żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie
Rano obudził go dźwięk telefonu, wyplątał się z objęć Jonghyuna i odebrał
-Halo? -przetarł zaspane oczy patrząc na wybudzającego się bruneta, głaskał go drugą ręką po policzku
-Cześć Kai! Co u ciebie piękny? - Tae od razu się ożywił i uśmiech wypłynął na jego usta. Zauważył jak Jonghyun przygląda mu się z zaciekawieniem.
-Dzisiaj? O której? - spojrzał na zegar wiszący nad drzwiami
-Hmm.. okej, będę. Napisz mi jak będziesz wychodził, buziaczki! -rozłączył się i przytulił się do Jonga.
-Aishhhhhiiiii!!!! jak się cieszę! Kai przyjechał. Za 30 min jesteśmy umówieni, lecę się zbierać. - poderwał się z łóżka lecz poczuł jak starszy obejmuje go w talii. Wysłuchał go i roześmiał się radośnie.
-Jongiiiiiiiś, Kai to tylko mój przyjaciel, nikt więcej, znamy sie od zawsze ale nic poza przyjaźnią nas nie łączy. - musnął jego usta, popędził do łazienki, wziął szybki prysznic i w samym ręczniku na biodrach wrócił do pokoju, czuł na sobie mocne spojrzenie Jonga. Wyjął bokserki, jednym ruchem zdjął ręcznik i szybko założył bokserki, zarumienił się słysząc ciche westchnięcie za sobą. Włożył czarne dopasowane rurki które idealnie eksponowały jego chude nogi i białą bokserkę, ręcznikiem wysuszył włosy i ułożył je, zbiegł na dół, ubrał trampki i włożył na nos okulary przeciwsłoneczne, telefon wsunął do kieszeni.
-Minnie? wybierasz się gdzieś? -zapytał Key wchodząc zaspany do kuchni. - jest 9.30 dlaczego ty nie śpisz? - wziął butelkę wody.
-Lecę spotkać się z Jonginem. Tak dawno go nie widziałem i tak bardzo tęskniłemmmm.. Oki Bummie, to lece, bede za niedłgo, papa buziaki! - rzucił na dowidzenia i już go nie było. Key stał w lekkim szoku, wwlekł swoje 4 litery na góre do pokoju Jonghyuna.
-Ej, Jong, chyba ci tae spierdolił. Wszystko fajnie.. tylko on i Kai się znają? Są razem? wiesz coś?
Zapytał siadając na posłanym łóżku Jonghyuna. -Ejjjj... wy spaliście razem? zgwałciłeś go?! - Kibum zmrużył swoje kocie oczy i wbił wzrok w Jonghyuna oczekując wyjaśnień, wiedział że starszy z tego się już nie wywinie i musi powiedzieć mu co tu się stało.
Nie za bardzo jeszcze kontaktował, to już jest rano? Pomyślał przecierając oczy po czym zerknął na zegarek w telefonie 9:30. Westchnął niezadowolony, przecież on jeszcze o takiej godzinie jeszcze powinien spać. Zerknął z wyrzutem na cieszącego się szatyna. Zaraz cieszącego? Był bardzo ciekawy co się takiego stało, że chłopak od samego rana ma tak dobry humor. Czyżby to dzięki niego? Uśmiechnął się lekko kiedy chłopak na niego spojrzał, a jednak to nie dzięki niemu. Rozmawiał przez telefon. Jak ta osoba śmie mu przerywać sen i budzić o takiej wczesnej godzinie? Mina ewidentnie mu zrzedła kiedy zdał sobie sprawę, że to nie on spowodował ten uśmiech na ustach Taemina. Nadal spoglądał z zaciekawieniem na długowłosego unosząc pytająco brew. On gdzieś idzie? Jak to idzie? Bez niego? Nie za bardzo mu się to spodobało, starał się po sobie tego nie pokazywać, jedynie mruknął coś niewyraźnie pod nosem. Taemin kiedy skończył rozmawiać wydał z siebie głośny pisk, że aż starszy musiał przytkać trochę uszy.
