piątek, 5 grudnia 2014

The sad truth.




~*~

"Ból to coś okropnego...
Coś co łatwo przychodzi.
Ciężko się go pozbyć mimo, że staramy się coś z tym zrobić.
No nie da się...
Nie da się zapomnieć o wyrządzonych krzywdach.
To tak jakby zapomnieć dzień swoich urodzin.
Zapomniałbyś?
Oczywiście, że nie...
To coś wyjątkowego.
Coś pięknego, co obchodzimy raz w roku.
Dlaczego chodzę smutny?, pytasz.
Co się stało?
Oj nie udawaj, że ci zależy.
Bo doskonale wiem, że tak nie jest...
Nawet nie próbuj zaprzeczać...
Patrzysz niezrozumiale...
Naprawdę nie wiesz?
Niczego się nie domyślasz?
To takie przykre...
Czuję zawód...
Osoba na którą liczyłem najbardziej mnie zostawiła...
Potrzebowałem jej wtedy jak nikogo innego.
Zawiodłem się na niej...
Zdajesz sobie sprawę jakie jest to okropne uczucie?
Przez cały czas myślisz, że w najgorszych, najtrudniejszych sytuacjach będziesz mieć wsparcie.
Zostajesz sam...
Już wiesz jak się czuję?
Może chociaż domyślasz?
Może tak troszkę?
Ździebko?
Odrobinkę?
Nie?
Nadal nic?
To oczywiste...
Nie zdajesz sobie sprawy z tego jak mogłem się czuć.
Skąd miałbyś to wiedzieć?
Nie wiesz co przechodzę.
Nie wiesz o mnie tyle co ja wiem o tobie.
Nawet nie wiesz jak zareagować.
Nie chcę twojej litości.
Nie potrzebuję jej.
Nie chcę nic od ciebie.
Już nie teraz...
Ale wiesz?
Zrobiłbym dla tej osoby wszystko.
Ona dla mnie nic...
Ścierałbym płynące łzy z policzków.
Wtedy kiedy ja bym wylewał hektolitry łez...
Mimo wszystko nigdy nie uważałem jej za złą osobę.
Chciałbym zedrzeć ten smutek z twarzy.
Nawet jeśli miałoby mnie to nie wiem ile kosztować.
Nie mogę patrzeć jak cierpi.
Wtedy ja też to robię.
To chore!
Przecież powinienem być obojętny.
Nie przejmować się jej losem...
Ale kiedy patrzę w te oczy...
Wszystko wraca.
Nie mogę wymazać jej z pamięci.
Wiesz co jest najgorsze?
Nie jestem zły...
Może jednak jestem?
Nie, coś ty...
Tak odrobinkę?
Nie, nie na nią.
Sam już nie wiem...
Gubię się w tym...
Nie wiem co jest prawdą...
A co zwykłym kłamstwem...
To trudne...
Ale nie, raczej nie jestem zły...
Nie jestem?
Nie, raczej nie...
Chociaż, chyba jednak kłamałem.
Ale to nic, nie to jest w tej chwili ważne.
Nigdy nie zauważyłem, że mnie wykorzystuje.
Przecież to niemożliwe...
No bo jak?
Nie, na pewno nie ta osoba...
Przecież to głupie.
Nie!
To ja byłem głupi...
Tak strasznie byłem zaślepiony...
Ten jej urok...
A może nadal jestem?
Uważałem, że tak powinno być...
Nic złego się nie dzieje...
Przecież nigdy nic złego by nie zrobił...
To taki kochany aniołek...
Tłumaczyłem sobie.
Zwykły kretyn ze mnie...
To nienormalne.
Ta osoba nigdy nie dawała nic od siebie.
Może jednak nadal się mylę...
Może wpadam w paranoję?
Chyba nadal nie jesteś pewny o co chodzi...
Widzę twoje dalsze niezrozumienie.
Chociaż, może już wiesz?
Powinieneś...
Czuję się niedoceniony...
Tak dużo się dla niej produkowałem...
Robiłem co w mojej mocy, aby być jak najlepszy...
Żeby nigdy nie musiała się na mnie zawieźć...
Czy była zadowolona?
Czy widziała, że daję z siebie wszystko?
Najwidoczniej nie...
Dzień w którym odkryłem, że nic ją nie obchodzę...
Nic dla niej nie znaczę...
To najgorszy dzień jaki kiedykolwiek miałem...
To jak nóż wbity prosto w serce.
Byłem wstrząśnięty...
Że ona?
Nie, to niemożliwe...
Nie ten aniołek...
On by nigdy czegoś takiego nie zrobił...
Wmawiałem sobie.
Wpajałem te wszystkie kłamstwa.
Nie dopuszczałem do siebie prawdy...
Chciałem poczuć się lepiej...
Tak było.
Ale w końcu przejrzałem na oczy.
To wiele wyjaśniało...
Ale mimo wszystko nadal się pogrążałem...
Kryłem swoją dumę w dalszym ciągu służąc jej pomocą...
Wsparciem...
Oszalałem, wiem o tym.
Po prostu byłem zakochany...
Nadal jestem...
Nie potrafię z niej zrezygnować...
Zostawić...
To zabawne.
Tą osobą jesteś ty Taemin.
Kim Jonghyun"


~Bummie

1 komentarz:

  1. Śliczne, jak zawsze z resztą ♥ Poza tym moje kochane JongTae ♡

    OdpowiedzUsuń