~*~
żółty - Taemin ~ Minnie
niebieski - Jonghyun ~ Bummie
Obudził się w wannie, od razu przeszły go ciarki gdy poczuł straszliwe zimno, woda była już lodowata. Szybko z niej wyskoczył, poczuł jak cały zdrętwiał, cały się trząsł, szybko wytarł ciało ręcznikiem i ubrał się. Wyszedł z łazienki, od razu popędził do pokoju i zakopał się w kołdrze. Pachniała NIM, od razu ogarnął go smutek i pustka, chciał żeby znowu było jak wcześniej, chciał się do niego przytulić, pocałować te pełne kuszące usta, ba.. chciał dużo więcej. Chciał czuć jego dłonie na swoim ciele, chciał czuć jego usta na swojej szyi, chciał widzieć jak się wygina, jak napręża mięśnie, chciał słyszeć jego oddech, chciał aby mówił do niego czułe słówka, chciał żeby on był jego, tylko i wyłącznie jego. Wstał nie chcąc dłużej myśleć o czymś co jest nierealne, zszedł do kuchni, zrobił sobie kakao i już miał zamiar iść na górę gdy usłyszał głośny huk i krzyk. Przestraszył się. Podążył w stronę siłowni bo właśnie stamtąd dochodziły dziwne odgłosy. Wszedł tam i zobaczył Jonghyuna leżącego obok sztangi wijącego się z bólu i trzymającego za nogę. W tym momencie nie myślał o tym czy jest na niego zły, czy on sprawił mu przykrość, nie myślał o niczym tylko o tym żeby mu pomóc.
-Hyung! - podbiegł do niego szybko i wzrokiem ogarną co się stało. Oczywiście od razu usłyszał, że ma się odsunąć i takie inne, ale nawet tego nie słuchał. Widząc nogę Jonghyuna aż go zmroziło.
-Okey hyung. teraz ja pomogę ci wstać, ty stań na tej zdrowej a potem doprowadzę cię do salonu i położysz się na sofie.- Jak powiedział tak zrobił położył starszego na kanapie, jednak nic nie mówił, widział, że Jong cały czas mu się przyglądał, wziął w ręcznik kostki lodu i przyłożył na bolące miejsce. - Musze zadzwonić po karetkę, to nie wygląda dobrze hyung. - Zagryzł nerwowo wargę i patrzył na Jong który kategorycznie odmawiał. Usiadł zrezygnowany na podłodze obok sofy.
Oddychał ciężko kiedy tylko minimalnie poruszał palcami u nogi. Spokojnie Jonghyun, to nie koniec świata, poboli, przestanie. Przynajmniej tak mu się wydawało. Nie wiedział ile minęło czasu choć miał wrażenie, że minęła wieczność, kiedy ktoś do niego przyszedł. Kiedy uniósł wzrok od razu tego pożałował, bo osoba, która chciała mu pomóc była ostatnią, którą chciał widzieć.
-Zostaw mnie, poradzę sobie - zaprotestował odpychając go od siebie kiedy tylko chłopak starał się dotknąć - Taemin, cholera jasna! - fuknął kiedy młodszy mimo jego protestów pomógł mu wstać i zaczął prowadzić do salonu - Jesteś jakiś głuchy? Nie rozumiesz co się do ciebie mówi? - prychnął niezadowolony ciągle się mu przypatrując widząc jedynie zbolały wyraz jego twarzy - Dzięki.. - rzucił w końcu poddając się kiedy szatyn wrócił z lodem i obłożył jego nogę. Jęknął cicho lecz poczuł ulgę i to niemałą. Spojrzał na niego lecz chłopak w dalszym ciągu nie spuszczał wzroku z jego stopy - No co?
-Muszę zadzwonić po karetkę to nie wygląda dobrze hyung - zagryzł nerwowo wargę i spojrzał na bruneta, który słysząc "karetka" z jego ust wypłynęło kategoryczne nie.
-Nigdzie nie jadę, nic mi nie jest - rzucił szybko kiedy chłopak już zabierał telefon - Taemin daj spokój - złapał go za rękę tym powstrzymując od jakichkolwiek czynności, a długowłosy usiadł na podłodze zaraz obok niego.
-Jonghyun, o co chodzi? dlaczego tak się zachowujesz? Dlaczego mnie unikasz.. - chwycił go za dłoń i spuścił wzrok. - Skoro nic dla ciebie nie znaczę to po co było to wszystko? Dlaczego mnie całowałeś, przytulałeś, usypiałeś? Chcę żeby to wróciło, nie wiem co zrobiłem nie tak ale przepraszam, przepraszam za wszystko, zależy mi na naszych relacjach... -uniósł wzrok i spojrzał mu głęboko w oczy a pojedyncza duża łza spłynęła mu po policzku - zależy mi na tobie Jonghyun-hyung...
Był w niemałym szoku wyznaniem młodszego. Otworzył z wrażenia usta, ale szybko je zamknął, ponieważ nie wie co mu odpowiedzieć. Bo na co on niby teraz liczy? Czy to było szczerze, a może mu znowu próbuje coś wmówić? Tylko tym razem nie będzie taki naiwny, o co to to nie. Wyrwał rękę od razu spuszczając wzrok.
-Nie wiem co ty sobie ubzdurałeś, ale od samego początku to co między nami było... - zawiesił się - To było bez sensu, niepotrzebne. Nigdy nie powinienem był się do ciebie zbliżać, to był największy błąd jaki dotąd popełniłem - odparł oschle w dalszym ciągu na niego nie patrząc, nie potrafił - Jeszcze raz dziękuję ci za pomoc, ale nie musiałeś sobie mną głowy zaprzątać, wracaj do swojego chłopaka, a do mnie najlepiej się nie zbliżaj - zerknął na niego kątem oka widząc zapłakane oczy szatyna, lecz w dalszym ciągu nie zastosował się do jego prośby, a właściwie polecenia - No już, na co czekasz? Zostaw mnie w spokoju.
