~*~
Blondyn, taki śliczny, taki młody, niestety za młody, nieosiągalny. Dlaczego się pojawił kusząc swoim blaskiem? Dlaczego starał się za wszelką cenę zwrócić na siebie jego uwagę? Doskonale wiedział, że nie mogą, że to wszytko i tak nie miałoby sensu. Więc dlaczego w dalszym ciągu tutaj jest?
-Czego ode mnie chcesz? - spytał po dłuższym czasie nie mogą znieść tej ciszy, jego obecności, która wpływała na niego w bardzo niekorzystny sposób.
-Ciebie kochanie, a czego mógłbym chcieć? - uśmiechnął się uroczo gładząc jego policzek. Paliło, dotyk blondyna z pozoru przyjemny, bolał, był niezwykle nieznośny. Nie mógł znieść faktu, że pragnie jego bliskości, pragnie by był jak najbliżej lecz zdaje sobie sprawę, że nie może.
-Czemu? Dlaczego akurat ja? - w dalszym ciągu nie rozumiał dlaczego chłopak w ogóle nie odpuszcza, nie reaguje na jego protesty. Brunet miał wrażenie, że się łamie, że z każdą mijającą minutą, sekundą jego samokontrola maleje. Przecież to jest zabronione, to łamanie przepisów. Uśmiech na twarzy jego towarzysza się nasilił ukazując swoje białe, proste zęby. Piękny jak anioł. Dlaczego w dalszym ciągu nie daje mu spokoju?
-Myślałem, że to oczywiste.. - wydął dolną wargę, od razu opuszczając dłoń z jego twarzy, a Jonghyun od razu ją chwycił. Nie wiedział czemu, ale czuł taką potrzebę. Blondynek miał takie delikatne, drobne dłonie. Za delikatne. Czuł, że przebywanie z nim w jednym miejscu źle na niego wpływa, czuje że pomału wymięka.
-Przecież wiesz, że wiem - ścisnął jego dłoń, a chłopak ją wyrwał spoglądając na niego załzawionym wzrokiem. Nie, tylko nie płacz, proszę nie płacz. Starł jego zły z twarzy, które zdążyły już spłynąć - Te oczy są zbyt cudowne, by musiały płakać - wyszeptał odgarniając jego kosmyk włosów z twarzy, a chłopak pociągnął nieudolnie nosem wlepiając w niego swoje duże spojrzenie.
-W takim razie dlaczego ciągle mnie odtrącasz? Nie dopuszczasz do siebie? - jęknął, a jego głos stał się wręcz płaczliwy. Nie mógł tego znieść, nie mógł na to patrzeć dlatego od razu odwrócił wzrok.
-Jesteś nieletni, mogę pójść za to do więzienia, zrozum.. - podrapał się w tył głowy, był zakłopotany, a wzrok blondyna aż przenikał go wywiercając w nim ogromną dziurę. Wiedział, że to on spowodował jego płacz, że to on jest powodem tego wszystkiego.
-Naprawdę przejmujesz się jakimś głupim prawem? To jest dla ciebie ważniejsze? - fuknął, a wierzchem dłoni starł mokre policzki
-Nie, ale... co ludzie powiedzą? - spytał dopiero teraz zdając sobie sprawę, że nie powinien był tego w ogóle powiedzieć - Ja.. - urwał, a właściwie blondyn mu przerwał patrząc na Jonghyuna z niedowierzaniem
-Sądziłem, że jesteś inny. Spodziewałem się po tobie wszystkiego, ale na pewno nie tego - pokręcił głową pomału się oddalając. A co on miał niby zrobić? Zatrzymać go? Przecież to by było bez sensu, wtedy co powiedział również stałoby się bez sensu. Dlatego teraz jak ten ostatni idiota wpatrywał się w oddalającą sylwetkę chłopaka. Czy go kochał? Czy był dla niego ważny? Czuł pewnego rodzaju ukłucie w sercu. Wiedział, że to jego wina. Widząc jego spojrzenie, jego łzy pożałował wszystkiego co do niego powiedział. Naprawdę żałował lecz słowa wypłynęły mają swoje skutki, których tak łatwo nie będzie szło naprawić, nie będzie szło cofnąć. Westchnął cicho wracając do domu, bo co mu teraz pozostało innego? Nic, zepsuł wszystko. Czuł jak serce mu się rozpada na malutkie kawałeczki. W dalszym ciągu miał jego zapłakaną twarz przed oczami. To chyba najgorsze co w życiu widział, a co nie dawało mu spokoju to chyba fakt, że on był powodem tych łez. Przecież nie powinien tego robić, nie powinien nigdy do nich doprowadzić. Był kretynem, ale takim wielkim kiedy siedział na łóżku i o tym wszystkim myślał. Przecież co go powinna obchodzić opinia innych? Nic nie poradzi na to, że jest szczęśliwy, prawda? A prawo, prawem. Nigdy go nie przestrzegał, więc z czym miał problem? Chyba z samym sobą. Pacnął się z otwartej dłoni zdając sobie sprawę, że chyba popełnił największy błąd w życiu. Ubrał buty, kurtkę. Musiał przecież z nim porozmawiać, przeprosić, a zdawał sobie sprawę, że blondyn nie odbierze. Więc musiał sam się do niego przejść, spotkać osobiście. Zanim wyszedł, zamknął za sobą drzwi, a ostatecznie opuścił budynek idąc w dobrze znanym mu kierunku. Po drodze, układał sobie w głowie co mu powie, lecz dlaczego miał wrażenie, że to wszystko bez sensu i tylko się ośmieszy? Westchnął cicho, a on nagle przystanął dostrzegając jakąś osobę z daleka.
