piątek, 13 marca 2015

Byłeś pierwszy, który otworzył mi oczy na miłość (4)






żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie 





Wstał z podłogi i podszedł do luster, spojrzał na swoje odbicie. ~Kim Jonghyun… Co ty ze mną zrobiłeś?~ Postanowił iść pod prysznic, wyszedł z sali i poszedł na górę, od razu wszedł do łazienki, rozebrał się i wszedł pod prysznic. Przyjemne krople które sunęły po jego ciele, to przyjemne zimno. Czuł się dobrze, czuł, że odpływa. Jego głos wciąż huczał mu w głowie, słowa tej piosenki wciąż nucił po cichu. Tak bardzo chciał żeby on teraz tutaj był, żeby go objął,pocałował, dotknął..Pragnął tego, pragnął jego uwagi, pragnął JEGO.  Dokładnie umył swoje ciało i włosy, wyszedł z kabiny i wytarł swoje ciało, lekko przesuszył włosy ręcznikiem, poczuł się lekko zakłopotany kiedy zorientował się, że nie wziął ze sobą ubrań na zmianę. Drugi ręcznik przewiązał na biodrach, rozczesał włosy i wyszedł z łazienki, skierował się do pokoju, otworzył drzwi i od razu napotkał się z ciemnymi tęczówkami bruneta który zlustrował go od góry na dół i znów tak seksownie oblizał wargę. Młodszy speszył się trochę,podszedł do swojej szafy i wyciągnął tylko przydługą koszulkę na grubych ramiączkach i bokserki. Czuł jak krople wody z mokrych włosów tworzą zimne ścieżki na jego plecach i brzuchu, zerknął na bruneta który intensywnie się mu przyglądał,starszy nawet tego nie zauważył więc odwrócił się do szafy i lekko zagryzł wargę. Ręcznik lekko zsuwał się z jego bioder przez co dołeczki na jego lędźwiach były wyraźnie widoczne, zdjął ręcznik i błyskawicznie założył bokserki a potem narzucił na siebie koszulkę która ledwo przykrywała jego chudy i zgrabny tyłek, jego długie i szczupłe nogi były zupełnie nagie, wyciągnął z szafki czarne skarpetki i założył je,ręcznikiem przetarł włosy, udał się do łazienki i wrzucił go do pralki, rozczesał włosy i wrócił do pokoju. W drzwiach wpadł na bruneta, ich wzrok spotkał się, patrzył w te ciemne oczy i nie wiedział co ma z sobą zrobić, miał ręce na jego barkach, zjechał wzrokiem niżej na te pełne usta, nie umiał już dłużej… przesunął dłonie na jego kark i przyciągnął do delikatnego ale bardzo namiętnego pocałunku, zamknął oczy i czekał na ruch bruneta.


Wszedł do pomieszczenia, które jeszcze jakimś czas temu było jego oazą, miejscem gdzie mógł się zamknąć, do którego nikt pod żadnym pozorem mu nie miał prawa wejść. Niestety, ale ono zostało już naruszone. Miał wrażenie, że nie należy już do niego, że zostało skradzione. Przebywając tutaj nie czuł się aż tak swobodnie. Nie czuł potrzeby, aby wrócić tutaj z powrotem, a czyja to była wina? Jakiegoś gówniarza, który wtargnął znienacka wszystko komplikując. Dlaczego akurat jemu przyszło dzielić z nim pokój? Dlaczego nie mógł się zamienić z Minho? Zamyślił się na chwilę. Nie, zdecydowanie nie zniósłby mieszkania w jednym pomieszczeniu razem z kociookim. Z pewnością nikt by tego nie przeżył, a po za tym miał za małą szafę na jego ubrania, których było Bóg wie ile. Jonghyuna zawsze zastanawiał fakt, gdzie on to wszystko chowa? Pod łóżko? Do szafy Minho? Nieważne tak czy siak przyszło mu być w jednym pokoju z maknae. Wywrócił oczami kiedy zauważył walające się swoje rzeczy. Powinien tu kiedyś posprzątać. Przeszło mu przez myśl kiedy otwierał szafę, a z niej wyleciało pełno walających się ubrań i innych tego typu pierdół.  Odskoczył od tego gwałtownie kiedy zauważył w drzwiach szatyna w samym ręczniku. Kiedy tak mu się przypatrywał z wrażenia wyleciała mu koszulka, a w ustach mu dziwnie zaschło. Przełknął ślinę starając się odwrócić wzrok, lecz to było silniejsze od niego. Pragnął go obserwować, oglądać to stało się jego nawykiem. Nie mógł spuścić z niego wzroku czuł jak policzki mu się rumienią kiedy zauważył jak chłopak ściągnął z siebie ręcznik. Miał taki ładny, zgrabny tyłek aż nieświadomie oblizał wargi. Nie Jonghyun musisz stąd wyjść i to szybko. Podszedł do drzwi lecz jeszcze się odwrócił i nie mógł się ruszyć kiedy zauważył jak chłopak do niego szedł, był coraz bliżej aż niespodziewanie na niego wpadł. Wpatrywał się w niego zesztywniały czując jego chłodne, drobne dłonie na swoich barkach. To był sen? On serio znowu czuje jego usta na swoich własnych? Zatrzepotał rzęsami mając wrażenie, że wyobraźnia znów płata mu figle lecz nic z tych rzeczy, szatyn serio tu był, naprawdę go całował. Objął go w pasie przyciągając bliżej siebie. Oddał pieszczotę pogłębiając ją, napawał się jego słodkim smakiem, czuł jak serce zwiększyło swoje bicie, czuł jak krew mu pulsuje ze zdwojoną siłą. Miał wrażenie, że w głowie wybuchły mu fajerwerki, a brzuchu latają motyle. Wsunął mu jedną dłoń pod koszulę, czuł jak każdy jego mięsień się napiął, a z jego ust wyleciał cichy jęk. Zagryzł jego wargę, jeżdżąc paznokciami po jego plecach kiedy dobiegł go głośny trzask zamykanych drzwi.
-Jesteśmy robaczki! – krzyknął uradowany Kibum wchodząc schodami na górę – Taeminnie? Jjong? – spytał podenerwowany dopiero teraz zdając sobie sprawę, że oboje zostali sami, a doskonale wiedział jaki jest brunet.
Słysząc krzyk Key od razu od niego odskoczył robiąc wielkie przerażone oczy kiedy zauważył chłopaka stojącego na korytarzu.
-Tutaj jesteście! – uśmiechnął się uradowany – Co macie takie przerażone miny? -  zmarszczył brwi – Jonghyun? Coś ty mu zrobił? – spytał przypatrując się to jednemu, a to drugiemu podejrzliwie mrużąc oczy. 