-Aishhhhhiiiii!!!! jak się cieszę! Kai przyjechał. Za 30 min jesteśmy umówieni, lecę się zbierać. - poderwał się gwałtownie z łóżka, a starszy podążył za nim swoim wzrokiem
Kai? Jaki znowu Kai? Wstał za nim od razu obejmując go w talii.
-Nie, ty nigdzie nie idziesz - prychnął niezadowolony układając głowę na jego barku.
-Jongiiiiiiiś, Kai to tylko mój przyjaciel, nikt więcej, znamy sie od zawsze ale nic poza przyjaźnią nas nie łączy - poczuł jak całuje jego usta po czym zaczął się przebierać, a jego chciwe oczy od razu podążyły na jego ładny, zgrabny tyłek mimowolnie oblizał usta co spotkało się z dorodnym rumieńcem młodszego. Przyjaciel, pfff. Zawsze się tak mówi zanim wyjdzie z tego coś poważnego. Nie bardzo ufał temu chłopakowi więc wpadł mu do głowy pomysł, ryzykowny, ale co mógł innego zrobić? Był ciekawski, a tylko to mu pomoże ocenić całą tą sytuację, kiedy tylko karmelowo włosy opuścił ich pokój podszedł z zamiarem ubrania się kiedy do pokoju wpadł Kibum. Zmierzył go wzrokiem po czym zmrużył oczy podejrzliwie.
-Ej, Jong, chyba ci tae spierdolił. Wszystko fajnie.. tylko on i Kai się znają? Są razem? wiesz coś? - spytał siadając na Jonghyuna łóżku, musiał przyznać cała sytuacja niezwykle go zaciekawiła, musiał wiedzieć wszystko, już, teraz. On to z Jonghyuna wyciągnie czy tego chce czy nie, lecz widząc po jego minie nie był wcale szczęśliwy z tego faktu, czyżby powiedział coś nie tak? Rozejrzał się po pomieszczeniu dostrzegając, że łóżko Taemina było pościelone -Ejjj... wy spaliście razem? zgwałciłeś go?! - pisnął przerażony łapiąc się za głowę, co jak co ale obawiał się o cnotę tego małego aniołka.
Odwrócił się przodem do kociookiego po czym wywrócił na niego oczami, on sobie żartuje z niego?
-Jak na to wpadłeś geniuszu? - prychnął wyciągając z szafy jakąś zwykłą koszulkę polo, a do tego jakieś rurki - Nie no serio Kibum, jak udało ci się wykombinować takie coś?
-Ha ha ha - ironizował - Śmieszne, zabawny jesteś - oparł się na łokciach - No nie wiem, łóżko jedno jest zaścielone, a drugie... nie? - spytał choć doskonale znał odpowiedź bo po wyrazie twarzy bruneta było widać, że nie jest zadowolony z nagłego wyjścia Taemina - Wracając do wcześniejszych pytań, więc?
-Nie, nie wiem, aishhhh Kibum - jęknął w końcu patrząc na niego przez ramię zirytowanym wzrokiem - Skończ wreszcie dociekać - odparł z przekąsem naciągając wcześniejszy ciuch, po czym przebrał bokserki na czyste. Czuł na sobie wzrok blondyna, jak dokładnie obserwuje każdy jego ruch, czuł się trochę dziwnie, co prawda nie był skrępowany, bo widział go już kiedyś nago, ale nie czuł się jakoś swobodnie - Aż tak brakowało ci tego widoku, że musisz mnie pożerać wzrokiem? - spytał uśmiechając się zadziornie puszczając speszonemu kociookiemu oczko lecz chłopak szybko się zrefleksował wbijając swój koci wzrok w jego osobę.
-Nie wiem o co ci chodzi - wzruszył ramionami po czym lekki uśmiech zagościł na jego ustach - Onew i tak ma o wiele większy abs od ciebie, a wcale się tak tym nie chwali - wzruszł ramionami po czym spuścił głowę zarumieniony kiedy zauważył jak brunet uśmiecha się cwanie - No co?
