Minnie mnie zmusiła do napisania dalszej części tego one shota, Tak więc masz dedykację <3 Po długich rozmyśleniach, namowach i błaganiach postanowiłam coś naskrobać i w związku z tym dodaję coś a'la bonus tamtego shota. Pewnie niektórym osobą przypadnie do gustu tamte zakończenie, a innym to. Jak kto woli, od wyboru do koloru. ^^ Może zakończenie z happy and'em bardziej się spodoba. :)
~*~
Dni mijały szybko, a jednocześnie wskazówki sunęły po tarczy zegara tak wolno, że Jonghyun już sam nie wiedział co ma z sobą począć. Praca, którą znalazł na zabicie czasu żeby oderwać myśli od ostatnich kilku miesięcy okazała się mało skuteczna. Co by nie robił, on nadal siedział w jego głowie, zajmował co najmniej 1/2 codziennych myśli. To już nie był ból, a tęsknota za tymi jego czarnymi hipnotyzującymi tęczówki, w które uwielbiał się wpatrywać ostatnim czasem, bladą, zimną cerą którą gładził swoimi opuszkami palców, która była tak delikatna jak aksamit. Za pełnymi, różowymi ustami, które samym kolorem kusiły by je skosztować, tęsknił i pragnął jego powrotu. Łudził się, że będzie dobrze, a pewnego dnia się spotkają lecz kiedy mijały miesiące nadzieja coraz bardziej malała. Została zastąpiona dziwnym uczuciem, miał wrażenie, że został oszukany, a blondyn mu obiecał próbę powrotu tylko z tego powodu, żeby go pocieszyć. Żeby nie musiał się zamartwiać, aby mógł żyć złudną obłudą i patrzeć ślepo przed siebie marząc o czymś co dawno już jest nierealne, nieosiągalne. Czasami miał wrażenie, że to co się wydarzyło było jednym wielkim snem, a on po prostu rozpamiętuje coś co było tylko wytworem jego wyobraźni, lecz to nie mogła być fikcja. To było naprawdę, czuł go. Wiedział, że był z nim, że te kilkanaście dni, miesięcy nie minęły mu jak pstryknięcie palcami. Że nic by z tego nie pamiętał. Zdecydowanie nic sobie nie uroił, przynajmniej tak sobie wmawiał. Dzisiaj jest dzień niby taki jak zawsze lecz różnił się od pozostałych. Był wyjątkowy, a mianowicie z tego powodu, że mija równy rok od ich pierwszego spotkania. Od samego rana czuł jakieś takie podekscytowanie, nawet nastrój miał wyśmienity, a pójście do pracy wcale nie było dla niego tak wielką katorgą. Po prostu miał wrażenie, że coś się wydarzy, coś co zapamięta już do końca życia. Przywitał się ze wszystkimi z ogromnym uśmiechem na ustach co każdego zdziwiło, niektórych tak bardzo, że zaprzestali swojej pracy, a inni z wrażenia upadli z krzeseł. Czy coś w tym dziwnego? To chyba dobrze, że miał dobry humor, nie? Wzruszył ramionami wchodząc do swojej garderoby. Rozejrzał się w poszukiwaniu kobiety o krwisto czerwonych włosach z którą przyszło mu pracować od niedawna. Skoro musiał znaleźć coś dzięki czemu uda mu się na chwilę zapomnieć o otaczającym go świecie. To niech to będzie coś czemu mógł się oddać, coś dzięki czemu będzie zadowolony, coś co lubi robić, a co jak co, śpiew był jego pasją od bardzo dawna. W końcu postanowił zrobić coś w tym kierunku aż pewnego dnia jedna z wytwórni zadzwoniła do niego z niemałą propozycją podpisania kontraktu na którą Jonghyun zgodził się bez wahania. Nagrania, płyty, wywiady, koncerty to właśnie to czym się zajmował i mimo że spełnił swoje największe życiowe marzenie nie czuł się szczęśliwy ponieważ nadal czegoś mu brakowało. Czegoś co stało się w jego życiu tak ważne, że był w stanie zrezygnować ze wszystkiego by móc to posiadać. Kiedy dostrzegł kobietę siedzącą na jednej z kanap posłał jej ciepły uśmiech, a ona w niemałym zdziwieniu odwzajemniła gest.
