Z racji tego, że dzisiaj są święta to chciałam wam życzyć Wesołych Świąt i Pijanego Sylwestra! :) A tutaj taki świąteczny one shot ^^ Mam nadzieję, że przypadnie wam do gustu. Miłego czytania i przepraszam za błędy :).
~*~
-Kibum pośpiesz się, nie mamy całego dnia! – Jonghyun westchnął ponaglając swojego przyjaciela.
-Ale ja nie wiem czy to mu się będzie podobać – wydął usta
- Ty miałeś prościej, bo cokolwiek byś młodemu nie kupił, to jemu się
spodoba.
-Minho też się spodoba – przerwał mu w pół zdania chcąc
zakończyć te zakupy, bo trwają o wiele za długo niż by chciał.
-Tak myślisz? – zerknął jeszcze raz na dużego, zielonego
pluszaka w kształcie żaby, po czym spojrzał na zniecierpliwionego już Jjonga – Nie
rób takiej miny Dino, bo ci tak zostanie – wytknął mu język.
-Minho na pewno będzie szczęśliwy, że cokolwiek od ciebie
dostanie – uśmiechnął się wrednie przez co od razu oberwał w tył głowy od szatyna.
-To był tylko jeden, jedyny raz! – pisnął zirytowany
zabierając pluszaka i poszedł z nim do kasy – Są święta, a ty jak zwykle jesteś
dla mnie nie miły – fuknął niezadowolony.
-Ale Bummie, przecież ja cię kocham, to się nie liczy? – Jonghyun
uniósł brwi w wielkim zdumieniu słysząc takie coś od swojego towarzysza. Key odwrócił głowę w jego stronę posyłając
piorunujące spojrzenie. Nic się nie odzywając zapłacił za zabawkę biorąc swój pakunek, wyszedł z
tego nieszczęsnego sklepu.
-Oj zamknij się parszywa jaszczurko, lepiej powiedz co
zamierzasz kupić temu kurczakowi – ściągnął brwi uśmiechając się perfidnie, kiedy
widział zdezorientowanie na twarzy bruneta.
-To jemu też trzeba coś kupić? – otworzył buzię ze
zdziwienia nie mogąc uwierzyć w słowa Key – Sądziłem, że kurczak w lodówce mu
wystarczy.
-Głupek, czy ty byś chciał takie coś dostać pod choinkę? –
spytał go z wyrzutem w głosie.
-Jakby było jadalne, a ktoś nie chciał mnie otruć tak jak
ostatnio…
-To nie było specjalnie! Skąd mogłem wiedzieć, że Taemin będzie chciał pomóc i zamiast proszku do pieczenia wsypie proszek na przeczyszczenie? - wywrócił oczyma jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie - Oj nie marudź, ty zrzędliwy dinozaurze - bez większych ogródek chwycił rękę starszego ciągnąc w stronę następnego sklepu.
~*~
-Wróciiiiiiiiliśmyy! – krzyknął Kibum na przywitanie.
-Moje nooooogi, nigdy więcej! Słyszysz?! NIGDY WIĘCEJ NIE
IDĘ Z TOBĄ NA ZAKUPY! – warknął i bez żadnego rozbierania rzucił się na
kanapę – O jak dobrzeee..
-Gdybyś mi pomógł, a nie grzał podłogi być może potrwałoby
to o wiele krócej – prychnął na Jonghyuna zdejmując kurtkę, później buty - Radzę ci to ściągnąć, nie będę po tobie sprzątał - ofuknął go, po czym poszedł do swojego pokoju szukając tego przerośniętego żaboluda.
-Nie będę po tobie sprzątał - zaczął go przedrzeźniać rozbierając się z kurtki i butów. Rozłożył się ponownie w takiej samej pozycji co wcześniej.
-Nie będę po tobie sprzątał - zaczął go przedrzeźniać rozbierając się z kurtki i butów. Rozłożył się ponownie w takiej samej pozycji co wcześniej.
-Jonghyun hyung! Co mi kupiłeś?! Co kupiłeś? Co kupiłeś?
Coooooo kupiłeeeeeś?! – Taemin wykrzyczał uradowany wbiegając na plecy
starszego i zaczął po nim skakać, nie zważając
na to, że jest za ciężki bądź jego chłopak może być zmęczony.
-Młody spokojnie, miażdżysz mi kręgosłup – fuknął – Taeminnie! – Pisnął kiedy nastolatek usiadł na jego pośladkach i zaczął łaskotać.
-Co mi kupiłeś? – spytał ponownie ponawiając swoje tortury,
by tylko brunet zdradził szczegóły jego prezentu.
-Tae… Taemin.. prze…przestań… do cho…cholery – wykrztusił
dławiąc się śmiechem.
-A wtedy mi powiesz? – uśmiechnął się uroczo robiąc maślane
oczka nadal przejeżdżając opuszkami swoich palców po bokach chłopaka.
-Taem…Taemin…Proszęęęęę.
-No coś za coś hyung. To powiesz? – ponaglił pytanie.