Tak dokładnie czuł jego usta, jego język, jego dłonie, nikt go nie dotykał w taki sposób to było cudowne. Gdy poczuł jak dłoń starszego wsuwa się pod koszulkę mimowolnie napiął mięśnie i bardziej przysunął się do niego, z jego ust wydobył się cichy jęk, podobało mu się to, chciał więcej i więcej, chciał go czuć, dokładnie, głęboko, przeczesał ręką jego włosy, odchylił lekko głowę. Ta chwila mogłaby trwać w nieskończoność, tak bardzo go pragnął. Jednak nie było mu to dane. Gdy usłyszał głos Key odskoczył od niego, jednak ręka bruneta wciąż była na jego plecach, patrzył przerażony na Kibuma który lustrował ich obu wzrokiem.
-Key-hyung, to nie tak, znaczy się... no bo.. eeee..... Jonghyun hyung nic mi nie zrobił, ja sam się... eee... no ten.. - nie wiedział co ma mówić, co robić, czuł jak wzrok Kibuma przewierca go na wylot i robi dziurę w ścianie. - Jak było na nagraniu? - gwałtownie zmienił temat, wiedział jednak, że Kibum tak łatwo mu nie odpuści, gdy starszy już chciał coś powiedzieć dalej mrożąc ich wzrokiem Taemin mu przerwał - Dobrze tak? to się cieszę, kupiliście może po drodze coś do jedzenia? a może mleko bananowe? Pójdę sprawdzić! -sprawnie wyminął Kim'a i zbiegł schodami na dół wpadając na Minho.
-Co do.. oooo... cześć Minnie - czarnowłosy zlustrował go wzrokiem - ślicznie wyglądasz wiesz? - powiedział trzymając go w pasie tak żeby nie upadł. - Czemu jesteś taki zarumieniony i masz taką przerażoną minę? - zapytał zakładając mu kosmyk włosów za ucho.
-Cześć Minho-hyung. Eeee... tak samo wyszło, kupiliście może mi mleko bananowe? - zapytał sprawnie wywijając się z jego uścisku i pędząc do lodówki, szukał tego, co znalazł, wbił słomkę w wieczko i włożył jej koniec do ust, usiadł na stole i sączył swój napój. Czuł, że dziś będzie ciężki dzień... No bo, jak ma się wytłumaczyć Kibumowi z tego ze to on pocałował Jjonga? przecież nie może mu powiedzieć, że się na niego rzucił bo starszy się mu podoba... ~Ehhh Taemin... to jeszcze większe gówno niż ci się zdawało...~ 