Wsłuchiwał się w każde jego słowo, czuł jak łamie mu się serce i rozpryskuje na miliony malutkich kawałeczków, każde słowo wypowiedziane przez Jonghyuna bolało niemiłosiernie. Nigdy nawet nie przypuszczał, że chłopak tak postąpi. Zranił go.. bardzo. Bolało go to, nie chciał już się przed nim płaszczyć, skoro on ma do niego taki stosunek. Jak mógł być taki głupi? Naiwne dziecko.. Myślałeś, że będzie tak jak w tych wszystkich durnych opowiadaniach czy bezsensownych romansach? Że rzuci ci się na szyję wyznając miłość? Że będziecie sobie żyć razem długo i szczęśliwie? Życie to nie bajka Taemin. Nie będziesz miał wszystkiego czego tylko chcesz. Nic nie będzie tak jak chcesz.. On się po prostu tobą zabawił. Zrobił z ciebie idiotę. A teraz patrzy na to jak cierpisz z satysfakcją. Znów się przejechałeś. Jesteś naiwnym dzieckiem Tae, a ludzie to wykorzystują. Możesz sobie wmawiać, że jest inaczej ale taka jest prawda... Myśli krążyły po jego głowie, łzy płynęły po policzkach ginąc w gęstym dywanie. Miał dość tej chorej sytuacji.. przetarł oczy i zwrócił się łamiącym głosem do Jonghyuna.
- Błędem było to, że pozwoliłem ci na to wszystko, błędem było to, że nie protestowałem. błędem było to, że się tu w ogóle znalazłem. - wyłkał słowa w stronę Jonghyuna, łzy coraz szybciej spływały po jego policzkach. - Błędem było to, że znowu zaufałem, że znów dałem się podejść, że znów ktoś wykorzystał moją naiwność. - wstał i patrzył na powiększające się oczy Jonghyuna. - Wiesz, mógłbym dać ci teraz w twarz za to wszystko co powiedziałeś i zrobiłeś. Ale tego nie zrobię. Nie jestem takim człowiekiem. A, i jeśli chodzi o Jongina to jesteśmy tylko przyjaciółmi. On od 4 lat jest w szczęśliwym związku z Tao jeśli mi nie wierzysz to sam go zapytaj i może następnym razem zamiast wyciągać pochopne wnioski po prostu porozmawiaj. Tyle ci proponuje. - Pierwszy raz widział u Jonghyuna tak zmieszane uczucia malujące się na jego twarzy. - Jeśli będziesz czegoś potrzebował to zawołaj.- nie miał ochoty już być z nim w jednym pomieszczeniu. - wyszedł i wbiegł do pokoju zanosząc się głośnym szlochem który było słychać na cały dorm, opadł na podłogę i po prostu płakał. Nie wiedział ile tak leżał, może pół godziny? godzinę? dwie? Łzy płynęły jak wodospad po jego twarzy. Wiele przeżył ale to co zrobił Jonghyun zabolało go najbardziej. Od płaczu aż rozbolała go głowa, skulił się bardziej na podłodze i nawet nie wiedział kiedy zasnął.
Był zdziwiony nagłym wybuchem młodszego, to w jaki sposób do niego mówił, jak się zachowywał nie pasowało mu do małego, zagubionego chłopca, którego poznał. Nie rozumiał także dlaczego tak bardzo się przejął słowami Jonghyuna. Zaraz.. Zrobił wielkie oczy z nagłego zaszokowania. Kai jest w związku czyli... to co mu mówił było... prawdą? Naprawdę coś do niego czuł? Nie udawał? Nic mu nie wmawiał? Ale co z tym pocałunkiem na łące, on nic nie znaczył? Czyli..? Na jego twarzy malowało się poczucie winy mieszane z bólem oraz przerażeniem. Jaki był głupi skoro pomyślał, że ten dzieciak chciał go wykorzystać. Był głupi, że nie porozmawiał z nim tylko zareagował pochopnie. Może gdyby nie działał pod wpływem złości nie byłoby całego tego zamieszania? Miał racje, powinien go wysłuchać, a nie wyciągać nie właściwych wniosków. Głupek, idiota, kretyn. Widząc łzy w jego oczach coś w nim drgnęło, chciał go przeprosić, ale się bał. Sam dokładnie nie wiedział czego. Tego, że chłopak nie będzie chciał z nim rozmawiać, że wszystko zepsuł i nie będzie chciał w ogóle go widzieć?
-Taemin, przepraszam - szepnął pod nosem spuszczając głowę. Mimo że wygląda na faceta twardego, który nie płacze z byle powodu to wcale tak nie było. Mimo że nie przejmuje się, to prawda była zupełnie inna. Po co miał okazywać emocje, nigdy nie chciał wyjść na słabego lecz teraz wzięły one górę. Najzwyczajniej w świecie się rozpłakał dając upust wszystkiemu co w tej chwili w nim siedziało, wyładował całą złość, całą rozpacz, cały ból, wszystko uleciało z niego jak z przebitego balona. Jakie miał zdziwienie kiedy zobaczył przed sobą twarz uśmiechniętego od ucha do ucha Key, a kiedy oni wrócili? Czyżby tak dał się ponieść chwili, że przegapił ich powrót do dormu? Od razu odwrócił głowę, by nie zobaczył jego zmarnowanej twarzy. Co jak co, ale jeszcze nikt w takim stanie go nie widział, po co miał to zmieniać? Lecz Kibum wcale nie był taki głupi od razu wyczuł, że coś jest nie tak, złapał w dłonie jego buzię od razu odwracając przodem do siebie.
-Jonghyun ty.... ty płakałeś? - spytał w głębokim szoku blondyn, który z wrażenia aż usiadł obok niego niechcący siadając na jego obolałej nodze co skończyło się głośnym wyciem Jonghyuna - Przepraszam - pisnął przerażony kiedy zauważył jego opuchniętą i siną stopę - Matko Święta, zostawić cię w domu prawie samego, a ty już nabawiasz się kontuzji? Przecież to musi zbadać jakiś lekarz, trzeba to prześwietlić - schylił się, uważnie oglądając jego kontuzję przez co Jjong cicho jęknął.
-Zostaw Key - odepchnął go lekko, a chłopak spojrzał na niego pytająco - Nic mi nie jest, nie zachowuj się jak... Taemin - kiedy wypowiadał imię chłopaka pociągnął nieudolnie nosem po czym zaczął wycierać mokre od łez policzki. Widząc to Key od razu przejechał opuszkiem palca po jego wilgotnym policzku.
