niedziela, 29 marca 2015

Zakazana miłość...



Lubię kazirodcze paringi i sama postanowiłam coś w tym kierunku naskrobać. :) Miłego czytania ^^



~*~



Piękny, tyle mógł powiedzieć oglądając zdjęcie chłopaka. Od dobrej godziny nie mógł oderwać od niego wzroku zaaferowany jego urodą. Był perfekcyjny w każdym najmniejszym calu. Westchnął cicho zrezygnowany odkładając fotografię z powrotem na swoje miejsce. Ni stąd ni zowąd obiegł go głos jego brata tuż za plecami, który o mało co nie wprawił go o zawał serca. Odwrócił się napotykając zadowolony wyraz twarzy Youngmina.
-Kwangmin-ah pomożesz mi? – spytał uśmiechając się słodko, a w jego policzkach zrobiły się lekkie dołeczki, brunet uważał to za mega urocze czego czasami mu zazdrościł.
-Jasne, w czym? – odparł odwzajemniając gest choć czuł się lekko zmieszany bo chłopak o mało co nie przyłapał go na trochę żenującej sytuacji  - O co chodzi Youngmin hyung?
Blondyn poczochrał jego włosy łapiąc za dłoń, a Kwangmin mimowolnie wstał idąc za nim w kierunku który znał tylko starszy.  Zagryzł wargę przypatrując się ich splecionym dłoniom, a na twarzy młodszego zagościł delikatny uśmiech. Kochał swojego brata, a najbardziej spędzać z nim swój wolny czas. Byli niemalże nierozłączni, wszystko robili razem więc kiedy tylko go o coś poprosi zgadza się bez gadania, tak również było i tym razem.
-Siadaj – usadził bruneta na krzesełku naprzeciw, a sam podążył do ogromnej szafy lecz zanim do niej zajrzał przejrzał się w wiszącym na jednym z drzwi lusterku powodując lekki chichot u Kwangmina. No tak, cały Youngmin, pokręcił lekko głową z rozbawieniem, bo chłopak wszedł prawie cały do ciasnego pomieszczenia zanim znalazł odpowiednią rzecz. Wyciągnął z niej dwie koszule, jedna różowa w jakieś wzorki, a druga zwykła biała. Podsunął oby dwa ubrania pod nos Kwanga z zapytaniem na twarzy – Mam problem, idę na spotkanie, a nie umiem się zdecydować którą ubrać, a wiem, że ty się na tym znasz jak nikt inny – wlepił w niego swoje oczy wpatrując się wyczekująco. Lekko to młodszego spłoszyło, bo od razu spuścił wzrok zawstydzony przez intensywne spojrzenie swojego brata. Choć znów go na niego podniósł. Zmierzył obydwie koszule dochodząc do wniosku, że w obydwóch blondynowi będzie do twarzy. Ostatecznie postawił na tradycyjną , zwykłą i prostą czyli białą.
-Ta, hyung – wskazał palcem na ciuch, który trzymał w prawej ręce – A gdzie się wybierasz jeśli mogę wiedzieć? – uniósł jedną brew w górę zaciekawiony, choć czuł się lekko zazdrosny.  Idzie gdzieś bez niego, co rzadko się im zdarzało, ale jednak czasem tak bywało, a dzisiaj właśnie był ten dzień. Yongmin wiedział doskonale, że jego brat bardzo nie lubi, kiedy wychodził gdzieś sam, ale cóż mógł poradzić, że się umówił?