-Coś jest na rzeczy?
-Coś ty! - pisnął unosząc brwi w górę - Przecież my się przyjaźnimy więc skończ gadać głupoty.
Przyjaźnią.. tsaaaa, Jonghyun doskonale widział jak oboje pożerają się wzrokiem i najchętniej oboje by się na siebie rzucili kiedy tylko ktoś nie patrzy. To tylko kwestia czasu, kiedy do czegoś dojdzie, on już doskonale znał Kibuma i wiedział jaki jest.
-Gdzie ty się wybierasz? - uniósł pytająco brew podenerwowany - Chyba nie chcesz powiedzieć... - urwał przerażony wytrzeszczając oczy. Już dawno nie widział tak plączącego się w tym co mówi Key, to nowość, którą się nie spotyka na co dzień.
-Nie martw się idę zobaczyć co to za kolega z którym chciał się spotkać Minnie - założył buty lecz jeszcze się odwrócił, bo Key nagle krzyknął z niedowierzania.
-Chcesz go śledzić?! Jonghyun! - założył ręce na piersi kręcąc głową - I co ci to da, głupku?
-Jak to co? Skąd mam wiedzieć, czy to nie jakiś pedofil? - zamrugał oczyma na samo wyobrażenie Taemina w objęciach jakiegoś innego typa, już nie słuchając dalszej katorgii Key przerwał mu w pół zdania - Narazie Kibum - machnął mu ręką po czym zszedł na dół, a ostatecznie opuścił dorm.
Szedł uradowany przed siebie pod wyznaczone miejsce, zaczął biec gdy zobaczył czekającego pod restauracją Jongina, podbiegł do niego i przytulił go mocno.
-Kaiiii!!!! Jak ja się stęskniłem!
Brunet objął go w pasie podniósł w górę i okręcił się z nim kilka razy wokół własnej osi, po czym pocałował w policzek.
-Ja też Minnie.- postawił go na ziemie i klepnął w tyłek.
Kai złapał Tae za dłoń i wciągnął do restauracji.
Spędził z Kaim wspaniały poranek, już dawno się tak dobrze nie bawił, strasznie się za nim stęsknił. Najpierw poszli do restauracji, zjedli jakieś zajebiste ciastko, a potem zrobili to co lubił najbardziej. Poszli poleżeć na łące. Kai rozłożył jego ulubiony kocyk i objął Tae w pasie, wziął na ręce i położył powoli na kocu, po chwili położył się obok niego i zagarnął do siebie wtulając go w swój tors. Leżeli tak sobie nic nie mówią, tylko ciesząc się swoją bliskością, Kai zaczął gładzić dłonią plecy Lee i uśmiechał się czule.
-Tęskniłem za tobą. - pocałował go w czoło i przytulił do siebie.
Po około 20 minutach Tae zaczął się zbierać. -Muszę już iść kotek, pochylił się nad siedzącym jeszcze Kim'em i pocałował czule w głowę po czym poczochrał włosy.
-hyuuunggg... nie idź jeszcze.. - złapał go za dłoń i wstał przytulając drobne ciało szatyna do siebie.
Taemin odwzajemnił uścisk i popatrzył na bruneta. - Musze iść, Kibum się wkurzy a zaraz ide z Jonghyunem na siłownie. - Uśmiechnął się i na myśl ciała Jonga i widoku napinających się mięśni oblizał wargi.
-Minnieee?- ciemnowłosy spojrzał na niego podejrzliwie - Czy tyyy... - szatyn mu przerwał.
-Ciiii... - zarumienił się. -okej lecę kotek, papa i do następnego, jakby coś to dzwoń i pisz - uściskał go mocno i cmoknął lekko w usta. Szedł powoli w stronę domu, jakże się zdziwił kiedy za rogiem natknął się na zamyślonego Jonghyuna.
