A o to 2 część z 3 (?) Trochę krótka ;-; Przepraszam za błędy, nie miałam czasu sprawdzić. Miłego czytania ;)
~*~
Minho być może nie był żadnym pedofilem. O nie, nic z tych rzeczy. Ale do ludzi rozgarniętych także nie należał. Key przez całą drogę rozglądał się podejrzliwie szukając czegokolwiek co mogłoby oznaczać zagrożenie dla jego życia. Chciał to uznać jako pretekst do wyjścia z tego głupiego samochodu. Kiedy przyszedł kolejny zakręt szatyn mocno złapał się za uchwyt nad jego głową przymykając oczy.
-Dobra, co ty robisz? - westchnął Minho trochę zwalniając przy następnym zakręcie.
-Jedziesz tak jakbyś chciał nas wszystkich zabić. Skoro chcesz popełnić samobójstwo to mów w ostateczności zdążę wyskoczyć - wziął swoje pasy i zaczął je odpinać aby podkreślić powagę swoich słów.
Brunet, który co jakiś czas spoglądał na niego roześmiał się nagle powodując zdziwienie na twarzy Kibuma. Uniósł w zdziwieniu brwi do góry.
-No i co w tym takiego śmiesznego? Moje życie jest bardzo cenne i nie mam zamiaru go zmarnować dla kogoś takiego jak ty - prychnął widząc, że humor jego towarzysza się jeszcze bardziej nasila - Skoro nie chcesz mi odpowiedzieć to ja wysiadam - dodał.
-Spokojnie, kotku złość piękności szkodzi - uśmiechnął się zadziornie puszczając oczko - A z kogo mogę się śmiać jak nie z ciebie, jesteś taki uroczy.
-Jeszcze nie wiesz że ten uroczy chłopak bez najmniejszego problemu może obić ci dupę - zrobił urażoną minę niczym obrażone dziecko odwracając twarz do okna.
-Twoja niewyparzona buźka coraz bardziej mi się podoba - zagryzł wargę skupiając się na dalszej jeździe.
Szatyn puścił te słowa mimo uszu, nic już się nie odzywając. Jak tylko dojechali na miejsce cały się spiął. Mrugał oczami być może łudząc się, że tą są tylko jakieś żarty, a brunet znowu zacznie się z niego śmiać i oddalą się od tego okropnego miejsca. Na jego nieszczęście Minho nie miał takich planów kiedy zdał sobie sprawę, że chłopak opuścił samochód by odtworzyć przed nim drzwi. Wyciągnął dłoń, chcąc pomóc mu wysiąść. Zignorował jego rękę radząc sobie sam. Omiótł wzrokiem teren znajdujący się tuż przed nim. Skrzywił się oglądając te wszystkie wysokie karuzele. Na myśl, że miałby w takiej pojechać aż w żołądku go ściskało. Przecież on panicznie bał się wysokości! W milczeniu szli ramię w ramię co jakiś czas łypiąc na Minho niepewnym wzrokiem. Brunet chyba wyczuł, że coś jest nie tak bo przystanął gwałtownie.
-Okej co się stało? Zdążyłem zauważyć, że od dobrych pięciu minut nie pałasz radością, a wręcz przeciwnie. Nie chcesz tu być? - spytał odwracając Kima przodem do siebie widząc niepewność w jego oczach. A na co on liczył? Oczywiście, że nie chce! Nienawidzi karuzel, wesołych miasteczek i wszystkiego co by się z tym kojarzyło. Ale szatyn wiedział, że Minho się starał. Nie chcąc zrobić mu przykrości zmógł się w sobie.
-Wszystko w porządku, idziemy? - zagryzł wargę wymijając chłopaka by ten przypadkiem o nic więcej nie pytał.
***
Było całkiem przyjemnie. Mógł nawet powiedzieć, że mu się podobało, ale kiedy zauważył na jaką karuzelę ten go ciągnie. Przystanął momentalnie. Nie ma mowy! Nie wsiądzie na to! Nie będzie zgrywać aż takiego bohatera. Chłopak nie jest warty tego żeby zszedł tam na zawał serca.
