Nie miałam czasu by wczoraj napisać jakąś krótką notkę od siebie tak więc robię to dzisiaj. Shot nie jest najlepszy, jest krótki, może trochę oklepany. Wiem, że są tam błędy, nie wyszedł jakbym tego chciała, ale co tam. Dodałam więc jest co mogę jeszcze napisać? Chyba tylko tyle byście wykorzystali ostatnie dni wakacji jak najlepiej. Ci, którzy od rana do wieczora przesiadują przed komputerem, wyjdźcie gdzieś, pojedźcie, zróbcie coś szalonego xD. Bo ani się nie obejrzycie, a szkoła was zawita. :/ Dlatego ja zmykam, a was zapraszam do czytania oraz komentowania :* ~ Bummie
~*~
Siedział
na podłodze w swoim pokoju. Czuł łzy pod powiekami, które usilnie starały się
wydostać na powierzchnię. Przecież miał być szczęśliwy. Miał już nigdy więcej
nie zaznać smutku oraz cierpienia. Obiecał mu to. W takim razie co on tu robi?
Dlaczego krzywdzi sam siebie? Dlaczego pozwala krwi spływać po swoich
nadgarstkach? Poddał się. Pozwolił wygrać słabości, która zawsze wygrywała z siłą. Nie chciał walczyć, nie potrafił. Był
tchórzem. Był zwyczajnym tchórzem, a takich ludzi się nie zatrzymuje. Życie nie
jest dla słabeuszy, których pokonały życiowe problemy. Więc po co ktoś go miał
ratować? Nawet jakby dał radę przetrwać nie potrafiłby się pozbierać oraz nie
odnalazłby się w otaczającym go świecie. Czy miejsce w które ma zamiar się udać
będzie właściwe? Tego dowie się już wkrótce…
Czuł
się okropnie… Nie potrafił znieść tego, że pozwolił mu odejść. Nie starał się
mieć go przy sobie. Gdyby mógł cofnąć czas odwołałby wszystko, a przede
wszystkim słowa, które zaważyły na decyzji którą podjął Jeongguk. Nie chciał
jego śmierci. Nie chciał by cierpiał. On po prostu… Obrał nową drogę w życiu na
której nie będzie już więcej Jeon, ale nie chciał by to tak wyszło. W pewnym
sensie obwiniał się o to co się stało i do końca życia będzie miał pewnego
rodzaju poczucie winy, które starał się dusić.
Na
pogrzebie wszystkie pary oczu były skierowane w jego kierunku jakby wywiercały
w nim dziurę przez swój oskarżycielski wzrok. Mimo że to tylko mogło mu się wydawać, nie mógł odgonić od siebie tych kumulujących się myśli. Kiedy tylko
ktoś się do niego odzywał słyszał tylko jedno: Morderca.
Przecież…
przecież on nic nie zrobił… Nie zrobił…
Wmawiał
sobie, ale to przecież on miał ogromny wpływ na Kookiego. Mógł go przed tym
wszystkim powstrzymać. A on? Nic nie zrobił…
-Jungkookie.. – zaczął smętnym
głosem martwiąc tym lekko siedzącego naprzeciw chłopaka.
-Wszystko w porządku?
Coś się stało? – pytał podenerwowany.
I on ma mu powiedzieć,
że to koniec? Nie może, nie umie.. Musisz Jimin, nie masz wyboru. Westchnął
ciężko.
-Przepraszam… -
mruknął, a chłopak przykucnął przed nim łapiąc w swoje ręce dłonie bruneta.
-Za co? – spytał, a czując łzę na swojej dłoni rozszerzył oczy – Jiminnie...?
-Jeongguk – spojrzał na
niego poważnie – To koniec.
Młodszy chwilowo wpatrywał się w niego nieco otępiały, a chwilę później parsknął chaotycznym śmiechem ściągając przy tym brwi. Myślał, że to dobry żart lecz widząc wyraz jego twarzy
od razu łzy stanęły mu w oczach.
-Powiedz, że się
przesłyszałem… - usłyszał głuchą ciszę – Powiedz to… – cisza – Dlaczego do
cholery milczysz? Odpowiedz wreszcie!
-Kookie.. spójrz na mnie…
Jungkookie proszę cię.. – chwycił za jego nadgarstki, które niespodziewanie zaczęły
uderzać go po klatce piersiowej.
-Obiecałeś mi coś…
Obiecałeś, że nigdy mnie nie skrzywdzisz! Jesteś kłamcą! – krzyknął wyszarpując
się z jego uścisku.
-Wiem co mówiłem,
pamiętam.. Ale naprawdę tak będzie dla nas lepiej..
-Lepiej? – spojrzał na
niego zapłakanym pełnym niedowierzania wzrokiem – Łamiąc mi serce na drobne
kawałeczki uważasz, że będzie mi lepiej? Chyba tylko dla ciebie…
-Przepraszam… Jeszcze
znajdziesz kogoś, dużo lepszego ode mnie…
-Nie chcę nikogo innego
tylko ciebie… – zaszlochał.
-Jungkookie… – wstał
chcąc zgarnąć go w swoje ramiona lecz chłopak się odsunął.
-Pewnie jakby mnie nie
było czułbyś się o wiele lepiej, prawda?
-Co? – spytał lecz
młodszy jedynie trzasnął drzwiami oświadczając tym swoje odejście.
Nie
rozumiał o co mu wtedy chodziło. Zagryzł wargę czując piekące łzy pod
powiekami. Pamiętał ten dzień jakby to było wczoraj, a tak na dobrą sprawę
minęło pięć lat. Przychodził tutaj codziennie. Nie tylko z wyrzutami sumienia,
ale też dlatego, że czuł taką potrzebę. Chciał w ten sposób się jakoś odpłacić
Jeonggukowi. Za swoją głupotę i błąd który popełnił. Błędem było, że w ogóle
pozwolił ich relacjom zabrnąć tak daleko jak i również, że nie dopilnował tego
by pozostał bezpieczny. Nie powinien był być z nim tylko dlatego by sprawić mu
przyjemność. Zranił nie tylko jego jak i samego siebie. Wiedział, że go kocha,
ale jak brata i nigdy by go nie pokochał jakby on tego chciał. Jedyne czego było
mu żal to tego, że zrozumiał to tak późno i przez swoją głupotę stracił
jedynego, najlepszego przyjaciela. Teraz wpatrywał się na wygrawerowane w grobie: Jeon Jeongguk, choć obiecał już sobie, że nie będzie więcej płakać nadal to robi. Za każdym razem kiedy tylko tu przychodzi. Pociągnął nosem ocierając łzy wierzchem dłoni. Znowu to samo. Znowu dał się ponieść emocjom, które od dawien dawna powinny być ukojone.
-Przepraszam, że poznałeś takiego kretyna... - wyszeptał wstając z ławki na której siedział od dobrych kilku godzin. Pora wziąć się wreszcie w garść, stanąć na nogi... Wypuścił wcześniej wzięte powietrze ze świstem z ust. Poczuł coś mokrego na twarzy uniósł wzrok do góry, nawet niebo płacze razem z nim. Mimo że deszcz go przepłoszył. On tutaj jeszcze wróci, nie tylko jutro, pojutrze też tu będzie i popojutrze. Będzie wracał tutaj tak długo dopóki wyrzuty sumienia i poczucie winy go nie opuszczą, kto wie? Może i do końca życia?
~Bummie

;-;
OdpowiedzUsuńTylko tyle w tej sytuacji umiem wymyślić...