niedziela, 1 lutego 2015

I wanna kiss you.



~*~


Taratata nie wiem co mnie wzięło aby napisać taki akurat paring, ale bah, jest ^^ Sądziłam, że wyjdzie to lepiej. Nie miałam kompletnie pomysłu na końcówkę więc szczerze przepraszam jak to zwaliłam. Ferie mi się zaczęły więc będę mieć więcej czasu na napisanie czegokolwiek jeśli oczywiście wena dopisze :) Tak więc miłego czytania. 



~*~



Życie u boku młodszego wcale nie jest takie proste jak mu się na początku wydawało. Ostrożnie dobierał sobie chłopaków, aby później niczego nie żałować. Po ostatnim związku po którym zostało mu jedynie złamane serce nie chciał się angażować w coś po czym znów będzie cierpieć. Myśląc że jak spróbuje być z młodszym od siebie chłopakiem będzie mu prościej to szczerze się mylił. Sprawa niekiedy najzwyczajniej w świecie go przerastała jak było cudownie na początku, tak teraz kłótnia to u nich codzienność. Brunet był najwidoczniej zbyt dziecinny aby zrozumieć poszczególne sprawy, a Taemin najzwyczajniej w świecie nie miał cierpliwości żeby po raz któryś z kolei zacząć mu wszystko tłumaczyć. Nawet jego najlepszy przyjaciel mu tego związku odradzał, a on jak zwykle go nie posłuchał tłumacząc, że to jego życie i jego sprawa z kim sobie je układa, a innym nic do tego. On wie najlepiej czego mu potrzeba, nie potrzebuje kazań swojej zatroskanej ummy. Czyżby znowu się pomylił? Nie pojmował tego. Po prostu nie wiedział gdzie robił błąd.
-Kai przestań – warknął uciszając młodszego, który znów zaczął awanturę, a o co sam nawet nie wiedział, ale tego było już po prostu za wiele – Mam cię dość!
-To ze mną zerwij! Zostaw dla tego Jonghyuna bo wiem, że ci się podoba! – stanął z założonymi rękoma i zaczął tupać stopą o podłogę hardo wpatrując się w emanującego złością Taemina
-Jeśli będziesz tak mówić to pewnego dnia tak się  stanie – wziął kilka głębokich oddechów aby móc się uspokoić.
-Ha! Czyli jednak wolisz jego! To w takim razie po co ze mną byłeś? Chciałeś mnie wykorzystać, a później zostawić – fuknął niczym rozwydrzony nastolatek, a blondyn nie wytrzymał. Odwrócił się gwałtownie, że nawet Jongin się lekko wystraszył.
-Nie pomyślałeś nigdy, że jestem z tobą bo cię kocham idioto?! Nawet jakbyśmy się nie pieprzyli, bym to przeżył, ale ty najwidoczniej coś sobie ubzdurałeś jak zawsze! Jeszcze nigdy nie spotkałem się z takim rozwydrzonym bachorem! – wyrzucił ręce w dezaprobacie dając upust swoim negatywnym emocjom buzującym w nim od jakiegoś czasu. Jak bardzo był wobec niego cierpliwy tak teraz został wytrącony z równowagi.
-Tak? W porządku. Skoro tak przeszkadza ci ten rozwydrzony bachor to już go nie będziesz musiał oglądać  - mruknął zirytowany, po prostu poczuł się urażony w jaki sposób starszy go określił i bez zbędnego gadania podszedł do wielkiej walizki pakując do niej swoje rzeczy.
-Co ty znowu robisz? – spytał blondyn podchodząc do chłopaka aby powstrzymać jego czynność. Wyszarpał mu walizkę rzucając gdzieś w kąt – Nigdzie nie idziesz – syknął.
-Właśnie że idę. A kto mnie tu zatrzyma, ty? – spojrzał swoim zbolałym wzrokiem na Taemina po czym spuścił go na swoje splecione dłonie. Lee zagryzł lekko wargę wzdychając. Mimo tego jak bardzo brunet go nie denerwował, jak czasami nie miał ochoty go zabić to nie mógł pozwolić aby odszedł. I to na dodatek z tak błahego powodu.
-Jongin-ssi – usiadł obok niego na łóżku spoglądając na niego kątem oka – Przepraszam – złapał go za jedną z dłoni splatając jego palce ze swoimi.
-Zostaw – odtrącił jego rękę, która zbliżała się do jego policzka – Nie chcę twoich przeprosin.
-Musisz zrozumieć, że mnie i Jonghyuna hyunga nic nie łączy. To był tylko występ. Zwykły pokaz dla fanów, a ty nie musisz być zazdrosny, to ciebie kocham, a nie jego – uśmiechnął się delikatnie kiedy młodszy delikatnie wzmocnił ich uścisk – Jasne?
-Hyung to nie takie proste – jęknął podnosząc na niego swoje zapłakane oczy – Nie chcę patrzeć na to jak on cię łapie za ręce, przytula, całuje w policzki. To boli, a zwłaszcza że ja nic z tym nie mogę zrobić. Czuję się wtedy bezradny – oblizał swoje spierzchnięte usta pociągając nieudolnie nosem.
-Kochanie, to tylko fan serivse. To naprawdę nic nie znaczy – pocałował go lekko w policzek, a kąciki jego ust uniosły się ku górze – Gdybyś tam był nie mógłbym się skupić na swoim zadaniu, bo ciągle byś mnie rozpraszał a w najgorszych okolicznościach bym najzwyczajniej do ciebie poszedł wtedy miałbym duże problemy, wiesz? – wytłumaczył mu wszystko mając nadzieję że chłopak zrozumie i nie będzie musiał się powtarzać jak niekiedy bywało. Brunet delikatnie skinął głową znów się krzywiąc. Taemin bez zbędnego wahania złożył na jego ustach soczysty pocałunek, który został szybko odwzajemniony przez młodszego.