-Jonghi... co jest? - poprawił jego grzywkę, zabierając niesforne kosmyki, które zaczęły mu wchodzić do oczu - Wiesz, że mi możesz powiedzieć... Nieważne jak między nami było, to nie zmienia faktu, że się nadal przyjaźnimy - uśmiechnął się delikatnie po czym zabrał swoją dłoń - To ma coś związek z naszym kochanym Minniem? Jonghyun ja naprawdę nie wiem co ty mu zrobiłeś, ale odkąd przyjechaliśmy i ja poszedłem sprawdzić co u was, to nie chciał mi otworzyć. Słyszałem jak płacze, krzyczał, że nie chce mnie widzieć, że z nikim nie chce gadać. Rozumiesz? Mnie nie chce widzieć, MNIE - przyłożył przejęty rękę do twarzy - A teraz jeszcze do tego wszystkiego ty... - westchnął ociężale chcąc mówić dalej lecz brunet mu przerwał.
-Wszystko w porządku, nie chcę o tym gadać - machnął ręką zagryzając wargę - Jak tam wywiad? - spytał zmieniając temat co nie umknęło uwadze Key. Chłopak podrapał się po głowie lekko speszony odwracając wzrok - Kibum? - uniósł pytająco brew.
-Oj przestań się tak na mnie patrzeć! - fuknął wyrzucając ręce w dezaprobacie - To nic takiego - uśmiechnął się lekko zakładając rękę za głowę - Tak jakby Onew zaprosił mnie jutro po koncercie na kawę... - dodał cichutko lecz Jonghyun zrozumiał wszystko jasno i wyraźnie. Zdziwiony otworzył buzię z wrażenia lecz mógł się tego spodziewać, tak? Jego nastrój się lekko poprawił, a na twarz zagościł nawet delikatny uśmiech.
-Wiedziałem, że coś z tego będzie.. moja męska intuicja - wypchnął pierś do przodu klepiąc się lekko przez co kociooki jedynie parsknął wywracając oczami.
-Mówiłeś, mówiłeś - prychnął lecz nagle jakby o czymś sobie przypominając dodał - Właściwie nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, co ci się stało jaszczurko?
-Mały wypadek przy pracy - wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic - Sztanga mi wyleciała z rąk - zacisnął usta kiedy widział jak blondyn nagle się poderwał do góry.
-A tyle razy ci mówiłem, że te twoje ćwiczenia doprowadzą cię do nieszczęścia! Mówiłem, wpajałem i widzisz jak to jest kiedy nie słuchasz mądrego Kibuma, hyung - pogroził mu palcem po czym odwrócił się słysząc sarkastyczny głos Minho za którym nawet Jonghyun podążył wzrokiem.
-Ojejku... sierotka się połamała? Taki jesteś słaby, że nie umiesz unieść więcej niż 10 kg? Przykro mi - zrobił zasmuconą minę przejeżdżając pięścią po swoim policzku co niezwykle rozdrażniło bruneta lecz puścił tą uwagę mimo uszu nie odpowiadając na jego zaczepkę. Jeszcze mu brakuje sarkastycznego Choi, który przy pierwszej lepszej nadarzającej okazji stara się dociąć.
Obudził się, wczołgał na łóżko, i leżał, nie miał na nic ochoty, nie wiedział nawet skąd ma łzy które samoczynnie spływają z jego oczu. Usłyszał jak reszta wróciła do dormu, nie chciał z nikim gadać, przekręcił klucz w drzwiach.
- Minnie wróciliśmy, jak tam? -Usłyszał rozczulony głos Kibuma.
-Nie chcę cię widzieć! Nie będę z nikim rozmawiał! Zostawcie mnie w spokoju! - krzyczał, szlochał i zakopał się w pościel. Sam nie wiedział dlaczego tak reaguje. Czyżby aż tak bardzo zależało mu na brunecie? Niee.. na pewno nie.. po prostu ma zły dzień i tyle.. to wszystko.. ~Tae... kogo ty chcesz oszukać skoro nawet siebie nie potrafisz?~ Potrząsnął głową i postanowił trochę posprzątać. Włożył słuchawki do uszu i zaczął układać i przekładać rzeczy swoje jak i te od Jonghyuna trochę posprzątał, zrobił mu porządek w szafie na ubranie wszystko układając kolorystycznie i rodzajowo. Później otworzył jego niedomykającą się szafkę na bieliznę, poukładał po jednej stronie poskładane bokserki a po drugiej sparowane skarpetki, to co wydawało mu się brudne układał na kupkę pod drzwiami, zasłał oba łóżka i pościerał kurze jakąś brudną koszulką. Uśmiechnął się gorzko patrząc na zdjęcie zespołu wiszące na ścianie, jego wzrok wychwytywał tylko twarz Jonghyuna, spuścił głowę. ~Taemin, ogarnij się.~ Wziął brudne rzeczy i poszedł do łazienki, włożył je do pralki i spojrzał w lustro, przeraził się.
-Kurwa mać.. - przeklną widząc spuchnięte czerwone oczy, popękane mocno czerwone usta i twarz wyglądającą jak nie wiadomo co. - przemył buzie zimną wodą jednak to nic nie dało. - Tae, nie możesz dalej płakać. To ci i tak nic nie da idioto.. - skarcił sam siebie i poprawił włosy.
-Taemin? - usłyszał głos Onew.
- Cześć Hyung, coś się stało? -odparł od niechcenia. Nie miał ochoty z nikim rozmawiać.
- To ja powinienem zapytać ciebie. -Powiedział podchodząc bliżej. -Co się stało młody? Czemu płaczesz?
- Mam zły dzień.. to nic takiego. - uśmiechnął się sztucznie.
- Widzę, że coś jest na rzeczy Jong rozpacza w salonie, ty tutaj, co między wami zaszło?
Wkurzała go dociekliwość Onew, nie chciał z nim rozmawiać, nie miał ochoty żalić się ze swoich problemów, sam sobie poradzi. Chwila... Jonghyun rozpacza? Czyżby przejrzał na oczy? Ehh.. nie to pewnie z bólu..
-Taemin co się stało? - Onew nie odpuszczał.