-Dobr..dobra… sko..skoooończ – wysapał ciężko dysząc z
wypiekami na twarzy.
-To słucham – wyszczerzył się zagryzając swoją dolną wargę.
-No tooo – zaczął po czym uśmiechnął się zadziornie zrzucając
nastolatka ze swoich pleców – Przykro mi Minnie, jak ci powiem nie będziesz
miał niespodzianki – wstał z kanapy, po czym pomógł mu wstać.
-Jjongi hyung… obiecałeś – pociągnął nieudolnie noskiem
robiąc przy tym smutną minę.
-Skarbie, spójrz na mnie – uniósł jego podbródek – Chcesz wiedzieć
już teraz co ci kupiłem czy wolisz mieć niespodziankę jak pozostali? Chyba o to
w tym chodzi, nie uważasz? No już, nie smuć się – ucałował delikatnie jego usta.
-Dobrze – uśmiechnął się leciutko wtulając w jego ciepłą
klatkę piersiową – Kocham Cię, wiesz?
-Ja ciebie też Taeminnie – cmoknął czubek jego głowy tuląc go
do siebie, jakby w swoich ramionach trzymał cały swój świat.
-Koniec tych czułości, idziemy jeść! – zarządził Kibum
wchodząc za rękę ze swoim chłopakiem – No co tak patrzycie? Już, już – klasnął w
dłonie rozglądając się po pomieszczeniu – gdzie Onew?
-Jak zawsze musisz wszystko zepsuć kretynie – warknął niezadowolony
Jonghyun.
-Spokojnie Jongi, umma jest zbyt nadopiekuńczy – zaśmiał się
melodyjnie Taemin – To wy nic nie wiecie? W tym roku Jinki hyung przygotowuje
kolacje wigilijną.
Key wraz z Jonghyunem spojrzeli po sobie przerażeni i cali
bladzi poszli do kuchni z której unosił się nie mały smród.
-Hyung? Żyjesz? – spytali krztusząc się od tych zapachów.
-Czy ja nie mówiłem komuś, że macie tu jak na razie nie
wchodzić?! – ofuknął ich odwracając się do nich przodem.
-Jinki…jesteś trochę jakby…. – zaczął brunet lecz szatyn mu
w szybkim tempie przerwał.
-Jesteś cały ujebany – rzucił po czym przejechał wzrokiem po
pomieszczeniu – COŚ TY ZROBIŁ Z MOJĄ KOCHANĄ KUCHNIĄ?! – pisnął przerażony
łapiąc się za głowę – WYGLĄDA TUTAJ JAK W JAKIEJŚ CHLEWNI! BĄDŹ CO GORSZA, JAKBY PRZESZŁO STADO ORANGUTANÓW! - mówiąc to ostatnie zdanie zerknął na Jjonga, na co ten zgromił go wzrokiem.
-Spokojnie kociaku, mam wszystko pod kontrolą – uśmiechnął się
dumnie wypychając pierś do przodu – A to – wskazał na brudne talerze i tym podobne – To się wszystko zaraz ogarnie.
-Ty…ty…..TYYYYY! – zaczął lecz został w szybkim tempie
wypchany zza drzwi, tak samo jak wściekły dinozaur.
-Minho, widziałeś ty to?! Widziałeś co tam się dzieje?! – Kibum
spojrzał zrozpaczony na swojego chłopaka.
-Tak, ale..
-WIEDZIAŁEŚ I NAWET DO MNIE NIE ZADZWONIŁEŚ?! – ryknął na
cały dorm wyrzucając ręce w dezaprobacie.
-Kotku spokojnie… Nie chciałem ci zawracać głowy, a Onew
hyung twierdził, że sobie poradzi – uśmiechnął się podchodząc do rozwścieczonego
chłopaka, zgarniając w swoje ramiona.
-To nic nie zmienia – zaczął się szarpać, lecz Minho był o
wiele silniejszy -Puść mnie - syknął.
-Nie.
-Minhoo.... puszczaj - rozkazał i zrobił kolejną próbę wyszarpania się.
-Nie i pogódź się z tym faktem - zaśmiał się widząc jego naburmuszoną minę - Złość piękności szkodzi kochanie.
-Trudno... - westchnął poddając się - Przepraszam - mruknął.
-Co? Ty mnie przeprosiłeś czy tylko się przesłyszałem? - spojrzał na chłopaka w zdumieniu.
-Nie, nie przesłyszałeś się - fuknął urażony, że musiał się do tego przyznać.
-O rety, mój kotek jest taki uroczy - zaśmiał się, całując szatyna w policzek, na co on prychnął rozzłoszczony, ale także lekko rozbawiony.
-I to nam mówicie abyśmy się ogarnęli - Jonghyun pokręcił głową w dezaprobacie, oglądając obrazek dwójki swoich przyjaciół.
-Zamknij się poczwaro - Key wytknął mu język jeżdżąc dłońmi po plecach swojej żabki.
-Pfff - prychnął po czym objął Taemina w pasie.
-GOTOOOOOOWE! - krzyknął Jinki z kuchni.