-Z Chaejinem, bardzo mu zależało na tym byśmy się spotkali, nie wiem dlaczego nie pozwolił mi ciebie zabrać, ale chciał byśmy byli sami – wzruszył ramionami i jak gdyby nigdy nic wziął ubranie po czym poszedł się w nie przebrać. Kwangmin nie wiedzieć czemu czuł jakieś dziwne ukłucie w brzuchu. Nie spodobało mu się to, a chyba najbardziej fakt, że wybiera się z tym typkiem. Nigdy szczególnie za nim nie przepadał, bo zbyt bardzo kleił się do jego brata odciągając go od niego. Dlatego nie chciał by aż tak często się spotykali, obawiał się, że gdy będą razem blondyn będzie miał dla niego mniej czasu. A tego chyba by nie zniósł dlatego wszedł za nim do łazienki i lekko zamarł przyglądając się półnagiemu ciału swojego brata. Przełknął ciężko ślinę oblizując swoje spierzchnięte usta. Podszedł do niego bliżej przytulając go od tyłu. Blondyn lekko podskoczył zaskoczony nagłym dotykiem, nie słyszał jak ktoś wchodził.
-Yah, Kwangmin co ty robisz? – spytał odwracając się przodem do bruneta, który aktualnie przyglądał się jego nagiej klatce piersiowej co lekko zmieszało Youngmina. Czuł się dziwnie widząc w jaki sposób brat mu się przypatruje, ale chyba najbardziej był w szoku kiedy chłopak bez zbędnych skrupułów przejechał po niej swoimi chłodnymi opuszkami palców co spowodowało lekki dreszcz na ciele starszego. Stał oniemiały kompletnie zdezorientowany, nie wiedząc jak ma zareagować. Ta sytuacja była strasznie dziwaczna i żeby ją przerwać wciągnął na siebie wcześniej wziętą koszulę. Kwangmin lekko się otrząsnął po czym spojrzał na niego lekko rozmarzonym wzrokiem, co nie spodobało się Youngminowi, który chciał go wyminąć lecz został zatrzymany przez rękę, która chwyciła go szczelnie w talii. Spojrzał zaskoczony na młodszego, a chwilę później czuł na swoich ustach ciepłe wargi swojego brata. Osłupiał patrząc na niego zszokowanymi, wielkimi oczyma. Jemu się to wydaje? To naprawdę dzieje się naprawdę? Przecież są rodzeństwem, braćmi w tym samym wieku, bliźniakami. Którego nie powinien całować, w ogóle nie powinno dojść do takich rzeczy.  Przecież to chore, a na dodatek zabronione, co by powiedzieli ich rodzice kiedy by się o tym dowiedzieli? Co na to przyjaciele, dalsza rodzina? Nawet nie chciał o tym myśleć bo od razu się od niego oderwał pozostawiając  Kwangmina bez żadnego słowa. Zabrał wszystkie najpotrzebniejsze rzeczy, a na koniec opuścił ich wspólny dom, który jeszcze był wspólny.  Bo nie był pewny, czy w dalszym ciągu powinien z nim mieszkać, sam nie wiedział co ma zrobić z tym co się stało. Co mu nie dawało spokoju, to chyba fakt, że to mu się nawet podobało.  A czy powinno? Oczywiście, że nie! To nigdy nie powinno się wydarzyć, choć gdyby miał taką okazję chętnie by to znów powtórzył. Zagryzł wargę idąc w stronę umówionego wcześniej miejsca.