Był niezwykle zażenowany zaistniałą sytuacją. Jeszcze tego mu brakowało żeby ten Kocur go przyłapał w takiej, a nie innej sytuacji. Już mógł sobie wyobrazić tyranię na temat jaki to on jest nieodpowiedzialny, że myśli tylko o jednym i inne tego typu pierdoły. Wywrócił oczami, kiedy chłopak sprawnie się od niego oderwał po czym zszedł na dół.
-Widzisz? Wystraszyłeś go – prychnął na blondyna po czym pokręcił głową z dezaprobatą mierząc go morderczym spojrzeniem.
Chłopak oparł jedną ze swoich dłoni na biodrze i zaczął tupać nogą, jego mina wykrzywiła się w grymasie oraz wielkim niezadowoleniu.
-Ja? Ty mi tu lepiej nie pyskuj zminimalizowany dinozaurze – pogroził mu palcem. Tak oczywiście, Kibum nie da sobie podskoczyć. Westchnął jedynie opierając się o framugę, wykład go niestety nie ominie i tak jak się spodziewał blondyn zaczął mu robić katorgę o jego zachowaniu, jaki to on jest zły, że powinien go lepiej ze wszystkim zapoznać, a nie dobierać do spodni, że jak go jeszcze raz dotknie to się pożegna ze swoją męskością i bla bla bla. Brunet się wyłączył nadal mając przed oczami tą uśmiechniętą buzię młodszego Lee, w ustach nadal miał smak ust Taemina. Nieświadomie przygryzł wargę uśmiechając się pod nosem – Halooo! – fuknął machając starszemu ręką przed twarzą – Słuchasz mnie?!  Jak zwykle, nie! Tylko spróbuj skrzywdzić Minniego to wiedz, że ci tak obiję dupę, że przez tydzień na niej nie usiądziesz, jasne? – spojrzał na niego groźnie, a Jonghyun uniósł jedną brew.
-Czemu miałbym go skrzywdzić? On sam mi się pcha… - Kibum mu przerwał w pół zdania.
-Bo wiem jaki jesteś, wiem jak było ze mną… - skrzywił się wspominając stare dobre czasy po czym pokręcił głową zdegustowany – Mniejsza o to, po prostu nie chcę żeby przez ciebie cierpiał. Nie jesteś typem, który lubi się bawić w jakieś durne przywiązywanie.
-Skąd wiesz, może się zmieniłem? – warknął niezadowolony, że Key wyciąga takie wnioski, to co było między nimi już dawno się wypaliło i nigdy nie wróci więc nie rozumie dlaczego akurat teraz zaczyna mu to wypominać. Nigdy z nim nie miał większych problemów, a teraz nagle co? – Przeszkadza ci to,  że zainteresowałem się Taeminem, a tobą już nie?
-Proszę cię – spojrzał na niego z politowaniem – Ja nie wierzę w cuda Jonghyun – uśmiechnął się pobłażliwie po czym roześmiał się na dalsze słowa starszego – Serio myślisz, że nadal coś do ciebie czuję? Że po tym wszystkim nadal chciałbym z tobą być? Jesteś strasznie zabawny – starł z policzka udawaną łzę po czym lekko spoważniał – Nic więcej po za przyjaźnią nas już nie łączy, więc przestań wygadywać takie bzdury. Po prostu polubiłem Taemina, nie chcę żeby poznał jaki jesteś naprawdę, bo jak na razie to pewnie widzi w tobie Boga, a niestety do tego to ci jeszcze daleko – skrzywił się po czym dodał zanim odszedł - Pamiętaj co ci powiedziałem. 
Zostawił bruneta z rozdziawioną buzią, był w niemałym szoku to co od niego usłyszał. W ogóle co to miało niby znaczyć?  Przecież odkąd się poznali nie chciał w żaden sposób Lee zaszkodzić.  Wkurzony i lekko wytrącony z równowagi zszedł na dół by choć trochę ochłonąć lecz widząc Taemina, jego Taemina w ramionach Choi coś się w nim zagotowało. Miał wielką ochotę powykręcać ręce tej przerośniętej żabie lecz przed tym się powstrzymał jedynie posłał mu mordercze spojrzenie zanim podążył do salonu. 



-Jjonghi - zdrobnił czule jego imię odwracając się w jego stronę z czułym uśmieszkiem. - Lubisz płatki z mlekiem? Mam nadzieję, że tak, a jak nie to masz problem bo i tak ci je zrobię- uśmiechnął się radośnie, zeskoczył ze stołu i zaczął przyrządzać jakże to wspaniały posiłek. Wyjął mleko z lodówki, podgrzał je, wlał do dwóch miseczek i zasypał płatkami. Czuł się dziwnie wciąż obserwowany przez Choi który stał za nim oparty tyłkiem o stół. Czuł jego wzrok na sobie. Nie jego wina,  że było tak ciepło i inne ubrania nie wchodziły w grę. Poczuł jak Minho zbiera jego włosy z karku delikatnie przejeżdżając opuszkami po jego gładkiej i czułej szyi aby następnie spiąć je w kucyk.
-Tak żeby ci nie przeszkadzały w przyrządzaniu jedzenia Minnie. - szepnął mu na ucho i poszedł na górę. 
Tae stał jak wryty z dorodnym rumieńcem i płatkami w ręku.
-Phiiiii.... moje włosy.. -
Wziłą miseczkę w rękę i podszedł do Jonga siedzącego w salonie na fotelu podając mu ją, po chwili wrócił po swoją i dwie łyżki, usiadł na oparciu fotela Jonghyuna jedną nogę opierając obok jego uda, podał mu łyżkę i oddał się konsumpcji, co chwilę zerkał na bruneta, starał się robić to tak, żeby ten tego nie zauważył.
-Mam nadzieję, że ci smakuje hyung. - Uśmiechnął się do niego ukazując rządek białych zębów.