-Co tym razem? - warknął już nieco zirytowany Minho.
-Nie ma mowy, nie wsiądę na to - prychnął próbując zakryć oznaki swojego strachu. Jeśli można to było delikatnie nazwać. Był przerażony na śmierć.
-Nie mów, że masz lęk wysokości - zaśmiał się kpiąc z niego - No choć Kibum. Jesteś strasznie marudny - stwierdził z przekąsem.
-I zejść tam na zawał serca? Nie dziękuję. A jeśli mam to co? - spytał zaplatając ręce na piersi.
-Mówisz to po to żeby na to nie wsiąść. Widzę, że robisz wszystko aby tylko zakończyć tą randkę. Ale będzie fajnie, mówię ci - uśmiechnął się i złapał go za rękę ciągnąc za sobą.
-Nie Minho, chcesz to idź sam. Chętnie popatrzę - robił wszystko aby ten go zostawił w spokoju, ale widział, że jego słowa nie robią na nim wrażenia. Nic sobie z nich nie zrobił. Zaczął się szarpać popadając w panikę kiedy zdał sobie sprawę, że chłopak wcale nie ma zamiaru odpuścić - Zostaw mnie.. Proszę.. Minho puść mnie.. - zająknął się kiedy zobaczył, że kupił bilety. Wybałuszył oczy rozglądając się rozpaczliwie. Chciał uciec jak najszybciej się da i nie oglądać za siebie. Strasznie się bał. Nie wyobrażał sobie, że tam wysiedzi chociażby sekundę. Poczuł jak zostaje wciągnięty w wagonik, a jego pasy się zapinają.
-No rozchmurz się, naprawdę będzie fajnie! - wykrzyczał radośnie Minho spoglądając na szatyna - Kibum? Wszystko w porządku? - spytał zauważając przerażone, zaszklone oczy chłopaka - Strasznie zbladłeś.
Kibum spojrzał na niego wściekle mając ochotę zamordować, że wciągnął go tutaj.
-Nie jest w porządku! Naprawdę mam lęk wysokości! Jestem na śmierć przerażony! Chcę stąd zejść, rozumiesz?! - krzyknął rozpaczliwie zdając sobie sprawę, że karuzela zaczyna ruszać. Pisnął donośnie kurczowo się trzymając. Zacisnął powieki licząc, że ten koszmar zaraz się skończy. A wiedział, że najgorsze dopiero przed nim.
***
-Kibum przepraszam! Naprawdę nie powinienem Cię do niczego zmuszać! Tak mi przykro! - złapał za trzęsącą się rękę szatyna. Jak on w ogóle śmie się do niego odzywać?! Przesadził. Cały strach, który mu towarzyszył przerodził się w złość. Też coś! Był wkurwiony jak nikt inny! Odwrócił się do niego przodem wymierzając mu siarczysty policzek.
-A wiesz co mnie obchodzą twoje przeprosiny?! Gówno! Gówno mnie one obchodzą! Czy ty w ogóle pomyślałeś jak mogłem się poczuć?! Pieprzony egoista! Zapatrzony w siebie dupek! - krzyknął wymijając Minho. Tak bardzo mu działał na na nerwy. Debil! Nie zważał na jego wrzaski, czy próby zatrzymania. Szedł przed siebie udając, że nic nie słyszy. Miał dosyć tego dnia, jedyne czego pragnął to wrócić do domu. Bohatera mu się zachciało zgrywać...
Gdyby tylko wiedział, że to nie jest warte zachodu nigdy w życiu by się na to nie zgodził! Ale kiedy patrzył w te oczy i miał świadomość, że musi mu odmówić..
Nie mógł, coś w środku kazało zrobić tak jak brunet chciał mimo że dla niego oznaczało to strach i przerażenie. Nie mógł tego zrobić..
Czy to możliwe żeby się... zakochał?
~Bummie

Ja nie mogę, leję xD To takie śmieszne i słodkie >.<
OdpowiedzUsuń