One shot napisany przeze mnie i Minniego. Pierwszy raz coś takiego dodajemy. Mamy nadzieję, że wam się spodoba i przypadnie do gustu. Przepraszamy za błędy. Niestety rozdział nie jest w pełni sprawdzony, gdy znajdę trochę czasu to to zrobię. Miłego czytania :)
~*~
Miłość, a zakochanie. To jest w tym jakaś różnica? Oczywiście, że tak. Doświadczyłem tego na własnym przykładzie. Miłość to coś wspaniałego, coś co może doświadczyć każdy kto chce poczuć ten smak. Czuję ją za każdym razem kiedy patrzę na ciebie. Każdy twój najmniejszy uśmiech sprawia, że mam nogi jak z waty, a umysł ma ochotę gdzieś odlecieć. Każde twoje subtelne oblizanie warg, działa na mnie odurzająco. Gorąco rozlewa się po całym moim ciele, a serce przyspiesza swoje bicie. Dreszcze przechodzą jak stado mrówek, kiedy tylko dostrzegam twoje spojrzenie na mojej osobie. To uzależniające. Robię wszystko, aby czerpać jak najwięcej, tyle ile tylko się da. Jakiekolwiek słowo, które wypowiadasz do mnie powoduje stado rozszalałych motyli. Każdy twój najmniejszy, przypadkowy dotyk na mojej skórze ujawnia te dobrze znane, czerwone wypieki na twarzy. Z każdym dniem przekonuję się, że kocham cię coraz bardziej, coraz mocniej. Właśnie przez ciebie się rozpadam. Moje serce się łamie, kruszy na malutkie kawałeczki. Mówię, że wszystko jest w porządku, nic się złego nie dzieje. To nic takiego, wytrzymam. Mydlę sobie oczy za każdym razem kiedy wiem gdzie jesteś, z kim przebywasz. Wmawiam to sobie od dłuższego czasu myśląc, że od tego będzie mi lepiej. Że moje uczucie się zmniejszy, minie, że pewnego dnia obudzę się zapominając o wszystkim co się stało. I znów będę mógł być twoim przyjacielem, prawdziwym który nie będzie zazdrosny, nie będzie musiał udawać że wszystko jest okej. Tak będzie naprawdę. Ale tak się nie da, z każdym dniem jest gorzej. Ból uderza ze zdwojoną siłą. Jestem silny, dam radę. Kompletna bzdura. Nigdy nie słyszałem większego kłamstwa, ale cieszę się że chociaż ty tak uważasz. Prawda niestety jest inna. Każde twoje zmartwione spojrzenie odwzajemniam uśmiechem. Co z tego, że jest on wymuszony? To bez różnicy, nie chcę abyś pomyślał, że sobie nie radę. Przecież mamy siebie, to powinno wystarczyć, prawda? Zagryzam wargę. Kolejne twoje palące spojrzenie, powoli mnie przytłacza. Dostrzegam, że pytająco unosisz brew patrząc na mnie w ten dobrze znany sposób. Po co pytasz skoro znasz całą prawdę?
~*~
Na jednym łóżku leży dwoje przytulonych do siebie chłopaków. Cieszą się ze swojej obecności, która sprawia im przyjemność. Nie rozmawiają. Po co skoro rozumieją się bez słów? Właśnie dzisiaj ich spokój zakłócił wpadający do pokoju blondyn. Widząc swojego najlepszego przyjaciela w objęciach innego, łzy stanęły mu w oczach. To on pragnął być na miejscu bruneta, którego tulił Key. Nie mógł znieść tego palącego w oczy widoku. Słone łzy popłynęły po jego lekko rumianej twarzy. Czuł się zraniony, odtrącony. Zdezorientowanie jego hyunga obiło się o jego oczy.
-Taemin? - spytał niepewnie Kibum widząc w jakim stanie jest chłopak.