Spojrzał na stojącego przed sobą Taemina i na dwie miseczki, które trzymał w rękach. Czyżby szatyn zrobił mu coś do jedzenia? Uśmiechnął się zaciekawiony podsuwając miseczkę pod twarz po czym zajrzał do niej. Płatki? Zerknął na długowłosego przyłapując  go na tym, że znowu mu się przygląda. Brunet uśmiechnął się pod nosem bo uważał to za bardzo słodkie.  
-Dziękuję, ale wiesz, że nie musiałeś? – spojrzał na niego z wyrzutem lecz lekki uśmiech zagościł na jego twarzy. Wziął łyżkę, która leżała na stole i zanurzył ją w cieplutkim mleku. Oblizał usta otwierając usta z pierwszą porcją pysznego posiłku, po czym nabrał na łyżeczkę kolejną i kolejną aż nie opróżnił całego naczynia – Jeśli tak ma wyglądać nasza każda kolacja, jestem jak najbardziej za – wyszczerzył się ukazując swoje ładne, proste zęby po czym puścił oczko lekko zawstydzonemu szatynowi. 


Ucieszył się na te słowa. Zjadł swoją porcję, wziął obie miseczki i poszedł do kuchni. Uśmiech nie schodził mu z twarzy, umył je dokładnie i odłożył na suszarkę, wytarł ręce i wsmarował w nie krem do rąk. Zauważył Minho który szedł do salonu. Przechodząc obok niego niby "przypadkiem" przejechał dłonią po jego tyłku.
-Ejaa... nie rób tak.. - odpowiedział lekko zmieszany tą sytuacją , Choi odwrócił się do niego i stanął bardzo blisko niego, położył ręce na jego biodrach i przyciągnął do siebie pochylając się do jego ucha. 
-Wiesz... ja zazwyczaj dostaję to co chce i bardzo, ale to bardzo nie lubię przegrywać... - złożył na jego szyi delikatny pocałunek. 
Tae momentalnie spiął wszystkie mięśnie i starał się odepchnąć Minho od siebie.
- Zostaw mniiee... - w jego oczach był strach.
- Minnie.. przecież ja żartujee.. droczę się tylko, no juuuż... nie bój się. - uśmiechnął się czule i zagarnął drobne ciało w swoje ramiona głaszcząc po plecach. - spokojnie Lee. - odsunął się i poszedł do salonu odprowadzony zabójczym wzrokiem Jonga. Tae stał jeszcze przez chwile właściwie nie rozumiejąc całej tej sytuacji, widział jak Jomg i Minho gadają o czymś, a bardziej to Jong najeżdża na niego.. no dobra.. kłócą się, nie wiedział o co, pozmywał resztę naczyń które były w zlewie i poszedł na górę, wszedł do łazienki, umył ręce, poprawił włosy i zszedł na dół, wszedł do salonu. Jego wejście przerwało kłótnię pomiędzy raperem a wokalistą. Z szerokim uśmiechem na ustach podszedł do Jonghyuna i usiadł mu na kolanach bokiem, oparł głowę o jego bark a ręce umieścił na jego nagim brzuchu, jak gdyby nigdy nic po prostu wpatrywał się w telewizor na którym leciał jakiś program o owadach.
-Jezus... przełączcie tooo.... - schował głowę w zagłębieniu szyi starszego, czuł jak jego mięśnie się napinają kiedy przesunął rękę trochę wyżej. Zerknął na twarz Jonga wyrażała lekki szok a na jego ustach malował się... triumfalny uśmiech? hmmmm nie wiedział o co chodziło. Po chwili spojrzał na Minho który gromił go wzrokiem i kurczowo ściskał pilot w ręku. Postanowił w to nie wnikać więc po prostu powrócił do poprzedniej czynności "chowania się" w ciele Jonga. Czuł się przy nim.. bezpieczny? potrzebny? Chciał tą bliskość czuć na co dzień i w każdej chwili. 
Po chwili poczuł jak zmęczenie ogarnia jego ciało, powieki się powoli zamykają a on powoli zasypia wsłuchując się w oddech i bicie serca bruneta.