-Jongi? co ty tu robisz? -uśmiechnął się czule i przytulił go jednak zaraz powoli skojarzył fakty. - No właśnie... co ty tutaj robisz... czy ty... ty mnie śledzisz? - spojrzał na niego podejrzliwie i wyczekiwał odpowiedzi.
Jego plan od samego początku był trochę nieprzemyślany. Już na pierwszym zakręcie nie wiedział gdzie ma iść. Przecież Taemin mógł pójść gdziekolwiek. Seul jest duży, a miejsc jest wiele gdzie można się spotkać. No myśl Jonghyun.. gdzie byś poszedł się spotkać z przyjacielem z dawnych lat? No z pewnością w takie miejsce, gdzie się spotykali od dawna. Okej... Zamyślił się, z tego co pamiętał długowłosy był strasznym głodomorem. Zagryzł wargę myśląc intensywnie.
-Mam! - uśmiechnął się sam do siebie po drodze zauważając, że przechodni dziwnie się na niego patrzą - No i na co się tak gapicie? To już nie można porozmawiać z samym sobą? - wyrzucił ręce w dezaprobacie po czym włożył ręce do kieszeni bluzy którą wcześniej zabrał z sobą. Zadowolony z siebie zaszedł pod jedną z najlepszych restauracji w całym Seul, aż sam zrobił się głodny na myśl o pysznych smakołykach, które znajdowały się w tym pomieszczeniu, a zapachy unoszące się stamtąd wcale nie ułatwiały sprawy. Zmrużył oczy zaglądając przez szybę, lecz na tyle dyskretnie, by nikt go nie przyuważył. Zauważył ich, uśmiechali się, śmiali. To w jaki sposób łapał go za dłoń, w jaki sposób na niego patrzył nie spodobało się Jonghyunowi. Poczuł jakiś taki dziwny ucisk w żołądku, który w żadnym razie nie należał do tych przyjemnych. Czuł się jakby... zazdrosny? Naprawdę? Przecież nie są razem, a on może robić co chce, tak? No tak... To dlaczego tak bardzo chciałby to zmienić? Chciał by Taemin w taki sposób na niego patrzył, śmiał się z jego żartów, z nim spędzał czas, a nie z kimś innym. Westchnął rozdrażniony, był bezsilny. Nie mógł tak bez pardonu wejść i im przerwać miłe oczywiście tylko dla nich spotkanie. To by było trochę nie na miejscu, a poza tym zdradziłby się, a co jak co nie mógł do tego dopuścić. Kiedy tak przypatrywał się temu Kaiemu zdał sobie sprawę, że skądś go kojarzy. Wiedział na pewno, że już go kiedyś widział lecz nie umiał sobie skojarzyć gdzie. Stał tak zamyślony opierając się o ścianę budynku, kiedy przyuważył, że się zbierają, zaczął panikować. Przecież nie może go zauważyć, bo cały plan ległby w gruzach. Schował się szybko między jednym, a drugim budynkiem lecz ukradkiem się wychylał na tyle ostrożnie żeby pozostać niezauważonym. Kiedy chłopak złapał długowłosego za dłoń znów poczuł to dziwne uczucie, coś się w nim gotowało. Jonghyun tylko spokojnie, nie denerwuj się. Zadrwił ze swoich własnych myśli. Cholera, za późno! Poszedł za nimi, kiedy Taemin zaczął się odwracać musiał się jakoś schować, co szło mu całkiem dobrze, aż nie zaszli pod jakiś busz jak to Jonghyun na początku określił kiedy zauważył łąkę. To będzie trudniejsze niż myślał, kiedy przykucnął w jakiś chaszczach lecz jak najbliżej by jak najwięcej mógł usłyszeć. Już wolał nie myśleć ile tam znajduje się robaków, pająków i innych pierdół, które wywoływały u niego ogromny wstręt. Na samą myśl o tym aż się wzdrygnął lecz nie o to przecież w tej chwili chodziło. Zgryzł wargę, tłumiąc jęki niezadowolenia widząc jak obejmuje szatyna, jak go całuje... To przesada. Dlaczego on mu się daje? Przecież... Przełknął ślinę kiedy zauważył jak Taemin z własnej woli go pocałował w usta. Tyle mu wystarczyło, nie chciał wiedzieć nic. Nie chciał słyszeć wyjaśnień po rostu uciekł. Mimo że nie był jego chłopakiem, czuł się zdradzony. Przyjaźń? Też mu coś, tak przyjaciele się nie zachowują. To wyglądało jak związek długo stażowy. Na samą myśl o tym aż zrobiło mu się niedobrze. Czuł wstręt, do szatyna. Miał wrażenie, że go oszukał, zrobił z niego idiotę. Nie, on po prostu był idiotą. Mrucząc pod nosem wiązankę przekleństw schował ręce do znowu do kieszeni spuszczając głowę, nie miał siły by wkładać słuchawki do uszu. Nie chciał słuchać muzyki i tak to by nie odwróciło jego myśli od zaistniałej sytuacji. Czuł złość, lecz postanowił nic po sobie nie pokazywać, po prostu chciał trochę poprawić ich relacje, bo od samego początku były one błędne. Nagle zatrzymał go głos osoby, którą nie miał ochoty widzieć w tym momencie. Przystanął zerkając na Taemina obojętnie.