~*~



-Gdzie mój mikrofon?! Widzieliście mój mi…. krofon -  skończył widząc jak starszy Kim trzyma go w jednej ze swoich rąk i podaje zdezorientowanemu Taeminowi – Dzięki hyung – odparł szybko zakładając go na swoją głowę.
-Oj Minnie i co ty byś beze mnie zrobił, sierotko? – zażartował puszczając młodszemu oczko na co lekko się speszył spuszczając wzrok lecz szybko się zrefleksował słysząc za sobą dobrze znany głos. Natychmiast się odwrócił widząc za sobą uśmiechniętą twarz Jongina
-Kai, co tu robisz? – spytał lekko zdziwiony widokiem swojego chłopaka.
-Nie cieszysz się? – posmutniał zagryzając wargę, ponieważ czuł się trochę nieswojo.
-No co ty, cieszę tylko nic nie wspominałeś że przyjdziesz – uśmiechnął się przytulając chłopaka do siebie.
-Chciałem ci hyung zrobić niespodziankę – szepnął mu do ucha bardziej wtulając się w jego kruche ciało.
-Oh, jak uroczo, że zaraz rzygnę tęczą – usłyszeli za sobą ironiczny głos Jonghyuna, który poprawiał jeszcze mikrofon – No co tak patrzycie? Żartowałem przecież. Przykro mi, że muszę wam przerywać lecz musimy iść Taemin.
-Wcale ci nie jest przykro – warknął Kai mrużąc oczy, na co blondyn trzepnął go delikatnie w ramię odrywając się od niego
-Przestań  – pokręcił głową po czym stanął lekko na palcach by złożyć  jeszcze ostatni pocałunek na jego ustach.  Jongin zmarszczył brwi bo albo mu się wydawało, albo gdy tylko Tae podszedł do Jonghyuna ten spojrzał na niego rozczulony, a jemu posłał jedynie wzrok pełen mordu. Teraz był niemalże pewny, że coś było na rzeczy, a zachowanie w stosunku do jego chłopaka wcale nie jest takie przypadkowe. Wręcz przeciwnie, robił wszystko aby tylko ich rozdzielić. Kai wiedział, że się tak łatwo nie podda i będzie walczył o swoje nawet jeśli miałoby to go nie wiadomo ile kosztować.



~*~



Pierwsze nuty do 3 2 1 rozbrzmiały, a Taemin cały czas czuł na sobie wzrok Jonghyuna, był on jeszcze bardziej przenikliwy niż wcześniej. Jego zachowanie było jeszcze bardziej niepokojące.  Zdecydowanie zbyt często go przytulał, ocierał ręką niby przypadkiem, puszczał niewinne oczka, uśmiechał się uroczo. To zdecydowanie nie spodobało się Taeminowi, a zwłaszcza dlatego, że Kai zza kulis wszystkiemu się przypatrywał. W normalnych okolicznościach by to wszystko zignorował, a nawet wkręcił w wir zabawy lecz teraz był bardziej zestresowany. Nagle poczuł jak ręka starszego zaciska się na jego, a on przybliża się do niego. Wmurowało go. Usłyszał jedynie ostatnie słowa piosenki
-I wanna kiss you.
W końcu doszło do tego czego się obawiał kiedy tylko znaleźli się na jednej scenie. Czuł wargi starszego na swoich, które łapczywie zaczęły go całować. Nawet nie starał się upozorować, że to pocałunek na niby jak zawsze mięli w zwyczaju kładąc na ustach drugiego kciuk. Ani nawet nie pokazał że to zwykły, przelotny, niewinny buziak. Nic z tych rzeczy. To był prawdziwy pocałunek,w który wkładał wszystkie swoje emocje. Taemin stał z rozszerzonymi oczami pozostając wszystkiemu bierny. Szok w który popadł odebrał mu jasność racjonalnego myślenia. Kiedy ten w końcu się od niego odkleił najzwyczajniej w świecie go spoliczkował po czym zbiegł ze sceny. Nie zwracał uwagi, że do końca show zostało jeszcze z 5 piosenek i tak wiedział, że będą mięli kłopoty przez tak nierozważne zachowanie ze strony starszego Kima. W tej chwili o tym nie myślał. Chciał jedynie dostać się do pewnej osoby, która była teraz dla niego najważniejsza lecz za kulisami ani w garderobie go nie było. Biegał, szukał go wszędzie nawet w damskiej łazience. Marny pomysł, ale każdy się liczył, niestety ślad po nim zaginął. Nawet telefonu nie odbierał. Taemin zrezygnowany usiadł na kanapie spuszczając głowę. Teraz wiedział, że to koniec. Nigdy mu nie wierzył. Myślał, że to chorobliwa zazdrość i stąd ta nienawiść do chłopaka. Lecz nigdy by nie przypuszczał że może mieć racje. Żałował, że mu nie uwierzył. Od samego początku miał racje co do Jonghyuna. A on chciał z nim zerwać. Jak wielkim idiotą musiał być żeby mógł w ogóle tak pomyśleć?
-Taemin.. - usłyszał głos swojej ummy za plecami - Musisz wrócić...
-Zostaw mnie, nigdzie nie idę - mruknął coś niezrozumiałego pod nosem kuląc się w sobie. 
-Teminnie, kochanie - poczuł jak starszy siada obok niego - Wiem, że chcesz znaleźć Jongina lecz fani tam na ciebie czekają. Nie możesz ich zawieźć. 
-Nie chcę im patrzeć w oczy, nie chcę. Idź sobie, chcę zostać sam - wyrwał się z uścisku, kiedy Key go przytulił. 
-Taemin..
-Odejdź... - fuknął kiedy usłyszał głos Jonghyuna z oddali - Wszyscy zostawcie mnie w świętym spokoju! - syknął po czym wstał wybiegając z garderoby, a później z wielkiej hali koncertowej. 
Był wściekły. Miał żal do Jonghyuna, że tak go skrzywdził, ale również do siebie że nie zareagował w odpowiedniej chwili. Może jakby wcześniej wszystko zakończył jeszcze by go dogonił. Ale nie odwzajemnił pocałunku, ani nic z tych rzeczy więc nie może być o to na niego zły. Nagle się zatrzymał czując, że nogi mu już odpadają. Rozejrzał się dookoła oceniając gdzie tak właściwie się znajduje. Nic oprócz pola, trawy i małego jeziorka z oddali nie było widać. Jak długo nie mieszkał w Seul, a mieszkał od urodzenia tak nigdy nie wiedział, że istnieje takie miejsce jak to, pierwszy raz się tu znajduje. Zrobił kilka kroków w przód dostrzegając zarys postaci siedzącej na małej górce. Zachód słońca i promienie padające na nią powodowały, że Taeminowi ciężko było określić kto to jest. Im bliżej się znajdował tym miał coraz większą pewność, że zna tą osobę. Nawet w pewnej chwili chciał podbiec lecz nie chciał jej przestraszyć. Dla upewnienia się jeszcze spytał. 
-Jongin-ah? - spytał niepewnie robiąc kroki naprzód. Chłopak nie zareagował - Jongin? 
-Jak mnie tu znalazłeś? - odwrócił się, a łzy na jego twarzy mieniły się w blasku słońca - Wracaj do Jonghyuna.
-Jongin - zaczął - Nie wiedziałem, że ma takie plany. Przysięgam. Nawet nie odwzajemniłem tego pocałunku - westchnął siadając tuż obok niego.
-Ale także nie odepchnąłeś go - zacisnął wargi spuszczając głowę.
-Miałeś rację, przepraszam - westchnął - Powinienem ci wierzyć, popełniłem błąd. Nie gniewaj się na mnie - ujął jego podbródek przekręcając go w swoją stronę - Nie chcę żebyś płakał - kciukiem starł mokre ślady po jego łzach.
-I co z tego - wzruszył ramionami - Nie mogłem na was patrzeć. To było okropne - wyrzucił to co ciążyło na jego duszy.
-Kai - uśmiechnął się niewinnie - Mogę powiedzieć z czystym sumieniem, że ty całujesz o wiele lepiej - poszerzył swój uśmiech dostrzegając złość malującą się na twarzy młodszego lecz w oczach widział lekkie rozbawienie. 
-Przestań - walnął go lekko w klatkę piersiową - Czyli mówisz, że ci się nie podobało? - uniósł jedną brew w górę. 
-Myślisz że jakby tak było to bym tu z tobą teraz siedział? - pokręcił głową w małej dezaprobacie. 
-Nie wiem, nie zastanawiałem się nad tym.
-Pabo - mruknął śmiejąc się pod nosem. 
-No nie dość, że całujesz się z nim to jeszcze mnie przezywasz. Sądziłem że ktoś kto pragnie przebaczenia drugiej osoby inaczej się w takiej sytuacji zachowuje - starał się udawać obrażonego lecz uśmiech pchał się na jego twarz. 
-Bo wiem, że nie jesteś już na mnie zły - blondyn odparł pewnie. 
-Skąd ta pewność? - zdziwił się lekko młodszy przekręcając uroczo głowę w bok. 
-Jakbyś był czy byś mi pozwolił na to? - spytał po czym bez zbędnego zastanawiania się przyciągnął bruneta do siebie po czym złożył delikatny pocałunek na jego idealnie wykrojonych, różowych wargach. Chłopak cicho mruknął z zadowolenia i zarzucił ręce na jego szyi. Mimo że Taemin nie należał do osób romantycznych to uważał, że cała ta sytuacja była niczym z taniego romansidła. Ale jemu to szczególnie nie przeszkadzało bo miał w ramionach osobę, którą kocha ponad wszystko i nic innego nie było mu potrzebne.

~Bummie

1 komentarz:

  1. Jakie to słodkie <3 Na dodatek moje dwa OTP połączyłaś, no po prostu kocham cię, Bummie <3

    OdpowiedzUsuń