Kiedy Choi podszedł do szatyna bardzo, ale to bardzo nie spodobało się Jonghyunowi. Co on w ogóle wyprawia? Jak on śmie łapy trzymać na jego biodrach?! Przecież on był jego, tylko on miał do tego prawo, tylko on mógł go w ten sposób dotykać.  STOP!  Krzyczały jego myśli. Nie są przecież razem więc dlaczego się tak zachowuje? Dlaczego czuje się…. Zazdrosny o długowłosego? Przecież ma prawo do robienia co mu się żywnie podoba, a jemu nic do tego. Powinien to uszanować lecz nie mógł znieść tego palącego w oczy widoku, miał ochotę wstać i obić twarz temu przerośniętemu płazowi. Miał w gdzieś, że to jego najlepszy przyjaciel, po prostu nie lubił kiedy ktoś próbuje odebrać mu coś co planuje zdobyć, a mianowicie chciał Taemina  i prędzej czy później on będzie należeć tylko i wyłącznie do niego. W końcu nie bez powodu nazywa się Kim Jonghyun, on uwielbia walczyć o swoje więc kiedy tylko Minho skończył rozmawiać z Lee brunet do niego podszedł mierząc chłopaka morderczym wręcz zabójczym wzrokiem. Czarnowłosy uniósł brew w górę zdziwiony nagłą wrogością Jjonga wobec niego.
-Hyung, o co ci chodzi? – spytał uśmiechając się delikatnie.
-Nie wiem czy wiesz, ale Taemin to za wysokie progi jak na twoje nogi więc odpuść go sobie – splunął wykrzywiając swoją twarz we wrednym, wręcz pogardliwym uśmieszku.
-A skąd możesz o tym wiedzieć? To ja zawsze jestem ten najlepszy, to ja zawsze we wszystkim wygrywam i  sorry, ale Taemin będzie mój prędzej czy później – odparł pewny swoich słów, uwielbiał denerwować bruneta, sprawiało mu to ogromną przyjemność, a rywalizacja to jego drugie imię. Przecież ON zawsze wygrywa – Nie patrz na mnie tym wzrokiem Jonghyun doskonale wiesz, że tak łatwo sobie go nie odpuszczę.

-Tym razem o tym możesz sobie pomarzyć – westchnął uśmiechając się zaczepnie – Młody ma naprawdę słodkie i miękkie usta, wiedziałeś? – uniósł jedną brew, a na jego twarz coraz bardziej pchał się cwany uśmieszek. Czuł, że wygrał i zagiął tym Choi, bo po jego minie mógł wywnioskować, że zadowolony wcale nie był, a wręcz przeciwnie patrzył na niego, a z jego oczu biły pioruny. Niestety, a może i stety nie zdążył odpowiedzieć, bo ich rozmowę przerwał długowłosy, który wszedł do pomieszczenia w którym przesiadywali. Bez najmniejszego skrępowania, czy także przemyślenia usiadł na jego kolanach, głowę opierając o Jonghyuna bark, chłopak szybko korzystając z sytuacji objął go w pasie uśmiechając się triumfalnie w stronę zszokowanego Minho, który coraz bardziej był wkurzony.  Przejechał po długich kosmykach Lee dostrzegając, że chłopak usnął mu w ramionach. Spojrzał na niego rozczulony po czym wziął go na ręce aby móc położyć go do łóżka. Wszedł ostrożnie po schodach, a potem ułożył delikatnie na miękkiej pościeli. Na koniec złożył delikatny pocałunek na jego policzku.  Minho tak łatwo z nim nie wygra, nie da sobie odebrać tego cudownego aniołka. Nawet jeśli miałoby go to nie wiadomo ile kosztować, wygra. 



Spał spokojnie przez około godzinę, wcześnie zasnął, był zmęczony tym dniem. Jednak po niespełna godzinie obudziła go nagła potrzeba napicia się czegokolwiek, wstał z łóżka i ze swoim ukochanym misiem w ręce, rozczochranych włosach i wygniecionej koszulce powoli zszedł na dół, chłopcy jeszcze nie spali. Wszedł do kuchni i wziął do ręki butelkę wody, przez kilka minut siłował się z zakrętką na marne. Zamienił kilka słów ze swoją ukochaną zabawką i poszedł do salonu mocno zaspany oczywiście jak to na niego przystało potknął sie o dywan na który upadł centralnie na środku pokoju. Przetarł piąstkami oczy i spojrzał na dywan.
-To chciało pozbawić mnie jedynego życiaaaa... - usłyszał rozczulony jęk Kibuma 
- Jaka słodka kruszynka.. - Choi poderwał się z fotela i podszedł do Lee. Objął go w pasie i postawił do pionu przejeżdżając otwartą dłonią po jego pośladkach. Lee od razu spłoną rumieńcem.
- Niiii... Mnie tu chciano zabić a ty mi tyłek macasz! Zboczenieeeecc -uderzył Minho misiem w klatkę, chwycił wodę w rękę i poczłapał do Jonga. Z powodu tego, że obok niego nie było miejsca usiadł mu na kolana.
-Jjonghiiiiiiś... -oparł głowę na jego barku, a jego oddech muskał szyję starszego. - czy możesz odkręcić mi tą przeklętą butelkę? To po pierwsze. A po drugie tooo.. Nie lubię spać sam a miś jest wredny i nie chce mnie przytulić - zrobił słodką minkę i uwiesił się na szyi Jonga. Cała ta sytuacja nie obeszła się bez ogromnego zdziwienia Onew i Key oraz wielkiego wkurzenia Choi Minho, który obmyślał plan jakby tu przeciągnąć tego aniołka na swoją stronę...