Stał nadal w ciężkim szoku. Nie wierzył, że to zrobił. Przecież Youngmin mu tego nigdy w życiu nie wybaczy więc co go skusiło żeby zaryzykować taką cenę? Był idiotą skoro sądził, że jego brat go kocha, owszem kocha, ale jak rodzeństwo, rodzinę, nie jako chłopaka. Wiedział, że źle robi, wiedział że nigdy nie powinien zakochiwać się w chłopaku, a co gorsza własnym rodzonym bracie. Cóż stało się już nie cofnie czasu, a jemu przychodzi tylko się z tym pogodzić, co jest trochę ciężkie ze względu na fakt, że przebywają w swoim towarzystwie niemalże każdą chwilę, całe dnie. Było mu ciężko zaakceptować swoje uczucia lecz z czasem przestał się tym przejmować, żył dalej jak gdyby nigdy nic, nic po sobie nie pokazując. W takim razie co się stało, że nie wytrzymał? Westchnął cicho i zrezygnowany udał się do salonu by włączyć jakiś durny film, który wcale, a wcale go nie interesował. W  głowie siedział mu tylko blond włosy chłopak o cudownym uśmiechu.

Zaszedł na miejsce po jakimś czasie, normalnie byłby wcześniej, ale kołatające myśli wcale mu w tym nie pomagały, a wręcz przeciwnie mieszały w głowie. Wszedł do środka lokalu, a w nozdrza dostał mu się zapach jedzenia unoszącego się w pomieszczeniu. Restauracja to miejsce gdzie najczęściej się spotykali, mogli tutaj przesiadywać całe dnie w całej paczce lecz tym razem było inaczej. Mieli być sami co trochę niepokoiło, ale również ciekawiło blondyna. Zastanawiał się co było powodem, że chciał się spotkać akurat z nim na dodatek sam na sam. Rozejrzał się, a uśmiech zagościł na jego bladej twarzy widząc swojego przyjaciela do którego szybko dołączył.
-Cześć Chaejin – przywitał się przysiadając się tuż naprzeciwko  - Co się stało, że chciałeś się spotkać? – spytał od razu nie owijając w bawełnę na co chłopak się lekko zmieszał.
-Po prostu, lubię spędzać z tobą czas hyung, to źle? – uśmiechnął się delikatnie podając zamówienie, a Youngmin wziął dokładnie to samo co jego towarzysz. Kiedy kelnerka odeszła zapadła między nimi cisza, która była nieco krępująca. Po jakimś czasie to uległo diametralnej zmianie w końcu skończyło się na tym, że wspominali jakieś śmieszne historie ze szkoły.
-A pamiętasz to? Hahaha – zaśmiał się Chaejin popijając od czasu do czasu swoją herbatę co kończyło się, że albo się popluł lub całkowicie wypluł napój. No cóż, sprzątaczki będą miały trochę roboty.
-No co ty.. i wtedy Kwangmin „Ale co się stało?” – blondyn złapał się za brzuch czując jak zaczyna go boleć od śmiechu. Co jak co, ale już dawno się tak nie uśmiał, bardzo dobrze mu się spędzało czas w towarzystwie czarnowłosego. Lecz albo mu się wydawało, albo chłopak lekko spoważniał. Przez co i Youngmin spojrzał na niego pytającym wzrokiem.
-Ciągle gadasz o Kwangminie, a Kwangmin to, Kwangmin tamto  - pokręcił głową niezadowolony po czym skrzywił się – Denerwuje mnie to.
Blondyn zamrugał oczyma, był zaskoczony tym co od niego usłyszał. Czyżby naprawdę aż tyle mówił o własnym bracie? Nieco się zmieszał przypominając sobie wcześniejsze zdarzenie jakie między nimi zaszło.
-Wydaje ci się, zmieńmy temat – podrapał się po głowie spoglądając na pustą filiżankę w której jakiś czas temu znajdowała się herbata. A to ciekawe przecież jeszcze niedawno tam była. Spojrzał znów na siedzącego naprzeciw chłopaka, który zawzięcie o czymś myślał, bo miał dziwny wyraz twarzy.
-Naprawdę Youngmin hyung, dlaczego nie możemy choć przez chwile porozmawiać normalnie gdzie przy najbliższym zdaniu nie będzie sława Kwangmin? – spytał podpierając ręce o stolik choć nie trwało to długo, bo w końcu po jakimś czasie wstał łapiąc zdezorientowanego blondyna za rękę – Chodź, pokażę ci coś – uśmiechnął się lekko ożywiony, kiedy bez żadnego protestu zgodził się na jego propozycję.
Zaszli do miejsca w którym pierwszy raz się poznali zanim nie poszli razem do szkoły. Wspomnienia wróciły jak bumerang. Przypomniał sobie, że właśnie tutaj pierwszy raz się pocałowali obiecując, że nigdy więcej się to nie powtórzy oraz, że nikt o niczym nigdy się nie dowie. Poczuł się dziwnie widząc rozłożony koc, w okół niego mnóstwo zapalonych świeczek, a na środku koszyk z jedzeniem. Jeszcze do tego zachód słońca dodawał temu wszystkiemu swojego charakteru. Musiał przyznać było pięknie, ale nadal nie rozumie po co to wszystko.  Nagle przystanął wyrywając swoją dłoń z jego uścisku spotykając się z pytającym spojrzeniem czarnowłosego.