Miał wrażenie, że serce podchodzi mu do gardła, kiedy tylko zauważył kogoś wychodzącego prosto na ruchliwą jezdnię. Może nie przejąłby się tym aż tak bardzo gdyby nie fakt, że doskonale wiedział kto to jest. Jego kochany blondynek. Ruszył biegiem, nie myśląc o niczym, teraz najważniejsza była tylko jedna osoba, której mogłoby zabraknąć. Wybiegł za nim łapiąc jego szczupłe ciało i odciągnął do tyłu prosto spod jadącego samochodu, który jeszcze chwila, a uderzyłby w niego z ogromną siłą. Poczuł lekki ból, lecz to nic w porównaniu z tym, że całe swoje życie trzymał teraz w swoich ramionach. Youngmin był tak zaaferowany, że nie wiedział co się stało lecz kiedy dostrzegł bruneta otworzył szeroko oczy, a lekki rumieniec zagościł na jego twarzy zdając sprawę jak blisko niego się znajduje.
-Co ci strzeliło do tej pustej głowy?! - wybuchł, kiedy tylko się podnieśli zaczął krzyczeć, wymachiwać rękoma by tylko wyrzucić swoją frustrację, cały strach jaki mu towarzyszył. Nie wie co by zrobił gdyby właśnie nie przechodził. Nawet nie chce myśleć jak mogłoby się to skończyć.
-A co ciebie to tak nagle obchodzi? Przecież jestem młodym gówniarzem, uważaj bo jeszcze ktoś nas przyłapie - odparł z wyrzutem, a łzy stanęły mu w oczach i żeby starszy ich nie zauważył spuścił głowę.
-Nawet nie zdajesz sobie sprawy co ja czułem widząc cię na środku tej jezdni - złapał w ręce jego głowę spoglądając w jego piękne, duże tęczówki z których znów ciekła mokra ciecz. Wytarł kciukami jego policzki uważnie przypatrując się każdemu elementowi jego buzi - Miałem wrażenie, że cię straciłem - wziął głęboki oddech po czym wypuścił powietrze ze świstem. Czuł ulgę mając znów blondynka w zasięgu jego rąk. Czyżby jego słowa go zdziwiły? Z wrażenia uniósł brwi lekko w górę.
-Co z zasadami? Co z innymi ludźmi? - pytał nie wierząc w to co słyszy, był w szoku.
-Nic mnie to nie obchodzi, byłem idiotą skoro się tym przejmowałem - uśmiechnął się delikatnie jeżdżąc kciukami po lekko pyzatych policzkach blondyna - Nie wiem co bym zrobił jakby coś ci się stało - musnął jego usta obserwując rozszerzające się źrenice chłopaka. Był taki uroczy, taki niewinny. Jak on mógł w ogóle takie coś mu powiedzieć? - Przepraszam Youngminnie.
-Miałbyś spokój - wzruszył ramionami zagryzając wargę, a Jonghyun pociągnął delikatnie za jego brodę uwalniając wargę Youngmina z pomiędzy jego zębów, a chłopak lekko się spłoszył.
-Skończ gadać głupoty. Jesteś najważniejszą osobą w całym moim życiu i jeśli bym nie zdołał cię zatrzymać, nigdy bym sobie tego nie wybaczył. Jesteś jak taki mały promyczek, który rozświetla cały mój szary świat, który kocham oglądać, podziwiać każdego dnia. Jesteś jak krucha porcelana, której boję się dotknąć myśląc, że ją uszkodzę. Jesteś jak nadzieja, która jest ulotna lecz trzyma mnie w pionie popychając dalej. Jesteś moją drugą połówką serca, bez której nie da się żyć. Serce jest jedno, nie da się bez niego funkcjonować, a ono należy tylko do ciebie, do którego nikt nie ma i nie będzie miał dostępu. Dlatego gdyby ciebie tutaj nie było, mnie również. Skoro ty skaczesz, ja skaczę za tobą, wiesz dlaczego? Bo Kocham Cię jak idiota, bez opamiętania. Zrobiłbym dla ciebie wszystko skarbie, dosłownie jedyne czego żałuję to tego, że zrozumiałem to dopiero wtedy kiedy zdałem sobie sprawę, że mogłem stracić coś bardzo cennego - uśmiechnął się lekko znów ścierając łzy z jego policzków - Proszę cię tylko mi tu nie płacz.
Nie chciał w to wierzyć, bo miał wrażenie, że wszystko jest jak piękny sen, z którego prędzej czy później będzie musiał się obudzić. Nie spodziewał się usłyszeć takich słów właśnie teraz, słów na które czekał tak dawno, które tak wiele dla niego znaczyły jak cały brunet. Rozpłakał się, jest wrażliwy to fakt, a sytuacja go niezwykle poruszyła, wreszcie czuł się szczęśliwy, bo wiedział, że ma to czego pragnął od dawna, coś co należy już tylko do niego.
-To najpiękniejsze co w życiu usłyszałem Jonghyun, ja ciebie też kochałem, kocham i będę kochać zawsze tak długo dopóki śmierć nas nie rozdzieli, a nawet i wtedy będę, bo jesteś jedyny na całym świecie, niepowtarzalny. Owszem jesteś idiotą, ale moim idiotą.
~Bummie

"Jesteś idiotą, ale moim idiotą" - no jakbym słyszała siebie rozmawiającą ze zdjęciem jakiegoś mojego biasa xD. A tak poważnie, to naprawdę baaardzo fajny pomysł na fabułę ^^ Tylko nie "duże spojrzenie", tylko raczej "duże oczy", bo wiesz, spojrzenie to nie jest rzecz materialna, nie może mieć koloru, kształtu czy rozmiaru xD
OdpowiedzUsuń