Taemin był taki słodki kiedy zasypiał. Uśmiechnął się mimowolnie pod nosem co nie umknęło czujnemu oku Kibuma. Uniósł pytająco brew, był ciekaw co temu kretynowi chodzi po głowie. Brunet przez chwilę wytrzymał wzrok blondyna lecz w pewnej chwili już zaczęło go to irytować. 
-O co ci chodzi Key? - parsknął wyrzucając ręce w dezaprobacie. 
-Mi? O nic - wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic przybierając na swoją bladą twarz delikatny uśmiech - Zastanawia mnie co ci chodzi po głowie. 
-Od kiedy cię to tak interesuje? - prychnął siorbiąc swój napój, który znajdował się w jednej z jego rąk. Co jak co, ale coraz bardziej nie podobało mu się zachowanie Kibuma, który za wszelką cenę wmawia mu, że między nimi wszystko jest okej. Czyżby kłamał? A przynajmniej takie miał wrażenie. 
-Nie mogę się już zapytać? - mruknął zdziwiony nagłą wrogością bruneta wobec niego - Siedzisz zadowolony z Bóg wie czego, a Onew do ciebie coś mówił - fuknął niezadowolony z faktu, że musiał mu się tłumaczyć. Tego jeszcze brakuje aby musiał się ze wszystkiego spowiadać temu dinozaurowi. 
-Mówił? Serio? - mruknął, a wyraz jego twarzy zmienił się diametralnie. Podrapał się zakłopotany po głowie - Przepraszam - wymamrotał pod nosem, a jego policzki przybrały kolor purpury. Czy Kibumowi się wydawało, czy Jonghyun właśnie się zarumienił? Może się pomylił co do niego?
-Ała. To chciało mnie zabić - nagły krzyk młodszego sprawił, że wszystkich spojrzenia zostały skierowane na jego osobę. Starszy już szykował się by pójść mu z pomocą lecz czarnowłosy go wyprzedził co spotkało się z jego wielkim niezadowoleniem i gromiącym spojrzeniem. Bardzo się ucieszył kiedy szatyn strzepnął jego rękę i skrzywił się nieznacznie. Był bardzo zadowolony kiedy długowłosy mu kolejny raz tego dnia usiadł na kolanach. Zaspany Taemin, był taki słodki, a zwłaszcza kiedy o coś prosił. Wyglądał jak mały, bezbronny aniołek. Wziął jego butelkę i bez problemu mu ją odkręcił po czym przyglądał się ucieszonej minie maknae, który zaczął pić swój trunek. 
-Nie pij tak szybko bo się zakrztusisz - objął go opiekuńczo w pasie, a następnie przyciągnął go bardziej do swojej klatki piersiowej, uśmiech w dalszym ciągu nie schodził mu z twarzy kiedy obserwował wkurzonego Minho. Był niezwykle uradowany tym widokiem.


Kochał się w niego wtulać, kochał wdychać jego zapach, był taki męski i seksowny. Brunet bez większych problemów odkręcił jego wodę oraz wręczył mu ją. 
-Nie pij tak szybko bo się zakrztusisz.
Usłyszał troskliwy głos Jonghyuna, Zarumienił się delikatnie, przestał pić i spuścił lekko głowę. Poczuł jak starszy gładzi jego włosy zawijając je sobie na palce. Kim przesunął dłoń po jego karku na plecy i objął w pasie. Szatyn oparł głowę na jego barku i skulił się lekko prawie kładąc się na Jjonga. 
-Jonghiiii - spojrzał mu głęboko w oczy i zrobił słodką minkę - Bardzo nie lubię sam spać kiedy jestem w nowym miejscu... i mam wrednego misia, ponieważ nie chce mnie przytulić. Jest za mały żebym mógł się w niego wtulić - zrobił smutną minkę patrząc na misia w swojej dłoni. -Jonghi? Zostaniesz moim osobistym misiem? - patrząc mu głęboko w oczy uśmiechnął się czule i przekrzywił lekko głowę w bok, poprawił mu przekrzywiony kolczyk. Potem przejechał opuszkami po jego szyi i dłoń mu spoczęła na jego barku. 
-Nie da się na to patrzeć - Minho wstał bardzo wkurwiony i wyszedł z salonu, poszedł na górę i głośno trzasnął drzwiami swojego pokoju. 
-Co mu jest? Zrobiłem coś nie tak? - zapytał Tae  odwracając się do reszty z niezrozumieniem. 
-Nie Minnie, wszystko okej. Minho ma złe dni i jego drużyna przegrała... teraz jest zły jak osa - odparł mu Key uśmiechając się do niego czule. 
-To dobrze - również się uśmiechnął i z powrotem zerknął na bruneta ze słodką minką - To jak będzie? - zastanowił się chwilę po czym dodał cicho - Misiu? 