-Nie, to już nie mogę wyjść do sklepu? Nie mogę iść się przejść? Myślisz, że nie mam nic do roboty tylko chodzenie za tobą jak za małym dzieckiem? Zrozum możesz robić co ci się żywnie podoba, ja także. Nie jesteś moim chłopakiem, ani ja nie jestem twoim i lepiej żeby tak pozostało - bez zbędnych dyskusji oraz słów pozostawił zdezorientowanego chłopaka na środku chodnika po czym go wyprzedził i skręcił w uliczkę obok. Zdecydowanie to nie był moment, w którym chciałby z nim rozmawiać. Przynajmniej nie teraz.
Poczuł mocne ukłucie w sercu. Te słowa, ten ton, ten wzrok... to bolało. Łza spłynęła po jego policzku.
~Tae.. weź się w garść... on ma racje... tylko.. po cholerę robił mu nadzieję? Po co ze mną spał w jednym łóżku? Po co mnie pocałował? Po co był zazdrosny? Po co to wszystko skoro dla niego to i tak nic nie znaczy?~ Westchnął głęboko i powolnym krokiem podążył do dormu.
Wszedł do środka, rozebrał się i podszedł do Key siedzącego w salonie na kanapie, usiadł mu na kolana i przytulił się do niego mocno.
-Co jest mały? - tulił go mocno do siebie i głaskał uspokajająco po plecach.
-Nic.. - wtulił się mocno i pociągnął nosem.
Usłyszał odgłos otwieranych drzwi wejściowych. Zobaczył Jonga. On gdy tylko go zauważył odwrócił wzrok. ~Boli..~
-Mhmm.. - Kibum przytulił go mocno do siebie i wtulił jego twarz w swoją klatkę tak żeby ten nie musiał patrzeć na Jonghyuna. Młodszy kim obdarzył starszego takim wzrokiem, że ten nie był w stanie na niego patrzeć i musiał spuścić wzrok.
-Key zbieraj się, idziemy do radia. - Do salony wszedł Minho. -Tae? Minnie ty płaczesz? Co się stało? - podszedł do dwójki i pogłaskał Lee po policzku. ~On też tak robił...~ pociągnął nosem i zszedł z kolan Key.
-Muszę ochłonąć idę potańczyć.. - powiedział biorąc wodę
-Dobrze Minnie, ja Minho i Onew jedziemy do radia. Nie pozabijajcie się tu.. - Powiedział Key podchodząc do młodszego i przytulając go. - Będzie dobrze kruszynko..
-Mam nadzieję. - Uśmiechnął się sztucznie i ruszył w stronę sali tanecznej.