-Cześć Jong Hyun-ssi jaki jest powód, że masz taki dobry humor? - zagadnęła zaciekawiona, bo co jak co to była nowość. Coś z czym nie na co dzień można się spotkać.
-Na Yeon miałaś kiedyś takie dziwne uczucie, że coś się takiego wydarzy, coś tak wielkiego co zmieni twoje życie bezpowrotnie? - spytał spoglądając stylistce, a zarazem makijażystce w oczy.
-Oczywiście - uśmiechnęła się podając chłopakowi wybrany strój na dzisiejszy, zaplanowany koncert. Brunet od razu się ożywił zadając kobiecie coraz to więcej pytań.
-Tak? I co? Poszło po twojej myśli? Było tak jak przeczuwałaś? Czy może jednak to tylko zwykłe nic niewarte przeczucie? - przekrzywił lekko głowę unosząc w górę jedną brew, a Na Yeon cicho westchnęła po czym uśmiechnęła się delikatnie.
-Jonghyun spokojnie, jesteś strasznie nakręcony. Nie wiem co ma się dzisiaj takiego wydarzyć, ale mam nadzieję, że na dzisiejsze show również będziesz miał tyle energii co w tej chwili - pokręciła rozbawiona głową kiedy chłopak zniknął w przymierzalni - A co do poprzednich twoich pytań to sama nie wiem. Bywały takie sytuacje, że to się sprawdzało, a niekiedy to tylko zwykłe przeczucie. Nie chcę wprowadzać cię w błąd. Czas ci pokaże - odparła po krótkim namyśle, a potem zlustrowała ubranego już chłopaka, który zdecydowanie wyglądał dobrze w tym ubraniu - Tak, to jest to - klasnęła zadowolona w dłonie, a brunet wywrócił oczami oglądając się w wielkim lustrze. Musiał przyznać podobało mu się to co zobaczył w odbiciu. Spojrzał raz jeszcze na zadowoloną kobietę po czym ciężko westchnął.
-Obyś miała racje - mruknął pod nosem - Ale muszę przyznać gust to ty masz - uśmiechnął się poprawiając jeszcze leżącą na jego ramionach czarną, skórzaną kurtkę.
-Głowa do góry młody. Jak coś mówię, tak będzie - poklepała go pokrzepiająco po ramieniu po czym zrobiła mu lekki make-up - Wyglądasz rewelacyjnie teraz nie jedna dziewczyna zejdzie w tej sali na zawał serca - zaśmiała się melodyjnie Na Yeon puszczając rozbawionemu brunetowi oczko - No już leć, bo się spóźnisz - wypchnęła go w stronę kulis nim chłopak cokolwiek zdołał powiedzieć. Co jak co, ale ta kobieta była niezrównoważona lecz kochał ją jak starszą siostrę. Pomagała mu ostatnimi czasy kiedy bywało naprawdę źle, podnosiła na duchu co niekiedy skutkowało, a innym razem nie. Lecz wiedział, że tak naprawdę nic nie sprawi, że poczuje się lepiej skoro nie ma przy sobie tej jednej, ważnej dla niego osoby. Zanim wszedł na scenę wziął wielki głęboki wdech po czym ruszył dalej wchodząc po metalowych schodkach. Kiedy znalazł się na samym środku ogromnej hali, pisk to jedyne co było słychać w tym momencie. Jonghyun kochał to, lecz bywały dni, że najzwyczajniej w świecie go to męczyło. Zaczęła lecieć muzyka i pierwsze nuty do Replay, potem leciały inne, które zmieniały się w zawrotnym tempie. Przeszedł czas na piosenkę, którą brunet napisał niedawno, której nigdy nikomu nie pokazał, która miała być dla każdego ogromną niespodzianką. Po prostu czuł, że chce ją zaśpiewać. Miał taką potrzebę. Obsesja to coś co odzwierciedlało jego dotychczasową sytuacje. Miał ją na punkcie blondyna, którego z nim nie ma, a potrzebuje jak nikogo innego. Napisał to z myślą o nim, że dzięki temu poczuje się lepiej, że przeleje choć trochę swojego smutku w