poniedziałek, 17 sierpnia 2015

Daj mi to czego pragnę... [11]


No cześć robaczki :) I co tam u was? :) Wakacje niemiłosiernie zbliżają się do końca a my przychodzimy do was z nowym rozdziałem :) Cieszycie się? :) Mam nadzieję, że wam się spodoba, serdecznie zapraszam do czytania i komentowania :)

~*~

niebieski - Jonghyun ~ Bummie
żółty - Taemin ~ Minnie




Był niemiłosiernie wystraszony, kiedy chłopak przez jakieś 10 minut nie dawał znaków życia. W tym przypadku był nawet gotów zadzwonić po pogotowie, a całą odpowiedzialność wziąć na siebie nie przejmując się konsekwencjami. Lecz ostatecznie odrzucił tą opcję kiedy młodszy otworzył wreszcie oczy. Dlatego odetchnął z wielką ulgą jakby jeden kamień spadł mu z serca.
  
 Gdy się ocknął napotkał przerażony wzrok Jonghyuna. Uśmiechnął się do niego czule i pocałował jego usta.
-Dzień dobry kochanie, jak się spało? 
~Jesteś kurwa mać idiotą! 
Usłyszał krzyk a zaraz znalazł się w mocnym i ciasnym uścisku bruneta.
~Idiotą jakich kurwa mało...
-Ale przecież nic się nie stało...

 Nie mógł się powstrzymać by na niego nie krzyknąć, by nie wyładować swojej frustracji jaka w nim siedziała przez jego nierozważne zachowanie. Kiedy tylko słyszał jego głupie, bezmyślne słowa ledwo się hamował przed spoliczkowaniem go. Jak on w ogóle mógł w ogóle coś takiego powiedzieć?
-Nic się nie stało? Nie stało?! Chłopaku byłeś nieprzytomny i nie dający znaków życia! Nawet nie zdajesz sobie sprawy jak mnie wystraszyłeś... Nie rób tak więcej, jasne? - ostatnie zdanie dodał już bardziej łagodnie lecz dopiero teraz dał sobie sprawę, że zbyt bardzo przejął się jego chwilowym stanem w jakim się znalazł. Bo przecież nigdy się tak przy nim nie zachowywał, a teraz ciężko mu będzie wytłumaczyć dlaczego tak jest. Ponieważ sam do końca nie był tego pewien. Nie był pewien co do niego czuje, bo to coś dla niego całkiem nowego, uczucie, które zaczęło w nim kwitnąć od niedawna, o którym pocięcie ma dopiero teraz. 
~Martwisz się o mnie?
Spojrzał na niego nieco zmieszany, a chłopak w dalszym ciągu oczekiwał od niego odpowiedzi na swoje pytanie, a on nie bardzo wiedział co ma powiedzieć. Podrapał się nieco zakłopotany po głowie unikając jego wzroku lecz chłopak wcale nie dawał za wygraną.
~Jonghyun...
-Jeśli by tak nie było myślisz, że przejąłbym się twoją utratą przytomności?  Że dziennie nie odchodziłbym od zmysłów kiedy zdawałem sobie sprawę, że cie nie ma w domu? Że kiedy muszę wyjść do pracy najzwyczajniej w świecie boję się zostawić cię samego? - mówił, a słowa ulatywały z niego ciurkiem nie myśląc szczególnie nad tym. Mówił to co uważał, to co w nim siedziało i nie chciało ujrzeć światła dziennego, a teraz po prostu nie wytrzymał. 
~Dlaczego? 
Dopytywał, chciał wiedzieć. Chciał usłyszeć od niego jasną, zrozumiałą odpowiedź na którą Jonghyun nie potrafił się zdobyć. Po prostu nie był w stanie mu teraz jej udzielić. 
-Nie wiem dlaczego tak jest, ale tak się dzieje, nie potrafię inaczej - odparł nieco wymijająco widocznie nie zadowalając tym Taemina, bo jego wyraz twarzy się nieco się wykrzywił - Chodź, idziemy teraz coś zjeść - chwycił za jego drobną dłoń nie przemyślając zbyt bardzo tego czynu bo gdy tylko go pociągnął chłopak przez swoją małą wagę poleciał niespodziewanie do przodu o mało nie upadając. 
~Nie chcę.
Usłyszał jego nagły sprzeciw co wcale mu się nie spodobało. 
-Nawet nie próbuj zaprzeczać, idziemy i koniec - mruknął, a kiedy już znaleźli się przy stoliku w kuchni usadził chłopaka przy nim sam zaglądając do wnętrza lodówki - Na co masz ochotę? - zagaił spoglądając na niego kątem oka. 
~Mówiłem, nie chce jeść. 
-Hm... na ramen z kurczakiem? Świetny wybór - uśmiechnął się wyciągając potrzebne składniki by przygotować posiłek przy okazji dostrzegając niedowierzające spojrzenie młodszego. 
~Jonghyun..
-Żadnych ale młody, musisz coś zjeść, chcesz wyglądać jak chodzące nieszczęście?- poszerzył swój uśmiech widząc rosnący grymas na buzi Taemina. 
~Jakbyś nie zauważył już nim jestem, nie widzisz jak wyglądam?
Starszy chwilę się zamyślił mierząc wzrokiem jego drobną, wychudzoną sylwetkę, a ostatecznie pokręcił głową. 
-Dlatego trzeba to zmienić. Już nie krzyw się tak, bo ci tak zostanie. Wiesz dobrze, że robię to tylko i wyłącznie dla twojego dobra. 
Pogładził go po jego lekko posklejanych kosmykach włosów, a chłopak cicho westchnął najwidoczniej się poddając. 
-Grzeczny chłopczyk. 