Wyminął Jonga nie racząc go nawet spojrzeniem, na jego twarzy był wyrysowany żal, ból i złość. Zbiegł na dół, puścił muzykę z magnetofonu i zaczął tańczyć, zamknął oczy i oddalił się do swojego własnego świata. Nie starał się hamować łez. ~Jesteś naiwnym kretynem Taemin jeśli myślałeś, że on coś do ciebie czuje... ~Szloch wyrwał się z jego ust. Miał mętlik w głowie, nie wiedział co ma o tym wszystkim myśleć poczuł się jak zabawka. Nie wiedział czy to on czymś zawinił czy Jonghyun po prostu chciał go upokorzyć i mu się to w 100% udało. Nie było miłe to co zrobił starszy, poczuł się.. zraniony? Nie spodziewał się po nim czegoś takiego.. heh.. czyżby znowu się przejechał? Skrzywił się na wspomnienia nawiedzające jego pamięć.
-Chyba przegrywasz hyung.. - powiedział z udawanym żalem Minho wymijając w wyjściu Jonga.
Przetańczył jeszcze 6 piosenek po chwili upadł na ziemie z przemęczenia. Leżał a łzy powoli spływały po jego policzkach. usiadł opierając się o lustra i myślał nad tym wszystkim. ~Okej Tae. Zbierz się w kupę. Skoro dla niego to nic nie znaczy i ma cie w dupie to też go miej. Pierdolić wszystko. Traktuj go tak jak on ciebie.. postaraj się chociaż.. ~ Wstał i poszedł na górę, wszedł do łazienki, nalał wodę do wanny i wszedł do niej, kładąc się w przyjemnie letniej wodzie. Kochał to uczucie, wziął gąbkę, dokładnie się umył, spłukał szampon z włosów i leżał wsłuchując się w cicho grające radyjko które stało na pralce. Leżał tak z błogim uśmiechem nie myśląc o niczym i nawet nie wiedział kiedy odpłynął i zasnął.
Szedł powoli, jak najwolniej się dało, aby jak najpóźniej dojść na miejsce. Nie spieszył się, wlókł za sobą nogi zrezygnowany. Miał nieodparte wrażenie, że idzie na śmierć mimo że nie powinien się tak czuć, bo on nic nie zrobił. Nic nie zawinił, chyba. Odwlekał także powrót z innych powodów a mianowicie nie miał ochoty znów spotkać szatyna, a co gorsza rozmawiać. Ogólnie nie chciał z nikim gadać. Chciał się przedrzeć niezauważony, a potem wyżyć na swojej kochanej siłowni. To coś na co miał ochotę w tej chwili, ale przeważnie nigdy nie wychodzi tak jak byśmy chcieli, a Jonghyun ewidentnie się o tym przekonał, bo gdy tylko przekroczył próg to zobaczył Taemina, który tuli się do klatki piersiowej Key. No musiał przyznać to również go zabolało. Cały czas miał przed oczami długowłosego, który całuje tego całego Kaiego. Jak bardzo by nie chciał, to chłopak w dalszym ciągu siedział w jego głowie. Co denerwuje go chyba najbardziej. Wreszcie mógł wyobrazić sobie jak mógł się czuć Kibum, kiedy go zranił. Właściwie, nie pamięta co się dokładnie stało, lecz nadal widzi, że to pozostało w jego psychice, że traktuje go z większym dystansem, jest bardziej wredny niż normalnie i gdyby nie byli razem w zespole pewnie już by z nim słowa nie zamienił. Zawalił, fakt. Obiecał sobie, że z jego następnym chłopakiem będzie zupełnie inaczej, będzie zupełnie inny dla niego, zmieni się. Był gotów się otworzyć, lecz przejechał się. To miała być taka zemsta za Kibuma, czy jak? Sam nie wiedział, ale wiedział jedno... nie wyszło. Kiedy Taemin spojrzał na niego swoim zapłakanym wzrokiem musiał odwrócić wzrok, nie chciał na niego patrzeć. Nie chciał go widzieć. Lecz kiedy tylko przeniósł swoje spojrzenie