słowa, które ulecą z niego przekazując je innym. Show pomału dobiegało końca, a on wpatrywał się w jedną osobę, którą obrał jako cel. Przypominała mu Taemina, chłopak posiadał tak samo blond włosy niemalże białe jak czarnooki. Mięli niemalże identyczne rysy twarzy, lecz kiedy spojrzał w te oczy odebrało mu oddech, a mikrofon wyleciał z jego dłoni z niemałym łomotem robiąc ogromny hałas. Czas jakby się zatrzymał, przestał liczyć, bo widział przed sobą tą drobną sylwetkę już nie tam daleko, w odległej krainie tylko tutaj razem z nim w głąb tłumu. Miał wrażenie, że to najpiękniejszy sen jakikolwiek mu się przyśnił, z którego nie chciał się budzić. Przeprosił wszystkich zebranych tłumacząc to, że źle się poczuł po czym się pożegnał. Zszedł ze sceny i szukał chłopaka wzrokiem lecz ślad jakby po nim zaginął. Nie, to mu się nie mogło przecież wydawać. To była prawda, widział go. Jeszcze niedawno tutaj stał. Pokręcił głową rozglądając się gwałtownie, a ludzi było coraz mniej. W końcu nie było nikogo, a on stał i wypatrywał. Był przekonany, że nie zwariował, a chłopak, który na niego spoglądał był jego Taeminem. W końcu po jakimś czasie zrezygnował i usiadł na skraju sceny spuszczając nogi w dół. Spuścił również głowę, a brodę oparł na jednej z rąk.
-Chyba nie myślałeś, że skoro ci się ujawniłem tak łatwo zniknę? - słyszał znienacka co sprawiło, że chłopak o mało co nie zsunął się z kącka żelastwa. Spojrzał zszokowany na roześmianego Taemina, który teraz siedział na jednym z siedzeń przed nim.
-Wróciłeś... - wyszeptał do siebie jakby nadal nie dowierzając w to co widzi.
-Przecież obiecałem - oblizał wargi marszcząc brwi - Nawet nie myśl o tym żeby mi tu płakać - wywrócił oczyma schodząc z czerwonego siedzenia by podejść i stanąć mu tuż przed twarzą - Nawet jeśli to miałoby być ze szczęścia. Zabraniam - pogroził mu palcem uśmiechając się łagodnie. Jonghyun był nadal w ciężkim szoku, że nie miał pojęcia co powiedzieć choć miał nieodpartą ochotę krzyczeć. Tak głośno, że usłyszałby go cały świat, a przynajmniej 1/2 Korei Południowej. Brunet wyciągnął niepewnie rękę przed siebie, którą blondyn bez zastanowienia ścisnął. Chłód, ten przyjemny chłód, którego już tak dawno nie czuł. Spojrzał w oczy chłopaka, potem na jego malinowe usta, nos, wszystkiemu uważnie się przypatrując, każdej części twarzy, którą tak bardzo pokochał ostatnimi czasy. Nie mógł się powstrzymać, przyciągnął chłopaka bliżej siebie i pochylił się nad nim całując łapczywie jego zimne usta, Znów mógł czuć to mrowienie, to przyspieszone tętno, dreszcze rozchodzące się po ciele. To wspaniałe uczucie, którego nie czuł od wielu miesięcy. Blondyn miał takie, miękkie usta, które aż prosiły się o chwile uwagi, chłopak bez wahania odwzajemnił pocałunek oddając w to całą swoją pasję. Oboje chcieli pokazać sobie jak bardzo za sobą tęsknili, jak bardzo potrzebowali swojej bliskości, a teraz mogą korzystać z tego aż do woli. Jonghyun mógłby trwać w tym wieczność, lecz chwila przyjemności kiedyś musi się skończyć. Oderwali się od siebie, a brunet ponownie zerknął w te ciemne tęczówki dostrzegając małe tańczące iskierki. Przejechał swoją ciepłą dłonią po jego policzku uśmiechając się.
-Ale jak? Jakim cudem? - spytał, a Taemin lekko się od niego osunął siadając na schodku.