Kompletnie nie rozumiał zachowania młodszego, ale kiedy widział łzy w tych brązowych oczkach i smutek na tej uroczej twarzyczce, serce mu się krajało. Blond włosy nie reagował. Patrzył jak zahipnotyzowany nie mogąc oderwać od nich wzroku. Nawet nie zauważył jak jego przyjaciel stanął obok niego.
-Taemin... - złapał go delikatnie za ramię bojąc się, że może zrobić mu krzywdę. Nastolatek drgnął, a słona ciecz szybciej spływała po jego policzkach. Odsunął się od niego.
-Wszystko w porządku hyung. Kocham Cię, ale to nic. To minie. Nie przejmuj się mną. Przejdzie mi, po prostu bądź szczęśliwy - szepnął niemalże bezgłośnie, tak cicho że nawet Kibum miał lekki problem ze zrozumieniem. Lecz przekaz był jasny i wyraźny. Zakochał się, właśnie w nim. Jego najlepszy przyjaciel, jego uroczy synek go kochał, nie jak dziecko ummę lecz jak chłopak, chłopaka. Kiedy tylko dotarły do niego jego słowa, otworzył buzię z wrażenia, a jego ciało zesztywniało. Stał w szoku wyznaniem młodszego, kiedy chciał coś powiedzieć, chłopak wyszedł.
~*~
Spuściłem wzrok przypominając sobie tamte zdarzenie, które wywołało burzę sprzecznych, negatywnych emocji. I co naprawdę wtedy sądziłeś, że rzuci się na ciebie wyznając miłość? To nie jakieś tanie romansidło, w którym wszystko kończy się dobrze, a dwójka głównych bohaterów na końcu będzie ze sobą, kochając się na zabój. Niestety życie zawsze wszystko komplikuje. Podnoszę swój wzrok by zawiesić go na waszych splecionych dłoniach. To boli, ale wiem, że nic z tym nie mogę zrobić. Muszę zapomnieć. Po prostu muszę, tak będzie lepiej dla mnie, ale także i dla ciebie. Nawet nie wiesz jak się cieszę, że mnie od siebie nie odtrąciłeś, że nadal jesteś. Nadal możemy być przyjaciółmi. Mimo że chciałbym czegoś zupełnie innego, to jak na razie mi to wystarcza. Chyba. Wasze uśmiechnięte twarze, niewinne pocałunki, które sobie dajecie..
Czuję jak wbijacie mi małe drobne szpilki w serce, ale nie martwcie się daje sobie radę. Chyba...
No właśnie... CHYBA. Sam już nie wiem w co wierzyć. Czy jest sens nadal się okłamywać. Ale cieszę się hyung, że chociaż ty jesteś szczęśliwy, tyle mi starczy. Przymykam oczy. No i kogo ty próbujesz oszukać? Nawet sam siebie nie potrafisz.
-Taemin? - głos z oddali pokoju wyrywa mnie z chwilowego otumanienia.
Patrzę na Minho przyklejając do twarzy uśmiech. Sztuczny, bo sztuczny, ale zawsze uśmiech, nie?
-Tak? - rzuciłem od niechcenia.
-Możemy porozmawiać? - spytał łapiąc mnie za rękę po czym zaciągnął w stronę przedpokoju -Co się dzieje Minnie? Widzę, że coś jest nie tak...
-Nic się nie dzieje... nic nie widzisz - spojrzałem prosto w jego oczy... i to był błąd.
-Widzę to w twoich oczach... mnie nie oszukasz... - podszedł bliżej.
Nie mam już sił... nie potrafię dalej udawać... to wszystko mnie przerosło...
-Gówno widzisz! Gówno wiesz! Zostaw mnie! - krzyczałem starając się pohamować łzy, lecz one mnie nie słuchały...
Słone krople spływały po moich policzkach.
-Spokojnie Taeminnie - Minho starał się mnie uspokoić podchodząc coraz bliżej
-Zostaw mnie! Wyjdź! Odejdź! - starałem się go wyminąć, na marne...
Silne ramiona zgarnęły mnie do siebie, a jego duże dłonie gładziły uspokajająco po plecach.
-Zostaw mnie... - mówiłem już nie będąc tak pewny swoich słów.