-Nic się nie stało rozumiesz? To nie twój interes hyung. Po prostu miałem ochotę sobie popłakać okej? Nie chce mi się gadać... - rzucił chłodno, wyminął go i zszedł na dół z celem napicia się. W kuchni stał Minho a w salinie siedzieli Key z Jonghyunem. ~Może uda mi się przemknąć niezauważonym...~ Zakpił w myślach i przeszedł bez słowa obok Choi.
-Młody, co ci jest? - zapytał kładąc dłoń na jego biodrze.
-Posłuchaj mnie ty przerośnięty płazie. Trzymaj te lepkie łapska z dala ode mnie, nie życzę sobie, żebyś mnie dotykał jasne? NIE JESTEM ZA IN TE RE SO WA NY. Przesylabował mu głosem pełnym jadu i strzepnął jego dłoń.
-Ej.. Taemin co się z tobą dzieje? Jesteś wściekły jak osa, muszę uważać bo jeszcze mnie użądlisz..
-Mam swoje powody do bycia np wściekłym a ty się do tych powodów zaliczasz razem ze swoim wielkim ego, i paskudnym zachowaniem, wiesz, wcale nie jesteś taki zajebisty za jakiego się masz. -odwrócił się i poszedł w stronę schodów. - A moje żądło nie jest dla ciebie ropucho.. - wszedł na górę odprowadzony zszokowanym wzrokiem całej czwórki, a Minho wpatrywał się w niego z otwartymi oczami i tak wielkim szokiem wypisanym na twarzy, że aż chciało mu się śmiać. ~słodki i niewinny Taeminek też ma swoją drugą połówkę. Każdy medal ma dwie strony...~Pomyślał sobie i usiadł na podłodze przed wielkim lustrem, patrzył na siebie i pił wodę, był ciekaw, czy zaraz ktoś przyjdzie go opieprzyć za jego zachowanie czy nie. Miał nadzieję, że dotarło do wszystkich jasno i wyraźnie, że nie ma humoru. Włożył słuchawki do uszu, oparł się plecami o łóżko i oddał się temu co kochał.
Następny dzień przyszedł szybko, od rana już mieli strasznie dużo roboty, przygotowania do koncertu, próby i tego typu pierdoły, a do całej szopki dochodził Jonghyun, który nawet nie był w stanie stanąć na nogę, a co dopiero się ruszyć. Prześwietlenie jasno i wyraźnie pokazało pęknięcie kości śródstopia, a lekarz wpakował mu ją w gips na okres czterech tygodni i bez zbędnych dyskusji, co się bardzo nie spodobało Jjongowi. Przecież jak on teraz będzie występować? Jak pokaże się fanom? Na kulach, a co gorsza na wózku? No nie było mowy lecz menadżer wcale nie okazał się taki litościwy, bez zbędnego gadania kazał mu wystąpić na dzisiejszym show. Bez względu czy będzie siedział i się tylko przypatrywał to musiał chociaż zaśpiewać, co brunet uznał za jakiś absurd, a na niedomiar złego Taemin od wczoraj się do niego nie odzywa, a jak już coś od niego usłyszy to zwykłe syczenie. Widział, że jak mu pomaga to z czystej łaski i litości, nie podobało się to starszemu także i tym razem fuknął niezadowolony.
-Przestań wreszcie, poradzę sobie, nie chcę twojej litości, bo jej nie potrzebuję - wyrwał się z jego uścisku biorąc w ręce kule co spotkało się ze zbolałym wzrokiem szatyna lecz nie pokazując tego po sobie wyminął Jonghyuna bez słowa. Skoro tak teraz ma się zachowywać to trudno, przeprosił go, na co młodszy zareagował dość gwałtownie z początku wyglądał na zaszokowanego lecz szybko się otrząsnął i jedynie go okrzyczał zamykając się w pokoju Kibuma. Co jak co i tą dwójkę połączyła jakaś nić porozumienia, co również się nie podobało brunetowi. Miał wrażenie, że kociooki nastawia szatyna przeciwko niemu wmawiając starszemu, że próbuje im pomóc. Pomocą nazywa obrabianie mu dupy przy pierwszej lepszej okazji? Miał pomału dość tego cyrku do tego Onew uważa, że zachowanie młodszego uległo zmianie przez niego, że ma na niego zły wpływ. Większej bzdury chyba w życiu nie słyszał. Jeszcze Minho zamknął się w sobie do nikogo nawet słowem się nie odzywając, każdego zbywał warknięciem lub zwykłym machnięciem ręki. No dom wariatów, nie ma co. Było około pół godziny do ich wielkiego występu, a Taemina nigdzie nie było. Key spanikowany biegał, szukał, ale ślad za chłopakiem jakby zaginął. Co on odwala? Jego pierwszy występ, a on już stchórzył? Westchnął cicho przyglądając się wszystkiemu jak ta ostatnia sierota, bo co miał niby zrobić skoro był uziemiony? Nic.
Nie spał dobrze tej nocy, cały czas w głowie siedział mu Jonghyun. Był zszokowany kiedy usłyszał wczoraj od niego "przepraszam" jednak nie wiedział co ma zrobić, miał wrażenie, że to przepraszam było hmmm.. wymuszone? Tak mu się wydawało. Miał zły humor do czasu w którym nie dowiedział się od menadżera, że ma sprowadzić Kaiego bo nie ma kto tańczyć za Jonghyuna. Wybiegł szybko z budynku i biegł jak szalony do domu przyjaciela. Gdy dotarł tam szybko pukał do drzwi, otworzył mu Luhan.
-Cześć hyung -skłonił się i przytulił go lekko.
-Cześć Minnie dawno cię nie było co tam? - Starszy uścisnął go lekko
-Wiesz dobrze w sumie ale mamy problem, potrzebny mi Kai, jest tu?- mówił chodząc po domu i szukając przyjaciela.
-Tak, jest z Tao na górze.
-Aaaa okii - uśmiechnął się lekko i wszedł na górę. Zapukał do drzwi. Już ostatnio się nauczył, że lepiej nie wchodzić do ich pokoju bez pukania. Po usłyszeniu "proszę" wszedł i skłonił się od razu.
-Cześć wam - przywitał się i uśmiechnął. -Kai zbieraj się
-Coo? Gdzieś idziemy? - powiedział niechętnie wyplątując się z objęć Tao.