Siedział przy stole i z wielką niechęcią jadł, a właściwie grzebał widelcem w posiłku który był na jego talerzu. 
-Musze to jeść? - zapytał zerkając na Jonghyuna który z apetytem pochłaniał swoją porcję.
~Nawet mnie nie denerwuj młody.
-Ale może jednak nie muszę tego jeść? 
Widząc gromiący wzrok Kima tylko spuścił głowę i zabrał się do powolnego jedzenia posiłku. 
Nie chciało mu się jeść. Nie miał na to ochoty. Właściwie, to na nic nie miał ochoty. Uśmiechał się lekko przypominając sobie słowa Jonghyuna. 
~Tak cię zauroczył mój ramen że się do niego uśmiechasz? 
Parskał cicho i spojrzał na niego.
-Nie, geniuszu. Jestem dumny.
~Hohoho, z czego?
Starszy zaprzestał jedzenia, oparł się o oparcie krzesła i z uwagą wpatrywał się w białowłosego. 
-Z siebie. - uśmiechnał się i również oparł się o krzesło.
~A to dlaczego?
-Hmm... pomyślmy.. -Wstał z krzesła i podszedł do tego na którym siedział Jonghyun, sprawnie usiadł okrakiem na jego kolanach i popatrzył mu głęboko w oczy kładąc dłonie na jego karku. - Martwisz się o mnie. Sądząc po tym, jaką osobą jesteś raczej o nikogo poza sobą się nie martwisz, czyli dochodzę do wniosków, że byłem w stanie stopić lód w twoim sercu, i przebić się przez tą twoją powłokę za którą kryjesz się prawdziwy ty. - widząc pytające spojrzenie bruneta uśmiechał się lekko. - Nie jesteś taki jakiego udajesz przed wszystkimi. Tak na prawdę, jesteś delikatny, kochany i czuły. Każdy człowiek ma uczucia, a ty swoje ukryłeś pod skorupą przez którą nikomu nigdy nie pozwoliłeś się przedostać. Zastanawia mnie tylko jedno. Dlaczego akurat ja? Narkoman z pobliskiej ulicy, który wygada jak chodzące nieszczęście i nawet nie ma czym zapłacić ci za dragi? Możesz mieć każdego.. Kogokolwiek byś chciał. Jesteś przystojny, bogaty, seksowny..
Jak to starszy miał w zwyczaju wszedł mu w pół zdania.
~Chcę ciebie. Nie chcę nikogo innego. Wiesz co? Powiem ci tak. Może dla wielu wyglądasz jak chodzące nieszczęście, bo nie potrafią dostrzec tego co kryje się wewnątrz. Dla mnie jesteś piękny. Zobaczysz, troszkę przytyjesz i nikt nie powie ci, że wyglądasz jak chodzące nieszczęście. 
-Głupi jesteś... - zachichotał cicho i wtulił się w ciało bruneta. 
~Może i głupi, ale za to szczery. 
Obaj zaśmiali się cicho i trwali przez chwilę w lekkim uścisku. 
Poczuł jak starszy wstaje z krzesła odstawiając go na podłogę. 
~Muszę iść młody, czekaj na mnie i nie rób głupot. 
Nadymał policzki i patrzył jak brunet powoli się ubiera. 
-Wracaj szybko. Nudzi mi się samemu.. - uwiesił się na jego szyi gdy starszy miał już wychodzić. 
Starszy przysunął usta do jego ucha i cicho wyszeptał
~Z dnia na dzień lubię cię coraz bardziej wiesz? 
To co usłyszał zbiło go z nóg. patrzył na drzwi przez które przed chwilą wyszedł brunet i nie wierzył w to wszystko. Czuł jak narkotyk powoli przestaje działać. Cała ta sytuacja uderzyła w niego ze zdwojoną siłą. 