~*~
Wszyscy siedzieli w jednym salonie, przy rozpalonym kominku. W powietrzu unosiła się miła atmosfera, magia świąt.
-Jinki, muszę przyznać jestem pod wrażeniem twoich zdolności kulinarnych - stwierdził Key kręcąc głową z podziwem.
-Szczerze? Ja też - zaśmiał się Dubu biorąc pierwszy prezent do ręki - To dla mnie?
-Taaak otwórz - uśmiechnął się Minnie rozsiadając się wygodnie między nogami Jjonga.
-Serio? - zaczął się śmiać, uniósł w górę koszulkę z napisem "I love chicken" - Dziękuję wam jest świetna, ale skąd wiedzieliście? - wyszczerzył się.
-No nie wiem, przeczucie? - Jonghyun wzruszył ramionami podając Key prezent - To ode mnie.
Chłopak przymrużył oczy spoglądając to na pakunek, to na Dino podejrzliwie.
-Nic mnie nie zabije? Nie będę miał od tego zawału? - spytał niepewnie oglądając nierozpakowany prezent.
-Otwórz to się dowiesz - wywrócił oczami na zachowanie swojego przyjaciela
Młodszy Kim niepewnie rozerwał niepotrzebny papier, po czym zerknął do środka doznając lekkiego szoku.
-Kupony zniżkowe? I to do mojego ulubionego sklepu? Jej..Jonghyun dziękuję - uśmiechnął się zadowolony - Zobacz prezent ode mnie.
Jjong od raz porwał w ręce kwadratowe pudełko po czym wybałuszył oczy i spłonął ogromnym rumieńcem z zażenowania.
-Kibuuuuum! - fuknął - Żartujesz sobie?! Kulki analne?! Ty wredny, okropny, bezczelny kocie!
-Ooooo Jongi mogę to dzisiaj wypróbować? Czyli mój prezent też ci się przyda - wyszczerzył się Taemin podając mu swój.
Jonghyun otworzył buzię z wrażenia z powodu takiej nagłej bezpośredniości swojego chłopaka. Zajrzał do środka pudełka widząc całą paczkę durex i żel intymny. Przeniósł wzrok na siedzącego przed nim Minniego.
-Nie podoba ci się prezent hyung? - wydął usta smutniejąc.
-Nie... ale zdziwiłeś mnie - wykrztusił wychodząc z chwilowego szoku.
-Zawsze mówisz, że jesteś niewystarczająco nawilżony żeby - w szybkim tempie mu przerwał przytykając dłoń do jego buzi.
-Nie musisz się tym wszystkim chwalić, skarbie - stwierdził po czym zabrał swoją rękę - Lepiej zobacz co dostałeś ode mnie.
Młody Lee od razu dorwał się do prezentu ciesząc się jak małe dziecko
-Ojejj Jjongi dziękuję, dziękuję! Śliczny zegarek i mleko bananowe dziękuję! Jesteś taki kochany - złożył delikatny pocałunek na ustach swojego chłopaka.
W tym samym czasie Minho uśmiechnięty od ucha do ucha tulił do siebie wielką zieloną żabę, jakby to był jego największy skarb, który dostał.
-Dlaczego to pudełko ma dziury? - spytał zdziwiony szatyn przypatrując się uważnie pakunkowi, który zaczął się ruszać. Ściągnął z niego górną pokrywkę zamierając. - Naprawdę?! Kochanie dziękuję, dziękuję, dziękuuuuję! - piszcząc wziął małą futrzaną kulkę na ręce, piesek na to uroczo zaszczekał liżąc Kibuma po twarzy - Jak się wabi?
-Sam wymyśl - uśmiechnął się rozczulony na ten widok.
-Może być Kkomdae? - wyszczerzył się głaskając swojego nowego pupilka po brzuszku.
-Co takie ciężkie, nie lepiej Coco? - rzucił Jonghyun podchodząc bliżej do szczeniaczka.
Key ze zrozumieniem pokiwał głową.
-Coco, ładnie - spojrzał na każdego z osobna - Poznajcie wszyscy Coco, zobacz to twój tatuś - wskazał palcem na śmiejącego się lekko Minho, a piesek zaczął radośnie machać ogonkiem.
-Śnieg! Patrzcie śnieg pada! - zakrzyknął Taemin, który przykleił się nagle do okna ciesząc się z tak małego, błahego szczegółu.
Wszyscy podnieśli się podchodząc do młodego z uśmiechami na mordkach. Te święta są wyjątkowe, bo mogli je spędzić w swoim własnym gronie, tworząc jedną wielką, szczęśliwą, rodzinę. Mimo że nie było z nimi ich własnych bliskich, im to nie przeszkadzało. Mięli siebie nawzajem i tyle im wystarczało.
~Bummie
~Bummie

Kyaaa słodkie, zrobiłaś z tego mojego nieszczęsnego JongKey kochaną parkę przyjaciół, moje ukochane JongTae było idealne, a ja czytając miałam cały czas uśmiech na ustach <3 Wesołych świąt!
OdpowiedzUsuń