- Tak, Jong złamał sobie nogę, musisz go zastąpić na koncercie tylko jako tancerz.
- Oooooooo super! A kiedy to jest? - zapytał podchodząc do Lee.
-Emmm... no właśnie.. za godzinę zaczyna się koncert, menadżer mówił że znasz układy więc będziesz idealny. - powiedział cicho.
-COOOO?!?!!? GODZINA?!?! Taemin! i ty mi teraz o tym mówisz?!!?!? - zaczął szybko biegać po pokoju, wziął błyskawiczny prysznic i przebrał się, spakował kilka rzeczy i cmoknął Tao w usta po czym zapytał. -Hyung podwieziesz nas?
- Ehh.. okeej już idę. -zwlókł się z łóżka i zszedł na dół. za nim Taemin razem z Jonginem.
Wsiedli do samochodu i za chwilkę byli pod budynkiem, Kai przytulił Tao i razem z Tae szybko wysiedli z auta biegnąc w stronę drzwi. Gdy pojawił się na miejscu od razu na jego szyi uwiesił się zatroskany Key.
-Ty mała niewychowana łajzo! Gdzie się szlajasz!? Ja dzwonie i dzwonie a ty co?! - przytulił go mocno.
-Przepraszam Umma zgubiłem telefon, a byłem po Kaiego. Menadżer kazał go przyprowadzić, będzie tańczył za Jonga.
Zbliżyli się do siebie z Kibumem, starszy traktował go jak syna, podobało mu się to. Lubił jak ktoś się o niego troszczy.
Widział niezadowolenie na twarzy Jonghyuna. Uznał, że pora zakopać przysłowiowy topór wojenny i podszedł do niego.
-Cześć hyung. - uśmiechnął się szczerze i skłonił się lekko - jak się czujesz? Jak noga?- kucnął przy krześle na którym siedział Jong i położył mu dłonie na kolanach.- Wiesz.. też chciałem cię przeprosić, zachowałem się nie fair. Nie chce się z tobą kłócić, chcę żeby między nami było dobrze hyung. - uśmiechnął się do niego nieśmiało wstał i cmoknął go w policzek. - Ładnie wyglądasz. - uśmiechnął się czule i popędził do Kaiego, żeby pokazać mu układy. Bez zbędnych wstępów obaj zaczęli tańczyć wyuczone układy czując na sobie wiele oczu. Tae co jakiś czas poprawiał młodszego i śmiał się razem z nim gdy np na siebie wpadli przy przejściu. Po niespełna godzinie stali już przy wejściu na scenę, ubrani, umalowani z mikrofonami.
-Stresuję się... - wyznał Lee czując jak mięknął mu nogi, spuścił wzrok, zagryzł wargę i patrzył na swoje buty do koncertu zostało może z jakieś 8 minut, nie wiedział co ma robić, czuł się jak sparaliżowany.
~Minnie & Bummie
Wsłuchiwał się w każde jego słowo, czuł jak łamie mu się serce i rozpryskuje na miliony malutkich kawałeczków, każde słowo wypowiedziane przez Jonghyuna bolało niemiłosiernie. Nigdy nawet nie przypuszczał, że chłopak tak postąpi. Zranił go.. bardzo. Bolało go to, nie chciał już się przed nim płaszczyć, skoro on ma do niego taki stosunek. Jak mógł być taki głupi? Naiwne dziecko.. Myślałeś, że będzie tak jak w tych wszystkich durnych opowiadaniach czy bezsensownych romansach? Że rzuci ci się na szyję wyznając miłość? Że będziecie sobie żyć razem długo i szczęśliwie? Życie to nie bajka Taemin. Nie będziesz miał wszystkiego czego tylko chcesz. Nic nie będzie tak jak chcesz.. On się po prostu tobą zabawił. Zrobił z ciebie idiotę. A teraz patrzy na to jak cierpisz z satysfakcją. Znów się przejechałeś. Jesteś naiwnym dzieckiem Tae, a ludzie to wykorzystują. Możesz sobie wmawiać, że jest inaczej ale taka jest prawda... Myśli krążyły po jego głowie, łzy płynęły po policzkach ginąc w gęstym dywanie. Miał dość tej chorej sytuacji.. przetarł oczy i zwrócił się łamiącym głosem do Jonghyuna.
- Błędem było to, że pozwoliłem ci na to wszystko, błędem było to, że nie protestowałem. błędem było to, że się tu w ogóle znalazłem. - wyłkał słowa w stronę Jonghyuna, łzy coraz szybciej spływały po jego policzkach. - Błędem było to, że znowu zaufałem, że znów dałem się podejść, że znów ktoś wykorzystał moją naiwność. - wstał i patrzył na powiększające się oczy Jonghyuna. - Wiesz, mógłbym dać ci teraz w twarz za to wszystko co powiedziałeś i zrobiłeś. Ale tego nie zrobię. Nie jestem takim człowiekiem. A, i jeśli chodzi o Jongina to jesteśmy tylko przyjaciółmi. On od 4 lat jest w szczęśliwym związku z Tao jeśli mi nie wierzysz to sam go zapytaj i może następnym razem zamiast wyciągać pochopne wnioski po prostu porozmawiaj. Tyle ci proponuje. - Pierwszy raz widział u Jonghyuna tak zmieszane uczucia malujące się na jego twarzy. - Jeśli będziesz czegoś potrzebował to zawołaj.- nie miał ochoty już być z nim w jednym pomieszczeniu. - wyszedł i wbiegł do pokoju zanosząc się głośnym szlochem który było słychać na cały dorm, opadł na podłogę i po prostu płakał. Nie wiedział ile tak leżał, może pół godziny? godzinę? dwie? Łzy płynęły jak wodospad po jego twarzy. Wiele przeżył ale to co zrobił Jonghyun zabolało go najbardziej. Od płaczu aż rozbolała go głowa, skulił się bardziej na podłodze i nawet nie wiedział kiedy zasnął.