-To skomplikowane - westchnął - Udało mi się, podołałem wyznaczonemu zadaniu i tak jak obiecali pomagałem innym. Lecz pewnego dnia wydarzyło się coś czego się nie spodziewałem. Chłopak, któremu starałem się pomóc popełnił samobójstwo. Nie wytrzymał tej całej presji i mimo moich chęci, silnej woli nic go nie powstrzymało przed podjęciem decyzji, a ja już nie miałem na to wpływu. Niestety przez to wszystko znów powróciłem tam gdzie byłem wcześniej. Lecz ja wiedziałem, że już do tego miejsca nie pasowałem jak mi się wcześniej wydawało. Miałem dużo siły by nie pozwolić się otumanić. Co chyba zauważyli, bo kilka następnych dni później dali mi kolejną propozycję, którą przyjąłem bez chwili wahania - odparł po czym uśmiechnął się tajemniczo, a Jonghyuna aż zżerały nerwy oraz ciekawość.
-No? Co to za propozycja, Taemin mów! Nie trzymaj mnie w tej niepewności - warknął zniecierpliwiony, że blondyn chce się z nim bawić w jakieś głupie gierki.
-Oj no dobrze, zapomniałem, że jesteś strasznie niecierpliwy - prychnął pod nosem po czym uśmiechnął się mimowolnie - Zostałem aniołem stróżem - wyszczerzył swoje białe ząbki, a brunet nadal wpatrywał się w niego niezrozumiale przez co musiał kontynuować - Twoim aniołem stróżem. Pozwolili mi tutaj wrócić pod warunkiem, że już do końca życia będę przy tobie chronił od złego i tego typu pierdoły - machnął lekceważąco ręką, a Jonghyun zrobił wielkie oczy jakby nadal nie dowierzał w jego słowa. To było zbyt piękne aby mogło wydawać się prawdziwe - Tak, zostanę z tobą już do końca twojego życia, a nawet i dłużej. Już się niestety ode mnie nie uwolnisz - odparł smutno na co brunet skarcił go swoim wzrokiem
-Jesteś głupi skoro pomyślałeś, że będę tego żałować - prychnął krzyżując ręce na piersi, a Taemin uśmiechnął się słodko posyłając mu buziaka w powietrzu - No chodź tu do mnie, tak dawno cię nie miałem w swoich objęciach - rozstawił ręce przygotowując się na to, że blondyn do niego podejdzie co również po chwili uczynił wtulając się w ciepłą klatkę piersiową Jonghyuna - Czyli mówisz, że teraz będzie już tak zawsze? - szepnął mu do ucha po czym pocałował go w policzek.
-Tak, będziemy razem już na zawsze, a o Kibuma nie musisz się martwić jeśli o to ci chodzi - przejechał nosem po jego szyi - Znalazł szczęście u boku takiego wspaniałego chłopaka, który na imię ma Minho - uśmiechnął się lekko spoglądając na twarz Jjonga, który odetchnął z niemałą ulgą - Nie spodziewałem się, że mój chłopak jest aż tak bardzo utalentowany - pokręcił głową z podziwem - Zaśpiewasz mi kiedyś coś? - spytał.
-Oczywiście, mamy wystarczająco dużo czasu. Już nie musimy się martwić co przyniesie dalsza przyszłość, bo już posiadam kogoś i nic więcej do szczęścia nie jest mi potrzebne.
-Tak? Kogo? - spytał zaczepnie blondyn unosząc jedną brew do góry, udając, że niczego się domyśla, a wiedział doskonale o co chodzi, tak samo jak i Jonghyun.
-Tak, ma takie blond włosy, śliczny uśmiech, cudowne oczy i gdy się denerwuje zaczyna robić się niezwykle uroczy - zaśmiał się z nadąsanej miny Taemina, a chłopak przekrzywił głowę w dalszym ciągu nie rozumiejąc.
-Nie znam gościa - wzruszył ramionami - Spotykasz się z kimś za moimi plecami, prawda? Wiedziałem! Ale niech chłopak nie myśli sobie, że ma u ciebie jakiekolwiek szanse, byłem pierwszy! - fuknął, a Jonghyun nie wytrzymał i roześmiał się pogodnym śmiechem, bo to było niezwykle słodkie. Całe zachowanie blondyna. Bardzo mu tego brakowało.
-O ciebie mi chodzi głuptasie. Kocham cię aniołku - westchnął dociskając kruche ciało Tae do swojej koszulki. Wszystko czego pragnął i potrzebował znajduje się w jego własnych ramionach, co zamierzał trzymać i nigdy już nie puszczać.
~Bummie