-To nie powinno mieć miejsca.. 
Poczuł wyrzuty sumienia. To wszystko co mówił, robił.. To nie miało prawa zaistnieć. Ta relacja która zaczęła się rodzić między nimi.. 
-Nie.. Nie.. Nie!
Nerwowo zaczął chodzić po pomieszczeniu.
-Nie mogę nic do niego czuć. Przecież Kai.. - Nie wiedział co miał robić, po raz kolejny czuł się zagubiony. w pamięci ukazały mu się słowa które jego brat wypowiedział chwilę przed śmiercią. -"Niech Jongyhun się tobą zaopiekuje.." Co rozumiesz przez słowo zaopiekuje? - przeczesał nerwowo splątane kosmyki - jak mam mu spojrzeć w oczy po tym wszystkim co powiedziałem? Byłem pod wpływem.. Ale czuje do niego takie dziwne nieokreślone coś... Ughh!! Taemin co ty pieprzysz do cholery! - pociągnął się za włosy i poszedł na górę do swojego pokoju, jednak jego uwagę przyciągnęły lekko uchylone drzwi których nigdy wcześniej nie zauważył. Były wbudowane w ściane i otwierane tylko za pomocą klucza. - Co to jest? - ostrożnie wszedł do środka szerzej otwierając drzwi. Niby pokój jak pokój, nic tu szczególnego. Kanapa, stół, kilka krzeseł, obraz.. krzywy obraz..
Był ciekaw dlaczego ów malunek jest tak krzywo powieszony. Podszedł bliżej jednak jego uwagę przyciągnęła lekko uchylona szafka. Otworzył ją i jego krew przyspieszyła swój bieg. Dużo.. na prawdę dużo strzykawek, proszków, tabletek i innych tego typu rzeczy równo poukładanych. Aż z wrażenia usiadł na podłodze. 
-O boże.. 
 Przesunął opuszkami po wszystkim co tam się znajdowało i wyjął kilka strzykawek. Nie myślał nad tym co robi. Chciał uciec od wszystkich problemów. Wstrzykiwał jedną dawkę za drugą, nie liczył ile i czego, to nie było w tej chwili ważne. Najważniejsze było to uczucie które po chwili nastąpiło. Rzucił wzrokiem na dość sporą liczbę pustych strzykawek. Uśmiechnał się i wstał chwiejnie, doszedł do drzwi przy pomocy ścian, lecz schody były zbyt trudnym celem jaki sobie obrał. 
-Jeden.. Drugi..  Trzee eeeee!! Kurwa mać! - krzyknął kiedy już znalazł się na samym dole a jego tyłek ucierpiał dość mocno. - shh.. głupie schody. 
Pozbierał się i na czworaka ruszył w stronę wyjścia na taras. Otworzył drzwi i wyszedł na zewnątrz. Mocno zakręciło mu się w głowie więc położył się na trawie patrząc w niebo. 
-Takie piękne... - wyciągnął jedną rękę przed siebie, jakby chciał dotknąć białych obłoków. 
-Jakoś mi tak dziwnie.. - chciał wstać, ale nie był w stanie, w głowie kręciło mu się coraz mocniej, czuł jak traci kontrolę nad swoim ciałem, coraz ciężej było mu oddychać, jego powieki były tak ciężkie, że nie był w stanie ich otworzyć, położył się bezwładnie i zapanowała nad nim ciemność, a wszystkie odgłosy jakie go otaczały powoli cichły...