Był zdziwiony nagłym wybuchem młodszego, to w jaki sposób do niego mówił, jak się zachowywał nie pasowało mu do małego, zagubionego chłopca, którego poznał. Nie rozumiał także dlaczego tak bardzo się przejął słowami Jonghyuna. Zaraz.. Zrobił wielkie oczy z nagłego zaszokowania. Kai jest w związku czyli... to co mu mówił było... prawdą? Naprawdę coś do niego czuł? Nie udawał? Nic mu nie wmawiał? Ale co z tym pocałunkiem na łące, on nic nie znaczył? Czyli..? Na jego twarzy malowało się poczucie winy mieszane z bólem oraz przerażeniem. Jaki był głupi skoro pomyślał, że ten dzieciak chciał go wykorzystać. Był głupi, że nie porozmawiał z nim tylko zareagował pochopnie. Może gdyby nie działał pod wpływem złości nie byłoby całego tego zamieszania? Miał racje, powinien go wysłuchać, a nie wyciągać nie właściwych wniosków. Głupek, idiota, kretyn. Widząc łzy w jego oczach coś w nim drgnęło, chciał go przeprosić, ale się bał. Sam dokładnie nie wiedział czego. Tego, że chłopak nie będzie chciał z nim rozmawiać, że wszystko zepsuł i nie będzie chciał w ogóle go widzieć?
-Taemin, przepraszam - szepnął pod nosem spuszczając głowę. Mimo że wygląda na faceta twardego, który nie płacze z byle powodu to wcale tak nie było. Mimo że nie przejmuje się, to prawda była zupełnie inna. Po co miał okazywać emocje, nigdy nie chciał wyjść na słabego lecz teraz wzięły one górę. Najzwyczajniej w świecie się rozpłakał dając upust wszystkiemu co w tej chwili w nim siedziało, wyładował całą złość, całą rozpacz, cały ból, wszystko uleciało z niego jak z przebitego balona. Jakie miał zdziwienie kiedy zobaczył przed sobą twarz uśmiechniętego od ucha do ucha Key, a kiedy oni wrócili? Czyżby tak dał się ponieść chwili, że przegapił ich powrót do dormu? Od razu odwrócił głowę, by nie zobaczył jego zmarnowanej twarzy. Co jak co, ale jeszcze nikt w takim stanie go nie widział, po co miał to zmieniać? Lecz Kibum wcale nie był taki głupi od razu wyczuł, że coś jest nie tak, złapał w dłonie jego buzię od razu odwracając przodem do siebie.
-Jonghyun ty.... ty płakałeś? - spytał w głębokim szoku blondyn, który z wrażenia aż usiadł obok niego niechcący siadając na jego obolałej nodze co skończyło się głośnym wyciem Jonghyuna - Przepraszam - pisnął przerażony kiedy zauważył jego opuchniętą i siną stopę - Matko Święta, zostawić cię w domu prawie samego, a ty już nabawiasz się kontuzji? Przecież to musi zbadać jakiś lekarz, trzeba to prześwietlić - schylił się, uważnie oglądając jego kontuzję przez co Jjong cicho jęknął.
-Zostaw Key - odepchnął go lekko, a chłopak spojrzał na niego pytająco - Nic mi nie jest, nie zachowuj się jak... Taemin - kiedy wypowiadał imię chłopaka pociągnął nieudolnie nosem po czym zaczął wycierać mokre od łez policzki. Widząc to Key od razu przejechał opuszkiem palca po jego wilgotnym policzku.
-Jonghi... co jest? - poprawił jego grzywkę, zabierając niesforne kosmyki, które zaczęły mu wchodzić do oczu - Wiesz, że mi możesz powiedzieć... Nieważne jak między nami było, to nie zmienia faktu, że się nadal przyjaźnimy - uśmiechnął się delikatnie po czym zabrał swoją dłoń - To ma coś związek z naszym kochanym Minniem? Jonghyun ja naprawdę nie wiem co ty mu zrobiłeś, ale odkąd przyjechaliśmy i ja poszedłem sprawdzić co u was, to nie chciał mi otworzyć. Słyszałem jak płacze, krzyczał, że nie chce mnie widzieć, że z nikim nie chce gadać. Rozumiesz? Mnie nie chce widzieć, MNIE - przyłożył przejęty rękę do twarzy - A teraz jeszcze do tego wszystkiego ty... - westchnął ociężale chcąc mówić dalej lecz brunet mu przerwał.
-Wszystko w porządku, nie chcę o tym gadać - machnął ręką zagryzając wargę - Jak tam wywiad? - spytał zmieniając temat co nie umknęło uwadze Key. Chłopak podrapał się po głowie lekko speszony odwracając wzrok - Kibum? - uniósł pytająco brew.
-Oj przestań się tak na mnie patrzeć! - fuknął wyrzucając ręce w dezaprobacie - To nic takiego - uśmiechnął się lekko zakładając rękę za głowę - Tak jakby Onew zaprosił mnie jutro po koncercie na kawę... - dodał cichutko lecz Jonghyun zrozumiał wszystko jasno i wyraźnie. Zdziwiony otworzył buzię z wrażenia lecz mógł się tego spodziewać, tak? Jego nastrój się lekko poprawił, a na twarz zagościł nawet delikatny uśmiech.
-Wiedziałem, że coś z tego będzie.. moja męska intuicja - wypchnął pierś do przodu klepiąc się lekko przez co kociooki jedynie parsknął wywracając oczami.
-Mówiłeś, mówiłeś - prychnął lecz nagle jakby o czymś sobie przypominając dodał - Właściwie nadal nie odpowiedziałeś na moje pytanie, co ci się stało jaszczurko?
-Mały wypadek przy pracy - wzruszył ramionami jak gdyby nigdy nic - Sztanga mi wyleciała z rąk - zacisnął usta kiedy widział jak blondyn nagle się poderwał do góry.
-A tyle razy ci mówiłem, że te twoje ćwiczenia doprowadzą cię do nieszczęścia! Mówiłem, wpajałem i widzisz jak to jest kiedy nie słuchasz mądrego Kibuma, hyung - pogroził mu palcem po czym odwrócił się słysząc sarkastyczny głos Minho za którym nawet Jonghyun podążył wzrokiem.
-Ojejku... sierotka się połamała? Taki jesteś słaby, że nie umiesz unieść więcej niż 10 kg? Przykro mi - zrobił zasmuconą minę przejeżdżając pięścią po swoim policzku co niezwykle rozdrażniło bruneta lecz puścił tą uwagę mimo uszu nie odpowiadając na jego zaczepkę. Jeszcze mu brakuje sarkastycznego Choi, który przy pierwszej lepszej nadarzającej okazji stara się dociąć.