Poczułem jak tracę grunt pod nogami, objąłem go rękoma za szyję i wtuliłem się w niego. Zaniósł mnie do mojego pokoju i położył na łóżku. Chciał iść, ale nie pozwoliłem mu na to. Złapałem go za rękę i przyciągnąłem do siebie. Gdy leżał obok mnie czułem się tak... bezpiecznie. Wtuliłem się w niego chowając twarz w zagłębieniu jego szyi.
-Będzie dobrze Minnie.
Poczułem dziwne uczucie w brzuchu gdy wypowiedział te słowa wprost do mojego ucha.
-Skąd możesz to wiedzieć? - podniosłem głowę mówiąc przez łzy - Nawet nie wiesz o co chodzi.. - mruknąłem powracając do swojej poprzedniej pozycji.
-Tak się składa, że wiem. Byłem tam Taemin. Wszystko słyszałem. Proszę, nie płacz. On nie jest tego wart. Nie zasługuje na to, aby tak piękne oczy płakały przez niego - chwycił moją twarz w dłonie i pocałunkami ścierał łzy - Taemin...
Spojrzałem głęboko w jego czarne oczy... były śliczne.
-Tak? - odparłem cicho jakby bojąc się swojego głosu.
-Dlaczego szukasz miłości daleko, skoro masz ją na wyciągnięcie ręki?
Nie rozumiałem jego słów. Wyciągnąłem rękę i dotknąłem jego klatki. O co mu chodziło?
-Minho o co ci... - nie dane mi było dokończyć.
Poczułem jego miękkie usta na swoich. Całował delikatnie, jakby bał się, że zaraz ucieknę lub, że mnie skrzywdzi. Już zrozumiałem. Odwzajemniłem jego pocałunek, niepewnie go pogłębiając. Całowaliśmy się przez chwilę, bardzo namiętnie lecz nadal delikatnie. Odsunąłem się do niego spoglądając w oczy. Czułem, że na moich policzkach widnieją dorodne rumieńce.
-Właśnie o to Taemin. Kocham Cię. Nie chcę abyś przez niego cierpiał. Zrobię wszystko co mojej mocy żebyś i ty mnie pokochał. Sprawię, że zapomnisz o nim, lecz jednak nie chcę, abyś wymuszał to uczucie. Chce dać ci szczęście i wszystko czego pragniesz. Chcę żebyś był moją księżniczką.
-Minho. Obiecaj mi, że mnie nie zostawisz..
-Obiecuję. Co byłby ze mnie za książę, który zostawiłby swoją księżniczkę samą? - stwierdził i uśmiechnął się czule składając na moich ustach kolejny, tego dnia pocałunek, odważniejszy pocałunek. Położyłem się obok i wtuliłem w niego. Wiedziałem, że teraz będę szczęśliwy. Ból po Key nie zniknie z dnia na dzień. Pewnie pozostanie jeszcze długo, ale przy Minho czuję się bezpieczny i kochany. Mam nadzieję, że tak już zostanie. Tak długo dopóki śmierć nas nie rozdzieli...
~Minnie & Bummie <3
No właśnie... CHYBA. Sam już nie wiem w co wierzyć. Czy jest sens nadal się okłamywać. Ale cieszę się hyung, że chociaż ty jesteś szczęśliwy, tyle mi starczy. Przymykam oczy. No i kogo ty próbujesz oszukać? Nawet sam siebie nie potrafisz.
-Taemin? - głos z oddali pokoju wyrywa mnie z chwilowego otumanienia.
Patrzę na Minho przyklejając do twarzy uśmiech. Sztuczny, bo sztuczny, ale zawsze uśmiech, nie?
-Tak? - rzuciłem od niechcenia.
-Możemy porozmawiać? - spytał łapiąc mnie za rękę po czym zaciągnął w stronę przedpokoju -Co się dzieje Minnie? Widzę, że coś jest nie tak...
-Nic się nie dzieje... nic nie widzisz - spojrzałem prosto w jego oczy... i to był błąd.