Poszedł, nie miał innego wyjścia, narkotyki same się przecież nie sprzedadzą. Tak bardzo nie chciał Taemina zostawiać samego w domu mimo faktu, że sytuacja między nimi się polepszyła nadal się o niego niepokoił. Sam nie wiedział dlaczego tak jest, dlaczego to w dalszym ciągu w nim siedzi nie chcąc opuścić. Daj spokój Jonghyun, wariujesz. Wszystko jest w porządku, nie dramatyzuj. Wziął głęboki oddech zaciągając się powietrzem trochę chłodnawej nocy. Było ciemno, a latarnie ledwo co oświetlały okolice, dlatego mało kto wtedy wysuwał nos poza dom. Lecz brunet był już przyzwyczajony, a ciemność mu nie była straszna dlatego dzisiaj postanowił, że urządzi sobie spacer, musi wszystko na spokojnie przemyśleć. Poukładać, a ta pora była wręcz idealna, pusto, cicho. Tego było mu po prostu potrzeba. Zamyślony zaszedł do swojego tradycyjnego miejsca w którym sprzedaje swoje proszki, a klienci od razu przyszli dostrzegając, że się zjawił. Przymknął na chwilę powieki starając skupić swoją uwagę na czymkolwiek lecz ona zawsze powracała do białowłosego, a złe przeczucia w dalszym ciągu nie dawały mu spokoju. A co gorsza miał dziwne wrażenie, że o czymś zapomniał, o czymś bardzo ważnym lecz teraz nie był w stanie sobie przypomnieć co to było. Poczuł lekkie szturchnięcie w ramię, a niemalże natychmiast otworzył oczy spoglądając na osobnika czujnie, a kiedy zdał sobie sprawę, kto zaszczycił go swoją obecnością zmarszczył brwi, a mina mu ewidentnie zrzedła.
-Po coś tu przylazł? - warknął już pomału zmęczony ciągłym nękaniem ze strony szatyna, który nic sobie z tego nie robił. Najwidoczniej nie zamierzając zrezygnować, o czym Jonghyun doskonale wiedział, po prostu nie wiedział co ma zrobić, aby przegonić natręta, który wcale nie był tu mile widziany. 
-Milutki jak zawsze - parsknął kręcąc głową pobłażliwie - Tęskniłem kochanie, chciałem cię zobaczyć. To źle? - spytał, a Jonghyun miał po prostu ochotę wstać i odejść, ale wtedy zachowałby się jak tchórz, którym rzecz jasna nie był. Jakiś Jo Youngmin mu wcale nie straszny.
-Wiesz co ci powiem? - wstał ze schodów na których jeszcze chwilę temu się znajdował i podszedł do młodszego przyciskając jego ciało do chłodnej, betonowej ściany budynku - Zrobię to tylko i wyłącznie ostatni raz dlatego słuchaj mnie uważnie, bo nie mam zamiaru się już powtarzać. Bardzo nie podoba mi się fakt, że nie dajesz mi spokoju. Jak bardzo mówiłem wtedy niewyraźnie, że nie jestem tobą zainteresowany i cokolwiek byś nie zrobił nie robi na mnie wrażenia? Nadal to do ciebie nie dociera? Okej - zmienił ton głosu na bardziej niski i aż czuł ten dreszcz, który przeszedł po ciele Yongmina, kiedy tylko go usłyszał - Spróbuj jeszcze kiedykolwiek mnie nękać, a osobiście dopilnuję, że tego popamiętasz i jeszcze jedno, spróbuj chociażby tknąć Taemina to przysięgam, że będziesz gryzł ziemię o wiele wcześniej niż byś tego oczekiwał. 
Widząc to uparte harde spojrzenie, którego chłopak z niego nie spuszczał choćby na chwilę sprawiło jedynie zirytowanie u starszego. Brunet niespodziewanie go puścił zbierając potrzebne rzeczy, które leżały aktualnie na ziemi. 