Drużyna przegrała? Złe dni? A to dobre. Uśmiechnął się szyderczo w myślach, przecież to było od razu widać, że Minho jest o Jonghyuna zazdrosny, że młody właśnie wybrał jego, a nie czarnowłosego, że to z nim woli spędzać czas, a nie z Minho, że to do niego woli się tulić, do niego szeptać czułe słówka. Aż westchnął z zadowolenia, to wszystko tak bardzo mu schlebiało, że po prostu nie mógł się powstrzymać przed złośliwymi komentarzami czy docinkami oraz na twarz zagościł zwycięski uśmieszek kiedy czuł, że wygrywa, że zdobywa coś cennego, coś czego Choi nigdy posiadać nie będzie. Czuł względem tego ogromne podekscytowanie, znowu mu się udało, aż sam nie dowierzał, że tak szybko i tak prostym, wręcz banalnym sposobem. Przesunął nosem po szyi młodszego, który właśnie znajdywał się w jego ramionach. To coś cudownego, czego nigdy nie doświadczył, co było całkiem miłe, a wręcz przyjemne. Opuszki jego palców sunęły po karku starszego przez co z zadowolenia odchylił lekko głowę do tyłu. Mógłby go tak trzymać i już najzwyczajniej w świecie nie puszczać. Lecz ciągłe natarczywe spojrzenie Kibuma sprawiało, że nie czuł się taki pewny swoich czynów. Zagryzł lekko wargę znów wpatrując się w oczy młodszego, które ciągle były wpatrzone w jego. 
-Mam tylko nadzieję, że nie chrapiesz, bo tego to chyba nie zniosę. Zdecydowanie jednego charczącego kota mi już wystarczy – zaśmiał się lekko kiedy spojrzał w tym czasie na Key, który właśnie groźnie mu się przypatrywał. 
-Kim Jonghyun czy ty mi coś sugerujesz? – prychnął oburzony w taki sposób starszy go określił. Przecież on nigdy nie chrapał… chyba. 
-Już nie pamiętasz jak kiedyś Minho przyprowadził dziewczynę i ty…. – kociooki od razu mu przerwał rumieniąc się dorodnie. 
-Przestań, dobra pamiętam – fuknął obruszony – Nie musisz mnie kompromitować. Wystarczy, że sam to robisz – odgryzł mu się po czym zarzucił swoją blond grzywką, która zaczęła wchodzić mu do oczu. 
-Ale ty doskonale wiesz, że uwielbiam to robić – wyszczerzył swoje białe ząbki po czym musnął delikatnie policzek Taemina spotykając się z przymrużonymi oczami Key. 
-Phii, chodź Onew widać, że jesteśmy tu niemile widziani – wziął i pociągnął za rękę starszego również opuszczając pomieszczenie jak to uczynił jakiś czas temu Minho. 
Zerknął na Taemina, który speszony spuścił głowę, że aż nie mógł się powstrzymać i złożył motyli pocałunek na jego odkrytej szyi. 
-Coś wspominałeś, że mam zostać twoją przytulanką czy to zaproszenie nadal aktualne? – uniósł jedną brew w górę po czym trącił swoim nosem jego.