Obudził się, wczołgał na łóżko, i leżał, nie miał na nic ochoty, nie wiedział nawet skąd ma łzy które samoczynnie spływają z jego oczu. Usłyszał jak reszta wróciła do dormu, nie chciał z nikim gadać, przekręcił klucz w drzwiach.
- Minnie wróciliśmy, jak tam? -Usłyszał rozczulony głos Kibuma.
-Nie chcę cię widzieć! Nie będę z nikim rozmawiał! Zostawcie mnie w spokoju! - krzyczał, szlochał i zakopał się w pościel. Sam nie wiedział dlaczego tak reaguje. Czyżby aż tak bardzo zależało mu na brunecie? Niee.. na pewno nie.. po prostu ma zły dzień i tyle.. to wszystko.. ~Tae... kogo ty chcesz oszukać skoro nawet siebie nie potrafisz?~ Potrząsnął głową i postanowił trochę posprzątać. Włożył słuchawki do uszu i zaczął układać i przekładać rzeczy swoje jak i te od Jonghyuna trochę posprzątał, zrobił mu porządek w szafie na ubranie wszystko układając kolorystycznie i rodzajowo. Później otworzył jego niedomykającą się szafkę na bieliznę, poukładał po jednej stronie poskładane bokserki a po drugiej sparowane skarpetki, to co wydawało mu się brudne układał na kupkę pod drzwiami, zasłał oba łóżka i pościerał kurze jakąś brudną koszulką. Uśmiechnął się gorzko patrząc na zdjęcie zespołu wiszące na ścianie, jego wzrok wychwytywał tylko twarz Jonghyuna, spuścił głowę. ~Taemin, ogarnij się.~ Wziął brudne rzeczy i poszedł do łazienki, włożył je do pralki i spojrzał w lustro, przeraził się.
-Kurwa mać.. - przeklną widząc spuchnięte czerwone oczy, popękane mocno czerwone usta i twarz wyglądającą jak nie wiadomo co. - przemył buzie zimną wodą jednak to nic nie dało. - Tae, nie możesz dalej płakać. To ci i tak nic nie da idioto.. - skarcił sam siebie i poprawił włosy.
-Taemin? - usłyszał głos Onew.
- Cześć Hyung, coś się stało? -odparł od niechcenia. Nie miał ochoty z nikim rozmawiać.
- To ja powinienem zapytać ciebie. -Powiedział podchodząc bliżej. -Co się stało młody? Czemu płaczesz?
- Mam zły dzień.. to nic takiego. - uśmiechnął się sztucznie.
- Widzę, że coś jest na rzeczy Jong rozpacza w salonie, ty tutaj, co między wami zaszło?
Wkurzała go dociekliwość Onew, nie chciał z nim rozmawiać, nie miał ochoty żalić się ze swoich problemów, sam sobie poradzi. Chwila... Jonghyun rozpacza? Czyżby przejrzał na oczy? Ehh.. nie to pewnie z bólu..
-Taemin co się stało? - Onew nie odpuszczał.
-Nic się nie stało rozumiesz? To nie twój interes hyung. Po prostu miałem ochotę sobie popłakać okej? Nie chce mi się gadać... - rzucił chłodno, wyminął go i zszedł na dół z celem napicia się. W kuchni stał Minho a w salinie siedzieli Key z Jonghyunem. ~Może uda mi się przemknąć niezauważonym...~ Zakpił w myślach i przeszedł bez słowa obok Choi.
-Młody, co ci jest? - zapytał kładąc dłoń na jego biodrze.
-Posłuchaj mnie ty przerośnięty płazie. Trzymaj te lepkie łapska z dala ode mnie, nie życzę sobie, żebyś mnie dotykał jasne? NIE JESTEM ZA IN TE RE SO WA NY. Przesylabował mu głosem pełnym jadu i strzepnął jego dłoń.
-Ej.. Taemin co się z tobą dzieje? Jesteś wściekły jak osa, muszę uważać bo jeszcze mnie użądlisz..
-Mam swoje powody do bycia np wściekłym a ty się do tych powodów zaliczasz razem ze swoim wielkim ego, i paskudnym zachowaniem, wiesz, wcale nie jesteś taki zajebisty za jakiego się masz. -odwrócił się i poszedł w stronę schodów. - A moje żądło nie jest dla ciebie ropucho.. - wszedł na górę odprowadzony zszokowanym wzrokiem całej czwórki, a Minho wpatrywał się w niego z otwartymi oczami i tak wielkim szokiem wypisanym na twarzy, że aż chciało mu się śmiać. ~słodki i niewinny Taeminek też ma swoją drugą połówkę. Każdy medal ma dwie strony...~Pomyślał sobie i usiadł na podłodze przed wielkim lustrem, patrzył na siebie i pił wodę, był ciekaw, czy zaraz ktoś przyjdzie go opieprzyć za jego zachowanie czy nie. Miał nadzieję, że dotarło do wszystkich jasno i wyraźnie, że nie ma humoru. Włożył słuchawki do uszu, oparł się plecami o łóżko i oddał się temu co kochał.
Następny dzień przyszedł szybko, od rana już mieli strasznie dużo roboty, przygotowania do koncertu, próby i tego typu pierdoły, a do całej szopki dochodził Jonghyun, który nawet nie był w stanie stanąć na nogę, a co dopiero się ruszyć. Prześwietlenie jasno i wyraźnie pokazało pęknięcie kości śródstopia, a lekarz wpakował mu ją w gips na okres czterech tygodni i bez zbędnych dyskusji, co się bardzo nie spodobało Jjongowi. Przecież jak on teraz będzie występować? Jak pokaże się fanom? Na kulach, a co gorsza na wózku? No nie było mowy lecz menadżer wcale nie okazał się taki litościwy, bez zbędnego gadania kazał mu wystąpić na dzisiejszym show. Bez względu czy będzie siedział i się tylko przypatrywał to musiał chociaż zaśpiewać, co brunet uznał za jakiś absurd, a na niedomiar złego Taemin od wczoraj się do niego nie odzywa, a jak już coś od niego usłyszy to zwykłe syczenie. Widział, że jak mu pomaga to z czystej łaski i litości, nie podobało się to starszemu także i tym razem fuknął niezadowolony.
-Przestań wreszcie, poradzę sobie, nie chcę twojej litości, bo jej nie potrzebuję - wyrwał się z jego uścisku biorąc w ręce kule co spotkało się ze zbolałym wzrokiem szatyna lecz nie pokazując tego po sobie wyminął Jonghyuna bez słowa. Skoro tak teraz ma się zachowywać to trudno, przeprosił go, na co młodszy zareagował dość gwałtownie z początku wyglądał na zaszokowanego lecz szybko się otrząsnął i jedynie go okrzyczał zamykając się w pokoju Kibuma. Co jak co i tą dwójkę połączyła jakaś nić porozumienia, co również się nie podobało brunetowi. Miał wrażenie, że kociooki nastawia szatyna przeciwko niemu wmawiając starszemu, że próbuje im pomóc. Pomocą nazywa obrabianie mu dupy przy pierwszej lepszej okazji? Miał pomału dość tego cyrku do tego Onew uważa, że zachowanie młodszego uległo zmianie przez niego, że ma na niego zły wpływ. Większej bzdury chyba w życiu nie słyszał. Jeszcze Minho zamknął się w sobie do nikogo nawet słowem się nie odzywając, każdego zbywał warknięciem lub zwykłym machnięciem ręki. No dom wariatów, nie ma co. Było około pół godziny do ich wielkiego występu, a Taemina nigdzie nie było. Key spanikowany biegał, szukał, ale ślad za chłopakiem jakby zaginął. Co on odwala? Jego pierwszy występ, a on już stchórzył? Westchnął cicho przyglądając się wszystkiemu jak ta ostatnia sierota, bo co miał niby zrobić skoro był uziemiony? Nic.
Nie spał dobrze tej nocy, cały czas w głowie siedział mu Jonghyun. Był zszokowany kiedy usłyszał wczoraj od niego "przepraszam" jednak nie wiedział co ma zrobić, miał wrażenie, że to przepraszam było hmmm.. wymuszone? Tak mu się wydawało. Miał zły humor do czasu w którym nie dowiedział się od menadżera, że ma sprowadzić Kaiego bo nie ma kto tańczyć za Jonghyuna. Wybiegł szybko z budynku i biegł jak szalony do domu przyjaciela. Gdy dotarł tam szybko pukał do drzwi, otworzył mu Luhan.
-Cześć hyung -skłonił się i przytulił go lekko.
-Cześć Minnie dawno cię nie było co tam? - Starszy uścisnął go lekko
-Wiesz dobrze w sumie ale mamy problem, potrzebny mi Kai, jest tu?- mówił chodząc po domu i szukając przyjaciela.
-Tak, jest z Tao na górze.
-Aaaa okii - uśmiechnął się lekko i wszedł na górę. Zapukał do drzwi. Już ostatnio się nauczył, że lepiej nie wchodzić do ich pokoju bez pukania. Po usłyszeniu "proszę" wszedł i skłonił się od razu.
-Cześć wam - przywitał się i uśmiechnął. -Kai zbieraj się
-Coo? Gdzieś idziemy? - powiedział niechętnie wyplątując się z objęć Tao.
- Tak, Jong złamał sobie nogę, musisz go zastąpić na koncercie tylko jako tancerz.
- Oooooooo super! A kiedy to jest? - zapytał podchodząc do Lee.
-Emmm... no właśnie.. za godzinę zaczyna się koncert, menadżer mówił że znasz układy więc będziesz idealny. - powiedział cicho.
-COOOO?!?!!? GODZINA?!?! Taemin! i ty mi teraz o tym mówisz?!!?!? - zaczął szybko biegać po pokoju, wziął błyskawiczny prysznic i przebrał się, spakował kilka rzeczy i cmoknął Tao w usta po czym zapytał. -Hyung podwieziesz nas?
- Ehh.. okeej już idę. -zwlókł się z łóżka i zszedł na dół. za nim Taemin razem z Jonginem.
Wsiedli do samochodu i za chwilkę byli pod budynkiem, Kai przytulił Tao i razem z Tae szybko wysiedli z auta biegnąc w stronę drzwi. Gdy pojawił się na miejscu od razu na jego szyi uwiesił się zatroskany Key.
-Ty mała niewychowana łajzo! Gdzie się szlajasz!? Ja dzwonie i dzwonie a ty co?! - przytulił go mocno.
-Przepraszam Umma zgubiłem telefon, a byłem po Kaiego. Menadżer kazał go przyprowadzić, będzie tańczył za Jonga.
Zbliżyli się do siebie z Kibumem, starszy traktował go jak syna, podobało mu się to. Lubił jak ktoś się o niego troszczy.
Widział niezadowolenie na twarzy Jonghyuna. Uznał, że pora zakopać przysłowiowy topór wojenny i podszedł do niego.
-Cześć hyung. - uśmiechnął się szczerze i skłonił się lekko - jak się czujesz? Jak noga?- kucnął przy krześle na którym siedział Jong i położył mu dłonie na kolanach.- Wiesz.. też chciałem cię przeprosić, zachowałem się nie fair. Nie chce się z tobą kłócić, chcę żeby między nami było dobrze hyung. - uśmiechnął się do niego nieśmiało wstał i cmoknął go w policzek. - Ładnie wyglądasz. - uśmiechnął się czule i popędził do Kaiego, żeby pokazać mu układy. Bez zbędnych wstępów obaj zaczęli tańczyć wyuczone układy czując na sobie wiele oczu. Tae co jakiś czas poprawiał młodszego i śmiał się razem z nim gdy np na siebie wpadli przy przejściu. Po niespełna godzinie stali już przy wejściu na scenę, ubrani, umalowani z mikrofonami.
-Stresuję się... - wyznał Lee czując jak mięknął mu nogi, spuścił wzrok, zagryzł wargę i patrzył na swoje buty do koncertu zostało może z jakieś 8 minut, nie wiedział co ma robić, czuł się jak sparaliżowany.
~Minnie & Bummie

No już mam nadzieję że między Jong'iem a Tae będzie dobrze >.< Poza tym ciekawie się zapowiada heh :3
OdpowiedzUsuń