-Widzę to w twoich oczach... mnie nie oszukasz... - podszedł bliżej.
Nie mam już sił... nie potrafię dalej udawać... to wszystko mnie przerosło...
-Gówno widzisz! Gówno wiesz! Zostaw mnie! - krzyczałem starając się pohamować łzy, lecz one mnie nie słuchały...
Słone krople spływały po moich policzkach.
-Spokojnie Taeminnie - Minho starał się mnie uspokoić podchodząc coraz bliżej
-Zostaw mnie! Wyjdź! Odejdź! - starałem się go wyminąć, na marne...
Silne ramiona zgarnęły mnie do siebie, a jego duże dłonie gładziły uspokajająco po plecach.
-Zostaw mnie... - mówiłem już nie będąc tak pewny swoich słów.
Poczułem jak tracę grunt pod nogami, objąłem go rękoma za szyję i wtuliłem się w niego. Zaniósł mnie do mojego pokoju i położył na łóżku. Chciał iść, ale nie pozwoliłem mu na to. Złapałem go za rękę i przyciągnąłem do siebie. Gdy leżał obok mnie czułem się tak... bezpiecznie. Wtuliłem się w niego chowając twarz w zagłębieniu jego szyi.
-Będzie dobrze Minnie.
Poczułem dziwne uczucie w brzuchu gdy wypowiedział te słowa wprost do mojego ucha.
-Skąd możesz to wiedzieć? - podniosłem głowę mówiąc przez łzy - Nawet nie wiesz o co chodzi.. - mruknąłem powracając do swojej poprzedniej pozycji.
-Tak się składa, że wiem. Byłem tam Taemin. Wszystko słyszałem. Proszę, nie płacz. On nie jest tego wart. Nie zasługuje na to, aby tak piękne oczy płakały przez niego - chwycił moją twarz w dłonie i pocałunkami ścierał łzy - Taemin...
Spojrzałem głęboko w jego czarne oczy... były śliczne.
-Tak? - odparłem cicho jakby bojąc się swojego głosu.
-Dlaczego szukasz miłości daleko, skoro masz ją na wyciągnięcie ręki?
Nie rozumiałem jego słów. Wyciągnąłem rękę i dotknąłem jego klatki. O co mu chodziło?
-Minho o co ci... - nie dane mi było dokończyć.
Poczułem jego miękkie usta na swoich. Całował delikatnie, jakby bał się, że zaraz ucieknę lub, że mnie skrzywdzi. Już zrozumiałem. Odwzajemniłem jego pocałunek, niepewnie go pogłębiając. Całowaliśmy się przez chwilę, bardzo namiętnie lecz nadal delikatnie. Odsunąłem się do niego spoglądając w oczy. Czułem, że na moich policzkach widnieją dorodne rumieńce.
-Właśnie o to Taemin. Kocham Cię. Nie chcę abyś przez niego cierpiał. Zrobię wszystko co mojej mocy żebyś i ty mnie pokochał. Sprawię, że zapomnisz o nim, lecz jednak nie chcę, abyś wymuszał to uczucie. Chce dać ci szczęście i wszystko czego pragniesz. Chcę żebyś był moją księżniczką.
-Minho. Obiecaj mi, że mnie nie zostawisz..
-Obiecuję. Co byłby ze mnie za książę, który zostawiłby swoją księżniczkę samą? - stwierdził i uśmiechnął się czule składając na moich ustach kolejny, tego dnia pocałunek, odważniejszy pocałunek. Położyłem się obok i wtuliłem w niego. Wiedziałem, że teraz będę szczęśliwy. Ból po Key nie zniknie z dnia na dzień. Pewnie pozostanie jeszcze długo, ale przy Minho czuję się bezpieczny i kochany. Mam nadzieję, że tak już zostanie. Tak długo dopóki śmierć nas nie rozdzieli...
~Minnie & Bummie <3

Dopóki, a nie do puki, ale to taka mała uwaga, bo opowiadanko śliczne <3
OdpowiedzUsuń