-O co tu chodzi Chaejin-ah? – uniósł brwi w zdziwieniu w dalszym ciągu przypatrując się temu co przygotował. Był pod wrażeniem.
-To dla ciebie hyung – uśmiechnął się przejeżdżając dłonią po bladym policzku blondyna – Zakochałem się w tobie Youngmin – był zszokowany, zbyt wiele informacji, zbyt wiele wydarzeń jak na jeden dzień. Otworzył buzię z wrażenia, a chłopak korzystając  okazji zamknął mu usta pocałunkiem od razu przedzierając się językiem do jego buzi. Starszy oderwał się szybko od Chaejina zaaferowany, przecież sobie coś obiecali, dlaczego to znów się dzieje?  Ujrzał na jego twarzy smutek mieszany z wielkim niezadowoleniem. Blondyn w dalszym ciągu patrzył na niego z szeroko otwartymi oczami.
-Chaejin t..ty chyba źle zrozumiałeś… - zająknął się lecz szybko odchrząknął dodając  – Lubię cię naprawdę, ale jesteśmy przyjaciółmi. Nic więcej, a to co się wydarzyło myślałem, że jest już dawno za nami – westchnął ciężko wiedząc, że zranił czarnowłosego, ale przecież nie mógł go okłamywać. Cóż miał poradzić skoro nic do niego nie czuł.
-Wolisz jego... –  odparł wycierając wierzchem dłoni łzę, która mu spłynęła po twarzy .
-Kogo? Nikogo nie wolę, po prostu nie chcę cię zranić, a będąc z tobą nic do ciebie nie czując nie miałoby sensu. Przepraszam cię, ale ja tak nie mogę, naprawdę się postarałeś, jest pięknie, ale to nie było potrzebne. Znajdziesz sobie jeszcze kogoś lecz ja tym kimś niestety nie będę. Przykro mi – nie mógł w dalszym ciągu stać i przypatrywać się jego zbolałemu wyrazowi twarzy, smutnym oczom. Dlatego zostawił chłopaka na środku plaży, a sam wybiegł z niej jak najszybciej, może to było tchórzliwe, może niedojrzałe, ale nic nie poradzi na to, że jest jeszcze dzieckiem. Czuł, że w ciągu jednego dnia wydarzyło się więcej niż prawie przez całe jego życie. Nie wiedział tylko jak zareaguje kiedy znów spotka Kwangmina, nie wiedział co mu powie, jak go będzie traktował. Nic, jedna wielka pustka. Będąc pod drzwiami niepewnie pociągnął za klamkę, a następnie przekroczył próg od razu dostrzegając swojego brata leżącego na kanapie. Zagryzł wagę miał nadzieję, że przejdzie niezauważony lecz łudzić to się mógł. Chłopak dostrzegając blondyna szybko do niego doskoczył, a spojrzenie wbił w podłogę, czuł się niezwykle zażenowany całą zaistniałą sprawą, ale w pewnym sensie poczuł ulgę, bo zrobił wreszcie coś na co miał ochotę od jakiegoś czasu.
-Przepraszam Youngmin hyung, ja nie wiem co ja sobie myślałem … – spojrzał niepewnie na stojącego chłopaka, który chwile mu się przyglądał, w dalszym ciągu nic nie mówiąc – Ja zrozumiem jeśli nie będziesz chciał mnie przez to znać, ale chyba cię kocham i to wcale nie jak brat powinien kochać brata tylko… jak chłopaka – zmieszał się spuszczając znów swoją głowę, czuł jak rumienią mu się policzki, ale czego się nie spodziewał to chyba tego, że blondyn go pocałuje. Yongmin słuchając tego co miał mu Kwangmin do powiedzenia czuł jak przewraca mu się w żołądku na samą myśl o ich wcześniejszym pocałunku, na który z każdym kolejnym słowem bruneta miał ochotę coraz bardziej. Chyba popełnia największy grzech jaki mógł popełnić, ale cóż mógł poradzić, że pokusa była silniejsza? Złapał w dłonie twarz swojego brata unosząc ją do góry, aż w końcu złączył ich wargi w czułym pocałunku w który przelał wszystko co czuł w danym momencie. Brunet odwzajemnił go, a kiedy się od niego oderwał spojrzał mu w oczy – Czyli…
-Tak, ja też cię kocham braciszku.

~ Bummie 

1 komentarz:

  1. Yehet, ja też kocham YoungKwang'a i ogólnie kazirodztwo <3 Zauważyłam, że masz naprawdę ładny, artystyczny, a zarazem taki prosty styl pisania, zazdroszczę :) Jednakże zdarzało się kilka powtórzeń no i oczywiście błędy interpunkcyjne, ale dzięki stylowi przyjemnie się czyta :)

    OdpowiedzUsuń