-Będziesz tego żałował, oboje będziecie... Nie znasz mnie.. nie wiesz jaki jestem, ale ze mną się nie zadziera, ja tak łatwo nie odpuszczam. Pożałujesz, że mnie nie wybrałeś Kim Jonghyunie, zobaczymy kto kogo wcześniej się pozbędzie! - słyszał jeszcze jego krzyk, który wcale nie zrobił na nim większego wrażenia, nie chciał go dłużej oglądać dlatego postanowił wrócić wcześniej. Na samą myśl, że za chwilę ujrzy białowłosego lekki uśmiech pchał na jego buzię. Lecz z każdą chwilą kiedy znajdował się bliżej posiadłości czuł, że coś jest nie tak. Nie potrafił tego zignorować dlatego nieco przyspieszył aż w końcu zaczął biec dość szybko docierając do celu. Szarpnął za klamkę wchodząc do środka, szukał wzrokiem obiektu swoich rozmyślań, którego na pierwszy rzut oka nie dostrzegł. 
-Taemin. Już jestem! Gdzie jesteś? - spytał chodząc po posiadłości lekko podenerwowany, bo nie słyszał odzewu z jego strony. Spokojnie, tylko się nie denerwuj.. Wszedł schodami na górę lecz tam również go nie zastał przez co zaczął się jeszcze bardziej denerwować. Kiedy przechodził obok pokoju, który zawsze był zamknięty zmroziło go. Jedyne na co zwrócił uwagę w tym momencie to puste opakowania po strzykawkach, a najgorsze dopiero stanęło przed jego oczami paraliżując jego ciało, Jeśli on je wszystkie zażył... Nie myśląc wiele zbiegł jak torpeda na dół szukając rozpaczliwie osoby, której jak na złość nie mógł znaleźć. 
-Taemin?! - krzyknął mając cichą nadzieję, że chłopak jednak tylko sobie z niego żartuje i zaraz wybiegnie mówiąc głośne "Bu". Lecz jak bardzo mógł się mylić? Wziął głęboki oddech kiedy wyszedł przez uchylone drzwi tarasu, a powietrze, które nazbierało się w jego płucach szybko z niego uleciało jak z pękniętego balonu. W jednej chwili czuł jak robi mu się gorąco, a zarazem zimno. Choć nie zastanawiał się już dłużej nad tym wszystkim, bo dział pod wpływem impulsu, oraz wielkiego strachu, który nim zawładnął zdając sobie sprawę, że chłopak wcale nie oddycha. 
-Taemin... kochanie, nie rób tego... Nie zostawiaj mnie.. Proszę... - rzucił rozpaczliwie zadając sobie sprawę, że teraz nie ma wyjścia, że musi zadzwonić na pogotowie. Wiedział, że prawdopodobnie dzielą ich minuty, które mogą osądzić o jego dalszym życiu. Nie wyobraża sobie tego, że mógłby go stracić, on nie może umrzeć, nie pozwoli mu na to, nie wtedy kiedy jest niemalże pewny co do niego czuje. Tak, kochał go i nie pozwoli mu tak łatwo odejść.  

~Minie & Bummie

3 komentarze:

  1. Ledwo się już pozbierałam po śmierci Kai'a, a wy jeszcze TaeMin'a chcecie mi uśmiercić? Nie zgadzam się ;_;

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no, dobra chciałam żebyś uśmierciła Kaia, ale Tae oszczędź;-; Plizzz :3 Rozdział słodki, ale brakuje mi seksów -_- No więc czekam i pozdrawiam :**

    OdpowiedzUsuń
  3. Hańba mi na zawsze, czytam i nie komentuję, ale na swoje usprawiedliwienie mam to, że zawsze robię to z telefonu, a on niezbyt ogarnia już tak skomplikowane sprawy. D:
    Nie mogę się doczekać ciągu dalszego, jestem strasznie ciekawa jak to się w końcu skończy i mam nadzieję, że Tae się nie zaćpa na Amen, bo Jong tego nie przeżyje. Zimny drań się zakochał, to byłoby okrutne. Kai'a akurat mi nie szkoda, psuł mi JongTae. XD Ale ten dziwny typek jest wkurzający, JJong niech się nim zajmie, bo czarno widzę jego przyszłość z Tae. D:


    http://notrespassers-kpop-yaoi-story.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń