was zawita. :/ Dlatego ja zmykam, a was zapraszam do czytania oraz komentowania :* ~ Bummie






~*~




Siedział na podłodze w swoim pokoju. Czuł łzy pod powiekami, które usilnie starały się wydostać na powierzchnię. Przecież miał być szczęśliwy. Miał już nigdy więcej nie zaznać smutku oraz cierpienia. Obiecał mu to. W takim razie co on tu robi? Dlaczego krzywdzi sam siebie? Dlaczego pozwala krwi spływać po swoich nadgarstkach? Poddał się. Pozwolił wygrać słabości, która zawsze wygrywała z siłą. Nie chciał walczyć, nie potrafił. Był tchórzem. Był zwyczajnym tchórzem, a takich ludzi się nie zatrzymuje. Życie nie jest dla słabeuszy, których pokonały życiowe problemy. Więc po co ktoś go miał ratować? Nawet jakby dał radę przetrwać nie potrafiłby się pozbierać oraz nie odnalazłby się w otaczającym go świecie. Czy miejsce w które ma zamiar się udać będzie właściwe? Tego dowie się już wkrótce…

Czuł się okropnie… Nie potrafił znieść tego, że pozwolił mu odejść. Nie starał się mieć go przy sobie. Gdyby mógł cofnąć czas odwołałby wszystko, a przede wszystkim słowa, które zaważyły na decyzji którą podjął Jeongguk. Nie chciał jego śmierci. Nie chciał by cierpiał. On po prostu… Obrał nową drogę w życiu na której nie będzie już więcej Jeon, ale nie chciał by to tak wyszło. W pewnym sensie obwiniał się o to co się stało i do końca życia będzie miał pewnego rodzaju poczucie winy, które starał się dusić.

Na pogrzebie wszystkie pary oczu były skierowane w jego kierunku jakby wywiercały w nim dziurę przez swój oskarżycielski wzrok. Mimo że to tylko mogło mu się wydawać, nie mógł odgonić od siebie tych kumulujących się myśli. Kiedy tylko ktoś się do niego odzywał słyszał tylko jedno: Morderca.
Przecież… przecież on nic nie zrobił… Nie zrobił…
Wmawiał sobie, ale to przecież on miał ogromny wpływ na Kookiego. Mógł go przed tym wszystkim powstrzymać. A on? Nic nie zrobił…

-Jungkookie.. – zaczął smętnym głosem martwiąc tym lekko siedzącego naprzeciw chłopaka.
-Wszystko w porządku? Coś się stało? – pytał podenerwowany.
I on ma mu powiedzieć, że to koniec? Nie może, nie umie.. Musisz Jimin, nie masz wyboru. Westchnął ciężko.
-Przepraszam… - mruknął, a chłopak przykucnął przed nim łapiąc w swoje ręce dłonie bruneta.
-Za co? – spytał, a czując łzę na swojej dłoni rozszerzył oczy – Jiminnie...?
-Jeongguk – spojrzał na niego poważnie – To koniec.
Młodszy chwilowo wpatrywał się w niego nieco otępiały, a chwilę później parsknął chaotycznym śmiechem ściągając przy tym brwi. Myślał, że to dobry żart lecz widząc wyraz jego twarzy od razu łzy stanęły mu w oczach.
-Powiedz, że się przesłyszałem… - usłyszał głuchą ciszę – Powiedz to… – cisza – Dlaczego do cholery milczysz? Odpowiedz wreszcie!
-Kookie.. spójrz na mnie… Jungkookie proszę cię.. – chwycił za jego nadgarstki, które niespodziewanie zaczęły uderzać go po klatce piersiowej.
-Obiecałeś mi coś… Obiecałeś, że nigdy mnie nie skrzywdzisz! Jesteś kłamcą! – krzyknął wyszarpując się z jego uścisku.
-Wiem co mówiłem, pamiętam.. Ale naprawdę tak będzie dla nas lepiej..
-Lepiej? – spojrzał na niego zapłakanym pełnym niedowierzania wzrokiem – Łamiąc mi serce na drobne kawałeczki uważasz, że będzie mi lepiej? Chyba tylko dla ciebie…
-Przepraszam… Jeszcze znajdziesz kogoś, dużo lepszego ode mnie…
-Nie chcę nikogo innego tylko ciebie… – zaszlochał.
-Jungkookie… –  wstał chcąc zgarnąć go w swoje ramiona lecz chłopak się odsunął.
-Pewnie jakby mnie nie było czułbyś się o wiele lepiej, prawda?
-Co? – spytał lecz młodszy jedynie trzasnął drzwiami oświadczając tym swoje odejście.


Nie rozumiał o co mu wtedy chodziło. Zagryzł wargę czując piekące łzy pod powiekami. Pamiętał ten dzień jakby to było wczoraj, a tak na dobrą sprawę minęło pięć lat. Przychodził tutaj codziennie. Nie tylko z wyrzutami sumienia, ale też dlatego, że czuł taką potrzebę. Chciał w ten sposób się jakoś odpłacić Jeonggukowi. Za swoją głupotę i błąd który popełnił. Błędem było, że w ogóle pozwolił ich relacjom zabrnąć tak daleko jak i również, że nie dopilnował tego by pozostał bezpieczny. Nie powinien był być z nim tylko dlatego by sprawić mu przyjemność. Zranił nie tylko jego jak i samego siebie. Wiedział, że go kocha, ale jak brata i nigdy by go nie pokochał jakby on tego chciał. Jedyne czego było mu żal to tego, że zrozumiał to tak późno i przez swoją głupotę stracił jedynego, najlepszego przyjaciela. Teraz wpatrywał się na wygrawerowane w grobie: Jeon Jeongguk, choć obiecał już sobie, że nie będzie więcej płakać nadal to robi. Za każdym razem kiedy tylko tu przychodzi. Pociągnął nosem ocierając łzy wierzchem dłoni. Znowu to samo. Znowu dał się ponieść emocjom, które od dawien dawna powinny być ukojone. 
-Przepraszam, że poznałeś takiego kretyna... - wyszeptał wstając z ławki na której siedział od dobrych kilku godzin. Pora wziąć się wreszcie w garść, stanąć na nogi... Wypuścił wcześniej wzięte powietrze ze świstem z ust. Poczuł coś mokrego na twarzy uniósł wzrok do góry, nawet niebo płacze razem z nim. Mimo że deszcz go przepłoszył. On tutaj jeszcze wróci, nie tylko jutro, pojutrze też tu będzie i popojutrze. Będzie wracał tutaj tak długo dopóki wyrzuty sumienia i poczucie winy go nie opuszczą, kto wie? Może i do końca życia?

~Bummie

1 komentarz: