niedziela, 29 marca 2015

Zakazana miłość...



Lubię kazirodcze paringi i sama postanowiłam coś w tym kierunku naskrobać. :) Miłego czytania ^^



~*~



Piękny, tyle mógł powiedzieć oglądając zdjęcie chłopaka. Od dobrej godziny nie mógł oderwać od niego wzroku zaaferowany jego urodą. Był perfekcyjny w każdym najmniejszym calu. Westchnął cicho zrezygnowany odkładając fotografię z powrotem na swoje miejsce. Ni stąd ni zowąd obiegł go głos jego brata tuż za plecami, który o mało co nie wprawił go o zawał serca. Odwrócił się napotykając zadowolony wyraz twarzy Youngmina.
-Kwangmin-ah pomożesz mi? – spytał uśmiechając się słodko, a w jego policzkach zrobiły się lekkie dołeczki, brunet uważał to za mega urocze czego czasami mu zazdrościł.
-Jasne, w czym? – odparł odwzajemniając gest choć czuł się lekko zmieszany bo chłopak o mało co nie przyłapał go na trochę żenującej sytuacji  - O co chodzi Youngmin hyung?
Blondyn poczochrał jego włosy łapiąc za dłoń, a Kwangmin mimowolnie wstał idąc za nim w kierunku który znał tylko starszy.  Zagryzł wargę przypatrując się ich splecionym dłoniom, a na twarzy młodszego zagościł delikatny uśmiech. Kochał swojego brata, a najbardziej spędzać z nim swój wolny czas. Byli niemalże nierozłączni, wszystko robili razem więc kiedy tylko go o coś poprosi zgadza się bez gadania, tak również było i tym razem.
-Siadaj – usadził bruneta na krzesełku naprzeciw, a sam podążył do ogromnej szafy lecz zanim do niej zajrzał przejrzał się w wiszącym na jednym z drzwi lusterku powodując lekki chichot u Kwangmina. No tak, cały Youngmin, pokręcił lekko głową z rozbawieniem, bo chłopak wszedł prawie cały do ciasnego pomieszczenia zanim znalazł odpowiednią rzecz. Wyciągnął z niej dwie koszule, jedna różowa w jakieś wzorki, a druga zwykła biała. Podsunął oby dwa ubrania pod nos Kwanga z zapytaniem na twarzy – Mam problem, idę na spotkanie, a nie umiem się zdecydować którą ubrać, a wiem, że ty się na tym znasz jak nikt inny – wlepił w niego swoje oczy wpatrując się wyczekująco. Lekko to młodszego spłoszyło, bo od razu spuścił wzrok zawstydzony przez intensywne spojrzenie swojego brata. Choć znów go na niego podniósł. Zmierzył obydwie koszule dochodząc do wniosku, że w obydwóch blondynowi będzie do twarzy. Ostatecznie postawił na tradycyjną , zwykłą i prostą czyli białą.
-Ta, hyung – wskazał palcem na ciuch, który trzymał w prawej ręce – A gdzie się wybierasz jeśli mogę wiedzieć? – uniósł jedną brew w górę zaciekawiony, choć czuł się lekko zazdrosny.  Idzie gdzieś bez niego, co rzadko się im zdarzało, ale jednak czasem tak bywało, a dzisiaj właśnie był ten dzień. Yongmin wiedział doskonale, że jego brat bardzo nie lubi, kiedy wychodził gdzieś sam, ale cóż mógł poradzić, że się umówił?
-Z Chaejinem, bardzo mu zależało na tym byśmy się spotkali, nie wiem dlaczego nie pozwolił mi ciebie zabrać, ale chciał byśmy byli sami – wzruszył ramionami i jak gdyby nigdy nic wziął ubranie po czym poszedł się w nie przebrać. Kwangmin nie wiedzieć czemu czuł jakieś dziwne ukłucie w brzuchu. Nie spodobało mu się to, a chyba najbardziej fakt, że wybiera się z tym typkiem. Nigdy szczególnie za nim nie przepadał, bo zbyt bardzo kleił się do jego brata odciągając go od niego. Dlatego nie chciał by aż tak często się spotykali, obawiał się, że gdy będą razem blondyn będzie miał dla niego mniej czasu. A tego chyba by nie zniósł dlatego wszedł za nim do łazienki i lekko zamarł przyglądając się półnagiemu ciału swojego brata. Przełknął ciężko ślinę oblizując swoje spierzchnięte usta. Podszedł do niego bliżej przytulając go od tyłu. Blondyn lekko podskoczył zaskoczony nagłym dotykiem, nie słyszał jak ktoś wchodził.
-Yah, Kwangmin co ty robisz? – spytał odwracając się przodem do bruneta, który aktualnie przyglądał się jego nagiej klatce piersiowej co lekko zmieszało Youngmina. Czuł się dziwnie widząc w jaki sposób brat mu się przypatruje, ale chyba najbardziej był w szoku kiedy chłopak bez zbędnych skrupułów przejechał po niej swoimi chłodnymi opuszkami palców co spowodowało lekki dreszcz na ciele starszego. Stał oniemiały kompletnie zdezorientowany, nie wiedząc jak ma zareagować. Ta sytuacja była strasznie dziwaczna i żeby ją przerwać wciągnął na siebie wcześniej wziętą koszulę. Kwangmin lekko się otrząsnął po czym spojrzał na niego lekko rozmarzonym wzrokiem, co nie spodobało się Youngminowi, który chciał go wyminąć lecz został zatrzymany przez rękę, która chwyciła go szczelnie w talii. Spojrzał zaskoczony na młodszego, a chwilę później czuł na swoich ustach ciepłe wargi swojego brata. Osłupiał patrząc na niego zszokowanymi, wielkimi oczyma. Jemu się to wydaje? To naprawdę dzieje się naprawdę? Przecież są rodzeństwem, braćmi w tym samym wieku, bliźniakami. Którego nie powinien całować, w ogóle nie powinno dojść do takich rzeczy.  Przecież to chore, a na dodatek zabronione, co by powiedzieli ich rodzice kiedy by się o tym dowiedzieli? Co na to przyjaciele, dalsza rodzina? Nawet nie chciał o tym myśleć bo od razu się od niego oderwał pozostawiając  Kwangmina bez żadnego słowa. Zabrał wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, a na koniec opuścił ich wspólny dom, który jeszcze był wspólny.  Bo nie był pewny, czy w dalszym ciągu powinien z nim mieszkać, sam nie wiedział co ma zrobić z tym co się stało. Co mu nie dawało spokoju, to chyba fakt, że to mu się nawet podobało.  A czy powinno? Oczywiście, że nie! To nigdy nie powinno się wydarzyć, choć gdyby miał taką okazję chętnie by to znów powtórzył. Zagryzł wargę idąc w stronę umówionego wcześniej miejsca.

Stał nadal w ciężkim szoku. Nie wierzył, że to zrobił. Przecież Youngmin mu tego nigdy w życiu nie wybaczy więc co go skusiło żeby zaryzykować taką cenę? Był idiotą skoro sądził, że jego brat go kocha, owszem kocha, ale jak rodzeństwo, rodzinę, nie jako chłopaka. Wiedział, że źle robi, wiedział że nigdy nie powinien zakochiwać się w chłopaku, a co gorsza własnym rodzonym bracie. Cóż stało się już nie cofnie czasu, a jemu przychodzi tylko się z tym pogodzić, co jest trochę ciężkie ze względu na fakt, że przebywają w swoim towarzystwie niemalże każdą chwilę, całe dnie. Było mu ciężko zaakceptować swoje uczucia lecz z czasem przestał się tym przejmować, żył dalej jak gdyby nigdy nic, nic po sobie nie pokazując. W takim razie co się stało, że nie wytrzymał? Westchnął cicho i zrezygnowany udał się do salonu by włączyć jakiś durny film, który wcale, a wcale go nie interesował. W  głowie siedział mu tylko blond włosy chłopak o cudownym uśmiechu.

Zaszedł na miejsce po jakimś czasie, normalnie byłby wcześniej, ale kołatające myśli wcale mu w tym nie pomagały, a wręcz przeciwnie mieszały w głowie. Wszedł do środka lokalu, a w nozdrza dostał mu się zapach jedzenia unoszącego się w pomieszczeniu. Restauracja to miejsce gdzie najczęściej się spotykali, mogli tutaj przesiadywać całe dnie w całej paczce lecz tym razem było inaczej. Mieli być sami co trochę niepokoiło, ale również ciekawiło blondyna. Zastanawiał się co było powodem, że chciał się spotkać akurat z nim na dodatek sam na sam. Rozejrzał się, a uśmiech zagościł na jego bladej twarzy widząc swojego przyjaciela do którego szybko dołączył.
-Cześć Chaejin – przywitał się przysiadając się tuż naprzeciwko  - Co się stało, że chciałeś się spotkać? – spytał od razu nie owijając w bawełnę na co chłopak się lekko zmieszał.
-Po prostu, lubię spędzać z tobą czas hyung, to źle? – uśmiechnął się delikatnie podając zamówienie, a Youngmin wziął dokładnie to samo co jego towarzysz. Kiedy kelnerka odeszła zapadła między nimi cisza, która była nieco krępująca. Po jakimś czasie to uległo diametralnej zmianie w końcu skończyło się na tym, że wspominali jakieś śmieszne historie ze szkoły.
-A pamiętasz to? Hahaha – zaśmiał się Chaejin popijając od czasu do czasu swoją herbatę co kończyło się, że albo się popluł lub całkowicie wypluł napój. No cóż, sprzątaczki będą miały trochę roboty.
-No co ty.. i wtedy Kwangmin „Ale co się stało?” – blondyn złapał się za brzuch czując jak zaczyna go boleć od śmiechu. Co jak co, ale już dawno się tak nie uśmiał, bardzo dobrze mu się spędzało czas w towarzystwie czarnowłosego. Lecz albo mu się wydawało, albo chłopak lekko spoważniał. Przez co i Youngmin spojrzał na niego pytającym wzrokiem.
-Ciągle gadasz o Kwangminie, a Kwangmin to, Kwangmin tamto  - pokręcił głową niezadowolony po czym skrzywił się – Denerwuje mnie to.
Blondyn zamrugał oczyma, był zaskoczony tym co od niego usłyszał. Czyżby naprawdę aż tyle mówił o własnym bracie? Nieco się zmieszał przypominając sobie wcześniejsze zdarzenie jakie między nimi zaszło.
-Wydaje ci się, zmieńmy temat – podrapał się po głowie spoglądając na pustą filiżankę w której jakiś czas temu znajdowała się herbata. A to ciekawe przecież jeszcze niedawno tam była. Spojrzał znów na siedzącego naprzeciw chłopaka, który zawzięcie o czymś myślał, bo miał dziwny wyraz twarzy.
-Naprawdę Youngmin hyung, dlaczego nie możemy choć przez chwile porozmawiać normalnie gdzie przy najbliższym zdaniu nie będzie sława Kwangmin? – spytał podpierając ręce o stolik choć nie trwało to długo, bo w końcu po jakimś czasie wstał łapiąc zdezorientowanego blondyna za rękę – Chodź, pokażę ci coś – uśmiechnął się lekko ożywiony, kiedy bez żadnego protestu zgodził się na jego propozycję.
Zaszli do miejsca w którym pierwszy raz się poznali zanim nie poszli razem do szkoły. Wspomnienia wróciły jak bumerang. Przypomniał sobie, że właśnie tutaj pierwszy raz się pocałowali obiecując, że nigdy więcej się to nie powtórzy oraz, że nikt o niczym nigdy się nie dowie. Poczuł się dziwnie widząc rozłożony koc, w okół niego mnóstwo zapalonych świeczek, a na środku koszyk z jedzeniem. Jeszcze do tego zachód słońca dodawał temu wszystkiemu swojego charakteru. Musiał przyznać było pięknie, ale nadal nie rozumie po co to wszystko.  Nagle przystanął wyrywając swoją dłoń z jego uścisku spotykając się z pytającym spojrzeniem czarnowłosego.
-O co tu chodzi Chaejin-ah? – uniósł brwi w zdziwieniu w dalszym ciągu przypatrując się temu co przygotował. Był pod wrażeniem.
-To dla ciebie hyung – uśmiechnął się przejeżdżając dłonią po bladym policzku blondyna – Zakochałem się w tobie Youngmin – był zszokowany, zbyt wiele informacji, zbyt wiele wydarzeń jak na jeden dzień. Otworzył buzię z wrażenia, a chłopak korzystając  okazji zamknął mu usta pocałunkiem od razu przedzierając się językiem do jego buzi. Starszy oderwał się szybko od Chaejina zaaferowany, przecież sobie coś obiecali, dlaczego to znów się dzieje?  Ujrzał na jego twarzy smutek mieszany z wielkim niezadowoleniem. Blondyn w dalszym ciągu patrzył na niego z szeroko otwartymi oczami.
-Chaejin t..ty chyba źle zrozumiałeś… - zająknął się lecz szybko odchrząknął dodając  – Lubię cię naprawdę, ale jesteśmy przyjaciółmi. Nic więcej, a to co się wydarzyło myślałem, że jest już dawno za nami – westchnął ciężko wiedząc, że zranił czarnowłosego, ale przecież nie mógł go okłamywać. Cóż miał poradzić skoro nic do niego nie czuł.
-Wolisz jego... –  odparł wycierając wierzchem dłoni łzę, która mu spłynęła po twarzy .
-Kogo? Nikogo nie wolę, po prostu nie chcę cię zranić, a będąc z tobą nic do ciebie nie czując nie miałoby sensu. Przepraszam cię, ale ja tak nie mogę, naprawdę się postarałeś, jest pięknie, ale to nie było potrzebne. Znajdziesz sobie jeszcze kogoś lecz ja tym kimś niestety nie będę. Przykro mi – nie mógł w dalszym ciągu stać i przypatrywać się jego zbolałemu wyrazowi twarzy, smutnym oczom. Dlatego zostawił chłopaka na środku plaży, a sam wybiegł z niej jak najszybciej, może to było tchórzliwe, może niedojrzałe, ale nic nie poradzi na to, że jest jeszcze dzieckiem. Czuł, że w ciągu jednego dnia wydarzyło się więcej niż prawie przez całe jego życie. Nie wiedział tylko jak zareaguje kiedy znów spotka Kwangmina, nie wiedział co mu powie, jak go będzie traktował. Nic, jedna wielka pustka. Będąc pod drzwiami niepewnie pociągnął za klamkę, a następnie przekroczył próg od razu dostrzegając swojego brata leżącego na kanapie. Zagryzł wagę miał nadzieję, że przejdzie niezauważony lecz łudzić to się mógł. Chłopak dostrzegając blondyna szybko do niego doskoczył, a spojrzenie wbił w podłogę, czuł się niezwykle zażenowany całą zaistniałą sprawą, ale w pewnym sensie poczuł ulgę, bo zrobił wreszcie coś na co miał ochotę od jakiegoś czasu.
-Przepraszam Youngmin hyung, ja nie wiem co ja sobie myślałem … – spojrzał niepewnie na stojącego chłopaka, który chwile mu się przyglądał, w dalszym ciągu nic nie mówiąc – Ja zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mnie przez to znać, ale chyba cię kocham i to wcale nie jak brat powinien kochać brata tylko… jak chłopaka – zmieszał się spuszczając znów swoją głowę, czuł jak rumienią mu się policzki, ale czego się nie spodziewał to chyba tego, że blondyn go pocałuje. Yongmin słuchając tego co miał mu Kwangmin do powiedzenia czuł jak przewraca mu się w żołądku na samą myśl o ich wcześniejszym pocałunku, na który z każdym kolejnym słowem bruneta miał ochotę coraz bardziej. Chyba popełnia największy grzech jaki mógł popełnić, ale cóż mógł poradzić, że pokusa była silniejsza? Złapał w dłonie twarz swojego brata unosząc ją do góry, aż w końcu złączył ich wargi w czułym pocałunku w który przelał wszystko co czuł w danym momencie. Brunet odwzajemnił go, a kiedy się od niego oderwał spojrzał mu w oczy – Czyli…
-Tak, ja też cię kocham braciszku.

~ Bummie 

sobota, 28 marca 2015

Byłeś pierwszy, który otworzył mi oczy na miłość (8)






Chciałam wam powiedzieć, że to już ostatnia część "Byłeś pierwszy, który otworzył mi oczy na miłość". Jestem zaskoczona, że udało się nam to skończyć i tak szybko to zleciało. Ale również zdążyłam zauważyć nowych czytelników z czego jesteśmy z Minnie bardzo zadowolone :). Jeśli czytacie, nie wstydźcie się bo nie ma czego, piszcie, komentujcie nas to niezwykle motywuje. Nieważne czy to będzie krytyka, pochwała przyjmiemy to na klatę ^^ Razem z Minnie planujemy nowe opowiadanie, które możliwe, że niebawem się tutaj pokaże. Paring i fabuła to chwilowa niespodzianka. Dziękujemy za odwiedziny na blogu oraz za wszystkie komentarze! :P Teraz zapraszam do czytania, jeśli pojawią się jakieś błędy to przepraszamy. 



~*~


żółty - Taemin ~ Minnie 
niebieski - Jonghyun ~ Bummie





Poderwał się jak oparzony i aż spadł z łóżka słysząc głośny trzask, huk i widząc jak niebo robi się jasne pod wpływem błyskawic.
-O nie nie nie.... - wbił się w róg pomiędzy szafą a ścianą i zatkał uszy. - LaLaLaLa! Były sobie kotki dwaaa. aaaaaaaaaaaaaishii!!- pisnął głośno słysząc kolejny huk. 
Potwornie bał się burzy, sam nie wiedział czego bardziej. Burzy czy może owadów. 
Skulił się mocno gdy na niebie rozbłysły kolejne pioruny a huk był tak głośny i przeraźliwy, że z jego oczu samoistnie popłynęły łzy. Nienawidził burzy.. Usłyszał, że Jonghyun się obudził.
-Lalalalal!!! Nic nie słychać! Lalala!!! - trząsł się i kołysał w przód i w tył. Chciał, żeby to okropieństwo już dobiegło końca, a to był dopiero początek..


Obudził go huk oraz głośny pisk młodszego, a po chwili poczuł zimno w miejscu gdzie jeszcze chwilę temu znajdowała się głowa Taemina. Otworzył lekko oczy po czym przetarł je piątkami spoglądając na stojący zegarek na szafce 3:11. Westchnął głośno omiatając wzrokiem pomieszczenie, a jego spojrzenie zatrzymało się na trzęsącym, skulonym chłopaku. Aż w sercu go ścisnęło na ten widok, podniósł się do siadu przyciągając drobne ciało szatyna z powrotem do siebie. 
-Taeminnie, kochanie co się stało? - spytał kojącym głosem delikatnie nim kołysząc by choć trochę go uspokoić. Na koniec pocałował jeszcze czubek głowy Lee. Słyszał jego przyspieszone bicie serca, czuł jak kurczowo się go trzyma - Skarbie, spokojnie jestem tutaj, nie bój się - wyszeptał mu do ucha i zaczął śpiewać jakąś piosenkę. 


Wdrapał się na jego kolana i wtulił się w niego mocno. Gdy usłyszał kolejny huk pisnął i wbił się w ciało bruneta. 
-Niech to się już skończy... - schował głowę w zagłębieniu jego szyi i trzymał się kurczowo jego koszulki. Gdy usłyszał jego spokojny i ciepły głos poczuł jak się uspokaja. Powoli uspokajał oddech,czul ręce bruneta głaszczące jego plecy. Podniósł wzrok i spojrzał mu głęboko w oczy, mógłby w nie patrzeć cala wieczność. Położył dłoń na jego policzku i gładził je palcem, uśmiechnął się do niego. 
- Jonghyun.. ja... ja chce żeby tak już zostało. Chce abyś był tylko mój a ja tylko twój. Chce cie posiąść w każdy możliwy sposób. Chce czuć się przy tobie bezpiecznie, chce czuć ze komuś na mnie zależy, że jestem komuś potrzebny. - oparł głowę na jego barku i westchnął głośno- ja.. ja cie kocham Jjongi. - wyszeptał cicho i wtulił się w jego ciało. - bardzo..  
To co poczuł później było wspaniale. Usta starszego powoli i namiętnie całowały te jego, objął go za szyje i wplótł mu ręce w ciemne kosmyki, druga ręka gładziła policzek starszego, po chwili oderwał się od niego i spojrzał mu głęboko w oczy. - Bądź ze mną hyung.. bądź tylko mój.


Uśmiechnął się szeroko na słowa młodszego, lecz nic nie dając po sobie poznać jak bardzo się cieszy, spoważniał. Uniósł jedną brew pytająco, a palcem wolnej ręki odgarnął mu niesforny kosmyk z czoła. 
-No nie wiem Minnie, to podlega długiej, ale to bardzo dłuuuuuuugiej dyskusji - zamyślił się na moment po czym zaczął wyliczać - Musiałbyś być przy mnie zawsze kiedy sobie tego zapragnę, znosić mój paskudny, złośliwy charakter, dawać mi się całować kiedy mi się tylko zachce, krzyczeć moje imię kiedy doprowadzałbym cię do szaleństwa, musiałbyś być tylko mój na wyłączność i inne osoby nie wchodzą w rachubę, musiałbyś mnie kochać najbardziej na świecie, powtarzać to każdego dnia, w dzień, w południe, w nocy, zawsze zasypiać w moich ramionach, budzić się i raczyć tym cudownym uśmiechem codziennie. Musiałbyś mi o wszystkim mówić, bo wiesz jaki jestem o ciebie zazdrosny, gotować dla mnie, sprzątać, prać - wymieniał dalej lecz kiedy widział jak patrzy na niego z wyrzutem zakończył swój monolog jedynie dodając na koniec - To w takim razie, pomijając trzy ostatnie rzeczy zgadzasz się spełnić te warunki? - ułożył swoją ciepłą dłoń na jego gorącym policzku wpatrując się w niego wyczekująco. 


-Idiota z ciebie hyung. - uśmiechnął się i pocałował go czule - No więc. - przybrał poważny ton i parodiując bruneta zaczął wyliczać na palcach - Nigdzie się nie wybieram, myślę że sobie z nim poradzę, możesz to robić zawsze kiedy chcesz a poza tym często sam się będę na ciebie rzucał.-zamyślił się i celowo ominął jeden warunek - Nie chce być nikogo innego, chce należeć tylko do ciebie, kocham cie tak jak nikt inny nigdy nikogo nie kochał, będę ci to powtarzać tak wiele razy aż będziesz mnie błagał żebym przestał, nie wyobrażam sobie innego miejsca do spania bo jeśli nie w twoich ramionach to nigdzie, będę się uśmiechał cały czas gdy będziesz obok bo jesteś moim szczęściem, będę jeśli i ty będziesz mi o wszystkim mówić. A jeśli chodzi o wykrzykiwanie twojego imienia to...- uśmiechnął się i pochylił nad jego uchem- będę je krzyczał głośno, wyraźnie, dysząc, czasem może być przerywane jękami i błaganiem o więcej, oraz krzykami z rozkoszy którą będę odczuwał, czuć jak wchodzisz we mnie głęboko.. - docisnął swoje biodra do jego- bardzo głęboko... dysząc i wyginając się nade mną... - wyszeptał mu bardzo seksownie do ucha które później lekko nadgryzł. Oczy Jonghuna były lekko zdziwione. Czyżby się nie spodziewał takich słów z tak słodkich i niewinnych usteczek?


Poczuł niezwykłe podniecenie, słysząc jego ponętny, zachrypnięty głos aż sam się zdziwił kiedy te słowa  wypłynęły z ust szatyna. Przysunął się do jego twarzy zagryzając lekko jego dolną wargę, a na koniec przejechał po niej swoim językiem. Uśmiechnął się zadowolony kiedy z jego buzi wyleciał jęk zadowolenia, aż jego ręce samoistnie powędrowały na jego zgrabny tyłeczek na którym zacisnął swoje dłonie. Pomyśleć, że wydawał się być taki niewinny, taki słodki, taki uroczy... Jak pozory mogą mylić westchnął cicho kiedy tylko młodszy poruszył się na nim. Widząc w jego oczach te dobrze znane iskierki, które zobaczył już pierwszego dnia jak doszło do ich pocałunku na jego twarzy zagościł zadziorny uśmieszek. Pchnął go na łóżko, nie przejmując się swoją nogą w gipsie, która trochę mu przeszkadzała. Zawisł nad nim odgarniając jego długie włosy na jedną stronę po czym składał mokre pocałunki na jego szyi czuł ogromną satysfakcję oglądając wijącego chłopaka tuż pod sobą, pojechał jeszcze dłonią po jego policzku zanim z jego ust wypłynęły słowa. 
-Musisz się przyzwyczaić kotku, ale tutaj, rządzę ja - wymruczał składając motylki pocałunek na jego odkrytym ramieniu - Bardzo, ale to bardzo nie lubię jak ktoś mi się sprzeciwia - uśmiechnął się mimowolnie kiedy chłopak odchylił swoją głowę w tył, gdy Jonghyun docisnął kolano do jego krocza i zaczął nim powoli sunąć. To było jak muzyka dla jego uszu z której za żadne skarby świata nie chce rezygnować. 


-Ohh.. nie mam zamiaru ci się sprzeciwiać skarbie... Aahh!- odchylił głowę mocno w tył czując jak noga Jonga dociska się do jego krocza. Nikt nigdy go nie dotykał w taki sposób. To co odczuwał w tej chwili było nie do opisania. Wił się, wyginał, miał wrażenie że usta bruneta są wszędzie. Czuł jak jego bokserki stały się najbardziej przeszkadzającą rzeczą na świecie. Objął Jonghyuna za szyję i przyciągnął do namiętnego pocałunku, jedną ręką przejechał po jego boku aby po chwili wsunąć ją pod jego koszulkę. Badał jego idealnie wyrzeźbiony tors sunąc wyżej aż zahaczył palcami o sutek, uśmiechnął się z satysfakcja słysząc cichy pomruk, wsunął obie dłonie pod jego koszulkę i zaczął pieścić jego sutki zimnymi opuszkami. Zagryzł lekko dolną wargę bruneta i przyciągnął ja delikatnie do siebie mocniej ściskając jego sutki. Bez oporu dał zdjąć z siebie koszulkę i patrzył na poczynania starszego jęcząc coraz głośniej i wijąc się coraz mocniej co jakiś czas wypychając biodra w górę.


-Takiej odpowiedzi od ciebie oczekiwałem skarbie - skradł z jego ust ostatni pocałunek zanim wyszeptał podnieconym głosem - Podnieś lekko biodra kotku.
Gdy szatyn dostosował się do jego polecenia, Jonghyun ściągnął z niego niepotrzebne bokserki, a jego oczom ukazała się pobudzona erekcja młodszego, którą pragnął ujrzeć od chwili gdy tylko poczuł smak jego ust. Nie mógł się powstrzymać i przejechał po niej swoją wścibską dłonią, a szatyn wziął głęboki wdech. Kochał to uczucie, tą świadomość, że ma nad kimś całkowitą kontrolę, a ktoś zdany jest na jego łaskę, ogromnie mu to schlebiało. Zacisnął palce na jego członku po czym zaczął go lekko stymulować dłonią byleby tylko dać jak najwięcej przyjemności, żeby doprowadzić go do granicy wytrzymałości, chciał widzieć chłopaka, który będzie błagał o więcej. Prosił go, robił wszystko na co starszy będzie miał ochotę. Schylił się całując jego okrytą klatkę piersiową, sutki, które przygryzał poświęcając tyle samo uwagi każdemu. Widział jego wykrzywioną twarz w ekstazie, słyszał jego jęki, wręcz krzyki, które tylko wskazywały na to, że ma nie przestawać. Lecz Jonghyun lubił się bawić, wręcz uwielbiał, tak szybko jak jego ręka znalazła się na członku Taemina, tak w ekspresowym tempie z niego zniknęła zostawiając go w niedostatku. 


Wił się pod nim mocno, chciał go poczuć głęboko w sobie, chciał go. Tu i teraz.
 -Jonghyuuuuuuunnn kurwa mac... - wysyczał czując jak starszy zostawił go u granic. Oddychając szybko uklęknął na łóżku popychając Jonga aby się położył. Jednym szybkim ruchem pozbył się jego bokserek i pochylił się nad nim. Pocałował jego usta, szyje, klatkę, zassał się najpierw na jednym a potem na drugim sutku, następne pocałunki składał na jego brzuchu, aż w końcu dotarł do podbrzusza po którym przejechał językiem. Słysząc szybki oddech bruneta bez zbędnych słów przejechał językiem po nabrzmiałej męskości starszego. Uśmiechnął się z satysfakcja słysząc jęk bruneta. Wziął jego męskość w usta i zaczął powoli poruszając głową co jakiś czas dłużej skupiając się i mocno zasysając się na główce oraz drażniąc ja językiem. Gdy czuł że starszy zaraz dojdzie mu w ustach odsunął się od niego z wrednym uśmiechem obserwując jego reakcje.
-Hihihi nie mile co? - oblizał seksownie wargi i wbił w niego swoje chciwe spojrzenie.


-Jak cholera - wysapał uśmiechając się cwanie. 
Uniósł swoje biodra przejeżdżając nimi po pobudzonym, nabrzmiałym członku chłopaka. Jęknął w tym samym czasie co młodszy, kiedy poczuł jak jego przyrodzenie ociera się o jego. Skorzystał z sytuacji gdy szatyn miał otwarte usta od razu wpił się w nie przedzierając językiem do jego buzi, a jego dłonie mimowolnie powędrowały na pośladki długowłosego. Bez ostrzeżenia wsunął w niego jeden, a potem drugi palec, potem dokładając jeszcze trzeci. Stłumił jego krzyk pełen bólu, starając się odwrócić jego uwagę. Był tak wszystkim przejęty, że nawet nie zdążył się spytać.
-Robiłeś to już kiedyś? - spojrzał w jego oczy, a jedną ręką starł jego łzy, które zdążyły wypłynąć. 



Oddał się całkowicie przyjemności którą czerpał z każdej chwili jego dotyku, zachłannie oddawał pocałunki lekko drapiąc starszego po plecach, oddychał szybko, jęczał z minuty na minute coraz głośniej, nawet nie próbował ich hamować czy powstrzymywać, chciał by brunet dawał mu więcej i więcej, lecz to co poczuł po chwili przeraziło go. Ręce Jonga zjechały na jego pośladki, nie minęła chwila a już czuł w sobie palce bruneta, jeden, dwa,trzy. Skulił się trochę i zacisnął zęby. Nie mile uczucie. Czuł mocny ból ~ czyli tak to będzie wyglądać?~ krzyknął cicho w usta starszego a z jego oczu wypłynęły pojedyncze łzy. Słysząc pytanie bruneta zarumienił się przygryzł wargę i spuścił głowę kręcąc nią przecząco. 
-Nigdy tego nie robiłem hyung.. - podniósł na niego swoje wilgotne i wystraszone spojrzenie. Bał się. Chciał żeby było mu dobrze, nie chciał bólu. Chciał przyjemność. Fakt, bardzo chciał poczuć Jonghyuna w sobie ale panicznie bał się bólu. ~Skoro jego palce tak bolą, to co będzie gdy zamieni je na swoją męskość? ~ Tae lekko zbladł wyobrażając sobie to wszystko, w głębi ducha modlił się, żeby się pomylił.


Słysząc odpowiedź młodszego poczuł wyrzuty sumienia, że bez żadnego ostrzeżenia zaczął go rozciągać, ale z drugiej strony cieszył się, że jest pierwszym, któremu Taemin chce oddać swoją cnotę. Zagryzł wargę całując lekko jego policzek. 
-Przepraszam Minnie - szepnął mu do ucha składając motyli pocałunek na jego szyi - Rozluźnij się skarbie, z początku zawsze boli, ale przestanie, obiecuję.
Czekał na pozwolenie chłopaka do dalszych czynów, dał mu czas na przyzwyczajenie się do dziwnego uczucia dyskomfortu zanim zaczął poruszać swoją dłonią z początku powoli, delikatnie, by sprawić jak najmniej bólu lecz kiedy słyszał jego pierwsze jęki przyspieszył swoje ruchy. Wykręcał rękę we wszystkie strony byleby tylko jak najlepiej przygotować Taemina.


Na początku czul mocny dyskomfort, ból ale po chwili poczuł jak na ich miejsce przychodzi przyjemność, z jego ust wydobył się cichy jęk i w tym momencie Jonghyun przyspieszył swoje ruchy. Młodszy opadł na łóżko rozkładając przed nim nogi, wciągnął gwałtownie powietrze i wypuścił je z głośnym jękiem kiedy palce Jonga dotknęły jego prostaty, wygiął się mocno.
-Ahhhh! Jonghyuunn! - chciał więcej, pragnął go jak nikogo innego. Chciał go poczuć głęboko w sobie, chciał żeby im obu było dobrze, żeby obaj czuli ta przyjemność. Objął Jjonga za szyje i przyciągnął do siebie, pocałował namiętnie wsuwając język w jego usta. Sam zaczął poruszać biodrami chcąc poczuć jego palce jak najgłębiej się dało, pocałował go w policzek po czym nadgryzł płatek jego ucha, z jego ust wyleciał cichy jęk wprost do ucha starszego który aż zadrżał.
-Jonghyun.. wejdź we mnie skarbie... - wyszeptał bardzo podnieconym głosem do jego ucha przejeżdżając po nim językiem, później wpił się w jego usta i czekał na to upragnione od tak dawna uczucie.


Oddawał każdy pocałunek, którym go obdarował młodszy. Jego usta już całe mrowiły od nadmiaru pieszczot Taemina. Mruknął cicho w jego wargi muskając je jeszcze raz. Spojrzał mu w czy, a zadziorny uśmieszek w dalszym ciągu nie schodził z jego twarzy. 
-A jak bardzo tego pragniesz? - uniósł brew, a swoją dłonią zrobił ostateczny ruch znów dotykając prostaty młodszego, słysząc głośny jęk, aż nie mógł się powstrzymać parsknął delikatnym śmiechem.


Wygiął się mocno czując palce Jonghyuna na swojej prostacie, jęknął głośno i usłyszał parsknięcie ze strony Jonghyuna. -
a ciebie co śmieszy? - spojrzał na niego zamglonym spojrzeniem, oblizał seksownie usta i chwycił członka starszego w swoją dłoń przejeżdżając po nim ręką i lekko ściskając. 
-Bardzo tego chce... - zacisnął się mocniej na palcach bruneta - czujesz jak ciasno? Kochanie... -przyciągnął go do siebie - rozdziewicz mnie.. - zarumienił się lekko i pocałował czule Jonga. Wygiął się w mocny luk i wydał bolesny krzyk, zacisnął palce na pościeli, łza spłynęła po jego policzku. Czuł jak rozrywa go od środka.
-Jonghyun!!!


Ta przyjemna ciasnota, której nie czuł od tak dawna. Mimo że starał się jak najlepiej go przygotować nadal miał wrażenie jakby był taki jak na samym początku, czyli nic nie uległo zmianie. Nie potrafił się sprzeciwić jego naleganiom, a chęć zagłębienia się w nim z każdą sekundą rosła aż wygrało pożądanie niż zdrowy rozsądek. Wysunął palce, a na ich miejsce ustawił swoją erekcję. Wszedł w niego jak najdelikatniej, jak najwolniej lecz nawet to nie pomogło, bo chłopak wydał z siebie głośny krzyk. 
-Cii Taeminnie, spokojnie - pogładził jego policzek - Zaraz przestanie boleć, obiecuję - cmoknął jego spierzchnięte, nabrzmiałe wargi wsuwając się w niego głębiej, aż nie był w nim cały. Jęknął donośnie, młodszy był jeszcze ciaśniejszy niż z początku myślał. Oddychał głośno, szybko, nierównomiernie. Mimo że bardzo chciał, a wręcz pragnął dać ponieść się żądzy gnając za spełnieniem, nie mógł. Jeszcze cień szarego rozumu pozostał mu w głowie przez co mógł jeszcze myśleć racjonalnie. 



Dyszał głośno, czekał aż ten ból choć trochę minie, czul się nieswojo. Starał się rozluźnić tak jak poradził mu Jonghyun lecz to było bardzo trudne, czul gorącą męskość starszego bardzo głęboko w sobie po chwili czując jak brunet porusza biodrami pisnął i starał się uciec jednak silne ramiona starszego przytrzymały go. Wsłuchiwał się w uspokajające słowa Jonghyuna które wypowiadał wprost do jego ucha, odchylił głowę w tył czując jak ręką starszego powoli przesuwa się po jego erekcji. Rozluźnił się i poczuł jak Jong zaczyna się poruszać, z każdym pchnięciem bolało coraz mniej, po chwili zaczął odczuwać wielką przyjemność, zaczaj się wić i błagać o więcej, krzyczał z rozkoszy którą otrzymywał od starszego, miał gdzieś to, że pewnie słyszy ich cały dorm, krzyknął głośno jego imię przeciągając je w jęk gdy poczuł jak jego erekcja za każdym razem uderza w jego prostatę, czul ze jest na granicy.
-Jonghyunnnn! Ja zaraaazz! - wypiszczał bardzo wysokim głosem a jego usta od razu zostały zamknięte przez te należące do bruneta.


Jęki młodszego było słychać głośno i wyraźnie. Sam odczuwał z tego cholerną przyjemność, której tak dawno nikt mu nie dał, której tak bardzo mu brakowało. Wreszcie mógł przyspieszyć swoje ruchy słysząc błagania długowłosego, zacisnął mocniej palce na jego męskości czując jak cała pulsuje mu w ręce, a później zaczyna pomału robić się wilgotna i lepka. Zatkał usta Taemina, kiedy zaczął piszczeć, mimo że pewnie wszyscy w tym domu już dawno nie śpią przez ich głośne zachowanie, nie chciał przeginać. Jakoby nie patrząc nadal jest noc, przejechał językiem po jego dolnej wardze, a ciepła maź wyleciała z członka chłopaka brudząc całą dłoń Jjonga, oraz trochę swojego brzucha. Niewiele było trzeba, a starszy mniej więcej w tym samym czasie co młodszy doszedł rozlewając się w jego wnętrzu. Sapał ciężko, po czym opadł na jego klatkę piersiową. Spojrzał w jego oczy, odgarnął z jego czoła posklejane kosmyki włosów, a na koniec złożył na jego wargach soczysty pocałunek. 
-Kocham cię skarbie - wyszeptał w jego usta zamykając w ciasnym uścisku.


Dyszał głośno, cały drżał, nigdy nie czuł aż tak wielkiej przyjemności, nie wiedział co się z nim dzieje, czul się tak, jakby był w innym świecie. Wtulił się w klatkę starszego i zamknął wyjątkowo ciężkie powieki.
-Tez cie kocham hyung, dziękuje ci za wszystko, ciesze się, ze jesteś. Proszę.. nigdy nie odchodź. - wyszeptał cicho i nawet nie wiedział kiedy przyszedł po niego sen, zasnął spokojnie, nie martwił się już niczym wiedział, że teraz nie ma do tego powodu był szczęśliwy, miał osobę którą kochał i która kocha jego, miał nadzieję, że tak już zostanie.. na zawsze.


~Minnie & Bummie

czwartek, 26 marca 2015

W ostatnim momencie...







~*~




           Blondyn, taki śliczny, taki młody, niestety za młody, nieosiągalny. Dlaczego się pojawił kusząc swoim blaskiem? Dlaczego starał się za wszelką cenę zwrócić na siebie jego uwagę? Doskonale wiedział, że nie mogą, że to wszytko i tak nie miałoby sensu. Więc dlaczego w dalszym ciągu tutaj jest?
-Czego ode mnie chcesz? - spytał po dłuższym czasie nie mogą znieść tej ciszy, jego obecności, która wpływała na niego w bardzo niekorzystny sposób.
-Ciebie kochanie, a czego mógłbym chcieć? - uśmiechnął się uroczo gładząc jego policzek. Paliło, dotyk blondyna z pozoru przyjemny, bolał, był niezwykle nieznośny. Nie mógł znieść faktu, że pragnie jego bliskości, pragnie by był jak najbliżej lecz zdaje sobie sprawę, że nie może.
-Czemu? Dlaczego akurat ja? - w dalszym ciągu nie rozumiał dlaczego chłopak w ogóle nie odpuszcza, nie reaguje na jego protesty. Brunet miał wrażenie, że się łamie, że z każdą mijającą minutą, sekundą jego samokontrola maleje. Przecież to jest zabronione, to łamanie przepisów. Uśmiech na twarzy jego towarzysza się nasilił ukazując swoje białe, proste zęby. Piękny jak anioł. Dlaczego w dalszym ciągu nie daje mu spokoju?
-Myślałem, że to oczywiste.. - wydął dolną wargę, od razu opuszczając dłoń z jego twarzy, a Jonghyun od razu ją chwycił. Nie wiedział czemu, ale czuł taką potrzebę. Blondynek miał takie delikatne, drobne dłonie. Za delikatne. Czuł, że przebywanie z nim w jednym miejscu źle na niego wpływa, czuje że pomału wymięka.
-Przecież wiesz, że wiem - ścisnął jego dłoń, a chłopak ją wyrwał spoglądając na niego załzawionym wzrokiem. Nie, tylko nie płacz, proszę nie płacz. Starł jego zły z twarzy, które zdążyły już spłynąć - Te oczy są zbyt cudowne, by musiały płakać - wyszeptał odgarniając jego kosmyk włosów z twarzy, a chłopak pociągnął nieudolnie nosem wlepiając w niego swoje duże spojrzenie.
-W takim razie dlaczego ciągle mnie odtrącasz? Nie dopuszczasz do siebie? - jęknął, a jego głos stał się wręcz płaczliwy. Nie mógł tego znieść, nie mógł na to patrzeć dlatego od razu odwrócił wzrok.
-Jesteś nieletni, mogę pójść za to do więzienia, zrozum.. - podrapał się w tył głowy, był zakłopotany, a wzrok blondyna aż przenikał go wywiercając w nim ogromną dziurę. Wiedział, że to on spowodował jego płacz, że to on jest powodem tego wszystkiego.
-Naprawdę przejmujesz się jakimś głupim prawem? To jest dla ciebie ważniejsze? - fuknął, a wierzchem dłoni starł mokre policzki
-Nie, ale... co ludzie powiedzą? - spytał dopiero teraz zdając sobie sprawę, że nie powinien był tego w ogóle powiedzieć - Ja.. - urwał, a właściwie blondyn mu przerwał patrząc na Jonghyuna z niedowierzaniem
-Sądziłem, że jesteś inny. Spodziewałem się po tobie wszystkiego, ale na pewno nie tego - pokręcił głową pomału się oddalając. A co on miał niby zrobić? Zatrzymać go? Przecież to by było bez sensu, wtedy co powiedział również stałoby się bez sensu. Dlatego teraz jak ten ostatni idiota wpatrywał się w oddalającą sylwetkę chłopaka. Czy go kochał? Czy był dla niego ważny? Czuł pewnego rodzaju ukłucie w sercu. Wiedział, że to jego wina. Widząc jego spojrzenie, jego łzy pożałował wszystkiego co do niego powiedział. Naprawdę żałował lecz słowa wypłynęły mają swoje skutki, których tak łatwo nie będzie szło naprawić, nie będzie szło cofnąć. Westchnął cicho wracając do domu, bo co mu teraz pozostało innego? Nic, zepsuł wszystko. Czuł jak serce mu się rozpada na malutkie kawałeczki. W dalszym ciągu miał jego zapłakaną twarz przed oczami. To chyba najgorsze co w życiu widział, a co nie dawało mu spokoju to chyba fakt, że on był powodem tych łez. Przecież nie powinien tego robić, nie powinien nigdy do nich doprowadzić. Był kretynem, ale takim wielkim kiedy siedział na łóżku i o tym wszystkim myślał. Przecież co go powinna obchodzić opinia innych? Nic nie poradzi na to, że jest szczęśliwy, prawda? A prawo, prawem. Nigdy go nie przestrzegał, więc z czym miał problem? Chyba z samym sobą. Pacnął się z otwartej dłoni zdając sobie sprawę, że chyba popełnił największy błąd w życiu. Ubrał buty, kurtkę. Musiał przecież z nim porozmawiać, przeprosić, a zdawał sobie sprawę, że blondyn nie odbierze. Więc musiał sam się do niego przejść, spotkać osobiście. Zanim wyszedł, zamknął za sobą drzwi, a ostatecznie opuścił budynek idąc w dobrze znanym mu kierunku. Po drodze, układał sobie w głowie co mu powie, lecz dlaczego miał wrażenie, że to wszystko bez sensu i tylko się ośmieszy? Westchnął cicho, a on nagle przystanął dostrzegając jakąś osobę z daleka.
Miał wrażenie, że serce podchodzi mu do gardła, kiedy tylko zauważył kogoś wychodzącego prosto na ruchliwą jezdnię. Może nie przejąłby się tym aż tak bardzo gdyby nie fakt, że doskonale wiedział kto to jest. Jego kochany blondynek. Ruszył biegiem, nie myśląc o niczym, teraz najważniejsza była tylko jedna osoba, której mogłoby zabraknąć. Wybiegł za nim łapiąc jego szczupłe ciało i odciągnął do tyłu prosto spod jadącego samochodu, który jeszcze chwila, a uderzyłby w niego z ogromną siłą. Poczuł lekki ból, lecz to nic w porównaniu z tym, że całe swoje życie trzymał teraz w swoich ramionach. Youngmin był tak zaaferowany, że nie wiedział co się stało lecz kiedy dostrzegł bruneta otworzył szeroko oczy, a lekki rumieniec zagościł na jego twarzy zdając sprawę jak blisko niego się znajduje.
-Co ci strzeliło do tej pustej głowy?! - wybuchł, kiedy tylko się podnieśli zaczął krzyczeć, wymachiwać rękoma by tylko wyrzucić swoją frustrację, cały strach jaki mu towarzyszył. Nie wie co by zrobił gdyby właśnie nie przechodził. Nawet nie chce myśleć jak mogłoby się to skończyć.
-A co ciebie to tak nagle obchodzi? Przecież jestem młodym gówniarzem, uważaj bo jeszcze ktoś nas przyłapie - odparł z wyrzutem, a łzy stanęły mu w oczach i żeby starszy ich nie zauważył spuścił głowę.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy co ja czułem widząc cię na środku tej jezdni - złapał w ręce jego głowę spoglądając w jego piękne, duże tęczówki z których znów ciekła mokra ciecz. Wytarł kciukami jego policzki uważnie przypatrując się każdemu elementowi jego buzi - Miałem wrażenie, że cię straciłem - wziął głęboki oddech po czym wypuścił powietrze ze świstem. Czuł ulgę mając znów blondynka w zasięgu jego rąk. Czyżby jego słowa go zdziwiły? Z wrażenia uniósł brwi lekko w górę.
-Co z zasadami? Co z innymi ludźmi? - pytał nie wierząc w to co słyszy, był w szoku.
-Nic mnie to nie obchodzi, byłem idiotą skoro się tym przejmowałem - uśmiechnął się delikatnie jeżdżąc kciukami po lekko pyzatych policzkach blondyna - Nie wiem co bym zrobił jakby coś ci się stało - musnął jego usta obserwując rozszerzające się źrenice chłopaka. Był taki uroczy, taki niewinny. Jak on mógł w ogóle takie coś mu powiedzieć? - Przepraszam Youngminnie.
-Miałbyś spokój - wzruszył ramionami zagryzając wargę, a Jonghyun pociągnął delikatnie za jego brodę uwalniając wargę Youngmina z pomiędzy jego zębów, a chłopak lekko się spłoszył.
-Skończ gadać głupoty. Jesteś najważniejszą osobą w całym moim życiu i jeśli bym nie zdołał cię zatrzymać, nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Jesteś jak taki mały promyczek, który rozświetla cały mój szary świat, który kocham oglądać, podziwiać każdego dnia. Jesteś jak krucha porcelana, której boję się dotknąć myśląc, że ją uszkodzę. Jesteś jak nadzieja, która jest ulotna lecz trzyma mnie w pionie popychając dalej. Jesteś moją drugą połówką serca, bez której nie da się żyć. Serce jest jedno, nie da się bez niego funkcjonować, a ono należy tylko do ciebie, do którego nikt nie ma i nie będzie miał dostępu. Dlatego gdyby ciebie tutaj nie było, mnie również. Skoro ty skaczesz, ja skaczę za tobą, wiesz dlaczego? Bo Kocham Cię jak idiota, bez opamiętania. Zrobiłbym dla ciebie wszystko skarbie, dosłownie jedyne czego żałuję to tego, że zrozumiałem to dopiero wtedy kiedy zdałem sobie sprawę, że mogłem stracić coś bardzo cennego - uśmiechnął się lekko znów ścierając łzy z jego policzków - Proszę cię tylko mi tu nie płacz.
Nie chciał w to wierzyć, bo miał wrażenie, że wszystko jest jak piękny sen, z którego prędzej czy później będzie musiał się obudzić. Nie spodziewał się usłyszeć takich słów właśnie teraz, słów na które czekał tak dawno, które tak wiele dla niego znaczyły jak cały brunet. Rozpłakał się, jest wrażliwy to fakt, a sytuacja go niezwykle poruszyła, wreszcie czuł się szczęśliwy, bo wiedział, że ma to czego pragnął od dawna, coś co należy już tylko do niego.
-To najpiękniejsze co w życiu usłyszałem Jonghyun, ja ciebie też kochałem, kocham i będę kochać zawsze tak długo dopóki śmierć nas nie rozdzieli, a nawet i wtedy będę, bo jesteś jedyny na całym świecie, niepowtarzalny. Owszem jesteś idiotą, ale moim idiotą.

~Bummie

środa, 25 marca 2015

Uśmiechnij się.





Ostatnio bardzo polubiłam zespół Boyfriend i jakoś nie umiałam się powstrzymać aby czegoś z nimi nie dodać. Z racji, że Kibum to mój bias, to musiałam coś z nim napisać. Tak więc wyszło takie o to coś. Mam wrażenie, że to trochę bez sensu, ale shot pisany pod wpływem natchnienia ^^ Za błędy przepraszam, miłego czytania :)



~*~





Z początku istniało między nami wielkie uczucie, nawet nie wyobrażasz sobie jak ogromne. Co się stało? Dlaczego to się tak rozpadło? Posypało jak roztrzaskana szklanka?

Podaj mi twą rękę, pozwól mi ją trzymać
Mogę, co nie? Proszę

Łapię, twoją kruchą z pozoru dłoń, gładzę ją w swojej. To smutne, że zostaliśmy do takich rzeczy zmuszeni. Niestety, ale już wszystko stracone, nie da się tego naprawić.

Spójrz na swe ubrania, masz plamę
To będzie ostatni raz, kiedy będę mógł powiedzieć taką rzecz do ciebie

To nasze ostatnie spotkanie kochanie. Ostatnie nasze spojrzenie zanim się rozstaniemy na zawsze. Kiedy byłeś w moich ramionach nie spodziewałem się, że tak to się skończy. Kiedy całowałeś moje spierzchnięte wargi nie wiedziałem, że to będzie nasz ostatni pocałunek. Co się stało? Dlaczego to się tak rozpadło? Posypało jak roztrzaskana szklanka?

Dlaczego się spóźniam za każdym razem
Gdy dajesz mi znaki?

Kiedyś to szło jeszcze naprawić. Mogło być dobrze. Mogliśmy cieszyć się ze swojej bliskości, lecz coś się popsuło. To nie twoja wina kochanie. To naprawdę nie twoja wina więc wytrzyj policzki, 
naprawdę nie warto płakać skarbie.

Jak pęknięty ekran, moje pole widzenia staje się coraz bardziej niewyraźne

Z każdą kolejną minutą spędzoną w twoim towarzystwie czuję jak obraz mi się zamazuje. Staje coraz bardziej niewyraźny. Nie wiem czy to łzy, czy coś zupełnie innego, ale nie chcę byś widział moją słabość. Nie chcę byś widział jak się pomału rozpadam, bo nie o to tu chodzi.

Czy przebrniesz przez to sam? Przez te białe gorące bolesne łzy?

Czuję, że dam radę się kiedyś pozbierać lecz czy ty zdołasz podnieść się po tak bolesnym upadku? Dasz radę przejść przez te wszystkie łzy, przez te wszystkie wspomnienia? Tylko proszę, nie kłam. Nie zniosę twoich marnych tłumaczeń wiesz, że tego nieznoszę.

Początkowo były motyle, a potem rzeczy wydały się już znajome
Na koniec nie było wyboru, trzeba było się rozstać

Myślałem, że damy radę przez to przejść, że uda nam się. Pod koniec coś poszło nie tak, tylko dlaczego skoro z początku było tak pięknie? Co się stało? Dlaczego wszystko się tak posypało jak roztrzaskana szklanka? Chwilami mam wrażenie, że to w ogóle nie miało sensu. Że nie było nam dane być razem, że od samego początku ten związek był porażką. Tylko dlaczego tego wcześniej nie zauważyłem? Dlaczego teraz to tak bardzo boli?

Wiem, że już wystarczająco dużo przeze mnie przeszedłeś
Moje serce tak bardzo boli, wariuję, nie mogę cię zatrzymać

Proszę, nie patrz na mnie tym wzrokiem. Nie próbuj wzbudzać we mnie litości. Już wystarczająco się przeze mnie wycierpiałeś, więc dlaczego chcesz walczyć? Dlaczego próbujesz w dalszym ciągu mnie zatrzymać? Zrozum skarbie, nie powinieneś przeze mnie płakać. Moje serce się kraja, bo nie mogę z tym nic zrobić. Proszę, nie rób tego. Dlaczego mnie nie słuchasz?

Czuję twoje gorzkie usta, zapach papierosów, potężną tęsknotę
To jest nasz ostatni pocałunek, uważaj na siebie, jesteś coraz dalej

Znów to robisz, pocałunkiem próbujesz zatrzymać mnie przy sobie. To okropne, ale wiesz, że już wszystko jest stracone. Nic na to nie poradzę, że nasze uczucie się wypaliło.  Wygasło jak zdmuchnięta świeczka. Czar prysł, a nam przyszło zmierzyć się z bolesną rzeczywistością. Czas wreszcie spojrzeć prawdzie w oczy, nie pasowaliśmy do siebie. Tylko dlaczego to wszystko dociera do mnie dopiero teraz?  To nasz ostatni pocałunek, który chyba boli najbardziej nie uważasz? Czuję jak z każdą chwilą coraz bardziej się oddalasz, a ja już z tym nic nie mogę zrobić.

Jesteś ładny, więc wszystko będzie w porządku, Przepraszam, że nie mogłem być tym jedynym

Przykro, że to w taki sposób musi się to skończyć, naprawdę chciałem dobrze. Chciałem być z tobą szczęśliwy, ale to od samego początku nie było nam dane. Byliśmy tak zaślepieni swoim blaskiem, że nie dostrzegaliśmy tego co kryło się za nami. Daliśmy się ponieść czemuś co teraz ma swoje skutki uboczne. Chciałem być tym jedynym, chciałem byś czuł się przy mnie jak najlepiej lecz wszystko poszło nie tak. Przepraszam cię skarbie. Wierzę, że jeszcze znajdziesz kogoś lepszego ode mnie, że sobie poradzisz.

Jedynie, co ci dałem to samotność, więc wiem, że nie mogę liczyć na nic więcej

Zostałeś sam z tym wszystkim. Przykro mi, że musisz przeze mnie cierpieć. Przepraszam kochanie za wszystko, ale wiesz, że nie warto płakać. Więc dlaczego to w dalszym ciągu robisz? Przecież będzie w porządku mimo że mnie już z tobą nie będze. Skarbie spójrz na mnie, nie wylewaj łez, zostaw je kiedyś ci się jeszcze przydadzą. Naprawdę. Proszę, zachowaj je na inną okazję. Nie rób tego przy mnie, wiesz, że tego nie znoszę.

Postaram się znosić to wszystko tak jak ty
Będę spędzać noce w łzach tak jak ty

Czuję, że większość winy leży po mojej stronie. Nie myśl sobie, że nie cierpię, że nasze rozstanie mnie w żaden sposób nie poruszyło. Czuję się dokładnie jak ty, wylewam swój ból w nocy jak ty. Wylewam łzy tak żebyś nie widział, żebyś nie musiał się niepotrzebnie przejmować.

Postaram się znosić to wszystko tak jak ty do teraz
Kiedy powoli zacząłem widzieć przyszłość, ty stałeś się kropką i zniknąłeś

Kiedy zacząłem myśleć o dalszej przyszłości zawsze w niej byłeś. Nie wyobrażałem sobie dalszego życia bez ciebie, a teraz? Teraz zniknąłeś, rozpłynąłeś się zostawiając po sobie ogromną dziurę, której jak narazie nikt nie wypełni. Gdybyś mi kiedyś powiedział, że tak się stanie najzwyczajniej w świecie bym cię wyśmiał, ale kto by się spodziewał, że to wszystko okaże się brutalną rzeczywistością?

Proszę bądź teraz szczęśliwy, pozwól mi to zrobić dla Ciebie, proszę

Mam nadzieję, że teraz już rozpoczniesz nowe życie. Bez niepotrzebnego cierpienia, że teraz będziesz wreszcie szczęśliwy. Proszę, pozwól mi to dla siebie zrobić. Naprawdę chcę dobrze, uwierz niczego nie pożałujesz, będzie ci o wiele lepiej niż teraz. Więc po co to w dalszym ciągu ciągnąć? Lepiej rozejść się w swoje strony, wierzę, że sobie poradzisz.

Nie płacz już, uśmiechnij się dla mnie, nie płacz już, daj mi cały swój ból i uśmiechnij się

Więc wytrzyj swoje policzki. Wszystko jest w porządku skarbie. To na prawdę nie koniec świata, żyjmy dalej. Proszę, uśmiechnij się pokaż, że jesteś dzielny i dasz radę. Pokaż, że wcale nie tak łatwo cię złamać, pokaż mi, że jesteś silny kochanie. Oddaj mi swój ból, ja sobie z nim poradzę, a ty idź dalej. Uśmiechnij się i idź dalej. Unosisz delikatnie kąciki swoich ust w górę, tak dobrze kochanie o to chodziło. Teraz wiem, że sobie dasz radę. Wiem, że te łzy nie były wylane na darmo, były po to aby pozbyć się bólu. Żebyś mógł stanąć na nogi i iść w dalszą drogę, co z tego, że beze mnie. Ja nadal wierzę, że sobie poradzisz. Mną się nie przejmuj, pocierpię jakiś czas, ale uwierz poczujesz się lepiej. Będzie lepiej, a teraz idź, idź w dalszą drogę życia. Widzę w twoich oczach niepewność lecz w ostateczności puszczasz moją dłoń. Czuję chłód, jeszcze chwila, a już cię nie ma. Zniknąłeś tak szybko jak się pojawiłeś pozostawiając po sobie pustkę, której nikt jak na razie nie wypełni, ale będzie lepiej. Już jest lepiej kochanie. 

~Bummie 

sobota, 21 marca 2015

Byłeś pierwszy, który otworzył mi oczy na miłość (7)





niebieski - Jonghyun ~ Bummie
żółty - Taemin ~ Minnie 



Jeśli, ktoś mógł stwierdzić, że z całego towarzystwa był najspokojniejszy to... miał w pewnym sensie racje. Nie musiał się przejmować, że zapomni kroków czy, że je pomyli. To nie był w tej chwili jego problem. Już miał przygotowane miejsce, specjalnie dla niego zarezerwowane na scenie, czego chcieć więcej? Zmarszczył brwi kiedy usłyszał nagły pisk Kibuma, a potem podążył za nim wzrokiem, no tak czego mógł się spodziewać, zguba się znalazła. Tylko czego nie rozumiał, to tego po co przywlókł tutaj tego Jongina? Po co im niby do szczęścia? Słysząc skrawek ich rozmowy otworzył oczy z nagłego wrażenia, że niby jak to on ma za niego tańczyć? Kto im w ogóle na to pozwolił? Dlaczego akurat jego musieli wziąć, a nie kogoś innego? Przecież jest tyle świetnych tancerzy, on nie jest ostatni. Czuł, że w tej sprawie miał do czynienia Taemin, bo jakby inaczej? Był straszne niezadowolony z zaistniałej sytuacji. Odwrócił głowę kiedy szatyn uraczył go spojrzeniem. Mimo że Kai nie jest sam, to w dalszym ciągu nie chciał aby kręcił się zbyt blisko długowłosego, który zaczął iść w jego kierunku. A ten co znowu od niego chce? Dać kolejny ochrzan tego dnia za jego wyraz twarzy? Prychnął ironizując się w myślach, teraz już mógł się wszystkiego spodziewać, lecz nie tego, że chłopak bez żadnych skrupułów go przeprosi. Był zdziwiony i to bardzo, bo jeszcze jakąś godzinę temu nie chciał z nim rozmawiać, a teraz co? Coś nagle uległo zmianie? Zamrugał oczami czując się niezwykle zakłopotany. Nawet nie zdążył mu odpowiedzieć, a chłopaka już nie było, pognał zaraz za stojącym brunetem, który patrzył na niego wyczekująco. Prychnął cicho pod nosem, jak niby mają utrzymywać dobre relacje jak on sam doprowadza go do białej gorączki? Te pół godziny zleciało strasznie szybko nawet się nie obejrzał, a już był pomalowany i gotowy do występu. Jedyne co nie dawało mu spokoju to to jak zareagują fani na to, że złamał nogę, ale również obrazek dwójki chłopaków, którzy szeptali sobie coś do ucha i co chwilę śmiali bądź tulili do siebie. Wiedział, że Taemin robi to specjalnie byleby tylko go zdenerwować, musiał przyznać. Udało mu się to bez problemu. Zajechali jego wózkiem na którym siedział, bo o kulach nie było w tej chwili mowy pod scenę spod, której w odpowiednim momencie miał wyjechać. Posadzili na krzesełku, a którym miał przesiedzieć do końca całego show. Zagryzł wargę, dopiero teraz czuł jak podenerwowanie bierze górę kiedy usłyszał pierwsze nuty Lucifera, a jego podest zaczął się wysuwać lekko w górę. Poprawił jeszcze mikrofon na głowie, choć nie widział sensu dlaczego nie dali mu zwykłego do ręki. Zagryzł podenerwowany wargę widząc ogromną salę, a w niej spory tłum ludzi. Nie ma co, występ czas zacząć. 


Gdy wchodził na scenę czuł jak przewraca mu się żołądek, zrobiło mu się niedobrze od nadmiaru stresu i zdenerwowania. Wyszedł na scenę i gdy spojrzał na publiczność czuł jak serce podchodzi mu do gardła. Był nieśmiałą osobą, a ilość osób na widowni go przytłoczyła. Był nowy, musiał wypaść idealnie. Gdy usłyszał melodie od razu poczuł jak stres powoli z niego odpływa, kochał tańczyć, to było coś co mógł robić bez końca, gdy zaśpiewał swoją część piosenki na sali słychać było tylko jeden wielki pisk. Tak mijały mu piosenki jedna po drugiej aż w końcu nadszedł koniec. Kibum przedstawił go, później ostatnia piosenka, ganiali się po scenie oblewali wodą, przytulali i robili wszystko co chcieli. Patrzył na smutną minę Jonga. Wiedział, że brunet nie tak wyobrażał sobie ten dzień. Zrobił coś czego nikt się nie spodziewał. Podszedł do Jjonga, uśmiechnął się, usiadł mu okrakiem na kolanach i wylał mu butelkę wody na głowę śmiejąc się melodyjnie. Po chwili przytulił go i przybliżył usta do jego ucha "Bardzo cię lubię hyung. Aż chyba zbyt bardzo" Uśmiechnął się i wstał z jego kolan biegnąc na drugi koniec sceny i wskakując Kibumowi na plecy. Nie wiedział co go pchnęło do wypowiedzenia tych słów, ale czuł, że po prostu musi mu to powiedzieć, a ten moment uznał za odpowiedni. Uśmiechnął się kiedy Jonghyun zapomniał, że ma śpiewać i wszedł w połowie wersu. Uśmiechnął się do niego czule. Bawił się świetnie. Podobało mu się to. Po skończonym koncercie zeszli ze sceny przebrali się, wzięli prysznic i wsiedli do vana, po Kaiego przyjechał Tao. Gdy wracali siedział z tyłu pomiędzy Minho a Jonghyunem. Niewiele myśląc oparł głowę o ramie Jonghyuna i zamknął oczy, dłoń Jonga leżała pomiędzy ich udami, położył swoją dłoń na jego.
-Ojooooj. - Kibum pisnął cicho patrząc w lusterko na, według niego, śpiącego Tae.
- Cii.. obudzisz go.. - odparł cicho Minho uśmiechając się lekko i przejeżdżając dłonią po udzie Lee. Młodszy mocniej ścisnął dłoń Jonga i tylko czekał na to, żeby położyć się i iść spać.


Mimo że nie tańczył, nie musiał się niepotrzebnie ruszać czuł się niezwykle wymęczony co dało się we znaki kiedy tylko wszedł, a raczej z pomocą kul przywlókł swoje cztery litery do dormu. Nadal miał przed oczami Taemina, który siedział na jego kolanach, jak wylał mu wodę na głowę. Jak szeptał czułe słówka na ucho, aż dreszcze go przeszły po ciele. Kiedy tylko mógł położyć się w swoim własnym łóżku dopiero teraz zauważył jak bardzo bolał go tyłek od siedzenia. Wyprostował kończyny ukradkiem przypatrując się szatynowi, który spał już smacznie przyprowadzony przy pomocy Minho. Był taki uroczy, taki niewinny, że miał niezwykłą ochotę podejść do niego i pogłaskać po bladym policzku. Niestety nie mógł się ruszyć co zaczęło niezwykle go irytować. Westchnął głęboko układając głowę wygodnie na jednej z poduszek, nawet nie wiedział kiedy usnął. 
Ranko obudziło go delikatne szturchanie w ramię co z każdą chwilą nasilało się coraz bardziej. Jonghyun jedynie machnął ręką przeganiając niechcianego natręta, lecz to także nie poskutkowało, bo obudziło go łaskotanie, a chłopak uniósł powieki, a osoba którą przed sobą zobaczył spowodowała lekki szok lecz wyraz twarzy szybko mu się zmienił. Na jego ustach zagościł wielki uśmiech po czym przytulił umięśnione ciało swojego przyjaciela. 
-Luhan, co tu robisz? - spytał posyłając chłopakowi zdezorientowane spojrzenie kiedy się do niego odsunął brązowowłosy uniósł w zdziwieniu brwi, po czym usiadł na jego łóżku. 
-Kiedy tylko dowiedziałem się od Tao, że masz nogę w gipsie to aż musiałem to sprawdzić na własne oczy. Hyung, jak tyś to uczynił? - zmierzył go wzrokiem ostatecznie zatrzymując spojrzenie na jego chorej stopie, po czym znów na niego spojrzał pytająco. 
-Daj spokój Lulu - uśmiechnął się z politowaniem - Przestań mnie nazywać hyung. Jesteśmy w tym samym wieku geniuszu - niósł się bardziej na łokciach po czym usiadł. Zmrużył oczy widząc Luhana zadowolonego z nie wiadomo czego - Ty... która jest godzina? 
-Wiem, ale lubię tak do ciebie mówić - wyszczerzył się jeszcze bardziej widząc naburmuszony wyraz twarzy bruneta - 8:27, a co? - kiedy usłyszał głośne fuknięcie Jjonga z wrażenia podskoczył w efekcie czego wylądował na podłodze - Dzięki... - mruknął niezadowolony posyłając piorunujące spojrzenie. 
-CO TY SOBIE NIE MYŚLISZ GÓWNIARZU, ŻE CO? ŻE PRZYJDZIESZ I ZACZNIESZ MNIE BUDZIĆ W ŚRODKU NOCY?! - krzyknął dopiero teraz zdając sobie sprawę, że Taemin jeszcze smacznie śpi, a raczej spał. Teraz widział jego wściekłe, zaspane oczy, które wpatrywały się w nich morderczym wzrokiem.
-Mhm... przecież jesteśmy w tym samym wieku... nie mów do mnie hyung, a teraz z gówniarzem ci wyskakuje - wymamrotał pod nosem również przenosząc wzrok na szatyna. 


Spał sobie spokojnie, był mega bardzo zmęczony, przewrócił się z boku na bok aż nagle.. 
-CO TY SOBIE NIE MYŚLISZ GÓWNIARZU, ŻE CO? ŻE PRZYJDZIESZ I ZACZNIESZ MNIE BUDZIĆ W ŚRODKU NOCY?! 
Podskoczył na łóżku jak poparzony i spojrzal na Jonga, a potem na postać obok. Miał ich ochotę pozabijać. 
- CO TY SOBIE NIE MYŚLISZ HYUNG, ŻE CO? ŻE ZACZNIESZ SIĘ DRZEĆ I OBUDZIĆ MNIE W ŚRODKU NOCY?! - krzyknął z udawaną złością, ale po chwili uśmiechnął się lekko. -Zabiję cię hyung.. - posłał mu oczko i powoli poczłapał do łazienki, wiedział, że już nie zaśnie, wziął prysznic, umył włosy i zszedł na dół. Postanowił zrobić śniadanie dla reszty, puścił cichutko radio i wziął się do roboty. Nakrył stół na 6 osób i zrobił tosty. Po chwili do kuchni wszedł Minho.
-Mmmm.. młody, co tak ładnie pachnie? - powiedział podchodząc bliżej i patrząc przez ramie.
-A zrobiłem śniadanko. - uśmiechnął się nakładając tosty na talerz. 
-Bardzo miło z twojej strony. Wiesz.. chciałbym cię przeprosić za wszystko co robiłem nie tak. - odpowiedział uśmiechając się delikatnie.
-Nie ma sprawy hyung. - uśmiechnał się i poszedł na górę po Jonga. 
-Jonghyun-hyung, Luhan-hyung chodźcie na śniadanie. - uśmiechnął się i wracając wpadł na zaspanego Key. 
-Ummmaa!! -przytulił go mocno i cmoknął w policzek - na dole czeka śniadanie, bierz Onew-hyunga i chodźcie. -Uśmiechnął się i wesoło poczłapał do kuchni. ~Zapowiada się znakomity dzień!~Jonghyun powoli przyszedł do pomieszczenie, wszyscy zjedli śniadanie, potem Luhan i Jonghyun poszli na górę, a oni oglądali jakiś film i grali w kalambury. Już dawno nie miał tak dobrego humoru, do czasu..
To co zobaczył wchodząc do pokoju po prostu zmieniło jego humor w jednej sekundzie. Poczuł się tak, jakby dostał kubłem zimnej wody w twarz. Jonghyun i Luhan leżeli na łóżku bruneta, wtuleni w siebie, mocno.. za mocno.. zbyt blisko.. Jong gładził jego plecy, tył głowy, śpiewał mu cichutko kołysankę. ~To ja miałem tam być.. to mnie miałeś tulić.. to mi miałeś śpiewać.. to mnie miałeś głaskać.. to mój miałeś być..~ łzy stanęły w jego oczach, nie wiedział co nim kierowało ale musiał to zrobić, nie zniósł by tego. Czyżby Jonghyun chciał się na nim zemścić? Jeśli tak to mu się udało.. Podszedł do jego łóżka, chwycił Luhana za nogę i wyciągnął go z łóżka. Jeśli ktoś myślał, że Tae jest słaby to się mylił. Złapał starszego za rękę i idąc bardzo szybko wyprowadził z pokoju a następnie z dormu zamykając mu drzwi przed nosem. Wiedział że źle postąpił, wiedział, że Jong będzie miał do niego żal, wiedział że znów pogarsza swoją sytuację, ale mimo to.. musiał to zrobić. Nie potrafiłby spać wiedząc, że oni obok.. razem.. na jednym łóżku.. a gdyby... ~Nie! Taemin ogarnij się!~ Potrząsnął głową, wziął butelkę wody i poszedł na górę, łzy spłynęły mu po policzkach. Zadziwiał go fakt jak brunet na niego działa. Był osobą która prawie nigdy nie płacze a przy Jongu zdarza się mu to bardzo często. Wszedł do pokoju, był przygotowany na to, że starszy nie zostawi na nim suchej nitki, wpatrywał się w podłogę i wysłuchiwał tego. Gdy podniósł na niego swoje zapłakane i smutne oczy Jonghyun zamilkł. 
-Już? Skończyłeś hyung? Mogę iść spać? -Zapytał odwracając się do niego plecami i zakopując się pod sam czubek głowy w ciepłej kołdrze. 


Dzień mimo, że wczesny był całkiem przyjemny. Od dawna tak dobrze go nie spędził, mimo że już nie widuje się tak często z brązowowłosym dopiero teraz zdał sobie sprawę, że się za nim stęsknił. Brakowało mu ich wspólnych rozmów, wspólnego oglądania telewizji, przekomarzania się w tym kto powinien zjeść ostatni kawałek pizzy, co oczywiście kończyło się na tym, że Jonghyun wygrywał. Tęsknił za nim, był jednym z jego najlepszych przyjaciół z którym miał dobry kontakt, z którym się znał niemalże od dzieciństwa. Bardzo go ucieszył fakt, że zechciał go odwiedzić, spędzić choć trochę swojego czasu ze starym przyjacielem. Doskonale wiedział jak napięty mają grafik, ciągłe wywiady, koncerty, urwanie głowy. Jeszcze do tego dochodzi jego chłopak Sehun, któremu poświęca najwięcej czasu. Od samego początku wiedział, że tak to się skończy, z czego był bardzo zadowolony, bo kto jak kto ten dzieciak potrafił go naprawdę uszczęśliwić, a to było najważniejsze. Aktualnie leżeli wtuleni w siebie jak za dawnych czasów. Uśmiechy wciąż nie schodziły z ich twarzy.
-Tęskniłem za tym hyung, wiesz? - zerknął na niego po czym wygodnie ułożył swoją głowę na jego klatce piersiowej - Kiedyś byłeś miększy - mruknął macając jego umięśnioną klatkę piersiową - Jongi muszę przyznać wyrobiłeś się - zaśmiał się lekko przejeżdżając opuszkiem palca po jego brzuchu co wywołało lekki śmiech u bruneta. 
-Ja też, musimy częściej razem wychodzić, kiedy tylko się wykuruję - dodał kiedy tylko zobaczył chytry uśmieszek na jego twarzy - A co chcesz zobaczyć? - poruszał znacząco brwiami co wywołało głośne parsknięcie śmiechem u Luhana - No co? 
-Tak, a Taemin mnie później zamorduje - westchnął uśmiechając się - Właśnie, nic nie wspominałeś, że jesteście razem? - uniósł brew w zdziwieniu oraz niezadowoleniu, że wszystkiego dowiaduje się jako ostatni. 
-Co? - otworzył z wrażenia buzię - Skąd w ogóle pomysł, że mnie i Taemina coś łączy? - zagryzł wargę czując jak jego policzki się rumienią - Nie jesteśmy razem - dodał ostatecznie. 
-Proszę cię Jonghyun, widzę jak młody na ciebie patrzy, oraz jak ty patrzyłeś na niego kiedy jedliśmy razem śniadanie, nie jestem ślepy, wpadłeś po uszy - wyszczerzył się unosząc na łokciach i wpatrując w jego zmieszany wyraz twarzy. 
-Cicho... - uderzył go lekko w ramię, nie musi nikt o tym wiedzieć, jasne? - pogroził mu palcem, kiedy jego uśmiech coraz bardziej się poszerzał - Ani się waż komukolwiek o tym gadać.
-Nawet Sehunowi? - uniósł jedną brew po czym zrobił z ust podkówkę - A chciałem się mu pochwalić, że wreszcie wyszedłeś na ludzi.. no nic..
-Ejaa.. o czym ty gadasz? - odepchnął go lekko od siebie wpatrując się w niego podejrzliwie na co chłopak od razu odwrócił wzrok. 
-Luhan..? - spytał, a brązowowłosy w dalszym ciągu siedział cicho - No powiedz... nie zachowuj się jak uparty osioł. 
-Osioł? Pfff - prychnął niezadowolony od razu spoglądając na bruneta - Jestem jelonkiem, czy ja ci wyglądam na osła? 
-Jeleń? Osioł? A co to za różnica? - wywrócił oczyma po czym kontynuował swoją wypowiedź - Więc mów. 
-Eh.. - westchnął ciężko po czym podniósł się do siadu - Bo chodzi o to, że będąc z kimś nikogo w żaden sposób nie traktowałeś poważnie, nie zakochałeś się, nie przywiązywałeś... - zawiesił się nie wiedząc czy dobrze robi mówiąc Kimowi takie rzeczy, lecz kto inny jak przyjaciel coś takiego mu powie?
Był zdziwiony tym co od niego usłyszał, choć wiedział, że miał racje. Wiedział jaki był kiedyś, jaki się stał teraz. Lecz ciężko mu było się do tego przyznać, choć musiał to zrobić. 
-Masz racje, zmieniłem się. Przejrzałem na oczy - uśmiechnął się na samą myśl o długowłosym, o jego pięknych ciemnych oczach, o ślicznym uśmiechu, o czerwonych, kuszących ustach. Czuł, że odpłynął bo dopiero machająca ręka przed twarzą doprowadziła go do porządku. 
-Nawet nie wiesz jak się cieszę, hyung! Tylko błagam cię, nie schrzań tego - pisnął uradowany wtulając się znów w jego ciepłą klatkę piersiową - Zaśpiewasz mi coś jak za dawnych czasów? - spojrzał na niego z miną szczeniaczka, a brunet tylko się zaśmiał czochrając jego włosy, wykonał jego prośbę tuląc do siebie ciało brązowowłosego. Moment, w którym do ich pokoju przyszedł Taemin, był tak szybki i niespodziewany. Nawet nie zdążył kiwnąć palcem, a chłopak od razu złapał za nogę Luhana ciągnąc do wyjścia z pomieszczenia, a potem słyszał trzask zamykanych drzwi frontowych na dole. Co się z nim stało? Dlaczego tak zareagował? Czyżby... czyżby był zazdrosny? 
Kiedy ujrzał postać chłopaka zmarszczył brwi, był zły na to jak się zachował w stosunku do brązowowłosego. 
-Dlaczego to zrobiłeś? Byłeś niemiły - fuknął niezadowolony - Ja tak nie reaguję kiedy widzę cię z Kaim więc ty również nie masz do tego prawa, teraz powinieneś iść i go przeprosić - prychnął racząc go spojrzeniem mina mu ewidentnie zrzedła kiedy ujrzał zapłakanego szatyna, który stał i wpatrywał się w podłogę. Widok łez na jego twarzy sprawił, że Jonghyun zamilkł, a chłopak zakopał się w swoją kołdrę. Zagryzł podenerwowany wargę, nie wiedząc co dokładnie ma zrobić, lecz Luhan miał racje, nie może go stracić, nie teraz kiedy może wreszcie między nimi miało być dobrze. Podniósł się ociężale z łóżka, po czym podpierając się o szafkę dokuśtykał do jego łóżka po czym usiadł na jego skraju. Przejechał swoją dłonią po wilgotnym policzku młodszego.
-Minnie? Co się stało... - zawahał się przy ostatnim słowie lecz ostatecznie je dodał - Skarbie?


Gdy poczuł jak łóżko ugina się pod ciężarem drugiej osoby i gdy usłyszał te słowa po prostu w nie nie dowierzał. ~Znów się mną bawisz hyung?~ Spojrzał na niego niepewnie jednak w jego oczach zauważył troskę. Pociągnął nosem i usiadł na łóżku. 
-No bo.. no bo.. - szloch wyrwał się z jego ust. -Nie chcę żebyś tak z nim leżał.. nie chcę, żebyś go tulił... nie chcę żebyś jemu śpiewał... nie chcę żebyś przy nim śmiał się w taki sposób.. chcę żeby ten śmiech był przeznaczony tylko dla mnie. Chcę żeby twój głos mnie usypiał, wzruszał lub wywoływał uśmiech na mojej twarzy, chcę, żeby twoje ramiona były moją ostoją, ja chcę w nich zasypiać ja chcę z tobą tak leżeć, ja chcę być przez ciebie tulony ja chcę słuchać bicia twojego serca ja chcę.. - zawahał się i pomyślał nad tym czemu mu to mówi, jednak poczuł się trochę lepiej, chyba wolał żeby brunet znał całą prawdę. - ...chcę żeby ono biło dla mnie Jonghyun.. - położył mu rękę na klatce w miejscu serca i popatrzył mu głęboko w oczy pociągając noskiem i drugą ręką wycierając policzki. -Tylko z tego co ostatnio mi powiedziałeś wnioskuję, że nie chcemy tego samego.. - spuścił wzrok i zabrał rękę. łza spadła na pościel pozostawiając mokrą plamkę w którą wbił swój wzrok oczekując jakiegokolwiek ruchu ze strony starszego. Czekał na niego ale z drugiej strony cholernie się bał...


Zagryzł wargę w dalszym ciągu uważnie przypatrując się chłopakowi, słuchał jego wylewnych słów, które były jak muzyka dla jego uszu. Czuł, że chce słyszeć to na co dzień, każdego dnia. Kiedy obserwował jego zachowanie już niemal miał pewność w stu procentach, że nie pozwoli mu tak łatwo odejść, nie po raz drugi, gdzie przez swoją własną głupotę mógł go stracić.  Poczuł przyjemne ciepło na sercu słysząc jego delikatny głos, który kierowany był wprost do niego. Miał wrażenie, że serce wyskoczy z jego klatki piersiowej przez jego szaleńcze bicie, w brzuchu wywracały mu się jakieś fikołki, w życiu nie czuł czegoś takiego. To dla niego całkiem nowe doznanie, które dawało mu wiele przyjemności. Przy nim chciał odkrywać więcej, chciał przekraczać swoje bariery, chciał dać mu szczęście, chciał by czuł się przy nim bezpiecznie, a przede wszystkim chciał się wreszcie poczuć kochanym, że on również będzie mógł to komuś przekazać, bo wreszcie będzie to potrafił. Przejechał raz jeszcze po jego wilgotnym policzku uśmiechając się mimowolnie. Starł jeszcze pojedynczą łzę która wypłynęła z jego oka. Ucałował go lekko w policzek, a z jego buzi w dalszym ciągu nie schodził uśmiech. Przysunął jeszcze raz swoją twarz do jego dając mu przelotny pocałunek w usta, po czym schylił się szepcząc do jego ucha.
-Masz rację, nie chcemy. Bo ty, tak bardzo siebie nie pragniesz jak ja ciebie - przygryzł płatek jego ucha po czum musnął lekko jego szyje - Chciałem cie jeszcze raz przeprosić za swoje zachowanie, przyznaje wtedy skłamałem mówiąc, że za tobą nie szedłem, nie chciałem się wkopać. Sam nie wiedziałem dlaczego tak zareagowałem, ale widząc jak całujesz Kaiego - pokręcił głową w dalszym ciągu mając ten obrazek przed oczami - Zabolało, a wiesz czemu cię śledziłem? Bo byłem oraz nadal jestem cholernie o ciebie zazdrosny Minnie - westchnął cicho  po czym spuścił głowę.


Nie wierzył w to co słyszy. ~To na prawdę się dzieję? Nie możliwe..~ jego ciało przeszedł dreszcz gdy poczuł usta Jonga na swoim karku, uchu, zarumienił się lekko i spojrzał na niego z delikatnym uśmiechem.
-Na prawdę hyung? - chwycił jego dłoń w swoją i patrzył na niego. Po chwili przysunął się bliże, objął bruneta za szyję, musnął ustami jego usta i wtulił się w niego. Poczuł jak starszy lekko napiera na jego klatkę, nie oponował. Położył się robiąc mu miejsce obok siebie. Gdy tylko brunet ułożył się wygodnie Lee położył głowę na jego klatce wtulając si w niego szczelnie. 
-A.. i dla sprostowania. - podniósł głowę i popatrzył w oczy bruneta. - tylko ja mogę tak spać, a następnym razem to przez okno będę wywalać! - uniósł palec w górę dla podkreślenia swoich jakże poważnych słów, po czym uśmiechnął się i pocałował go czule, wtulił się w niego i zasnął słuchając cicho nuconej przez starszego kołysanki.


~Minnie & Bummie

wtorek, 17 marca 2015

Byłeś pierwszy, który otworzył mi oczy na miłość (6)



Cześć, cześć ^^ Dodaję coś, co właściwie nie jest sprawdzane, mam nadzieję, że nie ma dużo błędów, a skoro już tam jakieś się znajdą to przepraszamy. Jestem już zdrowa, co oznacza powrót do szkoły i wszystkiego nadrabianie. Więc niestety mam mało czasu ;/ Tak więc miłego czytania :)




~*~


żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie 



Obudził się w wannie, od razu przeszły go ciarki gdy poczuł straszliwe zimno, woda była już lodowata. Szybko z niej wyskoczył, poczuł jak cały zdrętwiał, cały się trząsł, szybko wytarł ciało ręcznikiem i ubrał się. Wyszedł z łazienki, od razu popędził do pokoju i zakopał się w kołdrze. Pachniała NIM, od razu ogarnął go smutek i pustka, chciał żeby znowu było jak wcześniej, chciał się do niego przytulić, pocałować te pełne kuszące usta, ba.. chciał dużo więcej. Chciał czuć jego dłonie na swoim ciele, chciał czuć jego usta na swojej szyi, chciał widzieć jak się wygina, jak napręża mięśnie, chciał słyszeć jego oddech, chciał aby mówił do niego czułe słówka, chciał żeby on był jego, tylko i wyłącznie jego. Wstał nie chcąc dłużej myśleć o czymś co jest nierealne, zszedł do kuchni, zrobił sobie kakao i już miał zamiar iść na górę gdy usłyszał głośny huk i krzyk. Przestraszył się. Podążył w stronę siłowni bo właśnie stamtąd dochodziły dziwne odgłosy. Wszedł tam i zobaczył Jonghyuna leżącego obok sztangi wijącego się z bólu i trzymającego za nogę. W tym momencie nie myślał o tym czy jest na niego zły, czy on sprawił mu przykrość, nie myślał o niczym tylko o tym żeby mu pomóc.
-Hyung! - podbiegł do niego szybko i wzrokiem ogarną co się stało. Oczywiście od razu usłyszał, że ma się odsunąć i takie inne, ale nawet tego nie słuchał. Widząc nogę Jonghyuna aż go zmroziło. 
-Okey hyung. teraz ja pomogę ci wstać, ty stań na tej zdrowej a potem doprowadzę cię do salonu i położysz się na sofie.- Jak powiedział tak zrobił położył starszego na kanapie, jednak nic nie mówił, widział, że Jong cały czas mu się przyglądał, wziął w ręcznik kostki lodu i przyłożył na bolące miejsce. - Musze zadzwonić po karetkę, to nie wygląda dobrze hyung. - Zagryzł nerwowo wargę i patrzył na Jong który kategorycznie odmawiał. Usiadł zrezygnowany na podłodze obok sofy. 


Oddychał ciężko kiedy tylko minimalnie poruszał palcami u nogi. Spokojnie Jonghyun, to nie koniec świata, poboli, przestanie. Przynajmniej tak mu się wydawało. Nie wiedział ile minęło czasu choć miał wrażenie, że minęła wieczność, kiedy ktoś do niego przyszedł. Kiedy uniósł wzrok od razu tego pożałował, bo osoba, która chciała mu pomóc była ostatnią, którą chciał widzieć. 
-Zostaw mnie, poradzę sobie - zaprotestował odpychając go od siebie kiedy tylko chłopak starał się  dotknąć - Taemin, cholera jasna! - fuknął kiedy młodszy mimo jego protestów pomógł mu wstać i zaczął prowadzić do salonu - Jesteś jakiś głuchy? Nie rozumiesz co się do ciebie mówi? - prychnął niezadowolony ciągle się mu przypatrując widząc jedynie zbolały wyraz jego twarzy - Dzięki.. - rzucił w końcu poddając się kiedy szatyn wrócił z lodem i obłożył jego nogę. Jęknął cicho lecz poczuł ulgę i to niemałą. Spojrzał na niego lecz chłopak w dalszym ciągu nie spuszczał wzroku z jego stopy - No co? 
-Muszę zadzwonić po karetkę to nie wygląda dobrze hyung - zagryzł nerwowo wargę i spojrzał na bruneta, który słysząc "karetka" z jego ust wypłynęło kategoryczne nie.
-Nigdzie nie jadę, nic mi nie jest - rzucił szybko kiedy chłopak już zabierał telefon - Taemin daj spokój - złapał go za rękę tym powstrzymując od jakichkolwiek czynności, a długowłosy usiadł na podłodze zaraz obok niego.


-Jonghyun, o co chodzi? dlaczego tak się zachowujesz? Dlaczego mnie unikasz.. - chwycił go za dłoń i spuścił wzrok. - Skoro nic dla ciebie nie znaczę to po co było to wszystko? Dlaczego mnie całowałeś, przytulałeś, usypiałeś? Chcę żeby to wróciło, nie wiem co zrobiłem nie tak ale przepraszam, przepraszam za wszystko, zależy mi na naszych relacjach... -uniósł wzrok i spojrzał mu głęboko w oczy a pojedyncza duża łza spłynęła mu po policzku - zależy mi na tobie Jonghyun-hyung...


Był w niemałym szoku wyznaniem młodszego. Otworzył z wrażenia usta, ale szybko je zamknął, ponieważ  nie wie co mu odpowiedzieć. Bo na co on niby teraz liczy? Czy to było szczerze, a może mu znowu próbuje coś wmówić? Tylko tym razem nie będzie taki naiwny, o co to to nie. Wyrwał rękę od razu spuszczając wzrok. 
-Nie wiem co ty sobie ubzdurałeś, ale od samego początku to co między nami było... - zawiesił się - To było bez sensu, niepotrzebne. Nigdy nie powinienem był się do ciebie zbliżać, to był największy błąd jaki dotąd popełniłem - odparł oschle w dalszym ciągu na niego nie patrząc, nie potrafił - Jeszcze raz dziękuję ci za pomoc, ale nie musiałeś sobie mną głowy zaprzątać, wracaj do swojego chłopaka, a do mnie najlepiej się nie zbliżaj - zerknął na niego kątem oka widząc zapłakane oczy szatyna, lecz w dalszym ciągu nie zastosował się do jego prośby, a właściwie polecenia - No już, na co czekasz? Zostaw mnie w spokoju. 


Wsłuchiwał się w każde jego słowo, czuł jak łamie mu się serce i rozpryskuje na miliony malutkich kawałeczków, każde słowo wypowiedziane przez Jonghyuna bolało niemiłosiernie. Nigdy nawet nie przypuszczał, że chłopak tak postąpi. Zranił go.. bardzo. Bolało go to, nie chciał już się przed nim płaszczyć, skoro on ma do niego taki stosunek. Jak mógł być taki głupi? Naiwne dziecko.. Myślałeś, że będzie tak jak w tych wszystkich durnych opowiadaniach czy bezsensownych romansach? Że rzuci ci się na szyję wyznając miłość? Że będziecie sobie żyć razem długo i szczęśliwie? Życie to nie bajka Taemin. Nie będziesz miał wszystkiego czego tylko chcesz. Nic nie będzie tak jak chcesz.. On się po prostu tobą zabawił. Zrobił z ciebie idiotę. A teraz patrzy na to jak cierpisz z satysfakcją. Znów się przejechałeś. Jesteś naiwnym dzieckiem Tae, a ludzie to wykorzystują. Możesz sobie wmawiać, że jest inaczej ale taka jest prawda... Myśli krążyły po jego głowie, łzy płynęły po policzkach ginąc w gęstym dywanie. Miał dość tej chorej sytuacji.. przetarł oczy i zwrócił się łamiącym głosem do Jonghyuna.
- Błędem było to, że pozwoliłem ci na to wszystko, błędem było to, że nie protestowałem. błędem było to, że się tu w ogóle znalazłem. - wyłkał słowa w stronę Jonghyuna, łzy coraz szybciej spływały po jego policzkach. - Błędem było to, że znowu zaufałem, że znów dałem się podejść, że znów ktoś wykorzystał moją naiwność. - wstał i patrzył na powiększające się oczy Jonghyuna. - Wiesz, mógłbym dać ci teraz w twarz za to wszystko co powiedziałeś i zrobiłeś. Ale tego nie zrobię. Nie jestem takim człowiekiem. A, i jeśli chodzi o Jongina to jesteśmy tylko przyjaciółmi. On od 4 lat jest w szczęśliwym związku z Tao jeśli mi nie wierzysz to sam go zapytaj i może następnym razem zamiast wyciągać pochopne wnioski po prostu porozmawiaj. Tyle ci proponuje. - Pierwszy raz widział u Jonghyuna tak zmieszane uczucia malujące się na jego twarzy. - Jeśli będziesz czegoś potrzebował to zawołaj.- nie miał ochoty już być z nim w jednym pomieszczeniu. - wyszedł i wbiegł do pokoju zanosząc się głośnym szlochem który było słychać na cały dorm, opadł na podłogę i po prostu płakał. Nie wiedział ile tak leżał, może pół godziny? godzinę? dwie? Łzy płynęły jak wodospad po jego twarzy. Wiele przeżył ale to co zrobił Jonghyun zabolało go najbardziej. Od płaczu aż rozbolała go głowa, skulił się bardziej na podłodze i nawet nie wiedział kiedy zasnął. 


Był zdziwiony nagłym wybuchem młodszego, to w jaki sposób do niego mówił, jak się zachowywał nie pasowało mu do małego, zagubionego chłopca, którego poznał. Nie rozumiał także dlaczego tak bardzo się przejął słowami Jonghyuna. Zaraz.. Zrobił wielkie oczy z nagłego zaszokowania. Kai jest w związku czyli... to co mu mówił było... prawdą? Naprawdę coś do niego czuł? Nie udawał? Nic mu nie wmawiał? Ale co z tym pocałunkiem na łące, on nic nie znaczył? Czyli..? Na jego twarzy malowało się poczucie winy mieszane z bólem oraz przerażeniem. Jaki był głupi skoro pomyślał, że ten dzieciak chciał go wykorzystać. Był głupi, że nie porozmawiał z nim tylko zareagował pochopnie. Może gdyby nie działał pod wpływem złości nie byłoby całego tego zamieszania? Miał racje, powinien go wysłuchać, a nie wyciągać nie właściwych wniosków. Głupek, idiota, kretyn. Widząc łzy w jego oczach coś w nim drgnęło, chciał go przeprosić, ale się bał. Sam dokładnie nie wiedział czego. Tego, że chłopak nie będzie chciał z nim rozmawiać, że wszystko zepsuł i nie będzie chciał w ogóle go widzieć? 
-Taemin, przepraszam - szepnął pod nosem spuszczając głowę. Mimo że wygląda na faceta twardego, który nie płacze z byle powodu to wcale tak nie było. Mimo że nie przejmuje się, to prawda była zupełnie inna. Po co miał okazywać emocje, nigdy nie chciał wyjść na słabego lecz teraz wzięły one górę. Najzwyczajniej w świecie się rozpłakał dając upust wszystkiemu co w tej chwili w nim siedziało, wyładował całą złość, całą rozpacz, cały ból, wszystko uleciało z niego jak z przebitego balona. Jakie miał zdziwienie kiedy zobaczył przed sobą twarz uśmiechniętego od ucha do ucha Key, a kiedy oni wrócili? Czyżby tak dał się ponieść chwili, że przegapił ich powrót do dormu? Od razu odwrócił głowę, by nie zobaczył jego zmarnowanej twarzy. Co jak co, ale jeszcze nikt w takim stanie go nie widział, po co miał to zmieniać? Lecz Kibum wcale nie był taki głupi od razu wyczuł, że coś jest nie tak, złapał w dłonie jego buzię od razu odwracając przodem do siebie. 
-Jonghyun ty.... ty płakałeś? - spytał w głębokim szoku blondyn, który z wrażenia aż usiadł obok niego niechcący siadając na jego obolałej nodze co skończyło się głośnym wyciem Jonghyuna - Przepraszam - pisnął przerażony kiedy zauważył jego opuchniętą i siną stopę - Matko Święta, zostawić cię w domu prawie samego, a ty już nabawiasz się kontuzji? Przecież to musi zbadać jakiś lekarz, trzeba to prześwietlić - schylił się, uważnie oglądając jego kontuzję przez co Jjong cicho jęknął. 
-Zostaw Key - odepchnął go lekko, a chłopak spojrzał na niego pytająco - Nic mi nie jest, nie zachowuj się jak... Taemin - kiedy wypowiadał imię chłopaka pociągnął nieudolnie nosem po czym zaczął wycierać mokre od łez policzki. Widząc to Key od razu przejechał opuszkiem palca po jego wilgotnym policzku. 
-Jonghi... co jest? - poprawił jego grzywkę, zabierając niesforne kosmyki, które zaczęły mu wchodzić do oczu - Wiesz, że mi możesz powiedzieć... Nieważne jak między nami było, to nie zmienia faktu, że się nadal przyjaźnimy - uśmiechnął się delikatnie po czym zabrał swoją dłoń - To ma coś związek z naszym kochanym Minniem? Jonghyun ja naprawdę nie wiem co ty mu zrobiłeś, ale odkąd przyjechaliśmy i ja poszedłem sprawdzić co u was, to nie chciał mi otworzyć. Słyszałem jak płacze, krzyczał, że nie chce mnie widzieć, że z nikim nie chce gadać. Rozumiesz? Mnie nie chce widzieć, MNIE - przyłożył przejęty rękę do twarzy - A teraz jeszcze do tego wszystkiego ty... - westchnął ociężale chcąc mówić dalej lecz brunet mu przerwał. 
-Wszystko w porządku, nie chcę o tym gadać - machnął ręką zagryzając wargę - Jak tam wywiad? - spytał zmieniając temat co nie umknęło uwadze Key. Chłopak podrapał się po głowie lekko speszony odwracając wzrok - Kibum? - uniósł pytająco brew. 
-Oj przestań się tak na mnie patrzeć! - fuknął wyrzucając ręce w dezaprobacie - To nic takiego - uśmiechnął się lekko zakładając rękę za głowę - Tak jakby Onew zaprosił mnie jutro po koncercie na kawę... - dodał cichutko lecz Jonghyun zrozumiał wszystko jasno i wyraźnie. Zdziwiony otworzył buzię z wrażenia lecz mógł się tego spodziewać, tak? Jego nastrój się lekko poprawił, a na twarz zagościł nawet delikatny uśmiech. 
-Wiedziałem, że coś z tego będzie.. moja męska intuicja - wypchnął pierś do przodu klepiąc się lekko przez co kociooki jedynie parsknął wywracając oczami. 
-Mówiłeś, mówiłeś - prychnął lecz nagle jakby o czymś sobie przypominając dodał - Właściwie nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, co ci się stało jaszczurko? 
-Mały wypadek przy pracy - wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic - Sztanga mi wyleciała z rąk - zacisnął usta kiedy widział jak blondyn nagle się poderwał do góry. 
-A tyle razy ci mówiłem, że te twoje ćwiczenia doprowadzą cię do nieszczęścia! Mówiłem, wpajałem i widzisz jak to jest kiedy nie słuchasz mądrego Kibuma, hyung - pogroził mu palcem po czym odwrócił się słysząc sarkastyczny głos Minho za którym nawet Jonghyun podążył wzrokiem. 
-Ojejku... sierotka się połamała? Taki jesteś słaby, że nie umiesz unieść więcej niż 10 kg? Przykro mi - zrobił zasmuconą minę przejeżdżając pięścią po swoim policzku co niezwykle rozdrażniło bruneta lecz puścił tą uwagę mimo uszu nie odpowiadając na jego zaczepkę. Jeszcze mu brakuje sarkastycznego Choi, który przy pierwszej lepszej nadarzającej okazji stara się dociąć. 


Obudził się, wczołgał na łóżko, i leżał, nie miał na nic ochoty, nie wiedział nawet skąd ma łzy które samoczynnie spływają z jego oczu. Usłyszał jak reszta wróciła do dormu, nie chciał z nikim gadać, przekręcił klucz w drzwiach.
- Minnie wróciliśmy, jak tam? -Usłyszał rozczulony głos Kibuma.
-Nie chcę cię widzieć! Nie będę z nikim rozmawiał! Zostawcie mnie w spokoju! - krzyczał, szlochał i zakopał się w pościel. Sam nie wiedział dlaczego tak reaguje. Czyżby aż tak bardzo zależało mu na brunecie? Niee.. na pewno nie.. po prostu ma zły dzień i tyle.. to wszystko.. ~Tae... kogo ty chcesz oszukać skoro nawet siebie nie potrafisz?~ Potrząsnął głową i postanowił trochę posprzątać. Włożył słuchawki do uszu i zaczął układać i przekładać rzeczy swoje jak i te od Jonghyuna trochę posprzątał, zrobił mu porządek w szafie na ubranie wszystko układając kolorystycznie i rodzajowo. Później otworzył jego niedomykającą się szafkę na bieliznę, poukładał po jednej stronie poskładane bokserki a po drugiej sparowane skarpetki, to co wydawało mu się brudne układał na kupkę pod drzwiami, zasłał oba łóżka i pościerał kurze jakąś brudną koszulką. Uśmiechnął się gorzko patrząc na zdjęcie zespołu wiszące na ścianie, jego wzrok wychwytywał tylko twarz Jonghyuna, spuścił głowę. ~Taemin, ogarnij się.~ Wziął brudne rzeczy i poszedł do łazienki, włożył je do pralki i spojrzał w lustro, przeraził się. 
-Kurwa mać.. - przeklną widząc spuchnięte czerwone oczy, popękane mocno czerwone usta i twarz wyglądającą jak nie wiadomo co. - przemył buzie zimną wodą jednak to nic nie dało. - Tae, nie możesz dalej płakać. To ci i tak nic nie da idioto.. - skarcił sam siebie i poprawił włosy. 
-Taemin? - usłyszał głos Onew. 
- Cześć Hyung, coś się stało? -odparł od niechcenia. Nie miał ochoty z nikim rozmawiać.
- To ja powinienem zapytać ciebie. -Powiedział podchodząc bliżej. -Co się stało młody? Czemu płaczesz?
- Mam zły dzień.. to nic takiego. - uśmiechnął się sztucznie. 
- Widzę, że coś jest na rzeczy Jong rozpacza w salonie, ty tutaj, co między wami zaszło? 
Wkurzała go dociekliwość Onew, nie chciał z nim rozmawiać, nie miał ochoty żalić się ze swoich problemów, sam sobie poradzi. Chwila... Jonghyun rozpacza? Czyżby przejrzał na oczy? Ehh..  nie to pewnie z bólu.. 
-Taemin co się stało? - Onew nie odpuszczał.
-Nic się nie stało rozumiesz? To nie twój interes hyung. Po prostu miałem ochotę sobie popłakać okej? Nie chce mi się gadać... - rzucił chłodno, wyminął go i zszedł na dół z celem napicia się. W kuchni stał Minho a w salinie siedzieli Key z Jonghyunem. ~Może uda mi się przemknąć niezauważonym...~ Zakpił w myślach i przeszedł bez słowa obok Choi. 
-Młody, co ci jest? - zapytał kładąc dłoń na jego biodrze. 
-Posłuchaj mnie ty przerośnięty płazie. Trzymaj te lepkie łapska z dala ode mnie, nie życzę sobie, żebyś mnie dotykał jasne? NIE JESTEM ZA IN TE RE SO WA NY. Przesylabował mu głosem pełnym jadu i strzepnął jego dłoń.
-Ej.. Taemin co się z tobą dzieje? Jesteś wściekły jak osa, muszę uważać bo jeszcze mnie użądlisz.. 
-Mam swoje powody do bycia np wściekłym a ty się do tych powodów zaliczasz razem ze swoim wielkim ego, i paskudnym zachowaniem, wiesz, wcale nie jesteś taki zajebisty za jakiego się masz. -odwrócił się i poszedł w stronę schodów. - A moje żądło nie jest dla ciebie ropucho.. - wszedł na górę odprowadzony zszokowanym wzrokiem całej czwórki, a Minho wpatrywał się w niego z otwartymi oczami i tak wielkim szokiem wypisanym na twarzy, że aż chciało mu się śmiać. ~słodki i niewinny Taeminek też ma swoją drugą połówkę. Każdy medal ma dwie strony...~Pomyślał sobie i usiadł na podłodze przed wielkim lustrem, patrzył na siebie i pił wodę, był ciekaw, czy zaraz ktoś przyjdzie go opieprzyć za jego zachowanie czy nie. Miał nadzieję, że dotarło do wszystkich jasno i wyraźnie, że nie ma humoru. Włożył słuchawki do uszu, oparł się plecami o łóżko i oddał się temu co kochał.


Następny dzień przyszedł szybko, od rana już mieli strasznie dużo roboty, przygotowania do koncertu, próby i tego typu pierdoły, a do całej szopki dochodził Jonghyun, który nawet nie był w stanie stanąć na nogę, a co dopiero się ruszyć. Prześwietlenie jasno i wyraźnie pokazało pęknięcie kości śródstopia, a lekarz wpakował mu ją w gips na okres czterech tygodni i bez zbędnych dyskusji, co się bardzo nie spodobało Jjongowi. Przecież jak on teraz będzie występować? Jak pokaże się fanom? Na kulach, a co gorsza na wózku? No nie było mowy lecz menadżer wcale nie okazał się taki litościwy, bez zbędnego gadania kazał mu wystąpić na dzisiejszym show. Bez względu czy będzie siedział i się tylko przypatrywał to musiał chociaż zaśpiewać, co brunet uznał za jakiś absurd, a na niedomiar złego Taemin od wczoraj się do niego nie odzywa, a jak już coś od niego usłyszy to zwykłe syczenie. Widział, że jak mu pomaga to z czystej łaski i litości, nie podobało się to starszemu także i tym razem fuknął niezadowolony. 
-Przestań wreszcie, poradzę sobie, nie chcę twojej litości, bo jej nie potrzebuję - wyrwał się z jego uścisku biorąc w ręce kule co spotkało się ze zbolałym wzrokiem szatyna lecz nie pokazując tego po sobie wyminął Jonghyuna bez słowa. Skoro tak teraz ma się zachowywać to trudno, przeprosił go, na co młodszy zareagował dość gwałtownie z początku wyglądał na zaszokowanego lecz szybko się otrząsnął i jedynie go okrzyczał zamykając się w pokoju Kibuma. Co jak co i tą dwójkę połączyła jakaś nić porozumienia, co również się nie podobało brunetowi. Miał wrażenie, że kociooki nastawia szatyna przeciwko niemu wmawiając starszemu, że próbuje im pomóc. Pomocą nazywa obrabianie mu dupy przy pierwszej lepszej okazji? Miał pomału dość tego cyrku do tego Onew uważa, że zachowanie młodszego uległo zmianie przez niego, że ma na niego zły wpływ. Większej bzdury chyba w życiu nie słyszał. Jeszcze Minho zamknął się w sobie do nikogo nawet słowem się nie odzywając, każdego zbywał warknięciem lub zwykłym machnięciem ręki. No dom wariatów, nie ma co. Było około pół godziny do ich wielkiego występu, a Taemina nigdzie nie było. Key spanikowany biegał, szukał, ale ślad za chłopakiem jakby zaginął. Co on odwala? Jego pierwszy występ, a on już stchórzył? Westchnął cicho przyglądając się wszystkiemu jak ta ostatnia sierota, bo co miał niby zrobić skoro był uziemiony? Nic.


Nie spał dobrze tej nocy, cały czas w głowie siedział mu Jonghyun. Był zszokowany kiedy usłyszał wczoraj od niego "przepraszam" jednak nie wiedział co ma zrobić, miał wrażenie, że to przepraszam było hmmm.. wymuszone? Tak mu się wydawało. Miał zły humor do czasu w którym nie dowiedział się od menadżera, że ma sprowadzić Kaiego bo nie ma kto tańczyć za Jonghyuna. Wybiegł szybko z budynku i biegł jak szalony do domu przyjaciela. Gdy dotarł tam szybko pukał do drzwi, otworzył mu Luhan. 
-Cześć hyung -skłonił się i przytulił go lekko.
-Cześć Minnie dawno cię nie było co tam? - Starszy uścisnął go lekko
-Wiesz dobrze w sumie ale mamy problem, potrzebny mi Kai, jest tu?- mówił chodząc po domu i szukając przyjaciela.
-Tak, jest z Tao na górze. 
-Aaaa okii - uśmiechnął się lekko i wszedł na górę. Zapukał do drzwi. Już ostatnio się nauczył, że lepiej nie wchodzić do ich pokoju bez pukania. Po usłyszeniu "proszę" wszedł i skłonił się od razu. 
-Cześć wam - przywitał się i uśmiechnął. -Kai zbieraj się
-Coo? Gdzieś idziemy? - powiedział niechętnie wyplątując się z objęć Tao.
- Tak, Jong złamał sobie nogę, musisz go zastąpić na koncercie tylko jako tancerz. 
- Oooooooo super! A kiedy to jest? - zapytał podchodząc do Lee.
-Emmm... no właśnie.. za godzinę zaczyna się koncert, menadżer mówił że znasz układy więc będziesz idealny. - powiedział cicho.
-COOOO?!?!!? GODZINA?!?! Taemin! i ty mi teraz o tym mówisz?!!?!? - zaczął szybko biegać po pokoju, wziął błyskawiczny prysznic i przebrał się, spakował kilka rzeczy i cmoknął Tao w usta po czym zapytał. -Hyung podwieziesz nas? 
- Ehh.. okeej już idę. -zwlókł się z łóżka i zszedł na dół. za nim Taemin razem z Jonginem. 
Wsiedli do samochodu i za chwilkę byli pod budynkiem, Kai przytulił Tao i razem z Tae szybko wysiedli z auta biegnąc w stronę drzwi. Gdy pojawił się na miejscu od razu na jego szyi uwiesił się zatroskany Key.
-Ty mała niewychowana łajzo! Gdzie się szlajasz!? Ja dzwonie i dzwonie a ty co?! - przytulił go mocno.
-Przepraszam Umma zgubiłem telefon, a byłem po Kaiego. Menadżer kazał go przyprowadzić, będzie tańczył za Jonga. 
Zbliżyli się do siebie z Kibumem, starszy traktował go jak syna, podobało mu się to. Lubił jak ktoś się o niego troszczy.
Widział niezadowolenie na twarzy Jonghyuna. Uznał, że pora zakopać przysłowiowy topór wojenny i podszedł do niego. 
-Cześć hyung. - uśmiechnął się szczerze i skłonił się lekko - jak się czujesz? Jak noga?- kucnął przy krześle na którym siedział Jong i położył mu dłonie na kolanach.- Wiesz.. też chciałem cię przeprosić, zachowałem się nie fair. Nie chce się z tobą kłócić, chcę żeby między nami było dobrze hyung. - uśmiechnął się do niego nieśmiało wstał i cmoknął go w policzek. - Ładnie wyglądasz. - uśmiechnął się czule i popędził do Kaiego, żeby pokazać mu układy. Bez zbędnych wstępów obaj zaczęli tańczyć wyuczone układy czując na sobie wiele oczu. Tae co jakiś czas poprawiał młodszego i śmiał się razem z nim gdy np na siebie wpadli przy przejściu. Po niespełna godzinie stali już przy wejściu na scenę, ubrani, umalowani z mikrofonami. 
-Stresuję się... - wyznał Lee czując jak mięknął mu nogi, spuścił wzrok, zagryzł wargę i patrzył na swoje buty do koncertu zostało może z jakieś 8 minut, nie wiedział co ma robić, czuł się jak sparaliżowany.

~Minnie & Bummie