napotkał te Kibumowe, które tylko wysyłało gromy z oczu. Spuścił całkowicie głowę, bo czuł wyrzuty sumienia, które dopiero teraz go dopadło. Nigdy nie traktował nikogo na poważnie, to zawsze on mógł robić co mu się żywnie podobało, a inni nieźle dostawali po dupie odchodząc jedynie ze złamanym sercem. Wtedy nie wywierało to na nim szczególnego wrażenia, bo nie wiedział jak to jest dopóki nie poznał JEGO. Chłopaka, który tak bardzo zawrócił mu w głowie, że świata po za nim nie widzi. Który w pierwszy lepszy sposób wykorzystał go, wpajając jakieś tanie kłamstwa. Właściwie sam nie wiedział czy bardziej był zły na szatyna, czy coś innego. Pokręcił głową. Dlaczego ty o nim w ogóle myślisz? Co cię to obchodzi co robi? Jego życie, jego sprawa, a ty? Ty powinieneś zająć się sobą i zostawić go w spokoju, tak? Tylko dlaczego miał wrażenie, że nie umie? Aishhh Jonghyun! Jego rozmyślenia przerwał mu przechodzący długowłosy, który nawet nie uraczył go spojrzeniem. Widział po nim, że czuł się zraniony, choć nie bardzo rozumiał dlaczego. To nie on całował się z innym, to nie on mu wpajał jakieś bajeczki, to nie on się do niego kleił. Prychnął niezadowolony z zachowania Taemina. Na niedomiar złego jeszcze Minho musiał dołożyć swoje trzy grosze od siebie.
-Chyba przegrywasz hyung.. - odparł z udawanym żalem po czym go wyminął.
Przegrywa? Niby co? Bo co jak co to on nic nie przegrał, a jak już to oboje przegrali. Bez zbędnego zastanawiania się podążył do miejsca, które miał w tej chwili na myśli, w miejsce gdzie może się odstresować, gdzie może być tylko sam. Westchnął ciężko kiedy uniósł sztangę lecz dopiero teraz zdał sobie sprawę jak bardzo emocje w nim buzują. Zrobił serię powtórzeń lecz nadal było mu mało. W dalszym ciągu nie czuł się wystarczająco wymęczony, by mógł się czuć wyluzowany. Dołożył sobie więcej ciężarków, nie uważał, że przesadził. Czuł, że da radę i był tego pewny do momentu aż nie podniósł przedmiotu w górę, który przez chwilę jego nieuwagi wyślizgnął mu się z rąk. Przeciążyło go, a sztanga upadła wprost na jego nogę miażdżąc ją swoim ciężarem. Chłopak krzyknął głośno upadając na podłogę i łapiąc się za obolałą kończynę. Jęknął kiedy tylko dotknął swoją stopę, zagryzł podenerwowany wargę. Nie dobrze. Pomyślał, kiedy próbował się po jakimś czasie podnieść, lecz silne rwanie spowodowało, że wylądował z powrotem na brązowych panelach. Kiepsko, bardzo kiepsko. Nie spodziewał się, że będzie aż tak źle. Myślał, że jak chwilę odczeka, ból ustąpi, przeliczył się. Kiedy tylko zdjął buta widział jak stopa cała mu spuchła, a na dodatek nabrała prawie wszystkich kolorów tęczy. Gratuluję Jonghyun Onew, Minho oraz Key są na wywiadzie. Do Taemina się nie odzywasz... No stary nieźle tu ugrzązłeś. Co gorsza dzisiaj wieczorem mają mieć koncert, niby jak teraz ma wystąpić? Jak ma tańczyć w taki stanie? Nie ma co.. to się dorobił. Teraz to czekał jedynie na zbawienie, które prędzej czy później w końcu musi nastąpić, nie?
~Minnie & Bummie

LOL, ale jakie to prawdziwe, właśnie TaeKai są takim typem przyjaźni, który mógłby robić making out w ciemnym zaułku i powiedzieć, że "to tylko gest przyjaźni", także xD. Ale przykro mi się zrobiło teraz, mam nadzieję, że jakoś to naprawicie ;-;
OdpowiedzUsuń