Przysłuchiwał się dokładnie ich rozmowie wciąż bijając swój wzrok w bruneta na którego kolanach siedzieli było mu bardzo, ale to baardzo wygodnie i jak na razie nigdzie nie miał zamiaru się wybierać. No.. przynajmniej nie bez niego. Pod wpływem dotyku starszego przechodziły go lekkie dreszcze a rumieńce na jego policzkach brzybierały coraz intensywniejszy odcień czerwieni. Do salonu wrócił Minho i zajął wygodne miejsce na kanapie, puścił mecz i intensywnie się w niego wpatrywał, jednak Tae dostrzegł jak czarnowłosy się im przygląda. Zachowanie Minho już najzwyczajniej w świecie go męczyło. Nie czuł do niego niczego, był dla niego przyjacielem, nie chciał pogłębiać ich relacji, zależało mu tylko na pogłębianiu ich z brunetem. 
-Oczywiście, że aktualna. -uśmiechnał się szeroko do Jonga i położył dłonie na jego szyi - mój Misiaczku - zachichotał cicho i cmoknał go w kącik ust.
-Kurwa mać.. Jonghyun.. robisz to celowo? na prawde aż tak chcesz mi dowalić? - Minho poderwał się z kanapy i patrzył złowrogo na parę siedzącą na fotelu.
-Przecież on nic..
-Taemin nie wtrącaj się.- czarnowłosy naskoczył na niego, jednak po chwili zmienił ton na bardziej miły i poczochrał jego włosy- Nie wiesz o co chodzi skarbie.
-To skoro nie wiem to pozwolisz ze zrobie tak. - Bez dłuższego zastanowienia wpił się namiętnie w wargo Jonghyuna obejmując go za szyje.
Minho patrzył na to i czuł jak pękają w nim wszystkie granice. Ręką którą miał wplecioną we włosy Tae lekko pociągnał go za nie w tył odrywając tym samym od ust Jonga.
-Przestań hyung.. to boli... - wypiszczał Lee odchylając głowę w tył i starając się swoją ręką strzepnął dłoń starszego ze swoich włosów.
Nie minęła chwila a pomiędzy Jonghyunem a Minho wybuchła kolejna kłótnia, dobrze że tam był bo inaczej nie wiadomo na czym by się to skończyło... 
Wyprowadził Jonga z salonu i zaciągnął na górę uspokajając i gładząc po policzku.


I po co on tu im do szczęścia? Zerknął na siedzącego czarnowłosego jak nigdy nic. Jeśli myślał, że Jonghyun był aż takim idiotą wierząc, że jego powrót był czystym przypadkiem to jest największym kretynem jakiego widział. Doskonale znał Minho i wiedział, że skoro sobie coś postanowi to łatwo tego nie odpuści, lecz tego było już po prostu za wiele. To jego natarczywe spojrzenie, które w nich wbijał powodowało, że brunet miał ochotę wydłubać mu te wielkie oczyska. Czuł normalnie jak mu się dziura wypala od jego przenikliwego, złośliwego wzroku. Nienawidził tego kiedy ktoś w taki sposób mu się przygląda, a zwłaszcza jeśli to jest Choi. W jak wielkim był szoku kiedy szatyn bez pardonu go pocałował swoim językiem od razu przedzierając się do jego buzi. Nawet nie zdołał na to odpowiedzieć, bo Lee szybko się od niego oderwał, a właściwie został wyszarpany za włosy. Kiedy Jonghyun to zauważył od razu wyplątał dłoń czarnowłosego z długich karmelowych kosmyków Taemina. Zacisnął szczękę oraz ręce w pięści, przegiął. Co jak co, ale nikt nie będzie w taki sposób traktował Minniego, jego Minniego Póki tu jeszcze jest nikt go nie tknie. Wstał z kanapy popychając Choi do tyłu, który lekko się zachwiał.
-Jeszcze raz go tkniesz to już nie będziesz miał takich prostych ząbków - wysyczał mierząc się z nim wzrokiem.
-Ty? Mi? - spojrzał na niego kpiąco - Jesteś kurduplem - uśmiechnął się z wyższością w jego kierunku. 
-A chcesz się przekonać? - napiął mięśnie przygotowując się do ostatecznego ciosu. W pewnym momencie Taemin stanął pomiędzy nimi ciągnąc rozwścieczonego, zdenerwowanego Jonghyuna do tyłu 
-Dajesz - zakrzyknął za nim - Minnie nie broń go, no chyba, że jest babą no to przepraszam. Kobiet nie biję - uniósł ręce wysoko do góry po czym założył je za głowę. Jonghyun nie zdołał mu odpowiedzieć, bo młodszy wyprowadził go z pomieszczenia. Weszli do ich pokoju, a Taemin zaczął go głaskać uspokajająco po policzku. Pod wpływem jego dotyku czuł jak cała jego złość po prostu znika. Westchnął cicho pod nosem. 
-Chodźmy spać, mam zdecydowanie dość wrażeń jak na dzisiaj - mruknął ściągając z siebie spodnie oraz koszulkę, pozostając jedynie w samych bokserkach. Zgarnął kruche, drobne ciało Lee po czym popchnął go lekko na łóżko. Położył się tuż obok po czym przytulił szatyna od tyłu w pasie przymykając powieki. 

1 komentarz:

  1. Od teraz mówcie mi prorok. Już w pierwszym rozdziale przewidziałam, że MinHo zakocha się w Minnie'm. Ja.... Oj no dobra, ale tego, że JongKey byli kiedyś razrm nie przewidziałam xD. Trochę żal mi MinHo... Ale JongTae xD

    OdpowiedzUsuń